Ireneusz Korpyś: Mamy w Polsce jedyne uznane przez Kościół objawienia maryjne, a jednak dla większości Polaków pozostają one niemal nieznane. Jak to możliwe, że przez 149 lat nie potrafiliśmy opowiedzieć historii Gietrzwałdu ani światu, ani nawet samym sobie?
Ewa K. Czaczkowska: Rzeczywiście, objawienia Maryi w Gietrzwałdzie należą do 31 objawień na świecie oficjalnie uznanych przez Kościół, są jednak nie tylko najmniej z nich międzynarodowe, ale też mało znane nawet w Polsce. Przyczyn jest wiele, poczynając od tego, że zostały zaaprobowane przez Kościół dopiero po 100 latach, na co z kolei wpłynęły czas zaborów, prześladowania Kościoła w okresie kulturkampfu i wreszcie to, że Gietrzwałd z Warmią wróciły do Polski dopiero w 1945 r. Dopiero gdy ustały przeszkody natury politycznej, przyszedł czas na uznanie tych objawień. Od tego momentu minie niebawem pół wieku, a one wciąż nie mają właściwego miejsca na duchowej mapie Polski. Wygląda tak, jakbyśmy zamknęli je w przeszłości, w XIX stuleciu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
