Reklama

Sport

Najważniejsze z nieważnych

Tylko gra czy coś więcej niż piłkarski turniej? Łączy czy dzieli? I co ma do tego Bóg?

Niedziela Ogólnopolska 28/2026, str. 28

[ TEMATY ]

piłka nożna

PAP/EPA/CHRISTOPHER NEUNDORF

Cristiano Ronaldo

Cristiano Ronaldo

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza”. To zdanie przypisuje się często św. Janowi Pawłowi II i nawet jeśli historycy będą się jeszcze o nie spierać, trudno o lepsze podsumowanie fenomenu mundialu. Bo przecież z jednej strony mecz to tylko 22 ludzi biegających za kawałkiem skóry. Z drugiej – potrafi zatrzymać miasta, uciszyć parlamenty, połączyć pokłócone rodziny i sprawić, że profesor uniwersytetu oraz kierowca autobusu przez 90 minut przeżywają dokładnie to samo.

Plemienne ognisko

To jest właśnie jedna z największych tajemnic futbolu. Karol Wojtyła doskonale ją rozumiał. Gdy był młody, najchętniej stawał na bramce. To zresztą bardzo papieska pozycja. Bramkarz jest trochę samotnikiem, trochę filozofem, trochę strażnikiem granicy między nadzieją a katastrofą. Przez większość meczu nic się nie dzieje, a potem nagle całe losy świata lecą prosto w jego stronę z prędkością 100 km na godzinę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Może właśnie dlatego późniejszy papież tak lubił sport. Wiedział, że człowiek nie składa się wyłącznie z pracy, rachunków i politycznych sporów. Potrzebuje również świętowania.

Reklama

Mundial jest bowiem czymś więcej niż turniejem. To wielkie współczesne plemienne ognisko. Na kilka tygodni przypominamy sobie, że jesteśmy częścią czegoś większego. Nie jesteśmy tylko mieszkańcami Warszawy, Krakowa czy Pcimia Dolnego. Jesteśmy Polakami. A jeśli Polski akurat na mundialu nie ma, to i tak szukamy drużyny, której chcemy kibicować. Portugalii. Szwecji. Kanadzie. Komukolwiek. Byle nie... Człowiek bowiem został stworzony nie tylko do życia, ale również do przeżywania wspólnie.

Piłkarskie esperanto

Najważniejsze rzeczy są zwykle najprostsze. Dwóch chłopaków kopiących piłkę na podwórku rozumie się bez tłumacza. Futbol jest jednym z ostatnich języków świata, które nie potrzebują słowników. Oczywiście, są ludzie przekonani, że piłka nożna dzieli. I mają trochę racji.

Każda wielka miłość niesie ryzyko kłótni. Kibice potrafią być śmieszni. Czasem zachowują się tak, jakby los wszechświata zależał od wyniku meczu grupowego między Czechami a RPA. Ale prawda jest taka, że futbol znacznie częściej łączy, niż dzieli. Po zakończeniu meczu zawodnicy wymieniają koszulki. Po krwawych wojnach państwa grają ze sobą. Po politycznych kryzysach kibice siedzą obok siebie na trybunach. To nie jest wojna. To raczej sposób, by wojny nie prowadzić.

George Orwell nazwał sport „wojną bez strzelania”. Jest w tym trochę prawdy. Ale bliżej mi do marzenia barona de Coubertina. Sport jest próbą odpowiedzi na bardzo ludzkie pytanie: czy można rywalizować bez nienawiści? Czy można chcieć wygrać, nie pragnąc zniszczyć przeciwnika? Na dobrym stadionie odpowiedź brzmi: tak.

Niewierzący... Jezus

Reklama

A co na to Jezus? Czy chodziłby na mecze? Myślę, że tak. W Ewangelii widzimy Go na weselach, przy stołach, wśród tłumów, podczas świąt i publicznych zgromadzeń. Nie wygląda na kogoś, kto ucieka od ludzkiej radości. Pewnie bardziej interesowaliby Go ludzie niż wynik. Może patrzyłby na chłopca, który pierwszy raz jest na stadionie z ojcem. Może na samotnego kibica, który po raz pierwszy od miesięcy śmieje się razem z tysiącami innych. Może na zawodnika, który po zdobyciu bramki wykonuje znak krzyża i dziękuje za talent.

W Białymstoku ktoś mi kiedyś na meczu Jagiellonii z Legią opowiedział taki żart. „W Białymstoku trwał mecz niezwykły: katolicy kontra prawosławni. Stadion podzielono sprawiedliwie. Po jednej stronie śpiewy katolickie, po drugiej prawosławne. Tu transparenty, tam chorągwie. Tu znak krzyża od lewej do prawej, tam od prawej do lewej. Jedni wołali: «Nasza wiara!», drudzy odpowiadali: «Nasza też!». Tylko środek stadionu pozostawał pusty. Kilka rzędów krzeseł, jak ziemia niczyja między dwoma świętymi obozami. I właśnie tam, dokładnie pośrodku, usiadł długowłosy mężczyzna w prostej szacie. Patrzył spokojnie na boisko, czasem uśmiechał się do dzieci, czasem zamyślał, jakby bardziej interesowały go serca kibiców niż wynik meczu. Tylko bardzo wnikliwy obserwator rozpoznałby w Nim Jezusa Chrystusa. W pewnej chwili jeden z kibiców szturchnął drugiego łokciem: – Ty, a tamten? Co on tak sam pośrodku siedzi? Drugi spojrzał, zmrużył oczy i wzruszył ramionami. – Nie wiem. Pewnie niewierzący”. Czy futbol może zastąpić religię? Pewnie dla kogoś to możliwe. Miłość na dobre i na złe i wiara ponad wszystko. Wiara w sukces. Ale czy o niego chodzi w futbolu najbardziej?

Prawda o mundialu

„Bóg daje talent, ale człowiek musi ciężko pracować” – mówił Pelé. „Zawsze modliłem się przed meczami” – przyznawał Gianluigi Buffon. A Kaká po zdobyciu mistrzostwa świata pokazał koszulkę z napisem: „I belong to Jesus”. Bo nawet największe trofea mają pewną wadę. Nie są na zawsze. Przechodzą do historii. Puchar świata przechodzi z rąk do rąk. Mistrzowie się starzeją. Bohaterowie odchodzą. Stadiony pustoszeją. A jednak co 4 lata wracamy przed ekrany z tą samą nadzieją. Może dlatego, że mundial przypomina nam o czymś bardzo ważnym. Człowiek nie żyje samym chlebem. Potrzebuje opowieści. Potrzebuje bohaterów. Potrzebuje wspólnoty.

Potrzebuje chwil, gdy tysiące ludzi jednocześnie wstrzymuje oddech. I może właśnie dlatego z rzeczy nieważnych piłka nożna pozostaje najważniejsza. Bo przez chwilę pozwala nam poczuć, że należymy do czegoś większego od siebie.

2026-07-06 18:19

Oceń: +14 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg na mundialu. Katolickie akcenty piłkarskich mistrzostw świata

[ TEMATY ]

wiara

piłka nożna

mundial 2026

PAP/EPA

Bukayo Saka

Bukayo Saka

Hiszpania pokonała po dogrywce Argentynę 1:0 i po raz drugi w historii sięgnęła po tytuł mistrza świata. Zakończony mundial w USA, Kanadzie i Meksyku zapamiętamy jednak nie tylko z powodów sportowych. Turniej obfitował w świadectwa katolickiej wiary piłkarzy i trenerów – od modlitwy selekcjonera Hiszpanii, przez Mszę św. chorwackiej kadry, po nawrócenie młodego szkockiego zawodnika – podaje Vatican News.

Selekcjoner Hiszpanii Luis de la Fuente nie kryje, że jest praktykującym katolikiem. Pytany o wiarę przed półfinałem z Francją wyjaśnił: „Modlę się codziennie, ale nie dlatego, że jestem na mundialu”. Podkreślił, że jego modlitwa jest przede wszystkim dziękczynieniem. Zaznacza też, że znak krzyża przed meczem nie jest przesądem, lecz naturalnym wyrazem przekonań. Biskup Salamanki José Luis Retana nazwał go człowiekiem odważnie wyznającym publicznie swoją wiarę.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do katechetów: wyzwania współczesnej katechezy wzywają nas do większego wysiłku duchowego

2026-08-25 16:04

[ TEMATY ]

diecezja zielonogórsko‑gorzowska

Rejonowe Dni Katechetyczne

Karolina Krasowska

Sierpniowe rejonowe dni katechetyczne, Kościół Ducha Świętego w Zielonej Górze

Sierpniowe rejonowe dni katechetyczne, Kościół Ducha Świętego w Zielonej Górze

"Wpływ zmian społecznych na katechezę i duszpasterstwo" – to temat sierpniowych rejonowych dni katechetycznych, które odbywają się w trzech ośrodkach diecezji. Drugie ze spotkań odbyło się 25 sierpnia w kościele pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. pod przewodnictwem bp. Adriana Puta. Homilię wygłosił pasterz diecezji bp Tadeusz Lityński, który podziękował katechetom za miniony rok pracy. - Spotykamy się na progu Nowego Roku Szkolnego, aby prosić Ducha Świętego o asystencję i światło, ale też o dar miłości do tych, którzy są powierzeni naszej pieczy. Korzystam z okazji, aby podziękować za miniony czas i Wasz wkład w życie Kościoła Diecezjalnego, za świadectwo wiary – mówił pasterz diecezji do uczestników spotkania. Nawiązując do Drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Tesaloniczan zauważył, że prawdziwe oczekiwanie chrześcijan na powtórne przyjście Jezusa ma polegać na na wrażliwości na codzienne przyjścia Pana, na przeżywaniu codziennych zadań w postawie przylgnięcia do Bożej miłości - Apostoł poucza dziś nas wszystkich, że prawdziwe oczekiwanie na przyjście Pana to codzienność, w której wykorzystujemy poszczególne, nawet najmniejsze szanse, by Jego miłość się stawała. Myślę drodzy, że to ważna lekcja dla nas wszystkich, gdy stajemy u progu kolejnego roku katechetycznego. Bóg wiedząc już dziś, do jakich zadań i ludzi nas posyła, prosi, abyśmy właśnie w takiej perspektywie przeżywali każdą chwilę życia – umiejąc zobaczyć przychodzącego w niej Boga – kontynuował bp Lityński. Dodał, że każde powołanie, a nim jest też przecież bycie katechetą, powinno wyrastać z takiej postawy – oczekiwania – otwarcia serca, oczu na te chwile, w których Bóg przychodzi, w których On się staje! - Przyjście Pana to nie tylko chwila naszej śmierci czy paruzji, ale codzienność, bo jak sam Jezus obiecał: „Nie zostawiam was sierotami: przyjdę do Was” – i to się dokonuje! - mówił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Wzruszenie, nadzieja i radość. Jasnogórska Ikona jedzie do Świdnicy

2026-08-26 15:12

[ TEMATY ]

diecezja świdnicka

bp Adam Bałabuch

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Od lewej: bp Marek Mendyk, bp Adam Bałabuch, bp Ignacy Dec

Od lewej: bp Marek Mendyk, bp Adam Bałabuch, bp Ignacy Dec

Kopia Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej została odebrana na Jasnej Górze przez biskupa świdnickiego i wyruszyła w drogę do Świdnicy. Tuż po tym historycznym momencie o swoich przeżyciach opowiedzieli nam bp Marek Mendyk i bp Adam Bałabuch.

W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, po zakończeniu jasnogórskich obchodów odpustowych, kopia Cudownego Obrazu została przekazana diecezji świdnickiej. Umieszczona w specjalnym samochodzie-kaplicy Ikona wyruszyła w kierunku Świdnicy, gdzie wieczorem rozpocznie się pierwsza w historii diecezji peregrynacja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję