Reklama

Wprowadzenie w październik

Na zakończenie Roku Różańca

Ks. Dariusz Gronowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 39/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w liście apostolskim „Rosarium Virginis Mariae” ogłosił okres od października roku 2002 do października roku 2003 Rokiem Różańca, zatem rozpoczynający się już za kilka dni październik jest ostatnim akcentem roku poświęconego tej czcigodnej modlitwie.

Biskup Rzymu pisze: „Pragnę, by tę modlitwę przez cały rok w szczególny sposób proponowano i ukazywano jej wartość w różnych wspólnotach chrześcijańskich. (…) Powierzam to wskazanie duszpasterskie inicjatywie poszczególnych wspólnot kościelnych. Nie chcę, by było ono przeszkodą dla planów duszpasterskich Kościołów partykularnych, ale raczej niech służy ich dopełnieniu i ugruntowaniu. Ufam, że zostanie przyjęte wspaniałomyślnie i z gotowością. Kiedy odkrywa się pełne znaczenie Różańca, prowadzi on do samego serca życia chrześcijańskiego i daje powszednią a owocną sposobność duchową i pedagogiczną do osobistej kontemplacji, formacji Ludu Bożego i nowej ewangelizacji”.
Pośród Kościołów partykularnych na całym świecie, do których zwraca się Ojciec Święty, jest także nasza wspólnota diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Troska o głębsze zrozumienie i bardziej gorliwe praktykowanie modlitwy różańcowej spoczywa także na nas i jesteśmy wezwani, by odnaleźć w jego wypełnianiu naszą własną drogę.
Kult maryjny w naszej diecezji jest zasadniczo skupiony wokół trzech ośrodków. Bez wątpienia najważniejszym z nich jest sanktuarium Pani Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie. Drugim bardzo znanym sanktuarium jest Grodowiec, nawiedzany szczególnie przez mieszkańców południowych krańców diecezji. Jest wreszcie nieco mniej odwiedzane, ale bardzo istotne dla diecezji sanktuarium Matki Bożej Paradyskiej, która czuwa nad naszym seminarium duchownym i nad dojrzewającymi w nim powołaniami do służby kapłańskiej. Te trzy miejsca są kluczowe, błędem byłoby jednak zawężanie kultu maryjnego tylko do nich. Istnieje wiele kościołów i kaplic, w których oddaje się szczególną cześć Matce Bożej. Nie można też pominąć milczeniem tysięcy obrazów i figur maryjnych w naszych domach.
Większość naszych obrazów, począwszy od Ikony Jasnogórskiej, przedstawia Maryję z Dzieciątkiem Jezus na ręku, choć oczywiście są i takie jak w Rokitnie, ukazujące samą postać Matki Bożej. Pielgrzym modlący się przed jedną z takich ikon maryjnych rzadko zdaje sobie sprawę z oczywistej, jak mogłoby się wydawać, prawdy, iż w rzeczywistości ma przed oczami nie tyle Maryję z Jezusem na ręku, ale raczej obraz Pana Jezusa na rękach Matki. Różnica to jakby niewielka, ale jednak. Dostrzeżenie Jezusa jako znajdującego się na pierwszym planie znacznie lepiej uwydatnia właściwy kształt pobożności maryjnej, która zawsze prowadzi do Jezusa i Jego stawia w centrum.
W myśl zdrowej duchowości katolickiej Różaniec ma służyć kontemplowaniu Chrystusa z Maryją. Jest on oparty na rozmyślaniu nie tyle tajemnic Maryi, ale bardziej jeszcze tajemnic Chrystusa. Było tak przez wieki, gdy rozważaliśmy piętnaście tajemnic różańcowych, a ostatnio zostało to przez Ojca Świętego wyakcentowane jeszcze bardziej przez dodanie pięciu kolejnych tajemnic. Tajemnice światła są, w stosunku do istniejących już wcześniej piętnastu, stosownym uzupełnieniem i wiodą nasze myśli ku wydarzeniom z życia publicznego Jezusa Chrystusa. Przypomnijmy, że chodzi tu o pięć następujących tajemnic: 1. Chrzest Chrystusa w Jordanie; 2. Objawienie się Chrystusa na weselu w Kanie Galilejskiej; 3. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia; 4. Przemienienie na górze Tabor; 5. Ustanowienie Eucharystii, będącej sakramentalnym wyrazem misterium paschalnego.
Zarówno tajemnice światła, jak i rys chrystocentryczny Różańca są dobrze znane osobom miłującym modlitwę różańcową i często ją odmawiającym. Niestety wciąż jeszcze wielu chrześcijan, w tym również wielu mieszkańców naszej diecezji, nie zna dobrze Różańca lub nawet, co gorsza, jest do niego uprzedzonych.
Jak pogodzić fakt ciągłego odmawiania w kółko Zdrowaś Maryjo z medytacją? Jaka to winna być medytacja: wypowiadanych słów, odmawianej tajemnicy czy jeszcze czegoś innego? Te i tym podobne pytania często zadają modlący się na różańcu.
By uwydatnić rys medytacyjny Różańca, należy przede wszystkim potraktować poważnie pouczenia samego Ojca Świętego z listu Rosarium Virginis Mariae. Spośród wielu, warto szczególnie wspomnieć zalecenie lektury tekstów biblijnych odnoszących się do odmawianej tajemnicy i przypomnienie, że medytacja karmi się milczeniem, którego zachowanie jest stosowne przed rozpoczęciem Ojcze nasz.
Innym wskazaniem Papieża jest, wzmiankowany przez Pawła VI w adhortacji Marialis cultus, zwyczaj dodawania do Zdrowaś Maryjo po słowie Jezus tzw. „dopowiedzenia” nawiązującego do rozważanej tajemnicy. Jest to praktyka szeroko rozpowszechniona także w Polsce, zwłaszcza w środowiskach Ruchu Światło-Życie, w formie dodanego zdania rozpoczynającego się od zaimka „który”, np.: „(…) Jezus, który objawił się uczniom w Kanie”.
To wszystko może pomóc nadać modlitwie różańcowej ten właściwy jej rys medytacyjny czy też kontemplacyjny, jednak dla każdego, kto odmawia Różaniec, pozostaje jeszcze jeden istotny, a zarazem niełatwy do rozwiązania problem. Mimo wszelkich wysiłków wkładanych w skupienie się na modlitwie, zwykłemu śmiertelnikowi nie sposób uniknąć ciągłych rozproszeń. Oczywiście, różne są metody radzenia sobie z roztargnieniem podczas modlitwy, jednak chyba jedna z nich szczególne wpisuje się w nurt myślenia Ojca Świętego stojący za ustanowieniem tajemnic światła. Tajemnice radosne obejmują dzieciństwo Jezusa, tajemnice bolesne dwudniowy okres Jego męki, tajemnice chwalebne okres Jego życia w chwale po Zmartwychwstaniu, a dodane niedawno tajemnice światła ten najzwyklejszy okres Jego życia, który przecież zajmuje najwięcej miejsca w opisach ewangelicznych. Innymi słowy, tajemnice światła szczególnie zachęcają nas do zjednoczenia się z Maryją w medytacji tego codziennego życia Jezusa. Co prawda, zasadniczo, każda z tajemnic specyficznie odnosi się do jakiegoś wyjątkowego wydarzenia, jednak ta zwyczajność jest pośród nich uchwytna. Między innymi chodzi więc o to, by obok wielkich wydarzeń zbawczych objąć naszą medytacją także codzienność życia naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Pomyślmy teraz: Czego dotyczą nasze roztargnienia na modlitwie? Przeważnie codziennych trosk i problemów naszego życia: Co dzieje się z moimi bliskimi?, Jak poradzę sobie w pracy?, Co zrobię za chwilę?, Jakie obowiązki mnie czekają? itp. Jeśli nie można smoka pokonać, to trzeba się z nim zaprzyjaźnić. Jest sposób na przełamanie impasu. Można trwać na modlitwie różańcowej z Maryją, rozważając codzienność Chrystusa i naszą codzienność obok Niego. Zamiast traktować roztargnienie po prostu jako zło, którego nie potrafimy uniknąć, możemy wszystkie te sprawy przychodzące nam na myśl jako roztargnienie, wszystkie te sprawy „rozpraszające” nas przeżyć z Maryją i oddać Bogu, np.: „Panie, Ty i Twoja Matka też borykaliście się z codziennymi problemami, przyjmij moją troskę o los syna…” Roztargnienie potraktowane jako ubogacenie rozważania uczyni modlitwę lepszą.

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wędrowiec do nieba

2019-10-21 05:06

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska
Relikwiarz wykonał Wojciech Koryciński

Św. Stanisław Kostka żył krótko, niecałe 18 lat. Jednak w swoim życiu musiał wytrwale przejść wielkie odległości i pokonać rozmaite trudności. Aby zostać przyjętym do zakonu jezuitów przeszedł w sumie ok. 1500 km – od Wiednia do Augsburga i Dylingi, a potem do Rzymu, gdzie wstąpił do nowicjatu. Jego życie było też wytrwałym pokonywaniem drogi duchowej, czyli dążeniem do osiągnięcia świętości.

Św. Stanisław Kostka nigdy nie był w Lublinie, ale odniesienia do jego postaci znajdziemy w naszym mieście bez trudu. W Kaplicy Krzyża Trybunalskiego archikatedry lubelskiej, która pierwotnie była kościołem jezuitów, są freski przedstawiające najważniejsze momenty z życia świętego. Jest on także patronem Metropolitalnego Seminarium Duchownego, a jego imię nosi XXI Liceum Ogólnokształcące przy ul. ul. Ks. Michała Słowikowskiego.

W 2019 roku św. Stanisław Kostka przebywał jednak w Lublinie, choć jak na wędrowca przystało, dość krótko. Stało się to za sprawą ojców jezuitów, którzy otrzymali relikwie świętego (odłamek żebra) z klasztoru w Starej Wsi. O. Rafał Sztejka SJ z kościoła akademickiego KUL wpadł na pomysł, by zostały one umieszczone w specjalnym relikwiarzu, przypominającym laskę pielgrzyma.

Wykonania relikwiarza podjął się lubelski artysta snycerz Wojciech Koryciński, który już wcześniej, wraz z Krzysztofem Kijewskim, wykonał relikwiarz Krzyża Świętego dla lubelskich dominikanów. Całość była omawiana razem z o. Rafałem i Janem Kamińskim z Instytutu Architektury Krajobrazu KUL. Okucia i tabliczkę z napisem wykonał Jan Maciąg, grawer z Lublina. Relikwiarz „przeszedł” szlak tegorocznej Lubelskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę niesiony przez pątników z grupy nr 9 - akademickiej.

W kościele akademickim KUL została odprawiona Msza św., podczas której wystawione zostały relikwie św. Stanisława Kostki w nowym relikwiarzu. Eucharystii przewodniczył o. Wiesław Faron SJ, przełożony kolegium jezuitów w Starej Wsi. W homilii przypomniał życie św. Stanisława Kostki, który, jak zauważył, w całym świecie rozsławił naszą ojczyznę, a dla młodych stał się wzorem niesłychanego hartu ducha. – To, co uderza w życiu i cechach św. Stanisława Kostki, to chęć wykonywania woli Pana Boga i nieustanne jej rozpoznawanie – powiedział. Dodał, że może nas uczyć cierpliwości i wytrwałości. Nie zniechęcał się przeciwnościami, stopniowo odkrywał drogę do ich pokonywania. Akceptował wszystko, co zdarzało mu się w życiu i szedł w nieznane z odwagą i nadzieją. – Niech więc nam przypomina, że nasze życie jest podróżą – zauważył o. Wiesław. – I kiedy wyruszamy w drogę, potrzebujemy laski, by się wesprzeć. […] Chcemy być święci, tak jak on. Niech więc wspiera nas w dobrych pragnieniach i dążeniu do Domu Ojca.

Kilka dni później relikwiarz przekazany został do powstającej parafii pw. św. Stanisława Kostki w Wasilkowie, niedaleko Białegostoku, którą prowadzą jezuici. Obecny był tam już 21 września 2019 r. podczas uroczystego erygowania parafii przez metropolitę białostockiego abp Tadeusza Wojdę SAC. Jej proboszczem został o. Paweł Bucki SJ, dotychczasowy duszpasterz akademicki KUL.

Warto dzielić się tym co się posiada. Chociaż relikwie św. Stanisława Kostki zostały przekazane do Wasilkowa, to lubelscy jezuici już otrzymali kolejne, również ze Starej Wsi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem