Tym razem naszą wędrówkę zaczniemy w Ain Karem. Tradycja chrześcijańska wiąże to miejsce z domem św. Elżbiety i Zachariasza oraz narodzinami Jana Chrzciciela, kuzyna Pana Jezusa i ostatniego proroka Starego Testamentu, który nad wodami Jordanu wskazał na Jezusa jako Mesjasza. My jednak nie zatrzymamy się w Ain Karem, ale udamy się w inne miejsce, zwane Ain el-Habis. Ta nazwa w języku polskim oznacza „źródło pustelnika” i określa miejsce, gdzie w dzieciństwie i młodości przebywał na odosobnieniu Jan Chrzciciel, by przygotować się do swej przyszłej misji. Wspomniana nazwa jest echem tradycji lokalizującej pustkowie, o którym mówi Ewangelia według św. Łukasza (por. 1, 80). Wskazują je nie tylko nazwa, ale również wspomnienia o ruinach wzniesionych tu niegdyś kościołów. Ten z nich, który znajduje się tu obecnie, jest celem naszej wyprawy.
Droga wśród sosen
Reklama
Dystans, jaki trzeba pokonać, wychodząc z Ain Karem, to droga licząca według jednych 3 km, a według innych – 5 km. Wszystko zależy od zaplanowanej trasy – jazda samochodem zajmie niewiele czasu, piechur musi poświęcić go nieco więcej. Niezbędny będzie, oczywiście, zapas wody. Trasa jest malownicza. Prowadzi pośród judzkich wniesień, porośniętych licznymi drzewami, wśród których dominują sosny. Asfaltowa szosa wpierw okrąża wzniesienia, na których zbudowano nowoczesny szpital Hadassa, będący jednocześnie centrum studiów medycznych. Warto się w tym miejscu zatrzymać, by zobaczyć synagogę, a w niej dwanaście witraży zaprojektowanych przez Marca Chagalla, przedstawiających dwanaście szczepów Izraela.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Udając się w dalszą drogę, docieramy do skrzyżowania, na którym skręcamy w lewo. Tędy dojdziemy do moszawu, czyli spółdzielni i osiedla noszących nazwę Even Sapir. Nazwa ta wywodzi się od nazwiska Jakuba Saphira, rabina i autora książki Even Sapir. Inni wiążą ją z Pinchasem Sapirem, ministrem finansów Izraela. Wspomniany moszaw powstał w 1949 r. na ziemi należącej do dawnych mieszkańców Ain Karem. Założyli go żydowscy emigranci z Kurdystanu, Maroka i Węgier. Jego mieszkańcy – a jest ich ok. 715 – zajmują się rolnictwem oraz turystyką. Tu każdy przechodzień jest mile widziany. Gdy się zatrzymamy, możemy zostać poczęstowani wodą i spędzić chwilę na rozmowie o tym, co składa się na codzienne życie tutejszych mieszkańców. Even Sapir to także jeden z punktów 42-kilometrowego szlaku turystycznego, prowadzącego dookoła i przez Jerozolimę.
Pustelnia
Reklama
Pozostawiając za sobą moszaw, udajemy się w stronę pustkowia Jana Chrzciciela. Teraz droga poprowadzi nas pod górę. Dochodzimy do bramy. Na jednym z jej filarów widnieje znak Kustodii Ziemi Świętej. Napis pod nim informuje, że dotarliśmy do katolickiego kościoła dedykowanego św. Janowi na Pustyni, a pieczę nad nim sprawują ojcowie franciszkanie. Za chwilę naszym oczom ukaże się przepiękny i niezwykły widok, jaki stanowi bryła niewielkiego klasztoru i kościoła, która wyłania się ze stromego zbocza wzniesienia. Wydaje się ona jednocześnie zanurzona w obfitej zieleni. Zanim wejdziemy do wnętrza kościoła i udamy się do miejsc, których troskliwie strzeże, sięgnijmy nieco do historii tego sanktuarium, a ściślej – do tego, co się z niej zachowało.
Tradycja wspomina o mieszkających tu chrześcijańskich pustelnikach, ale dopiero krzyżowcy wznieśli tu kościół i klasztor dla upamiętnienia pobytu na pustkowiu Jana Chrzciciela. O tutejszej kaplicy wspomina anonimowy pisarz z XII wieku. Jest to pierwsza pisemna wzmianka o tym sanktuarium. Gdy w XIII wieku władza nad Ziemią Świętą przeszła w ręce mameluków, kościół znalazł się we władaniu Gruzinów. Franciszkanie, chcąc korzystać z jego budynków i ogrodu, musieli im płacić czynsz. Gruzini próbowali jeszcze w 1596 r. przejąć władzę nad tym miejscem na drodze sporu sądowego, ale nie odnieśli sukcesu.
Niestety, wcześniej sanktuarium zaczęło popadać w ruinę. Świadczy o tym rysunek Jeana Zuallarta, który przebywał tu w 1586 r. Jednocześnie w swych wspomnieniach pisał on o pięknie połączonym z niezwykłą surowością tego miejsca. Szczególnie mocne wrażenie wywarła na nim znajdująca się nad górską przepaścią jaskinia, która służyła za schronienie dla Jana Chrzciciela. Niewielki kościół został najprawdopodobniej niedługo potem odbudowany, gdyż w 1626 r. o. Francesco Quaresmi wspomina o świątyni dedykowanej św. Janowi.
Reklama
W czasach Imperium Ottomańskiego, w połowie XIX wieku, Patriarchat Łaciński nabył ten teren. Wtedy z polecenia bp. Giuseppe Valergi zainstalowano w grocie ołtarz. Z kolei w 1911 r. miejsce to przekazano franciszkanom. Oni zaś powierzyli Antoniemu Barluzziemu prace nad projektem i budową zarówno kaplicy, jak i klasztoru. Prace przerwał wybuch I wojny światowej. Zostały one ukończone dopiero w 1922 r. W latach 1978 – 2001 miejsce to dzierżawili mnisi obrządku wschodniego, a w 2001 r. powróciło ono pod opiekę franciszkanów i pełni rolę ośrodka rekolekcyjnego.
Przy źródle
Udajmy się zatem do sanktuarium. Do wnętrza prowadzi małe wejście. Na prawo od niego umieszczona została ikona Jana Chrzciciela. Nad wejściem widać niewielką sygnaturę, nieco dalej na podwyższeniu – drugą. Nad obiema jest umieszczony krzyż jerozolimski. Widać flagi kustodii. Po lewej stronie od wejścia wznosi się, niczym przyklejony do gór, mur klasztoru, a z prawej widać kopułę kaplicy. Zanim jednak wejdziemy do środka, parę metrów przed drzwiami skręćmy w lewo. Tu w niszy skalnej znajduje się górskie źródło, z którego płynie krystaliczna woda. Ono daje życie tutejszej roślinności. Dzięki niemu Jan Chrzciciel miał pod dostatkiem wody i mógł w tym miejscu przebywać. Nad źródłem na skale umieszczono niewielką płaskorzeźbę. Przedstawia ona młodego Jana z barankiem. Wielu chrześcijan w tym miejscu prosi o chrzest dla swych dzieci. Tu przychodzą także ultraortodoksyjni Żydzi, by w bieżącej wodzie móc dokonać rytualnego obmycia przed szabatem, gdyż woda płynąca z tego źródła spływa do rytualnej mykwy i niewielkiego zbiornika zbudowanego poniżej.
Grota Jana
Po wejściu do klasztoru udajmy się do kaplicy. Jest niewielka, jak na pustelnię przystało. W jej centrum znajduje się ołtarz, a za nim ikona Jezusa. Po jej lewej stronie umieszczono ikonę z twarzą Maryi, a po prawej – ikonę z twarzą Jana Chrzciciela. Po chwili modlitwy wychodzimy znów na zewnątrz, by udać się do groty, która służyła Janowi Chrzcicielowi za schronienie. Grota jest niewielka. Zobaczymy w niej odłupany fragment skały, gdzie Jan miał być ukryty przez matkę przed siepaczami Heroda. Ciemne wnętrze groty rozświetla otwór wykuty w skale. Po wyjściu warto zwrócić uwagę na przylegającą do niej inną grotę, znajdującą się po lewej stronie. To do niej wpływa woda ze źródła i tu znajduje się basen (mykwa) do rytualnych obmyć.
Elżbieta i Zachariasz
Na koniec udajmy się jeszcze na ścieżkę prowadzącą w stronę prostej i surowej kaplicy (na zdjęciu wyżej). Opiekują się nią luterańskie siostry, żyjące na wzór wspólnoty z Taizé. Owa kaplica skrywa grób św. Elżbiety, jako że według tradycji, zmarła ona, gdy Jan był jeszcze małym chłopcem, i została pochowana nieopodal jego pustelni. Z czasem uznano, że niemożliwe jest to, by małżonkowie zostali pochowani osobno, stąd też współczesne napisy informują o miejscu pochówku zarówno Elżbiety, jak i Zachariasza. Umieszczono je przy niszy wskazującej miejsce ich pochówku. Nad nią zaś znajduje się ikona przedstawiająca Zachariasza, Elżbietę i narodzonego Jana Chrzciciela.
