O duchowości Karola de Foucauld mała siostra Viola usłyszała od Tomka spotkanego przez „przypadek” w schronisku w Tatrach. – Przypadek, czyli to, co przypada od Pana Boga – tłumaczy mi z uśmiechem właściwe rozumienie użytego słowa i dodaje: – Tomek sam się przymierzał do Małych Braci Jezusa. Chętnie się tym dzielił. I tak się zdarzyło, że on się ożenił, a mnie to zaprowadziło do Małych Sióstr Jezusa.
Mały brat
Mała siostra Halina wiedziała, że ma powołanie, lecz nie widziała dla siebie odpowiedniego zgromadzenia. – Te, które znałam, nie pociągały mnie – wyjaśnia. – Kiedyś spotkałam księdza, któremu o tym powiedziałam, a on mi wtedy przybliżył historię Małych Sióstr. Później przeczytałam książkę o Karolu de Foucauld i odkryłam, że chcę żyć jak on: być i modlić się – wspomina. Podobną historię słyszę od ms. Barbary, która po raz pierwszy o małym bracie usłyszała w duszpasterstwie akademickim. Potem dotarła do jego biografii i zrozumiała, że żyć w pełni Ewangelią to być prostym, ubogim, a Ewangelię głosić zwyczajnym życiem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
