Reklama

Doda przegrała w Trybunale Konstytucyjnym

2015-10-06 12:37

lk / Warszawa / KAI

YouTube.com

Karalność obrazy uczuć religijnych grzywną jest zgodna z konstytucją - uznał Trybunał Konstytucyjny, rozpoznając we wtorek skargę dotyczącą wolności sumienia i wyznania, wniesioną przez Dorotę Rabczewską. Piosenkarka zaskarżyła art. 196 kodeksu karnego, zgodnie z którym trzy lata temu została skazana za stwierdzenie, że Biblię "spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła...".

Sprawa rozpatrywana przez TK dotyczy piosenkarki Doroty "Dody" Rabczewskiej, która w 2009 r. w wywiadzie dla portalu "Dziennik.pl" stwierdziła, że Biblię "spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła...".

Doniesienie do prokuratury złożył wówczas Ryszard Nowak. Szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami opierał się na art. 196 kodeksu karnego, który mówi, że "kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Podobne doniesienie złożył senator PiS Stanisław Kogut.

W śledztwie Rabczewska nie przyznawała się do zarzutu. Twierdziła, że nie miała zamiaru nikogo obrażać. Jej adwokat wnosił o uniewinnienie. W styczniu 2012 r. Rabczewska została skazana na na 5 tys. zł grzywny za obrazę uczuć religijnych. W czerwcu tego samego roku Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji.

Reklama

Rabczewska złożyła następnie skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Jej zdaniem, art. 196 kodeksu karnego powinien zostać uznany za niezgodny z konstytucją, gdyż uniemożliwia swobodne wyrażanie poglądów co do przedmiotów czci religijnej oraz nie chroni w tym względzie osób, które nie wyznają żadnej religii.

W opinii dla TK zastępca prokuratora generalnego Robert Hernand uznał, że art. 196 jest zgodny z konstytucją, a prawo nie faworyzuje ani też nie dyskryminuje żadnej grupy światopoglądowej. Podkreślił, że do przestępstwa dochodzi tylko wtedy, gdy sprawca umyślnie i demonstracyjnie okazuje pogardę dla przedmiotu czci oraz uczuć z nim związanych. "Intencją sprawcy nie jest zatem zaprezentowanie własnego poglądu na temat religii" - napisał.

Hernand dodał, że przestępstwa może dopuścić się zarówno niewyznający żadnej religii, jak i wierzący - co "nie jest trudne do wyobrażenia, skoro wiadomo, że indywidualnym przedmiotem ochrony art. 196 są uczucia religijne wyznawców różnych (a nie tylko jednej) religii". Poinformował też, że za to przestępstwo sądy w 26 proc. orzekają grzywny, w 28 proc. - ograniczenie wolności, a w 46 proc. - więzienie w zawieszeniu. Wyrokami skazującymi kończy się 14 proc. spraw.

Z kolei ówczesna marszałek Sejmu Ewa Kopacz w opinii dla TK przypominała, że art. 196 jest proporcjonalną ingerencją w wolność wyrażania poglądów - można go stosować tylko wobec wypowiedzi obelżywych i nacechowanych pogardą. "W tym wypadku można oczekiwać od potencjalnego sprawcy zarówno pewnego wyczucia, jeżeli idzie o granicę formy wypowiedzi, jak i powściągliwości z uwagi na przedmiot wypowiedzi" - oceniła Kopacz.

Tagi:
sąd wyrok

Niewyjaśniona własność

2019-10-01 13:55

Anna Skopińska
Edycja łódzka 40/2019, str. 8

Już ponad ćwierć wieku walczą o prawdę

Archiwum Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi
Kmienica, o której mowa w tekście

Kilkoro z nich odeszło, kilka osób musiało się wyprowadzić. Pukają do wielu drzwi, prosząc o pomoc, a ich los i tak odbija się od drzwi łódzkiego sądu. Jedynego miejsca, w którym sprawiedliwość może zwyciężyć. Czy wygra?

Kolejna rozprawa w sprawie ustalenia własności kamienicy przy ul. Wólczańskiej – róg Czerwonej – zaplanowana jest na listopad. Poprzednia odbyła się ponad rok temu. Są dowody, ale czy chęci? Mieszkańcy mają sporo wątpliwości.

Dzika reprywatyzacja?

Historia ich kamienicy przypomina losy wielu podobnych nieruchomości, po które w latach 90-tych zgłosili się rzekomi spadkobiercy. Sąd podczas jednej rozprawy – bez żadnego wahania – oddał im kamienicę, teren wokół i pałacyk, który dzisiaj należy do Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi.

Po jakimś czasie okazało się, że akt notarialny, którym posłużyli się spadkobiercy, został w 1952 r. sfałszowany.

Mieszkańcy wyrzucani

Od 27 lat trwa batalia o prawdę. Walczy magistrat i walczą lokatorzy. Większość mieszka tu od lat 50-tych XX wieku. Wszystko jednak kończy się na sądzie. Ani prokuratura, która odmówiła wszczęcia śledztwa, bo przestępstwo było popełnione blisko 70 lat temu i już nie żyją osoby, które go popełniły (choć przecież podrobiony dokument nadal istnieje i jest „w grze”), ani ministerstwo sprawiedliwości, którego interwencje nie dały rady – nie mogą zrobić nic.

Lokatorzy płacą wiele razy wyższy czynsz, są im odbierane wykupione komórki, garaże, nie prowadzone są żadne inwestycje. Ci, których nie było stać na nowe stawki – poszli na bruk. Jak mężczyzna, mieszkający najpierw w lokalu rodziców, potem przeniesiony do suteryny, w końcu wyeksmitowany na ulicę. – Urodził się w czasie Powstania Warszawskiego, rodzice brali w nim udział, a spotkał go taki los – mówią nam mieszkańcy. Wymieniają też inne osoby, które nie podołały podwyżkom i musiały opuścić kamienicę.

Fałszerstwo nieścigane

– Myśleliśmy, że sprawa będzie zakończona, jak tylko pojawiła się opinia biegłej o tym, że akt notarialny jest sfałszowany – tłumaczą i podkreślają: – Prokuratura postanowiła, że należy umorzyć sprawę, gdyż osoby, które dopuściły się fałszerstwa, już nie żyją i nie można ich za to ukarać. Pozostaje jednak bezsporny fakt, że żyją spadkobiercy osoby, która dopuściła się fałszerstwa. Ludzie ci zarządzają kamienicą na podstawie fałszywych dokumentów i osiągają z tego korzyści finansowe.

I wskazują, że to oni – mieszkańcy, którzy według urzędników sądowych nie są żadną stroną w sprawie – ponieśli największe koszty i konsekwencje decyzji sądu z 1994 r. – Zostaliśmy pozbawieni praw do mieszkań, czyli dorobku naszego życia – dodają. Podkreślają też, że „nie zostali ukarani urzędnicy sądowi, którzy nie dopełnili obowiązków i bez sprawdzania dokumentów wydali bez zastrzeżeń w czasie jednej rozprawy naszą kamienicę i pałacyk Geyerów” (obecnie pałacyk Okręgowej izby Lekarskiej).

Tragiczna historia rodziny

Właścicielami kamienicy przy ul. Wólczańskiej 234a było przed wojną małżeństwo Hamburger. Halina zmarła w łódzkim getcie, co potwierdza akt zgonu z 13 lipca 1942 r., a jej mąż Adolf zdołał uciec razem z dziećmi, jednak ślad po nim zaginął.

W 1952 r. do zgierskiego notariusza stawiło się rzekome małżeństwo Hamburgerów, a ten stwierdził ich tożsamość na podstawie legitymacji z Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego w Łodzi (potem sprawdzono, że nigdy nikt o takim nazwisku tam nie pracował). Przedstawiająca się wtedy jako krewna małżeństwa kobieta na podstawie sporządzonego wówczas aktu notarialnego nabyła nieruchomość.

Na początku lat 90. XX wieku do łódzkiego magistratu zgłosili się jej spadkobiercy z pełnomocnikiem, zajmującym się już wcześniej sprawami odzyskiwania kamienic, i z aktem notarialnym z 1952 r., a sąd bez jakichkolwiek wątpliwości wpisał ich jako nowych właścicieli nieruchomości.

Niedawno sąd wyznaczył rozprawę na listopad.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolumbia: biskup w stroju bezdomnego na kongresie diecezjalnym

2019-10-15 19:11

pb (KAI/avvenire.it) / Armenia

Ordynariusz kolumbijskiej diecezji Armenia przyszedł na diecezjalny kongres duszpasterstwa społecznego przebrany za bezdomnego. Nierozpoznany przez nikogo, obserwował zachowania uczestników obrad. Swój psychologiczny eksperyment podsumował słowem: „obojętność”.

youtube.com
Biksup podczas przygotowań do roli bezdomnego

Psycholog i komunikator społeczny, 52-letni bp Carlos Arturo Quintero Gómez założył zużyte ubrania, poddał się maskującemu wygląd makijażowi i poszedł na kongres, odbywający się na uniwersytecie Quindío. Żebrał, prosił o pomoc, a nawet upadł, aby przekonać się, jak zareagują zebrani na obecność „intruza”.

- Zrobiłem to, aby zobaczyć reakcje ludzi w spotkaniu z osobą ubogą, bezdomną, w brudnym i śmierdzącym ubraniu, która wchodzi do kościoła czy na diecezjalny kongres. Był to sposób na poznanie postaw chrześcijan - wyjaśnił hierarcha cel swego eksperymentu.

Opowiedział też, co odczuwał w czasie, gdy udawał bezdomnego. - Zacząłem wchodzić w skórę takiej osoby. Odczułem ból i rozdarcie serca na myśl o niedostatku i o ubóstwie. Gdy tylko wszedłem do auli, zacząłem doświadczać obojętności. Wszedłem tam tak, jakbym był u siebie w domu. Nikt mnie nie przyjął, gdy przechodziłem przez recepcję, nikt mnie nie przywitał i nikt nie zapytał, kim jestem. Potem usiadłem w strategicznym miejscu, aby móc analizować zachowania ludzi - stwierdził bp Quintero Gómez.

Przyznał, że nikt go źle nie potraktował, ale to, czego doświadczył, najlepiej oddaje słowo „obojętność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław: Trwają przygotowania do 42. Europejskiego Spotkania Młodych

2019-10-17 10:55

xrk (KAI) / Wrocaw

Stolica Dolnego Śląska już za dwa miesiące po raz trzeci będzie gościć kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi – uczestników zapoczątkowanej przez brata Rogera, założyciela wspólnoty z Taizé, Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię. – Proszę o wielkoduszną gościnność i otwarcie waszych domów do młodzieży – napisał w liście do Dolnoślązaków abp Józef Kupny.

Maciej Biłas / photo on flickr

Arcybiskupa będzie odczytany we wszystkich kościołach archidiecezji wrocławskiej w najbliższą niedzielę. Pasterz Kościoła wrocławskiego w spotkaniu Taizé widzi ogromną szansę na nowy impuls dla duszpasterstwa młodzieży w parafiach i apeluje o zaangażowanie duchownych, wspólnot zakonnych i grup młodzieżowych w organizację „pielgrzymki zaufania przez ziemię”. – To ogromna radość, nobilitacja, wyzwanie i szansa – ocenia w rozmowie z KAI decyzję Wspólnoty Ekumenicznej z Taizé o wyborze Wrocławia jako miejsca organizacji spotkania pasterz Kościoła wrocławskiego, dodając, że wprawdzie stolica Dolnego Śląska gościła już uczestników Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię w 1989 i 1995 r. jednak w tym czasie miasto bardzo się zmieniło.

– Młodzi przyjadą do tego samego Wrocławia, ale to już nie jest taki sam Wrocław – mówi abp Kupny, dodając: – Jan Paweł II mówił, że do Taizé przybywa się jak do źródła. Zatem musimy zrobić wszystko, by to źródło, jakim jest Ewangelia, wystrzeliło właśnie we Wrocławiu. Hierarcha podkreśla przy tym, że równocześnie z przygotowaniami zewnętrznymi, dotyczącymi przygotowania miejsc na modlitwę czy spotkania, należy zadbać o to, by ci, którzy przyjadą do Wrocławia spotkali w tym mieście ludzi żyjących Bogiem, wybierających miłość i promieniujących bezgraniczną dobrocią. – Aby to zapewnić musimy odnowić w sobie życie słowem Bożym – zaznacza abp Kupny.

Duchowny zauważa także, że od kiedy posługuje na Dolnym Śląsku wiele razy doświadczył ogromnej wrażliwości mieszkańców na potrzeby drugiego człowieka, ich otwartości oraz gotowości włączania się w inicjatywy, podejmowane przez Kościół. – Wspomnę jedynie o dwóch wydarzeniach. Pierwsze to akcja „Dar dla Aleppo” w czasie której w bardzo szybkim czasie zebraliśmy pieniądze na wyposażenie szpitala w tym zniszczonym przez wojnę syryjskim mieście. Drugie to Światowe Dni Młodzieży. Wówczas nasza archidiecezja przyjęła ponad 15 tysięcy pielgrzymów z 40 krajów świata – mówił abp Kupny, dodając: "W naszej tradycji czas Świąt Bożego Narodzenia jest przede wszystkim czasem, w którym otwieramy szeroko serca na drugiego człowieka. Nie chcemy, by ktoś był w tym okresie sam. Myślę, że będąc `na świeżo` po doświadczeniu Bożego Narodzenia otworzymy nasze domy dla pielgrzymów, którzy odwiedzą Wrocław. Znam mieszkańców Dolnego Śląska i wiem, że staną na wysokości zadania".

Za początek działalności wspólnoty w Taizé przyjmuje się rok 1944. Wtedy brat Roger, przybył z kilkoma braćmi do francuskiej wioski. Pięć lat później złożyli śluby zakonne, poprzez które zobowiązali się do życia we wspólnocie. Z czasem wspólnota się powiększała. Dziś skupia braci reprezentujących kilkadziesiąt narodowości. Żyją oni dzięki własnej pracy, dzieląc się jej owocami z innymi ludźmi. Bracia przez cały rok przyjmują młodych, którzy uczestniczą w cotygodniowych spotkaniach. Każdego dnia trzykrotnie w kościele odbywa się modlitwa, która jest połączona ze śpiewami znanymi na całym świecie. Brat Roger zainicjował także Pielgrzymkę Zaufania przez Ziemię", której owocem są Europejskie Spotkania Młodych, odbywające się każdego roku w jednym z miast Europy.

Uczestnicy tych spotkań wspólnie modlą się, rozważają Słowo Boże, dzielą się swoimi doświadczeniami oraz rozmawiają na różne tematy: duchowe, społecznej, czy artystyczne. Spotkanie we Wrocławiu rozpocznie się 28 grudnia 2019 r. i potrwa do 1 stycznia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem