John Ford, emerytowany biskup anglikański, przed Bożym Narodzeniem został katolikiem. Wcześniej był starszym prałatem oficjalnego Kościoła Anglii. Garstkę nawróconych biskupów można uznać za zbieg okoliczności, ale Ford był dziewiętnastym – co sugeruje, że obecnie następuje stała zmiana w wyznaniach religijnych.
Decyzję bp. Forda należy rozpatrywać w pewnym kontekście. Mówi się o quiet revival („cichym odrodzeniu”) wiary religijnej i uczęszczania do Kościoła, ponieważ młodzi ludzie są coraz bardziej rozczarowani tym, co w raporcie z 2025 r. nazwano „pustymi obietnicami kultury konsumpcyjnej”. Nie powinniśmy jednak zbyt śmiało wybiegać w przyszłość. Liczby wciąż oscylują w okolicach kilku tysięcy. Jeśli wzrosną do dziesiątek, a może i setek tysięcy, rzeczywiście będziemy mogli świętować.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Badania wskazują już na wyraźny trend – odrodzenie jest najsilniejsze we wspólnotach kościelnych, które przemawiają spójnym, autorytatywnym głosem, i które oferują jasne, autentyczne wartości w przeciwieństwie do wartości świeckiego społeczeństwa. Zapewnia to Kościół Katolicki, zapewniają też niektóre wspólnoty ewangelickie, które czerpią z nauczania biblijnego i są mocno zakorzenione w tradycji protestanckiej. Kościół Anglikański natomiast twierdzi, że jest jednocześnie katolicki i reformowany – i w tym tkwi jego trudność. Bycie „katolikiem bez papiestwa” i „reformowanym bez protestantyzmu” mogło dobrze funkcjonować w kluczowych momentach historii i umożliwiać anglikanom unikanie konfliktów religijnych przez tolerowanie wielu form wiary. Dziś, gdy potrzebne są jaśniejsze stanowiska, tak wychwalana anglikańska „via media”, czyli „droga środka”, wydaje się wielu osobom wyczerpana.
Czterdzieści dwa Kościoły narodowe Wspólnoty Anglikańskiej na całym świecie przyznały sobie „autonomię prowincjonalną”, umożliwiającą im kształtowanie własnego nauczania na temat małżeństwa i rozwodu oraz związków osób tej samej płci, a także kapłaństwa i dyscypliny sakramentalnej. W rezultacie w ostatnich latach nastąpiło wiele innowacji, które podważyły jedność i poczucie tożsamości wspólnoty – z nieuniknionymi konsekwencjami.
W listopadzie nowy raport sugerował, że byli duchowni anglikańscy stanowią ponad jedną trzecią nowych księży w Kościele Katolickim Anglii i Walii. Wszyscy oni przeszli przez trudne doświadczenia, w tym wrogość otoczenia, podobnie jak św. Jan Henry Newman, który jest obecnie patronem konwertytów. Fakt, że tak wielu stawia wiarę i przekonania na pierwszym miejscu, ponad doczesną karierę i materialne korzyści, świadczy o zdrowym Kościele, zdolnym do reagowania na współczesne wyzwania.
Ksiądz prałat Michael Nazir-Ali, kolejny starszy biskup anglikański, który został przyjęty do Kościoła Katolickiego w 2021 r., uważa, że brak wyraźnego „autorytetu nauczycielskiego” sprowadził anglikanizm do „statku bez steru, miotanego na falach zmieniających się mód w coraz bardziej rozdrobnionym świecie”. Stąd dzisiejsze „ciche odrodzenie” konserwatywnego chrześcijaństwa – powiedział tygodnikowi The Catholic Herald. Z pewnością nabierze ono tempa, jeśli zwiedzeni liberalnymi iluzjami przywódcy anglikańscy będą nadal odrzucać odwieczne zasady doktrynalne i moralne.
W Boże Narodzenie król Karol III rozpoczął swoje tradycyjne orędzie do Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Narodów na całym świecie – po hucznych fanfarach trąb i hymnie narodowym w historycznym Opactwie Westminsterskim – nie odwołując się do wydarzeń w kraju, lecz wspominając swoją październikową wizytę państwową w Watykanie, podczas której modlił się z papieżem Leonem XIV „w historycznym momencie duchowej jedności”. Było to potwierdzenie na najwyższym szczeblu, że powoli długo pielęgnowane lojalności są kwestionowane, a kształtują się nowe postawy.
