Reklama

Niedziela w Warszawie

Bohaterki dwóch wojen

Dwie aktorki, które miliony kojarzą z lekkiego serialu, w rzeczywistości niosły meldunki pod ostrzałem, uciekały z transportów i ocierały się o śmierć. Ich losy pokazują, że za blaskiem scen kryją się historie większe niż fikcja.

Niedziela warszawska 30/2026, str. IV-V

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

Wojciech Bobrowski

Kadr z serialu „Wojna domowa”

Kadr z serialu „Wojna domowa”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wojna domowa” to jeden z najlepiej pamiętanych i ciągle powtarzanych seriali telewizyjnych. Dwie główne role kobiece grają w nim Irena Kwiatkowska i Alina Janowska. Jednak łączyła je nie tylko sława, lecz także wspólne doświadczenie Powstania Warszawskiego i całej niemieckiej okupacji.

Łączniczka

W jednym z narożników drugiej kondygnacji Muzeum Powstania Warszawskiego znajduje się duża fotografia przedstawiająca grupę siedzących osób. Oprowadzając po muzeum dorosłych gości, z zasady zatrzymywałem się przy niej na chwilę. W centralnym punkcie fotografii widzimy młodą dziewczynę, która wygląda tak, jakby przed chwilą zeszła z wybiegu dla modelek. Jest to Alina Janowska. Nawet w tym mieście pełnym śmierci, lęku i głodu zachowała wdzięk i elegancję córki polskiego oficera.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Na temat jej udziału w powstaniu wiemy dosyć dużo. Pani Alina doczekała w dobrej formie otwarcia muzeum i pozostawiła obszerne wspomnienia nagrane pod koniec 2008 r. w dziale „Archiwum Historii Mówionej”, gromadzącym relacje powstańców. W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego miała 21 lat, lecz zdążyła już przejść ciężkie doświadczenia. Na początku wojny została wraz z matką i bratem osadzona przez Niemców w obozie dla jeńców wojennych na Warmii, jednak zdołała uniknąć wywiezienia na roboty przymusowe do Niemiec. W następnych latach przeszła siedmiomiesięczne uwięzienie na Pawiaku oraz przesłuchania w Alei Szucha. Z tych strasznych dni pozostała jej malutka figurynka ulepiona z chleba.

Powstanie zastało Alinę w Śródmieściu, w sklepie papierniczym przy ul. Marszałkowskiej, gdzie pracowała. W tej części miasta działała przez całe Powstanie Warszawskie. Zgłosiła się jako ochotniczka i została włączona do batalionu Kiliński jako łączniczka. Zajmowała się wszelkimi pracami: przenoszeniem meldunków, sprzątaniem, ścieleniem łóżek, gotowaniem i dostarczaniem jedzenia tym, którzy poszli na akcję.

Po kapitulacji wychodziła ze swoim oddziałem, lecz na przedmieściach Warszawy udało się jej uciec z kolumny. Dotarła do Tworek, gdzie znajdowali się jej rodzice.

Tak opisuje spotkanie z nimi: Padłyśmy sobie w ramiona, mama się popłakała. Mówię: „Gdzie ojciec?”. – „A nie wiem, może jest u sióstr”. Bo siostry jeszcze wówczas w szpitalach pracowały, u nas były szarytki w Tworkach. Od razu mówię: „Mama, ja lecę!”. Przybiegłam na oddział, do kaplicy wchodzę, patrzę, a tata leży krzyżem w kaplicy. Musiałam odczekać, aż będzie sam wstawał po modlitwie. On się modlił za mnie cały czas, podobno codziennie tam chodził i się modlił. Oczywiście wielka radość, że jesteśmy razem.

W brygadzie teatralnej

Reklama

Irena Kwiatkowska zanim przyłączyła się do powstania miała już za sobą udział w wojnie obronnej w 1939 r. Odpowiadając na radiowy apel prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego, zgłosiła się jako ochotniczka do gmachu Poczty Głównej na Placu Napoleona. Na miejscu otrzymała przydział do służby pomocniczej w Polskim Czerwonym Krzyżu. Pomimo, że miała ukończone studia aktorskie, to nie podjęła pracy w działających za zgodą władz niemieckich teatrach. Pracowała jako kosmetyczka, kelnerka w warszawskich jadłodajniach, a nawet księgowa jakby wyprzedzając swoją inną wielką rolę „kobiety pracującej”. Gdy wybuchło powstanie rozpoczęła służbę łączniczki na Starym Mieście.

Podlegała bezpośrednio dowódcy kompanii majorowi Włodzimierzowi Kozakiewiczowi (Barry). Tak wspominała tę służbę: „Kazali dostarczyć – rozkaz to rozkaz, ale przy tym trzeba myśleć, a ja poleciałam na pamięć. Otworzyłam drzwi, tak jak ostatnio… tam ciemno od hitlerowskich mundurów. Nawet mi w oczach nie zdążyło pociemnieć, tak pryskałam. Zatrzasnęłam drzwi i w nogi. Coś tam załomotało za tymi drzwiami, ale udało mi się uciec”.

W wolnych od służby chwilach występowała w teatrach powstańczych, a także na koncercie na Starym Mieście zorganizowanym dla ofiar wybuchu czołgu pułapki, który eksplodował 13 sierpnia na rogu ulic Kilińskiego i Podwala.

Jednak o jej działaniu nasza wiedza jest fragmentaryczna, gdyż niechętnie opowiadała o swoich doświadczeniach z Powstania Warszawskiego. Mówiła, że kolejne pokolenia nie zdołają zrozumieć tego, przez co wówczas musiała przejść.

W końcu sierpnia, po upadku Starego Miasta, przeszła przez kanały do Śródmieścia. Tam dołączyła do „brygady teatralnej” zorganizowanej przez Leona Schillera, swojego profesora ze studiów aktorskich. Występowała wraz z Mirą Zimińską, Mieczysławem Foggiem i innymi artystami w piwnicach, szpitalach i na kwaterach powstańczych.

Reklama

Po upadku powstania, dzięki sprawności fizycznej i szczęściu, udało się jej uciec z konwoju ludności cywilnej kierowanego do Pruszkowa. Przedostała się do Krakowa, ale tylko po to, aby wpaść w niemiecką łapankę i trafić do transportu do Oświęcimia. I zdarzył się cud: „Oświęcim nie przyjmował nowych transportów. Nie było już miejsca w piecach, wypuścili nas z tych wagonów. Dobrnęłam do jakiejś chałupy i tam przetrwałam”.

Potem musiała ukrywać się przed sowieckimi żołnierzami groźnymi dla młodych kobiet i powróciła do Warszawy. Zamieszkała u swojej przyjaciółki, gdzie spała pod stołem, gdyż w maleńkim pokoju nie było miejsca na drugie łóżko. Wkrótce powróciła do pracy teatralnej.

W blasku sławy

Na scenach Warszawy spotkała swoją towarzyszkę walk powstańczych Alinę, która dzięki swemu talentowi trochę bocznymi drzwiami weszła do zawodu aktorskiego. Ich wielkim wspólnym spektaklem był serial telewizyjny „Wojna domowa”. W satyryczny sposób ukazywał on życie dwóch sąsiadujących rodzin wychowujących dorastające dzieci, a trafnością obserwacji i humorem nawiązywał do najlepszych polskich komedii. Podczas premier kolejnych odcinków serialu pustoszały ulice miast. Dwie dzielne łączniczki z powstania wcieliły się tam w rolę matek. Jednak oglądające program miliony widzów nie miały pojęcia o ich bohaterskiej powstańczej historii.

Panią Irenę poznałem, kiedy jako dziewięćdziesięcioletnia już osoba przeprowadziła się do dzielnicy Kabaty. Była w dobrej formie i często widziałem ją w Kościele św. Ojca Pio.

Reklama

Zachowywała anonimowość, lecz byłem świadkiem, kiedy z niej wyszła. Do naszej parafii przyjechała duża grupa polskiej młodzieży z okolic Lwowa. Towarzyszący im ksiądz poznał wybitną aktorkę i po Eucharystii powiedział jej kilka słów pozdrowienia. Przejęła wówczas mikrofon i przez kwadrans rozmawiała z dziećmi, jak kiedyś w audycjach radiowych.

Alina Janowska w czasie powstania pisała pamiętnik. Był to cienki zeszycik szkolny, który wyniosła z płonącej Warszawy. Zawsze miała go w szufladzie przy łóżku, a po latach został pokazany na wystawie w MPW i budził duże zainteresowanie zwiedzających.

Oglądając dzisiaj archiwalne programy z udziałem pani Ireny i pani Aliny, pamiętajmy, jak niezmiernie dzielne były to kobiety.

2026-07-21 14:59

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Msza św. w intencji ofiar bombardowania katedry polowej podczas Powstania Warszawskiego

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

bp Józef Guzdek

Sylwester Braun „Kris”/ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego

20 sierpnia 1944 r. lotnictwo niemieckie zbombardowało katedrę polową Wojska Polskiego, mimo oznakowania na dachu czerwonym krzyżem, wskazującym na istnienie w tym budynku szpitala. Pod gruzami świątyni zginęło ok. 120 osób. Szpital polowy zorganizowało zgrupowanie „Gozdawa”. W rocznicę tego wydarzenia abp Józef Guzdek odprawił Mszę św. z księżmi kapelanami ks. płk. SG Zbigniewem Kępą notariuszem kurii i ks. kpt. Mateuszem Korpakiem, administratorem katedry polowej.

W kazaniu abp Guzdek podkreślał, że choć ludzkość znała chrystusowe prawo miłości, to w XX w. wiele osób odeszło od niego, co skutkowało wybuchem wojen i zbrodniczymi ideologiami. Dodał, że antyświadectwem przykazania miłości były dokonywane w czasie Powstania Warszawskiego zbrodnie, m.in. Rzeź Woli czy atak lotnictwa niemieckiego na powstańczy szpital w katedrze polowej. – Ci, którzy byli wychowani w kulturze chrześcijańskiej i mieli Boga w sercu, pochylali się nad chorymi i opiekowali się rannymi w czasie powstania. Niemieccy żołnierze, którzy ulegli propagandzie narodowo-socjalistycznej, odrzucili Boga a wraz z Nim prawo miłości. Następstwem takiego wyboru był rozlew krwi, mordowanie bezbronnej ludności cywilnej, a także chorych i rannych – powiedział.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Parolin rozmawiał z Papieżem przed operacją. Co powiedział mu Leon XIV?

2026-10-13 12:44

[ TEMATY ]

kard. Pietro Parolin

Leon XIV

rozmawiał z Papieżem

przed operacją

Vatican Media

Kard. Pietro Parolin

Kard. Pietro Parolin

Przed operacją Leona XIV sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin rozmawiał z Leonem XIV o planowanym zabiegu. Jak mówi kardynał, Papież wykazuje wielki spokój. Sam kardynał mówi, że jest pełen ufności w pomyślne zakończenie leczenia.

W dniu przyjęcia Papieża Leona do szpitala Gemelli w celu usunięcia „ograniczonego guzka w płucu” kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, został zapytany przez dziennikarzy o stan zdrowia Leona XIV.
CZYTAJ DALEJ

Polska organizacja pro-life opisana jako "skażenie Europy" w haniebnym raporcie w Parlamencie Europejskim

2026-10-13 11:37

[ TEMATY ]

pro‑life

parlament europejski

polska organizacja

skażenie Europy

haniebny raport

premier.gov.pl

„Skażenie”, „obciążenie wirusowe”, „przewlekła infekcja” i „dekontaminacja Europy” – takim językiem posługuje się raport przedstawiony 12 października w Parlamencie Europejskim. Wśród organizacji wymienionych w dokumencie znalazły się Polska Federacja Ruchów Obrony Życia oraz europejska Federacja ONE OF US. Federacja Życia skierowała oficjalny protest do przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli. [1–3]

Raport The Hate Review, przygotowany przez brukselską organizację Forbidden Colours, obejmuje 47 krajów i ponad 700 organizacji, sieci oraz osób. Prezentację w Parlamencie Europejskim gościł luksemburski europoseł Marc Angel z grupy Socjalistów i Demokratów (S&D). Dokument łączy w jednej kategorii „ruchu antygenderowego” bardzo różne środowiska, także te, które pokojowo zabiegają o ochronę życia przed narodzeniem. [2–3]
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję