Reklama

Wiara

Gdy życie ma się już ku wieczorowi...

Jak wykorzystać czas Adwentu, kiedy w życiu osiągnęło się już małą stabilizację, a nawet wchodzi się w jesień życia?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dzieci dorosły, założyły swoje rodziny, wiedzie im się nie najgorzej. Wnuki to już na szczęście zmartwienie rodziców (niech je wychowują), a nie dziadków (mogą skupić się na ich rozpieszczaniu). To czas emerytury lub schyłek pracy zawodowej; niewiele brakuje do chwili, kiedy wreszcie będzie można odpocząć; wyspać się, znaleźć czas na leżące do tej pory odłogiem pasje i zainteresowania, wybrać się w wymarzoną podróż, przeczytać stos zaległych lektur, popijając niespiesznie kawkę. Za oknem jesienna plucha, w domu ciepło, przyjemnie, wygodnie. Dolce vita. Czas gna jak szalony. Dopiero co 1 listopada byliśmy na grobach bliskich, a już wchodzimy w Adwent Anno Domini 2025. Jak go dobrze przeżyć? Jak nie zmarnować?

Kubeł zimnej wody

No cóż... Może nie od rzeczy będzie się zastanowić nad danymi statystycznymi, które mówią, że w 2024 r. przeciętne trwanie życia w Polsce wynosiło niecałe 75 lat dla mężczyzn i nieco ponad 82 lata dla kobiet. Wiem – to tylko sucha statystyka. Może i sucha, lecz przecież... z życia wzięta. Ile zatem zostało mi czasu na poukładanie swoich spraw życiowych? Na rozplątanie węzłów, zresetowanie trudnego charakteru, wypowiedzenie zaległych, jakoś rzadko dotąd używanych zwrotów „kocham cię”, „dziękuję”, „przepraszam”, „wybacz mi”, „wybaczam ci”?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Sprawdzam PESEL – z rachunku wychodzi, że statystycznie zostało jeszcze pięć, dziesięć, dwadzieścia lat. Niby niemało, lecz nie okłamujmy się: ile by ich nie było, to raczej jest pewne, że więcej ich za mną niż przede mną.

Wiem. Powyższe wywody, bezceremonialne, przypominające bez ogródek o przemijalności i tymczasowości życia (a przecież nic jeszcze nie wspomniałem o umykającej sprawności: o pogarszającym się wzroku, słuchu, zasapaniu na schodach przy wchodzeniu na pierwsze piętro) nie brzmią, a raczej nie brzmiałyby optymistycznie, gdyby nie to, że...

Jestem chrześcijaninem!

Tak – jestem nie byle kim i znajduję się w sytuacji, której można mi pozazdrościć. Moje życie jest w rękach Boga, który mnie kocha. Udowodnił to, przychodząc ponad 2 tys. lat temu na świat (o czym przypomną mi – albo i nie – nadchodzące kolejne święta Bożego Narodzenia), żyjąc wśród ludzi i umierając za mnie na krzyżu. Moje życie jest w rękach Chrystusa, który przez swoje zmartwychwstanie nadał mu nowy sens. Odebrał złowrogą moc wszelkim doświadczeniom, które bez Niego byłyby nie do zniesienia: chorobom, cierpieniu i śmierci. Moje życie – jeśli tylko na to pozwolę – przenika działanie Ducha Świętego, który pokazuje mi, jak kochać, jak wierzyć i jak mieć nadzieję. Moje istnienie miało swój początek, ale – cokolwiek po drodze się wydarzy, wliczając w to śmierć – nie będzie miało końca. Na cóż dręczyć się bliskością końca, skoro Jeden więzy śmierci skruszył? (Z. Książek, P. Rubik, Psalm wbrew rozpaczy).

Wycisnąć Adwent jak cytrynę

Reklama

Tak uzbrojony, świadomy kruchości swojego istnienia, ale jednocześnie wyzbyty strachu, mogę śmiało wkroczyć w tegoroczny Adwent i nie tylko go nie zmarnować, lecz wycisnąć z niego, ile się da. Codziennie „stanę na rzęsach” i w gąszczu obowiązków znajdę czas na modlitwę. Nie na „odklepanie paciorka”, tylko na rozmowę. Sięgnę po Pismo Święte i pójdę tropem adwentowych czytań. Od Maryi nauczę się, jak powinien wyglądać dialog człowieka z Bogiem. Odkryję, że Jej posłuszeństwo nie było ślepe, nierozumne. Najpierw postawiła Bogu pytania, przedstawiła wątpliwości, a potem, kiedy zostały one rozwiane, powiedziała: „zgadzam się”... Przyjrzę się postawie św. Józefa – profesora duchowości, który uczy rzeczy bezcennej: posłuszeństwa Bogu bez zbędnego gadania, bez wykłócania się, bez wahania, bez zwłoki. Usłyszał: „wstań”, „weź”, „uchodź”, więc po prostu wstał, wziął i uszedł do Egiptu. 100% dokładności w wykonaniu poleceń z instrukcji – dlatego wszystko „zadziałało” jak trzeba.

Przejmę się przestrogą, że „nie każdy, kto Mi mówi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego” (Mt 7, 21). Przestanę uspokajać się tym, że przecież chodzę w niedzielę do kościoła, spowiadam się, poszczę w piątki, przyjmuję kolędę, piszę kredą CMB na drzwiach. Skupię się raczej na tym, aby wszystko w życiu robić z miłości, a nie ze strachu przed piekłem, z tradycji, z przyzwyczajenia, bezmyślnie, bez zastanowienia, po co to wszystko i do czego tak naprawdę zaprasza mnie Pan Bóg.

Zawsze gotowy!

Mocno wezmę sobie do serca Chrystusowe wezwanie: „I wy bądźcie gotowi, bo w godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24, 44). Przestanę się zadręczać myślą, kiedy ta chwila nadejdzie. Może tak, jak to przewidują przytoczone na początku statystyki, może „dociągnę” do setki, a może tylko do jutra? To nie jest ważne – o ile tylko będę gotowy na spotkanie z Nim: z moim Bogiem. I o to właśnie, o tę postawę gotowości, chodzi w Adwencie – tegorocznym i każdym kolejnym.

Autor jest nauczycielem etyki, historii i języka angielskiego

2025-11-25 15:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Panie, uczyń z nas narzędzia Twojej miłości, jak uczyniłeś je z Najświętszej Dziewicy Maryi

[ TEMATY ]

adwent

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Spotkanie Maryi z aniołem podkreśla rolę i sens Jej istnienia. Poprzez Jej powołanie Bóg chce nam powiedzieć, że jest On ostatecznym sensem i powodem naszego istnienia. Że wyłącznie w Nim ukryty jest ostateczny, najgłębszy sens tego wszystkiego, co nas spotyka, naszego cierpienia, naszych zmagań o lepsze życie, naszego zabiegania o pokój, zgodę, pojednanie, ale także naszego cierpienia itd. W Maryi i w jej słowach – Jakże się to stanie? – Bóg staje się bliski naszym lękom o przyszłość.

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej anioł.
CZYTAJ DALEJ

Węgry: sąd podjął decyzję o miesiącu aresztu dla kierowcy polskiego autokaru

2026-08-19 07:33

[ TEMATY ]

Węgry

PAP/EPA/ZOLTAN MATHE

Sąd rejonowy w Miszkolcu na wniosek prokuratury rejonowej podjął decyzję o zastosowaniu aresztu wobec kierowcy polskiego autokaru wstępnie na okres jednego miesiąca - przekazał we wtorek PAP Tamas Barko, rzecznik prasowy prokuratury regionu Borsod-Abauj-Zemplen.

„Kierowca nie był w stanie zapewniającym bezpieczne prowadzenie pojazdu; zasnął z powodu zmęczenia, w wyniku czego autobus zjechał z jezdni w prawo przez pas awaryjny, a następnie przewrócił się na bok na skarpie przy autostradzie” - podała we wcześniejszym oświadczeniu węgierska prokuratura. (PAP)
CZYTAJ DALEJ

kard. K. Krajewski: Miłosierdzie jest skandalem dla świata

2026-08-19 17:26

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

558 Piesza Pielgrzymka Pabianicka na Jasną Górę.

558 Piesza Pielgrzymka Pabianicka na Jasną Górę.

Blisko 350 osób wyruszyło 19 sierpnia z Pabianic na Jasną Górę. Pabianicka pielgrzymka odbywa się po raz 558. Tegorocznym pątnikom towarzyszy hasło „Matka Wiernego Ludu”.

Pielgrzymkę rozpoczęła Msza św. w kościele pw. św. Mateusza i św. Wawrzyńca – najstarszej świątyni Pabianic. Eucharystii przewodniczył metropolita łódzki kard. Konrad Krajewski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję