Wyjątkowo trafne jest natomiast samo słowo „zawieszenie”. Bo Strefa Gazy przypomina obecnie pacjenta, który dzięki kroplówce jest trzymany przy życiu, ale nie pozwala mu się na skuteczne leczenie i powrót do zdrowia.
Żółta linia
Osiemset osiemdziesięciu jeden zabitych i 2621 rannych – taką liczbę palestyńskich ofiar w okresie od 10 października 2025 r. do 20 maja br. podaje Ministerstwo Zdrowia Strefy Gazy. To nie są dane dotyczące wojny czy konfliktu zbrojnego, to ludzie ginący w ostrzałach i bombardowaniach w trakcie tzw. zawieszenia broni, które odwróciło uwagę świata od tragedii w palestyńskiej enklawie.
Co trzecia zabita osoba zginęła w pobliżu tzw. żółtej linii – to granica, która oddziela tereny Strefy Gazy kontrolowane przez armię Izraela i te, na których stłoczeni są Palestyńczycy. Zbliżenie się mieszkańców do tej linii grozi otwarciem ognia przez izraelskich żołnierzy. A nie jest o to trudno: linia nie zawsze jest dobrze oznaczona w terenie (w pierwszych tygodniach po zawieszeniu broni istniała przede wszystkim na mapie), a do tego jest regularnie przesuwana. O ile po zawarciu porozumienia w ubiegłym roku Izrael kontrolował ok. połowy Strefy Gazy, to z map przekazanych organizacjom pomocowym pod koniec kwietnia wynika, że powierzchnia ta wzrosła do 64% całej enklawy. Oznacza to, że ponad 2 mln Palestyńczyków stłoczono na terenie mniejszym, niż zajmują miasta takie jak Opole czy Częstochowa. Nie może zatem dziwić, że miażdżącą większość z nich uznaje się w oficjalnym żargonie pomocowym za „osoby wewnętrznie przesiedlone”, czyli uchodźców wewnętrznych. Po pierwsze, 2/3 Strefy Gazy jest dla cywilów niedostępne. Po drugie, na tym skrawku ziemi, który pozostawiono Palestyńczykom, aż 80% budynków jest zniszczonych lub uszkodzonych. Wśród pyłu i gruzów dominują więc namioty: zimą nie chronią one przed niskimi temperaturami, a w trakcie letnich upałów stają się morderczą pułapką. Załamanie się systemu gospodarki odpadami (czyli tworzące się wokół obozowisk wysypiska śmieci) sprawia, że mieszkańcy mierzą się z plagą szczurów, robaków oraz innych szkodników. Brak dostępu do bieżącej czystej wody (jej źródłem są głównie cysterny) wiąże się z tym, że nawet połowa mieszkańców tych miejsc cierpi z powodu wszawicy, świerzbu czy innych chorób skóry.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
