Reklama

Niedziela Lubelska

Z potrzeby serca

Przez to, co niewielkie, możemy uczynić tak wiele – powiedział o modlitwie różańcowej ks. Wojciech Rebeta.

Niedziela lubelska 44/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Lublin

Paweł Wysoki

Uczestnicy różańcowego spotkania

Uczestnicy różańcowego spotkania

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Już po raz 3. archidiecezjalni moderatorzy Żywego Różańca i Papieskich Dzieł Misyjnych ks. prał. Józef Dziduch oraz ks. Wojciech Rebeta, zorganizowali modlitewno-formacyjne spotkanie dla członków Żywego Różańca i osób zaangażowanych misyjnie. Przedstawiciele tych środowisk zgromadzili się w przededniu Niedzieli Misyjnej w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej Patronki Nowej Ewangelizacji w Lublinie. W programie spotkania, w którym uczestniczyło ok. 250 osób, m.in. z parafii w Poniatowej, Bełżycach, Lubartowie, Puławach, Wólce Lubelskiej i Lublinie, znalazły się konferencja, adoracja Najświętszego Sakramentu, modlitwa różańcowa oraz Msza święta. Dzieła różańcowe i misyjne, powstałe w XIX wieku z inspiracji francuskiej katoliczki bł. Pauliny Jaricot, są ze sobą połączone przez modlitwę, ofiarę i świadectwo życia.

Duchowe schronienie

Reklama

Jak we wprowadzeniu do Liturgii powiedział ks. Marek Warchoł, kustosz i proboszcz parafii Matki Bożej Różańcowej w Lublinie, najmłodsze sanktuarium maryjne na terenie naszej archidiecezji strzeże ponad 400-letniego skarbu, łaskami słynącego obrazu Matki Bożej. – Gdyby nie burzliwa historia, w której Maryja w znaku ikony musiała uciekać przed złem i nienawiścią najazdów tatarskich, powstania Chmielnickiego, rewolucji bolszewickiej i dwóch wojen światowych, pewnie nadal byłaby w Latyczowie. Kiedy patrzymy na ten obraz, możemy pomyśleć, że nasze historie życia też wcale nie są łatwe, czasami burzliwe; może nawet od niejednej rzeczy, niekoniecznie fizycznie, ale duchowo, musieliśmy uciekać. Matka Boża wszystko rozumie i tu jest chyba najbardziej bliska tej prawdzie, że gdy trzeba uciekać, zawsze jest miejsce, gdzie można się schronić i odpocząć, być wśród przyjaciół – powiedział ksiądz kustosz. Zwracając się do osób, które codziennie modlą się na różańcu, podkreślił z wdzięcznością, że „dają wytchnienie tym, którzy potrzebują duchowego wsparcia”, w tym misjonarzom, którzy na co dzień przeżywają wiele trudności. – Dziękuję za wasze zaangażowanie i modlę się o rozwój różańcowych wspólnot. Różaniec jest najpotężniejszą modlitwą po Eucharystii – powiedział ks. Marek Warchoł.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szkoła życia

Mszy św. przewodniczył ks. Wojciech Rebeta, delegat biskupa ds. misji. W homilii zwrócił uwagę, że modlitwa różańcowa ma podwójne znaczenie; z jednej strony jest darem dla osoby, która się modli, a z drugiej ma wymiar modlitwy wstawienniczej za innych. Przypomniał, że Różaniec jest streszczeniem Ewangelii, pozwala medytować wydarzenia z życia Jezusa, opisane w Piśmie Świętym, i wcielać je w życie. – Kto długo modli się na różańcu, ma serce dobrze ukształtowane i sumienne; to modlitwa, która przemienia, wzmacnia i pomaga – podkreślił. Jako przykład przywołał historie młodego mężczyzny, Dominika, który „wieczorne piwo zmienił na Różaniec”, a także premiera Włoch De Gasperiego, który odnosił sukcesy dzięki zawierzeniu Maryi i modlitwie różańcowej. – Również my przez modlitwę różańcową głosimy Ewangelię i wpływamy na losy świata. Przez to, co niewielkie, możemy uczynić tak wiele – podkreślił ks. Rebeta. W rozmowie z Niedzielą wyznał, że dla niego Różaniec jest spotkaniem z Bogiem, duchową komunią z Jezusem. – Różaniec daje mi poczucie bycia z Jezusem, a jednocześnie z Kościołem. Ta modlitwa pomaga mi dobrze i mądrze przeżyć własne życie, kształtuje moją wiarę; jest szkołą modlitwy i życia – podkreślił.

Siła modlitwy

Wśród uczestników spotkania obecna była Alfreda Tudruj z parafii św. Antoniego Padewskiego w Lublinie. 75-letnia kobieta z dumą przyznała, że z Żywym Różańcem związana jest od 41 lat. Przez ten czas należy do róży pw. Świętej Rodziny, najpierw w parafii św. Agnieszki na Kalinowszczyźnie, a po powstaniu nowej parafii w św. Antonim, gdzie od 25 lat jest główną zelatorką (w tej parafii jest aż 35 kół Żywego Różańca). Z pierwszego składu róży pozostały tylko 3 osoby, ale zmarłych zastąpiły kolejne. – Na początku codziennie modliłam się jedną dziesiątką Różańca, ale nie rozumiałam tej modlitwy. Dopiero z czasem zaczęłam się zastanawiać, jak to się dzieje, że mimo trudów codziennego życia, Pan Bóg mi błogosławi – dzieliła się w rozmowie z Niedzielą. Mąż pani Alfredy zmarł 50 lat temu, pozostawiając 25-letnią kobietę z trójką małych dzieci. – Wówczas 5 osób codziennie modliło się za mnie na różańcu, w tym moja mama i teściowa. Jednak musiało wiele się wydarzyć, zanim dotarło do mnie, że moja modlitwa, ale też modlitwa bliskich mi osób, realnie wpływa na moje życie – powiedziała. Tak obowiązkowa „dziesiątka” została zamieniona na cały Różaniec, odmawiany z potrzeby serca. Chociaż pani Alfreda nigdy nie miała poważnych problemów z wychowaniem dzieci (w tym najmłodszego syna, który przyszedł na świat już po śmierci męża), pewnego razu przy spowiedzi pożaliła się na zachowanie nastolatków. – Ksiądz Józef Szczypa poradził mi wówczas, abym codziennie odmawiała w intencji dzieci jedną dziesiątkę, tajemnicę Zesłania Ducha Świętego. Od tej pory czynię to nieustannie – wyznała. Z radością opowiedziała o życiu swoich dzieci, które pozakładały rodziny, i 9 wnuków, które codziennie otacza modlitwą różańcową. – Różaniec nigdy mi się nie nudzi; ta modlitwa sama w sobie jest cudna, a przecież można ją wzbogacać licznymi rozważaniami – podkreśliła.

Dołącz do róży

Żywy Różaniec to stowarzyszenie religijne, w którym 20-osobowe grupy (tzw. róże) codziennie odmawiają modlitwę różańcową, rozważając łącznie wszystkie 20 tajemnic (cztery części Różańca). Każda osoba odmawia jedną wskazaną „dziesiątkę” w konkretnych intencjach papieskich i misyjnych. Do Żywego Różańca może należeć każda osoba ochrzczona, a przystąpienie odbywa się przez zgłoszenie decyzji proboszczowi lub osobie odpowiedzialnej (zelatorowi). Przynależność do róży nie wyklucza przynależności do innych stowarzyszeń i ruchów o charakterze modlitewnym, formacyjnym czy apostolskim. Do obowiązków członków Żywego Różańca należy codzienne rozważanie jednej wyznaczonej tajemnicy i udział w comiesięcznym spotkaniu formacyjnym, a także uczestnictwo w życiu sakramentalnym Kościoła i odważne stawanie w obronie wiary oraz szerzenie czci Najświętszej Maryi Panny przykładem życia i działalnością apostolską. Wszyscy członkowie Żywego Różańca są otoczeni wzajemną modlitwą tak za życia, jak i po śmierci. Koła Żywego Różańca istnieją w większości parafii naszej diecezji.

2025-10-28 14:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polisa na wieczność

Niedziela lubelska 27/2024, str. V

[ TEMATY ]

Lublin

szkaplerz

karmelici

Katarzyna Artymiak

Przyjęcie szkaplerza w lubelskim sanktuarium

Przyjęcie
szkaplerza
w lubelskim
sanktuarium

O szkaplerzu karmelitańskim z o. Piotrem Jackowskim, przeorem klasztoru Karmelitów Bosych w Lublinie, rozmawia Anna Artymiak.

Anna Artymiak: Skąd wziął się szkaplerz karmelitański? Ojciec Piotr Jackowski OCD: W 1251 r. podczas modlitwy wizję szkaplerzną miał św. Szymon Stock, generał zakonu. W nocy z 15 na 16 lipca Maryja powiedziała: „Przyjmij, najmilszy synu, szkaplerz twojego zakonu. Kto w nim umrze, nie dozna ognia piekielnego”. Otrzymał od Maryi obietnicę, że w tym znaku będzie ratunek i zbawienie. Obietnica została rozszerzona na wszystkich, którzy zechcą nosić szkaplerz. Kolejni papieże potwierdzili przywileje szkaplerza; szczególnym jest „przywilej sobotni”, obietnica, że w pierwszą sobotę po śmierci Maryja przyjdzie z pomocą i wybawi duszę z czyśćca. Ludzie przyjmujący szkaplerz chronią się pod płaszcz opieki Maryi.
CZYTAJ DALEJ

Święte dzieci Kościoła. Św. Franciszek i św. Hiacynta Marto

[ TEMATY ]

Fatima

dzieci fatimskie

Archiwum sanktuarium w Fatimie

Dzieci fatimskie, którym objawiła się Matka Boża – Hiacynta, Łucja i Franciszek

Dzieci fatimskie, którym objawiła się Matka Boża – Hiacynta, Łucja i Franciszek

Nie licząc tzw. świętych młodzianków, z chwilą kiedy papież dokonał ich kanonizacji, dzieci z Fatimy stały się najmłodszymi świętymi Kościoła. Oboje zasnęły w Panu, nie będąc jeszcze nastolatkami. „Kościół pragnie jak gdyby postawić na świeczniku te dwie świece, które Bóg zapalił, aby oświecić ludzkość w godzinie mroku i niepokoju” – mówił Jan Paweł II 13 maja 2000 roku, dokonując ich beatyfikacji. Uzdrowioną osobą, dzięki której rodzeństwo oficjalnie uznane zostało za święte, był mały chłopiec – tylko trochę mniejszy od nich...

Dziecko wiszące nad przepaścią, próbujące sforsować parapet okna lub barierkę balkonu – skąd my to znamy? Jeśli macie dzieci, być może też tego kiedyś doświadczyliście albo śni wam się to w nocnych koszmarach. Taki właśnie przypadek wydarzył się brazylijskim małżonkom João Batiście i Lucilii Yurie. Około 20 wieczorem 3 marca 2013 roku ich mały pięcioletni synek Lucas bawił się z młodszą siostrą Eduardą w domu swojego dziadka w mieście Juranda, leżącym w północno- -wschodniej Brazylii. Co mu strzeliło do głowy, żeby zbyt niebezpiecznie zbliżyć się do okna? Nie wiadomo. W jego przypadku zabawy przy oknie zakończyły się jednak najgorzej, jak tylko mogły – wypadł. Niestety, okno znajdowało się wysoko – sześć i pół metra nad ziemią, a właściwie nad betonem. Uderzywszy z impetem o twarde podłoże, malec pogruchotał sobie czaszkę, a część tkanki mózgowej wypłynęła na zewnątrz. Nieprzytomnego chłopca zabrała karetka. Jego stan był krytyczny, zapadł w śpiączkę. Z placówki w Jurandzie wysłano dziecko w niemal godzinną drogę do szpitala w Campo Mourao. Po drodze jego serce dwa razy przestawało bić. Dawano mu niewielkie szanse na przeżycie – minimalne, prawie żadne.
CZYTAJ DALEJ

Igrzyska 2026/short track: Polka uderzona łyżwą w twarz przez jedną z rywalek

2026-02-20 22:19

[ TEMATY ]

Igrzyska Olimpijskie

PAP/Grzegorz Momot

Kamila Sellier, która uległa wypadkowi podczas rywalizacji w short tracku w igrzyskach w Mediolanie, jest przytomna - przekazał szef misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki. 25-letnia zawodniczka przejdzie w szpitalu badania.

- Jest przecięty policzek, który został już zszyty, i najprawdopodobniej uszkodzona jest też kość jarzmowa. Może być złamana, bo jest spora opuchlizna. Oko jest na razie bardzo opuchnięte, więc trudno powiedzieć... Oby nic głębiej ta łyżwa nie weszła - powiedział dziennikarzom Niedźwiedzki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję