Reklama

Franciszek

Franciszek na święcie rodzin w Filadelfii

Święto Rodzin z czuwaniem modlitewnym, Msza św. z udziałem miliona osób w alei Benjamina Franklina, spotkanie z biskupami ze świata oraz z organizatorami, wolontariuszami i dobrodziejami na terenie lotniska – złożyły się na dwudniowy udział Franciszka w VIII Światowym Spotkaniu Rodzin w Filadelfii 22-27 września. Przebiegało ono pod hasłem: „Miłość naszą misją: rodzina pełnią życia”. Był to główny cel 10. podróży zagranicznej tego pontyfikatu.

[ TEMATY ]

Franciszek

Franciszek na Kubie i w USA

Catholic News Service/facebook.pl

Rodzina „fabryką nadziei”

Święto Rodzin z udziałem miliona osób w alei Benjamina Franklina było 26 września pierwszym spotkaniem Franciszka z uczestnikami VIII Światowego Spotkania Rodzin. Złożyły się na nie modlitwy, pieśni, świadectwa rodzin ze wszystkich kontynentów i sporo muzyki.

Reklama

Franciszka szczególnie wzruszyły świadectwa. O problemach związanych z niepewnością jutra rodziny mówili narzeczeni z Australii, którzy za dwa miesiące chcą zawrzeć małżeństwo. Byli tak przejęci obecnością papieża, że czasami zapominali, co chcieli powiedzieć. Gdy sobie przypominali – opowiadali o swym dojrzewaniu w miłości, próbach zachowania czystości przedmałżeńskiej. Nie kryli też obaw. Bo w ich kraju wiele małżeństw kończy się rozwodem, bo trudno jest przekazać wiarę. Swoją przyszłość ufnie zawierzyli jednak Bogu.

Zobacz zdjęcia: FRANCISZEK NA KUBIE I USA

O trudach wychowywania syna z porażeniem mózgowym mówiła ukraińska grekokatoliczka z Iwanofrankowska, zamieszkała obecnie w USA. Z jednej strony ukazała wielkie cierpienie, z drugiej wspaniałe świadectwo tego, z jaką mocą działa Bóg, kiedy ktoś mu zaufa.

Podobnie wybrzmiewało też świadectwo matki i żony z Nigerii. Mówiła o zmaganiach, jakie towarzyszą dramatowi niepłodności, śmierci dziecka, ale też o walce o przetrwanie małżeństwa. – Z naszego cierpienia Bóg potrafił wyciągnąć dobro, ze śmierci naszej córki, życie – stwierdziła.

Reklama

Z kolei rodzina z Jordanii opisała sytuację prześladowanych chrześcijan na Bliskim Wschodzie, którzy niejednokrotnie stracili wszystko, z wyjątkiem wiary.

Swoje świadectwo złożył też Mark Wahlberg, amerykański aktor, który prowadził spotkanie. On również jest ojcem wielkiej rodziny. Otwarcie przyznał, że to właśnie dzięki katolickiej wierze ustabilizował swoje życie. – Wiara pomaga mi być dobrym ojcem, dobrym mężem i dobrym człowiekiem. Wiara wnosi do mego życia wielką radość – mówił.

Ostatnie dwa świadectwa złożyli dziadkowie. Zaświadczyli o wierności Boga w swym długim życiu i zastanawiali się nad swoją rolą względem wnucząt.

Franciszek wzruszony tym, co usłyszał, odłożył wcześniej przygotowane przemówienie. Podziękował ludziom sztuki, bo jak zaznaczył, „piękno prowadzi do Boga”, ponieważ „Bóg jest dobry i jest prawdą”. – Każdy z was – dodał Franciszek – jest autentycznym świadectwem, że warto żyć w rodzinie i że społeczeństwo staje się silniejsze, lepsze, piękniejsze i bardziej autentyczne tylko wówczas, jeśli budowane jest w oparciu o rodzinę.

Podkreślił, że taki jest plan Boży, bo Bóg miłując człowieka, chciał rodziny. – Całą miłość zawartą w stworzeniu przekazał rodzinie. A rodzina jest naprawdę rodziną, jeśli jest w stanie otworzyć ramiona i przyjąć tę miłość – zauważył.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że także wówczas, kiedy rodzina popełnia błędy, Bóg jej spieszy z pomocą. Dał nam bowiem swego Syna, który rozwijał się w rodzinie Maryi i Józefa, posłusznych wobec planu Bożego. Zapewnił, że Bóg najbardziej lubi pukać do drzwi rodzin, w których znajduje jedność, rodzin kochających się, wychowujących swoje dzieci, tworzących społeczeństwo oparte na prawdzie, dobru i pięknu.

Zauważył żartobliwie, że ktoś może pomyśleć, iż mówi tak, ponieważ sam nie jest żonaty. Przyznał, że w rodzinach są trudności. – W rodzinach się dyskutuje. Czasem latają talerze, a dzieci przyprawiają o ból głowy. Nie wspomnę nawet o teściowych – przyznał z uśmiechem. I dodał: – W rodzinach zawsze są jakieś krzyże, ale i powstania z martwych, ponieważ Syn Boży także otworzył się na tę drogę zmartwychwstania. Dlatego rodzina jest fabryką nadziei, życia i zmartwychwstania – stwierdził papież. Wskazał, że każdą trudność pokonuje się przez miłość, natomiast nienawiść nie może znieść jakichkolwiek trudności.

Na zakończenie zachęcił wszystkie rodziny do szczególnej troski o dzieci i osoby starsze. Młodzi są bowiem przyszłością, siłą, która prowadzi naprzód, a seniorzy pamięcią – tymi, którzy przekazują wiarę. Zatem troska o nich jest dowodem największej miłości: miłości, która obiecuje przyszłość. Naród, który nie umie zatroszczyć się o dzieci lub osoby starsze, jest narodem bez przyszłości, ponieważ nie ma siły i nie ma pamięci, która prowadzi go naprzód – zaznaczył Franciszek.

Udzielając błogosławieństwa, zachęcił do troski o rodzinę, od której zależy przyszłość ludzkości.

Świadectwa i modlitwy były przeplatane występami znanych artystów, dla których wiara jest ważnym elementem życia. Śpiewali między innymi 73-letnia amerykańska ikona muzyki soul Aretha Franklin i światowej sławy włoski tenor Andrea Bocelli. Fragment Ewangelii odczytał Herb Lusk, była gwiazda futbolu amerykańskiego, a Gianna Emanuella Molla odczytała narzeczeński list swej matki św. Gianny.

Pod koniec spotkania arcybiskup Filadelfii Charles Chaput poprosił papieża o złożenie podpisu na muralu upamiętniającym VIII Światowe Spotkanie Rodzin. Będzie on umieszczony na ścianie szkoły św. Malachiasza.

Rodzina darem dla Kościoła i świata

Dla Kościoła rodzina nie jest przede wszystkim powodem do obaw, ale raczej radosnym potwierdzeniem Bożego błogosławieństwa dla dzieła stworzenia oraz darem Pana dla całego świata. Franciszek przypomniał o tym 27 września w przemówieniu do ponad 300 kardynałów i biskupów z różnych krajów przybyłych na Spotkanie Rodzin i zgromadzonych w kaplicy św. Marcina z Tours miejscowego Seminarium św. Karola Boromeusza.

Wchodzącego do kaplicy Ojca Świętego powitali gorąco zgromadzeni tam hierarchowie i grupa świeckich. W imieniu wszystkich obecnych pozdrowił go metropolita filadelfijski.

Przypomniał m.in., że planowanie tego wielkiego wydarzenia rozpoczęło się już ponad dwa lata temu wspólnie z przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Rodziny abp. Vincenzo Paglią. Zwrócił uwagę, że wtedy było wiele niewiadomych, a Kościół tamtejszy przeżywał wiele poważnych problemów finansowych i prawnych, m.in. na tle ogólnokrajowej dyskusji o związkach osób tej samej płci. – Ale zaufaliśmy Panu i uwierzyliśmy, że uda się to przeprowadzić – powiedział abp Chaput i dodał, że obecnie może on powitać papieża w swej archidiecezji.

Następnie zabrał głos Ojciec Święty. Na wstępie oznajmił, odchodząc od przygotowanego wcześniej tekstu, że rano spotkał się w tymże seminarium z kilkoma ofiarami nadużyć seksualnych ze strony duchowieństwa, którym wyraził współczucie i podziękował za ich świadectwo. Przeprosił je za to, co się stało, i zapewnił, że Kościół będzie stanowczo zwalczał tego rodzaju przypadki.

Potem papież zwrócił uwagę, że dla Kościoła rodzina jest niezmiennie „głównym wyzwaniem duszpasterskim naszych zmieniających się czasów”. Zauważył, że podkreślanie jej sakramentalnego wymiaru nie może oczywiście prowadzić do lekceważenia głębokich przeobrażeń, jakie dokonują się we współczesnym społeczeństwie. Wyjaśnił, że oddziałują one zarówno na wierzących, jak i niewierzących, a chrześcijanie nie są bynajmniej na nie uodpornieni. Jednak w tym konkretnym świecie z jego problemami i możliwościami trzeba żyć, wierzyć i głosić Dobrą Nowinę.

Charakter zachodzących obecnie zmian w instytucji małżeństwa Ojciec Święty porównał do stosunków między dawnymi małymi sklepikami a współczesnymi supermarketami. Podkreślił, że dominuje jednak konsumpcja za wszelką cenę, niesprzyjająca nawiązywaniu więzi międzyludzkich, które „są zaledwie «środkami» do zaspokojenia «moich potrzeb»”, a bliźni „ze swą znajomą twarzą, historią i osobowością” nie jest już dla nas kimś najważniejszym. Owocem takiej postawy jest też kultura, która odrzuca wszystko, co nie jest już „przydatne” lub „zadowalające” dla konsumenckich gustów – ubolewał papież.

Jego zdaniem trudno winić młodych ludzi, że wychowali się w takim społeczeństwie. – To biskupi i kapłani, idący śladami Dobrego Pasterza, powinni opatrywać rany naszych czasów oraz mają postrzegać rzeczywistość realistycznie, jak ktoś, kto ma działać i prowadzić do nawrócenia duszpasterskiego – podkreślił Ojciec Święty. Zaznaczył, że Kościół, idąc wiernie za swym Mistrzem, ma wychodzić do ludzi z orędziem Ewangelii w każdym miejscu i czasie, natychmiast, bez niechęci i lęku.

Papież przestrzegł przed popadaniem w pesymizm przy ocenianiu dzisiejszej młodzieży, która – pod wpływem „kultury zniechęcenia” odsuwa myśl o założeniu rodziny, czekając „na idealne warunki”, a takich nie było i nie ma. Wezwał do angażowania swych sił „nie tyle w mówienie o problemach, ile w zachęcanie młodych, aby byli odważni i decydowali się na małżeństwo i rodzinę”.

– Nasza posługa musi pogłębiać przymierze między Kościołem a rodziną. W przeciwnym razie staje się jałowa, a rodzina ludzka będzie z naszej winy coraz bardziej oddalać się od radosnej dobrej nowiny Bożej – oświadczył Franciszek. Wychodząc ponownie poza przygotowany wcześniej tekst, przypomniał, że dwoma najważniejszymi zadaniami każdego biskupa są modlitwa i przepowiadanie, a dopiero potem można zajmować się wszystkim innym, np. administrowaniem.

Na zakończenie papież życzył, aby „Bóg obdarzył nas darem odnowionej bliskości między rodziną a Kościołem”, i dodał, że „rodzina jest naszym sprzymierzeńcem, naszym oknem na świat oraz dowodem nieodwołalnego błogosławieństwa Boga”.

Po wygłoszeniu przemówienia Franciszek oświadczył, że na prośbę biskupów z Kuby chce przekazać ich rodakom mieszkającym w USA szczególny dar: pięknie wykonaną replikę patronki wyspy – Matki Bożej Miłosierdzia z El Cobre. Odebrał ją przewodniczący episkopatu Stanów Zjednoczonych abp Joseph Kurtz.

Następnie Ojciec Święty opuścił podium i podszedł do siedzących w pierwszych rzędach kardynałów i biskupów, witając się z nimi i zamieniając kilka słów. Gdy opuścił seminarium, powitała go rozśpiewana grupa kleryków i wykładowcy tej placówki. Po wspólnym zdjęciu Franciszek udał się na lądowisko śmigłowców, skąd odleciał do największego w mieście więzienia, gdzie zaplanowano spotkanie z przedstawicielami osadzonych i służbą więzienną.

Wspierajcie rodziny ponad granicami

Do wsparcia małżeństwa i rodziny „ponad wszelkimi granicami” wezwał Franciszek w homilii podczas Mszy św. w alei Benjamina Franklina w Filadelfii. Zakończyła ona VIII Światowe Spotkanie Rodzin. Papież zachęcał wszystkich do codziennych gestów miłości, które sprawiają, że czujemy się jak w domu.

Przed rozpoczęciem liturgii Ojciec Święty objechał w papamobile sektory, w których zgromadziło się około miliona wiernych. Entuzjastycznie pozdrawiali oni Franciszka, którego eskortowali policjanci na rowerach.

W homilii papież przypomniał, że Jezus napotkał wrogość ze strony ludzi, którzy nie akceptują tego, co powiedział i uczynił. Przestrzegł przed tym, co załamuje, niszczy i poddaje w wątpliwość naszą ufność w działanie Ducha Świętego. Podkreślił, że wiara otwiera nam „okno” na jego obecność i pokazuje, że, podobnie jak szczęście, świętość jest zawsze związana z małymi gestami. Zachęcił, aby tych małych gestów uczyć się w domu, w rodzinie, gdyż one sprawiają, że zmianie ulega dzień powszedni. – Są to ciche rzeczy dokonywane przez matki i babki, przez ojców i dziadków, przez dzieci. Są to małe oznaki czułości, miłości i współczucia – wyliczał papież i wskazał na takie codzienne gesty miłości, jak ciepła kolacja, na jaką cieszymy się wieczorem, wczesny obiad czekający na kogoś, kto wstaje wcześnie, aby iść do pracy, jak błogosławieństwo, zanim położymy się spać, czy też uścisk, gdy wracamy po ciężkim dniu pracy.

– Miłość ukazuje się przez małe rzeczy, przez dbałość o małe codzienne znaki, które sprawiają, że czujemy się jak w domu – podkreślił Franciszek. I dodał: – Dlatego nasze rodziny, nasze domy, są prawdziwymi Kościołami domowymi. Są to właściwe miejsce dla wiary, aby stawała się życiem, a życie stawało się wiarą.

Odpowiadając na pytanie, jaki świat chcemy zostawić naszym dzieciom, papież zaznaczył, że nasz wspólny dom nie może dłużej tolerować sterylnych podziałów. – Pilne wyzwanie ochrony naszego domu obejmuje staranie, aby połączyć całą rodzinę ludzką w dążeniu do zrównoważonego i integralnego rozwoju, bo wiemy, że wszystko może się zmienić – powiedział papież.

– My, chrześcijanie, uczniowie Pana, prosimy narody świata, aby nam pomogły! – zaapelował. A wskazując na rzesze ludzi zgromadzone podczas tej Mszy św., stwierdził, że już to samo w sobie jest czymś „proroczym, rodzajem cudu” w dzisiejszym świecie. – Obyśmy wszyscy mogli być prorokami! Obyśmy wszyscy mogli być otwarci na cuda miłości dla dobra wszystkich rodzin świata, a tym samym przezwyciężyli zgorszenie wąskiej, małostkowej miłości, zamkniętej w sobie, niecierpliwej wobec innych! – zaapelował z mocą papież.

Zachęcił wszystkich, „ponad wszelkimi granicami”, aby docenili i wsparli „proroctwo i cud” rodziny oraz „przymierze mężczyzny i kobiety, rodzące życie i objawiające Boga”.

Na zakończenie zapewnił, że każdy, kto chce wnieść w świat rodzinę, napotka wdzięczność, uznanie, i to niezależnie od tego, jaka to rodzina, naród, region czy przynależność religijna.

Po komunii św. głos zabrał abp Charles Chaput. Przypomniał, że papieska wizyta była poświęcona „pięknu rodziny”. Podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania i przeprowadzenia Światowego Spotkania Rodzin, przede wszystkim zaś Franciszkowi za to, że przyniósł „swego ducha” do Filadelfii. Życzył mu, by Bóg podtrzymywał go w jego posłudze „przez wiele następnych lat”.

Przed końcowym błogosławieństwem abp Vincenzo Paglia, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny, ogłosił, że kolejne IX Światowe Spotkanie Rodzin odbędzie się w 2018 r. w Dublinie w Irlandii. Zapowiedział, że w święto Świętej Rodziny 27 grudnia we wszystkich diecezjach odbędzie się Jubileusz Rodzin w ramach Roku Świętego Miłosierdzia.

Następnie Franciszek wręczył egzemplarze Ewangelii rodzinom reprezentującym pięć kontynentów. Pochodziły one z Kinszasy (Afryka), Hawany (Ameryka), Hanoi (Azja), Sydney (Australia) i Marsylii (Europa).

Papież zawierzył Amerykanów Maryi Niepokalanej

Przed odlotem do Rzymu na terenie Międzynarodowego Portu Lotniczego w Filadelfii papież spotkał się z organizatorami, wolontariuszami i dobrodziejami ŚSR. Wyraził im serdeczne podziękowanie za sprawne przeprowadzenie tego wydarzenia. Żegnając się, Franciszek zawierzył cały naród amerykański matczynej opiece Maryi Niepokalanej – patronce Stanów Zjednoczonych.

Zaznaczył, że jego pobyt na ziemi amerykańskiej był wprawdzie krótki, „ale były to dni wielkiej łaski dla mnie i ufam, że także dla was”. Zapewnił, że w chwili, gdy przygotowuje się do odlotu, czyni to „z sercem pełnym wdzięczności i nadziei”.

Papież podziękował także rodzinom, „które dzieliły się swoim świadectwem podczas spotkania”, a – jak podkreślił – niełatwo jest otwarcie mówić o swoich problemach. – Ale ich uczciwość i pokora przed Panem i każdym z nas ukazały piękno życia rodzinnego w całym jego bogactwie i różnorodności – powiedział z uznaniem Franciszek. Życzył, „aby te nasze dni modlitwy i refleksji pobudziły rodziny do dalszego dążenia do świętości i postrzegania Kościoła jako ich wiernego towarzysza”.

Oddzielnie biskup Rzymu podziękował tym wszystkim, którzy przygotowali jego pobyt w archidiecezjach waszyngtońskiej i nowojorskiej. Za szczególnie wzruszającą uznał kanonizację św. Junipera Serry.

Wiceprezydenta Joe Bidena poprosił o ponowne przekazanie wyrazów wdzięczności prezydentowi Obamie i członkom Kongresu oraz zapewnił ich o swej modlitwie za naród amerykański. – Ta ziemia została obdarzona ogromnymi darami i możliwościami. Modlę się, abyście wszyscy byli dobrymi i szczodrymi szafarzami powierzonych wam zasobów ludzkich i materialnych – powiedział Ojciec Święty.

