Reklama

Książki

Nie tylko dla kobiet

Jakie kryteria powinna spełniać książka na wakacje? I czy w ogóle jakiekolwiek kryteria są potrzebne?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Podróżujemy na różne sposoby, odpoczywamy na różne sposoby. Różne też mamy upodobania i duchowe potrzeby. Niech zatem letnia lektura wniesie coś do naszego życia – niezależnie od ciężaru gatunkowego i tematyki. Niech to będzie jedynym kryterium. Moje „polecajki” – wiadomo – miały się skupić wokół podróży i odkrywania świata, ale nagle przypomniałam sobie o pozycji, która przed laty mnie zachwyciła, wzruszyła i skłoniła do przemyśleń. A że jest to w dodatku rzecz o człowieku, legendzie polskiego himalaizmu, którego miałam szczęście w górach poznać, tym chętniej lekturę tę polecam.

Kiedy w marcu 2013 r. dotarła do nas wiadomość o sukcesie czterech polskich himalaistów, którzy dokonali pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak, poczuliśmy jako Polacy dumę, by po chwili z coraz bardziej rosnącym niepokojem śledzić losy dwójki z nich, którzy na ośmiotysięczniku rozpoczęli walkę o życie. Gdy walkę tę przegrali, przez Polskę przetoczyła się dyskusja o partnerstwie w górach, etyce himalaizmu i w końcu o samym sensie zdobywania gór najwyższych zwłaszcza przez tych, którzy mają rodziny, czyli o egoizmie i skrajnej nieodpowiedzialności. W tle tej zagorzałej dyskusji byli bliscy dwóch zmarłych alpinistów, do których, choć pozornie zamknięci byli w swoim bólu, raniące echa tej dyskusji w mniejszym lub większym stopniu jednak docierały. Emocje sięgały zenitu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nie bez emocji zostawi Państwa również książka, którą chcę polecić, jest ona bowiem o uczuciach – o miłości do gór, ale jeszcze bardziej o miłości do drugiego człowieka, w imię której akceptuje się jego pasję, częstą nieobecność w domu, próbuje się oswoić lęk, i o tworzeniu pięknej kochającej się rodziny. Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak to rozmowa Beaty Sabały-Zielińskiej z Ewą Berbeką, wdową po Macieju Berbece, który w Himalajach został na zawsze. To książka, którą czyta się jednym tchem, choć trudno zaliczyć ją do kategorii łatwych i przyjemnych. Nie ma w niej jednak zbytecznego dramatyzmu, epatowania cierpieniem po stracie najbliższego człowieka, choć jest w niej często głęboki smutek. Nie ma narzekania. Są niezwykła szczerość i mądrość pani Ewy, zaskakujący w tej sytuacji spokój. Jest historia pięknej miłości, rodzinnych wypraw, wspólnych projektów artystycznych. Z kart książki wyłania się postać Maćka Berbeki nie gwiazdy himalaizmu, ale Maćka „udomowionego” – męża, przyjaciela, troskliwego ojca. Maluje się w niej piękna postać pani Ewy – artystki; malarki, graficzki, scenografki, wiernej towarzyszki życia, w końcu silnej kobiety, która pod nieobecność Maćka w domu musiała być i matką, i ojcem. Bez pretensji i z konsekwencją, bo przecież wychodząc za Maćka, wiedziała, za kogo wychodzi. A zakochanie się w nim na zabój, jak dowiadujemy się z książki, zajęło pani Ewie dwadzieścia kilka dni. I nie przeszło, nawet po jego śmierci. Notabene, pani Ewa przeżyła swojego męża zaledwie o 5 lat, jakby tęsknota za nim była silniejsza niż wola życia... Jak wysoko sięga miłość? dla mnie jest najpiękniejszą i najmądrzejszą książką o miłości, jaką kiedykolwiek przeczytałam.

A jeśli coś jeszcze dorzucić mogę, to niech to będzie pozycja, która przeniesie nas na odkrywany przeze mnie Śląsk. Szepty wielkich murów Hannibala Smoke’a – bo tę książkę chcę polecić, przenosi nas w czasie i pozwala nam poznać pięć niezwykłych, silnych kobiet i rezydencje, które dzięki nim zostały wzniesione lub osiągnęły szczyt świetności. Księżna Sybilla i jej Szczodre, księżna Dorota de Talleyrand-Périgord, pani na Żaganiu i Zatoniu, tyleż samo piękna, co kontrowersyjna markiza Blanka de Paiva ze Świerklańca, hrabina Joanna Schaffgotsch i jej trzy pałace w Szombierkach, Kopicach i we Wrocławiu, i w końcu księżna Daisy Hochberg von Pless – pani pałacu w Pszczynie i zamku w Książu. Zapewniam, że historie o tym, jak powstawały rezydencje, co działo się w ich murach i jak toczyły się losy wspomnianych legendarnych kobiet, są lekturą zajmującą nie tylko dla miłośników Śląska.

I jeszcze drobne wyjaśnienie. Zdjęcie, którym opatrzona jest moja „polecajka”, to zdjęcie sprzed lat kilkunastu. Z premedytacją: jestem na nim szczęśliwa, bo jestem w podróży... Rejs po Bosforze. Stambuł... A jak Stambuł, to poleciłabym też ten widziany oczami tureckiego noblisty Orhana Pamuka: Stambuł. Wspomnienia i miasto.

2026-08-04 13:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Międzypokoleniowy most Joachima

Aby zrozumieć fenomen najnowszej płyty Joachima Mencla, trzeba włączyć wsteczny bieg i cofnąć się przynajmniej o kilka wieków. Ten charyzmatyczny artysta nagrał album na lirze korbowej, instrumencie wpisanym już w średniowieczną muzykę.

Fenomen krążka Etno Machina (bo taki nosi tytuł) tłumaczy np. fakt, że lira korbowa to piękny kawał historii (oczywiście, historii z lirnikami), uwieczniona została w postaci płaskorzeźby na Portalu Chwały katedry w Santiago de Compostela. A mówimy o dziele sztuki z XII wieku! Pierwsze ikonograficzne pojawienie się liry odnajdujemy w Hortus deliciarum (dzieło o charakterze encyklopedycznym). Jego autorka – Herrada z Landsbergu była przeoryszą Klasztoru św. Odylii w Alzacji. Mamy tu do czynienia z XII-wiecznym florilegium (dopuszczalne jest również określenie: chrestomatia), pisanym w latach 1116-32. Pierwsza wzmianka o charakterze stricte pisanym pochodzi z Quomodo organistrum construatur, czyli z traktatu powstałego w XIII wieku w Klasztorze Benedyktynów w Cluny. Oczywiście, sam instrument miał różny strój poszczególnych strun (w zależności od tego, gdzie występował), ewoluował, pierwotnie był też kilkukrotnie większy od dzisiejszego, a obsługiwało go dwóch lirników. Jeśli chodzi o Polskę, pierwsza wzmianka pojawia się w XVII wieku – wynika to z badań historycznych Anny Bednarskiej i jej publikacji Z przeszłości liry korbowej w Polsce. W 1611 r. pamiętnikarz Samuel Maskiewicz opisał lirę korbową w Diariuszu, a widział takową na weselu w Moskwie. Niespełna 50 lat później jej ślad odnajdujemy na dworze Lwa Sapiehy, którego włości odwiedził lirnik wiejski Zygmunt Parzycki.
CZYTAJ DALEJ

Ostatnie pożegnanie ks. Wojciecha Draba. Najpierw Wałbrzych, następnie rodzinne Kąty Wrocławskie

2026-09-24 20:46

[ TEMATY ]

Wałbrzych

Kąty Wrocławskie

pogrzeb kapłana

ks. Wojciech Drab

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. kan. Wojciech Drab (1971-2026)

Ks. kan. Wojciech Drab (1971-2026)

Zmarły tragicznie ks. kan. Wojciech Drab zostanie pożegnany najpierw w Wałbrzychu, gdzie był proboszczem parafii św. Barbary, a następnie w rodzinnych Kątach Wrocławskich. Uroczystości odbędą się 30 września i 1 października.

Msza św. żałobna zostanie odprawiona w środę 30 września o godz. 18.00 w kościele św. Barbary w Wałbrzychu. Następnego dnia, w czwartek 1 października o godz. 12.00, rozpocznie się Msza św. pogrzebowa w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w rodzinnych Kątach Wrocławskich.  Po Eucharystii ciało kapłana zostanie odprowadzone na miejscowy cmentarz.
CZYTAJ DALEJ

Francja/ Kobieta kapitanem samolotu papieża; to wyjątkowa sytuacja w historii papieskich lotów

2026-09-26 20:30

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

Screen/YT

Clemence Coussonneau jest kapitanem samolotu francuskich linii, którym papież Leon XIV leci z Paryża do Lourdes w sobotę. Pilotka przywitała na pokładzie papieża, jego współpracowników i wysłanników mediów.

Podziel się cytatem To wyjątkowa sytuacja w historii papieskich lotów. Dziennikarze zwracają uwagę na wymowę tego wyboru osoby za sterami papieskiego samolotu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję