Teoretycznie wszystko jest proste. Chłopak spotyka dziewczynę (lub odwrotnie), zakochują się w sobie i zostają małżeństwem. Ale w rzeczywistości, nawet w dzisiejszych, bardzo bezpośrednich i swobodnych czasach, bardzo trudno jest znaleźć tę drugą, pasującą połówkę. A co dopiero w dawnych wiekach!
Niełatwo być królem
Najgorzej miały rodziny panujących władców. W ich przypadku decydującą rolę odgrywała dyplomacja – związek dwojga ludzi był najczęściej przypieczętowaniem międzynarodowych traktatów i gwarancją ich utrzymania. Trudno tu więc mówić o miłości, a zdrady (oczywiście wyłącznie męskie) były niemalże prawnie usankcjonowane przez jawne utrzymywanie na dworach tzw. faworyt.
Czasem zdarzały się wyjątki, jak małżeństwo Kazimierza Jagiellończyka z Elżbietą Rakuszanką. Emisariusz królewski napisał ostrożnie o kandydatce na narzeczoną, że jest „niepodobna do nikogo (...), a i postać ma różną niż wszyscy ludzie”. Okazała się tak przerażająco brzydka, że król na jej widok uciekł i długo nie opuszczał swoich komnat, chcąc zerwać zaręczyny. Dał się jednak w końcu przekonać i okazało się, że na wiele lat stali się niezwykle zgodną i kochającą się parą, a Elżbieta urodziła Kazimierzowi tyle dzieci, że nazwana została „matką królów”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