Na zakończenie stwierdził: – Będę modlił się za was i za wasze rodziny oraz proszę was o modlitwę za mnie. Niech Bóg błogosławi was wszystkich. Boże, błogosław Amerykę!

Po spotkaniu odbyła się ceremonia pożegnania z udziałem wiceprezydenta USA Joe Bidena. Przed godz. 20 czasu miejscowego papieski samolot wyruszył w drogę powrotną do Rzymu. Na lotnisku Ciampino spodziewany jest o godz. 10.00.

2015-09-28 08:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Więźniowie nie mieli dokąd pójść, przygarnął ich Papież

2020-09-26 16:08

[ TEMATY ]

Franciszek

więźniowie

Ks. Tomasz Lubaś

Dzięki pomocy Papieża Franciszka i jego jałmużnika, w Rzymie powstał ośrodek, w którym więźniowie będą mogli odbywać resztę kary w warunkach aresztu domowego. Możliwość taka dają nowe rozporządzenia, które w obawie przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa, starają się ograniczyć liczbę więźniów w zakładach penitencjarnych. W praktyce z możliwości tej mogli dotychczas korzystać jedynie ludzie posiadający własny dom lub rodzinę. Inni nadal musieli pozostać w więzieniu. Dotyczy to w szczególności obcokrajowców, którzy stanowią 40 proc. więźniów w Rzymie.

Dom o nazwie „Rozpoczynamy na nowo” prowadzą wspólnie rzymska Caritas oraz kapelani więzienni Wiecznego Miasta. Lokale użyczyły siostry ze zgromadzenia Córek Chrystusa Króla, a koszty niemal w całości pokrywa papieski jałmużnik. „Jest to – powiedział podczas inauguracji kard. Konrad Krajewski – dom nadziei, który otwiera przed wami drzwi do świata. Wychodząc stąd na nowo możecie rozpocząć wasze życie”.

Ośrodek gwarantuje nie tylko dach nad głową i wyżywienie, ale również ma pomóc byłym więźniom w rozpoczęciu nowego życia – powiedział ks. Benoni Ambarus, dyrektor rzymskiej Caritas.

„Nie dajemy jedynie miejsca do spania i wyżywienia. Przyjęcie musi być całkowite, z uwzględnieniem wszystkich ludzkich potrzeb. Chodzi tu zatem o pomoc w wypracowaniu nowych planów na życie, towarzyszenie w powrocie do społeczeństwa, aby nasi podopieczni po zakończeniu kary czy aresztu domowego mogli być w pełni samowystarczalni. Jest to piękny gest ze strony Papieża. W kontekście tego wszystkiego, co się teraz dzieje, my w tym ośrodku namacalnie możemy poczuć miłość Papieża“ – powiedział Radiu Watykańskiemu dyrektor rzymskiej Caritas.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

„Męskie oblężenie” na Jasnej Górze

2020-09-26 22:01

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Karol Porwich/Niedziela

O potrzebie realizowania w życiu mężczyzn maryjnego charyzmatu pokory i odwagi mówił do uczestników „Męskiego Oblężenia Jasnej Góry” bp Andrzej Przybylski z Częstochowy.

To już czwarte spotkanie, którego celem było odkrywanie roli mężczyzn jako duchowych liderów i kapłanów rodzin biorących odpowiedzialność za życie wiarą swych najbliższych. Oblężenie ma budować męskie środowiska w parafiach, dlatego w tym roku, również ze względu na epidemię, panowie zbierali się wcześniej w swych kościołach, by modlić się i rozważać tematy o odpowiedzialności.

Jasna Góra/twitter

Mszy św. przewodniczył bp Andrzej Przybylski, bp pomocniczy arch. częstochowskiej. W homilii podpowiadał mężczyznom, by nie bali się uczyć od kobiety, od Maryi. Wskazał na dwie cechy Matki Chrystusa, które są także niezwykle ważne w męskim rozwoju i dojrzałości; to pokora, „która jest jak kropla, która drąży ocean”, jest ona prawdą o sobie, oraz odwaga, która nie jest brawurą, a przejawia się spełnianiu woli Bożej.

