Reklama

Historia

Dziesięciu z Pawiaka

Po nocy z 23 na 24 kwietnia 1906 r. rosyjski aparat terroru stał się pośmiewiskiem. A wszystko za sprawą bezprecedensowej akcji PPS.

2026-04-14 11:20

Niedziela Ogólnopolska 16/2026, str. 32-33

[ TEMATY ]

Pawiak

pl.wikipedia.org

Uczestnicy akcji odbicia więźniów z Pawiaka, przeprowadzonej w nocy z 23 na 24 kwietnia 1906 r.

Uczestnicy akcji odbicia więźniów z Pawiaka, przeprowadzonej w nocy z 23 na 24 kwietnia 1906 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W ostatnich dniach kwietnia 1906 r. na ulicach ciemiężonej od ponad stu lat przez rosyjskiego zaborcę Warszawy pojawiły się afisze, których treść elektryzowała, ale i budziła nadzieję. „Dziś w nocy wyrwaliśmy opryszkom carskim z Pawiaka wszystkich tych więźniów, którym groziła kara śmierci. Było ich dziesięciu – wszyscy są wolni. Centralny Komitet Robotniczy PPS”.

Niepodległościowy socjalizm

Reklama

Wobec wrzeń rewolucyjnych, które ogarnęły pod koniec 1904 r. imperium rosyjskie, Józef Piłsudski, który od dekady był pierwszoplanową postacią Polskiej Partii Socjalistycznej, uznał, że istnieje szansa na zrealizowanie jego największego marzenia: dokończenia z sukcesem walki o wolność przerwanej klęską powstania styczniowego. W dyskusjach i artykułach drukowanego w podziemiu Robotnika stawiał sprawę jasno: „Socjalista w Polsce dążyć musi do niepodległości kraju, a niepodległość jest znamiennym warunkiem zwycięstwa socjalizmu w Polsce”. Popularny socjalizm miał być narzędziem, a nie celem w realizacji planu, w który Piłsudski chciał włączyć szerokie masy robotnicze. „Nazwałem siebie socjalistą. Nazwałem, bo nie oznaczało to wcale nabycia niezłomnych i utrwalonych przekonań o słuszności idei socjalistycznej. Gdybym się spotkał w owe czasy z socjalizmem negującym otwarcie sprawy narodowościowe i występującym przeciwko tradycji powstańczej, byłbym opornym na jego wpływy” – napisał jako „towarzysz Wiktor” w artykule opublikowanym w 1903 r. Antycarskie wystąpienia, strajki i manifestacje, które objęły główne ośrodki robotnicze Warszawy, Łodzi, Radomia, Ostrowca, Ćmielowa czy Sosnowca, miały stać się „czwartym polskim powstaniem”, a nie „pierwszą rewolucją”. Takim sposobem myślenia Piłsudski starał się zarazić swoich towarzyszy walki. Z niemałym sukcesem. Jak wspominał późniejszy prezydent RP, a wówczas jeden z czołowych działaczy PPS Stanisław Wojciechowski: „Marksa i jego teorii walki klasowej nie mogliśmy po prostu strawić, nie godziła się z naszym poczuciem spójni społecznej, z pojmowaniem narodu jako organizmu społecznego, w którym każde pokolenie, jednostka i grupa musi podporządkować się dobru całości”. Polski socjalizm miał być drogą do niepodległości, a nie do głoszonej choćby przez Różę Luksemburg marksistowskiej internacjonalistycznej rewolucji, po której miała powstać „wielka ojczyzna proletariatu”, w której nie byłoby już miejsca na suwerenne państwa. W czasie rewolucji 1905 r. Piłsudski stworzył Organizację Bojową PPS, która prowadziła otwartą walkę z rosyjskim zaborcą, organizując ponad 1,7 tys. zamachów na rosyjskich żandarmów, agentów policji i wsławionych w akcjach rusyfikacyjnych urzędników carskich, oraz przeprowadziła setki akcji ekspropriacyjnych. Odwet rosyjskiego ciemięzcy był potężny. Do carskich więzień trafiło prawie 4,5 tys. ludzi, a na stokach Cytadeli Warszawskiej prawie każdego dnia dokonywano egzekucji – wieszano lub rozstrzeliwano polskich patriotów, których jedyną winą było to, że chcieli być wolni.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Fałszywy baron i prawdziwe browningi

Na podobny finał oczekiwało w potężnie strzeżonym więzieniu na Pawiaku dziesięciu więźniów, a wśród nich zasłużeni działacze PPS żydowskiego pochodzenia – Maksymilian Horwitz i Paweł Lewinson. W centrali PPS pojawił się pomysł uwolnienia zarówno ich, jak i siedmiu pozostałych członków partii oraz jednego działacza Narodowego Związku Robotniczego. Plan ryzykownej akcji przygotował Jan Jur-Gorzechowski, a zaakceptował Piłsudski. Wiedziano, że wyroki śmierci były wykonywane nie na Pawiaku, ale na Cytadeli, a zatem należało skazanych wywieźć poza mury więzienia, a wcześniej przekonać personel więzienny, że zabierani są właśnie na szafot. Wykorzystano przy tym istotny fakt, że jednym z chwiejnych filarów „kolosa na glinianych nogach”, którym była Rosja, było zamiłowanie urzędników różnych szczebli do pieniędzy przyjmowanych jako łapówki „za pomyślne załatwienie sprawy”. Korupcja była bowiem punktem stałym funkcjonowania imperium carów i – co warte zauważenia – w zasadzie nic się w tej materii w tym państwie po dziś dzień nie zmieniło. Emisariusze PPS dotarli więc do Eugeniusza Dorengowskiego, który sprawował nadzór nad więźniami politycznymi na Pawiaku. Zarabiał ok. 700 rubli rocznie, a suma, jaką mu zaproponowano, była zawrotna. Na wręczone 10 tys. rubli musiałby pracować prawie 12 lat. W tym samym czasie w konspiracyjnych szwalniach przygotowano mundury rosyjskiego majora i sześciu żandarmów z jego eskorty, a w remizie strażackiej na Brackiej sympatyzujący z rewolucjonistami por. Aleksander Biełokopytow szkolił przez kilka dni uczestników akcji, tak aby jak najwierniej wcielili się w swoje role. Wreszcie w nocy z 23 na 24 kwietnia 1906 r. Jur-Gorzechowski podający się za barona Andreasa von Budberga wraz z obstawą dotarł na Pawiak. Jego przybycie poprzedził telefon. Rozmówca naczelnika więzienia przedstawił się jako szef warszawskiej policji Piotr Meyer i zapowiedział, że skazani więźniowie mają być przekazani von Budbergowi, a ten odeskortuje ich na Cytadelę. Stosowne dokumenty przygotował tymczasem przekupiony Dorengowski. Wizyta fałszywego barona nie wzbudziła niczyich podejrzeń, wywołała natomiast atak paniki u dwóch skazanych, ze względów bezpieczeństwa bowiem nikt z dziesiątki nie był uprzedzony o akcji. Uspokoili się dopiero wówczas, gdy w powozie więziennym Gorzechowski rozdał im browningi i ujawnił, że za chwilę będą wolni. Ta sytuacja wywołała reakcję woźnicy powozu, który nie był uczestnikiem spisku, ale gaza z chloroformem zrobiła swoje. Powóz z uśpionym woźnicą i mundurami uszytymi na tę akcję porzucono na Woli, gdzie nad ranem odnaleźli go przypadkowi przechodnie. Garnizon policji stołecznej postawiony został na nogi, ale uwolnieni przebywali już wtedy w pociągu wiozącym ich do Krakowa. Opis akcji relacjonowała szeroko prasa konspiracyjna, a za nią podchwyciła temat prasa na zachodzie Europy. Rosyjski aparat terroru stał się pośmiewiskiem, co niezamierzenie było wartością dodaną dla PPS.

Kręte losy

Historia była gotowym scenariuszem filmu i tak się stało już w wolnej Polsce. 19 września 1931 r. w Kinie Atlantic odbyła się premiera obrazu Dziesięciu z Pawiaka, którą zaszczycili obecnością przedstawiciele najwyższych władz państwowych. Przybyli prezydent Ignacy Mościcki i Marszałek Piłsudski z córkami, a w loży honorowej siedział wraz z żoną – wybitną pisarką Zofią Nałkowską – sam Jan Jur-Gorzechowski piastujący wówczas funkcję komendanta głównego Straży Granicznej. Obserwował z uwagą, jak w jego postać wcielił się w filmie gwiazdor sceny i ekranu Józef Węgrzyn. Gorzechowski miał już za sobą służbę w Legionach, gdzie dowodził oddziałem żandarmerii, oraz ogromne zasługi w tworzeniu w 1918 r. zrębów policji odrodzonego po latach niewoli państwa polskiego. Za kilka lat awansowany zostanie do stopnia generała, a w latach wojennych zostanie żołnierzem Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Jego brat zginie w Katyniu, a do historii przejdzie jako autor słynnego obrazu Matki Boskiej Kozielskiej. Obok „Jura” na premierze siedział inny uczestnik akcji – Edward Dąbrowski, który przeszedł syberyjską katorgę, a potem działał w POW i bronił Polski przed „czerwonym” najazdem bolszewików w 1920 r. Na premierze nie było dwóch głównych uwolnionych więźniów. Maksymilian Horwitz uwierzył w komunizm do tego stopnia, że stał się jednym z czołowych działaczy Kominternu i redagował pismo Kommunisticzeskij Internacjonał. Paweł Lewinson – podobnie. Zamieszkał w ZSRS i został naczelnym propagandowego dziennika Izwiestija. Gdyby przebywali wówczas w Polsce, zapewne Jur-Gorzechowski musiałby się przyczynić do wydania nakazu ich aresztowania. Ich nieszczęsna wiara w komunizm nie skończyła się zresztą dla nich pomyślnie. W 1937 r. zostali na rozkaz Stalina zamordowani w czasie awantury w łonie „czerwonej mafii”, czyli podczas słynnych czystek partyjnych.

Autor jest historykiem, doradcą Prezydenta RP, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Ocena: +7 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Australii dzieci przystępują do bierzmowania... przed Pierwszą Komunią św. Jak jest w innych państwach?

2026-05-03 06:54

[ TEMATY ]

bierzmowanie

Pierwsza Komunia św.

I Komunia św.

Karol Porwich/Niedziela

W Australii najpierw przyjmuje się bierzmowanie, a dopiero rok później Pierwszą Komunię św. Dzieci przystępują do sakramentu bez spowiedzi. Inaczej wygląda sytuacja w duszpasterstwach polonijnych. Tam kolejność jest podobna jak w Polsce. W większości państw prezenty mają charakter symboliczny.

W maju w większości parafii w Polsce dzieci z klas trzecich szkół podstawowych przystępować będą do Pierwszej Komunii świętej. W przygotowanie uczniów zaangażowane są trzy środowiska: parafia, szkoła i rodzina.
CZYTAJ DALEJ

Neapol: Cud św. Januarego powtórzył się w obecności papieża!

2026-05-08 21:46

[ TEMATY ]

cud św. Januarego

PAP/EPA/CIRO FUSCO

Podczas historycznej wizyty w Neapolu 8 maja, przypadającej w pierwszą rocznicę jego pontyfikatu, papież Leon XIV pokazał wiernym zgromadzonym w katedrze fiolkę zawierającą upłynnioną krew św. Januarego, patrona włoskiego miasta.

Po odprawieniu Mszy świętej i spotkaniu z chorymi w Pompejach, Ojciec Święty udał się do Neapolu, aby spotkać się z duchowieństwem w katedrze, a następnie z mieszkańcami na centralnym placu Piazza Plebiscito.
CZYTAJ DALEJ

Odpust ku czci św. Stanisława Biskupa i Męczennika

2026-05-09 23:03

Biuro Prasowe AK

– Ufność złożona w Bogu oraz wierność Bogu i Ewangelii jest gwarancją naszego bytu i naszej wewnętrznej wolności, której nikt nam nie zabierze, jeżeli sami jej nie zniszczymy w nas samych – mówił kard. Stanisław Dziwisz podczas uroczystości odpustowych ku czci św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Katedrze Wawelskiej. W liturgii uczestniczył także metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś oraz bp Jan Zając.

Przyszliśmy, aby modlić się za wstawiennictwem naszego wielkiego patrona za naszą Ojczyznę, za Kraków oraz za nas samych – mówił kard. Stanisław Dziwisz na początku liturgii. Podkreślił, że modlitwą otacza także współczesnego następcę św. Stanisława, kard. Grzegorza Rysia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję