Pismo Święte przełożone zostało już na tysiące języków. Dokładnie nie wiemy, na ile, bo co raz to ukazuje się nowe tłumaczenie na jakiś egzotyczny język. Biblia w całości istnieje w mniej niż tysiącu językach, ale Nowy Testament przełożono na dwukrotnie więcej języków. Przynajmniej jedna księga biblijna jest dostępna w ponad 4 tys. języków. Ponadto w ważniejszych krajach świata chrześcijańskiego powstały dziesiątki, a nawet setki różnych przekładów Biblii. Jest to w ostatecznym rachunku konsekwencja polecenia Jezusa, by nauczać i chrzcić wszystkie narody, żeby stały się Jego uczniami (por. Mt 28, 19).
Ale by Dobra Nowina trafiła do słuchaczy, musi być dla nich zrozumiała. Po zesłaniu Ducha Świętego Apostołowie przemawiali więc w natchnieniu w wielu językach znanych słuchaczom z różnych części ówczesnego świata. „Każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku” (Dz 2, 6). Dziś też jest to możliwe i chrześcijanie nie są daleko od tego, by głosić słowo Boże w naprawdę wszystkich językach.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Zaczęło się to już w starożytności. Hebrajski Stary Testament przełożono na języki grecki i aramejski. Jezus nauczał po aramejsku, ale Nowy Testament spisano po grecku, w języku w ówczesnym świecie najszerzej używanym. Potem przyszły tłumaczenia na łacinę i syryjski, następnie na koptyjski w Egipcie, ormiański, gruziński, gocki, etiopski, arabski, starosłowiański. W rozmaitych językach sprawowano też liturgię.
Języki i dialekty
Ale tu rodzi się pytanie: gdzie się kończy język, a zaczynają lokalne dialekty czy gwary, czyli odmiany właściwego głównego języka? Zazwyczaj uważa się, że język powinien mieć własną wspólną normę językową i literaturę, jak też wyodrębniać się dostrzegalnie pod względem gramatyki i słownictwa.
Na tym tle rodzą się spory, czasem naukowe, a czasem polityczne. Mowa śląska ma pewne cechy osobnego języka, ale czy wszystkie? Temat jest drażliwy i sporny. Z ważniejszych odmian języka polskiego za język regionalny uważa się kaszubski, choć nie ma tu jednomyślności. Mowa górali też ma sporo odrębności, ale raczej nie ogłasza się jej osobnym językiem. Gwary wiejskie czy młodzieżowe językami nie są.
Warto pamiętać, że w innych krajach takich różnic jest więcej. Znający dobrze język niemiecki będzie miał duże kłopoty w Szwajcarii czy też w Meklemburgii (w tamtejszym języku dolnoniemieckim już w XV wieku wychodziły drukiem przekłady Biblii). W języku angielskim też jest wiele sposobów wymowy. W północnej Anglii przybysz miejscowych nie zrozumie. Norweski ma dwie oficjalnie uznane wersje. Zachodni i wschodni ukraiński mocno się różnią. We Włoszech co prowincja, to inny dialekt. W wielu krajach funkcjonuje więc dwupoziomowość: mowa miejscowa i ogólnokrajowa. Szkoła i media ujednolicają, lokalnie ludzie mówią po swojemu.
Reklama
Jednakże by tłumaczyć i czytać Pismo Święte, nie musimy wcale rozstrzygać, czy to jest język, dialekt czy gwara! Ważny jest cel – przybliżenie słowa Bożego czytelnikom i słuchaczom. Mowa używana w domu może w tym pomóc, bo jest ludziom najbliższa. Nie musi być oficjalna. I taki jest istotny cel tłumaczeń biblijnych na lokalne czy mniejsze języki – zbliżenie do Boga, a nie dowartościowanie języka.
Biblia śląska
Pewnego rodzaju sensacją okazało się wydanie w 2000 r. książki Biblia Ślązoka (Marek Szołtysek). Był to właściwie nie przekład biblijny, lecz to połączenie wybranych historii biblijnych opowiedzianych po śląsku z opisami epizodów z dziejów Śląska ułożonymi po polsku. Na przykład dziejom Judyty towarzyszą wiadomości o dzielnych Ślązaczkach. Książka wzbudziła zainteresowanie i sprzedała się w bardzo dużym nakładzie z pomocą parafii, w których była rozprowadzana. Obecnie jest dostępna w internecie.
Na ogół była uznana za pożyteczną, w tym przez biskupa opolskiego Alfonsa Nossola, choć napotkała również sprzeciwy. Dość pryncypialne jej potępienie przygotował Zespół Języka Religijnego Rady Języka Polskiego przy PAN-ie. Krytyki te miały pewne racje: słowo „Ponboczek” zamiast Pan Bóg może być odebrane jako niepoważne. Czy jednak język jest własnością jakichś komisji, żeby o nim decydowały? Gdy na sympozjum biblistów polskich wysunięto postulat, żeby uchwalić podobną krytykę tej książki, napotkał on stanowczy sprzeciw.
Reklama
Większy zakres miała praca Gabriela Tobora, który wydał Nowy Testamynt po ślonsku (2017), wziąwszy za punkt wyjścia dawne tłumaczenie polskie ks. Jakuba Wujka. Jest to zatem pewnego rodzaju tłumaczenie ze staropolskiego. To wydanie też zostało dość dobrze przyjęte w Kościele. Tłumacz zastosował mowę z okolic Radzionkowa, gdzie mieszka. Unikał germanizmów, a ortografię wzorował na polskiej.
Oto mały fragment Ewangelii wg św. Jana (20, 1-3): „A w pjyrszy dziyń tydnia, wcas rano, jak jesce było ćma, Maryja Magdalyna poszła na grob i łobocyła kamiń cofniynty łod grobu. I skuli tego prziszła do Szymona Piotra, i do drugigo ucznia, wtorymu Jezus przoł, i pedziała do nich: Wzionli Pana ze grobu i niy wjymy kaj Go dali. I wyszoł Piotr i tyn drugi uczyń, i poszli na grob”.
Tenże autor wydał potem część Starego Testamentu, tym razem stosując się do propozycji śląskiej standaryzacji językowej: Mondrościowe ksiyngi Starego Testamyntu po ślonsku (2023). Obie te pozycje są obecnie trudno dostępne, gdyż nakłady zostały wyczerpane.
Biblia po kaszubsku
Kaszubski ma pod względem tłumaczeń biblijnych pewną tradycję, gdyż już w XVI i XVII wieku pastorzy luterańscy na Kaszubach tłumaczyli fragmenty Pisma Świętego. W nowszych czasach powstał przekład zatytułowany Kaszëbskô Biblëjô. Nowi Testament. IV Ewanjelje. Z łacëznë przełożëł na kaszëbsczi jazëk ks. Franciszek Grucza (1992). Popularniejsza jest adaptacja kaszubska przekładu Biblii Tysiąclecia: Swięté Pismiona Nowégo Testameńtu. Na podstawie Biblii Tysiąclecia skaszëbił Eugeniusz Gołąbk (1993, potem Psalmy i czytania niedzielne).
Reklama
Trudnością takich przekładów był brak wspólnej normy mowy kaszubskiej, która ma mnóstwo odmian lokalnych. Próba standaryzacji zrodziła się niedawno. W jej ramach zaczęły powstawać przekłady kolejnych ksiąg biblijnych na kaszubski dokonywane z języków oryginalnych przez franciszkanina o. prof. Adama Ryszarda Sikorę (wywiad z nim znajduje się na kolejnych stronach Niedzieli).
Biblia po góralsku
Jan Paweł II, gdy przebywał w Zakopanem, wyraził życzenie, by teksty biblijne były dostępne także w mowie górali. Odpowiedzią na to jest adaptacja Biblii Tysiąclecia w gwarze górali zakopiańskich, której dokonała Maria Matejowa Torbiarz (całość w 2005 r. wydały Pallottinum i sanktuarium na Krzeptówkach, osobno wyszedł lekcjonarz). I tu Rada Języka Polskiego ogłosiła stanowisko negatywne. Tak jak wydania wymienione przedtem i to jest jednak w pewnym zakresie używane w liturgii.
Zwiastowanie w tym przekładzie wygląda tak: „W sóstym miesioncu posłoł Bóg janioła Gabryjela do miasta w Galeji, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionyj chłopu imiyniem Józef, s rodu Dawida: a Dziewicy było na imie Maryja. Janioł weseł do Niyj i pedzioł: «Bydź pozdrowiono, pełnoś łaski, Pon s Tobom»” (Łk 1, 26-28).
Autor jest biblistą, emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, zajmuje się też kulturą starożytną i etyką społeczną.