Zobacz zdjęcia: Męskie oblężenie Jasnej Góry

- Może sobie ktoś myśleć, że my mężczyźni powinniśmy iść z pielgrzymka do jakiegoś męskiego sanktuarium, z męskim patronem, bohaterem wiary i Kościoła, a my przyszliśmy do Maryi Służebnicy Pańskiej, kobiety dzielnej...Bo my mężczyźni tak naprawdę dojrzewamy, spełniamy się najpełniej w relacji do kobiety – mówił bp Przybylski.

Pielgrzymkę zakończył Apel Jasnogórski pod przewodnictwem abp. Grzegorza Rysia , metropolity łódzkiego. – Chcemy się od Ciebie Maryjo uczyć takiej miłości, kiedy się trzyma Boga w rękach. Chcemy się od Ciebie uczyć miłosierdzia, wtedy kiedy jest nam dane trzymać Twojego Syna w naszych rękach, kiedy przychodzi do nas taki zawierzający się naszym dłoniom jako Eucharystia, jako dziecko, jako potrzebujący, jako Kościół zawierzony naszej odpowiedzialności. Chcemy się od Ciebie Matko nauczyć trzymać Boga w swoich dłoniach z miłosierdziem. Uproś nam to, aby Twój Syn był bezpieczny w naszych dłoniach, tak jak jest bezpieczny w Twoich – modlił się w rozważaniu apelowym abp Ryś.

Jak zauważył Andrzej Lewek, jeden z liderów z grupy Mężczyźni św. Józefa, społeczne pojmowanie męskości zostało dziś zredukowane jedynie do zarabiania pieniędzy, a Jezus zaprasza mężczyzn do pełnienia o wiele ważniejszych ról. – Mężczyzna jest w rodzinie liderem, obrońcą i żywicielem. Pokazuje kierunek, patrzy w horyzont, żeby znaleźć ten punkt, do którego zmierzamy. Jest obrońcą, czyli wcześniej dostrzega zagrożenia, by na nie reagować i jest żywicielem, który zaopatruje rodzinę nie tylko w dobra materialne, ale te w o wiele szerszym znaczeniu – wyjaśniał Lewek.

Męskie Oblężenie na Jasnej Górze to modlitwa i konferencje. Mowa była m.in. o mężczyźnie jako kapłanie i liderze w rodzinie, o dorastania do odpowiedzialności, budowania relacji małżeńskich i wychowania dzieci. W warsztatach wśród prowadzących byli m.in. autor licznych publikacji o tematyce rodzinnej Jacek Pulikowski, terapeuci Monika i Marcin Gajdowie, ojciec dziesięciorga dzieci Janusz Wardak i muzyk Robert Friedrich.

Podprzeor Jasnej Góry o. Marcin Ciechanowski nazwał to spotkanie „Zdobywaniem Serca Maryi przez mężczyzn”.

Do tej pory mężczyźni czuli się najlepiej "pod chórem". Od kilu lat zaczyna się to zmieniać. Mężczyźni chcą pracować nad sobą, formować się i wypełniać Kościół też w pierwszych ławkach. W przeciągu ostatnich lat obserwuje się wzrost typowo męskich grup w Kościele w Polsce. Przed ponad 10 laty powstała wspólnota Mężczyźni św. Józefa. Prężnie, w coraz większej liczbie polskich diecezji, działają Rycerze Kolumba, największa męska organizacja katolicka na świecie.

Wśród męskich organizacji i stowarzyszeń kościelnych działają m.in. Mężczyźni Świętego Józefa, Mężczyźni Pustelni, Mężczyźni Boga, Bractwo św. Pawła, Rycerze Kolumba, Rycerze Jana Pawła II, Męskie Plutony Różańca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję