Reklama

W 64. rocznicę zsyłki na Sybir

Sybiracy pamiętają!

Rodrycjusz Gerlach
Edycja zielonogórsko-gorzowska 39/2003

Mijają właśnie 64 lata, kiedy to najwierniejszy sojusznik hitlerowskich Niemiec - Związek Sowiecki pod przewodnictwem największego zbrodniarza świata - Stalina napadł na niepodległe państwo polskie. Stało się to 17 września 1939 r. Dokonano wówczas czwartego rozbioru Polski. Chociaż żyjemy już kilkanaście lat w niepodległej ojczyźnie, to młodzi Polacy nadal mało wiedzą o tym, co spotkało ludność polską pod okupacją sowiecką. Starsi jakby zapomnieli albo udają, że nie pamiętają, jak to było naprawdę. Wielu nie chce do tych okrutnych czasów wracać, boją się wspomnień tych strasznych dni, miesięcy, lat.
Trzeba jednak ocalić od zapomnienia okres zniewolenia Polski i Polaków przez komunistyczny system Związku Sowieckiego. Już bowiem w październiku 1939 r. wszechwładne NKWD rozpoczęło swą wrogą działalność na okupowanych terenach. Dokonywano aresztowań profesorów, nauczycieli, księży, oficerów, prawników, leśników. Nie oszczędzono również rolników, a osadników wojskowych w szczególności. Spisywano w tym czasie mieszkańców miast i wsi. Nikt z nas nie wiedział, jakiemu celowi miały te spisy służyć. Domyślano się tylko, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Na efekty przeprowadzonej rejestracji nie trzeba było długo czekać.
10 lutego 1940 r. było jeszcze ciemno, gdy do polskich domów głośnym łomotaniem dobijali się NKWD-ziści z ukraińskimi i żydowskimi pomocnikami. Usłyszeliśmy: „Odkrywaj! Wstawaj, bystro sobirajsia!”. Za niepopełnione winy, bez podania przyczyny, bez sądu i wyroku setki tysięcy Polaków w ten mroźny dzień zostało wyrzuconych ze swoich domów na długie lata poniewierki w łagrach NKWD rozrzuconych w syberyjskiej tajdze Archangielska, Swierdłowska, Krasnojarska, stepów Kazachstanu i Ałtajskiego Kraju. Już podczas trwającej cały miesiąc podróży w bydlęcych wagonach ludzie chorowali i umierali. Ciała zmarłych pozostawiano obok wagonów podczas krótkich postojów. W swej relacji z podróży naoczny świadek podaje, że „w drodze od Archangielska ciała zmarłych palono w palenisku lokomotywy”.
W syberyjskim łagrze, gdzie panował głód, a mrozy często przekraczały 40 stopni, szerzyły się różne choroby. Najbardziej zesłańców nękał tyfus, gruźlica, szkorbut, „kurza ślepota” i odmrożenia nóg, twarzy i rąk. Panujące na zesłaniu warunki powodowały śmierć bardzo wielu osób. W rzadko której rodzinie nie było pogrzebów osób najbliższych. W ubiegłym roku sybiraczka mieszkająca obecnie w Rzeszowie Emilia Kąkol-Mikoś napisała mi, że w baraku obozowym w Teji-Zimowio, Krasnojarskiego Kraju, w ciągu zaledwie półtora roku zmarło sześcioro z ośmioosobowej rodziny.
Śp. Zofia Dederska z Górzyna tak opowiadała o swoich przeżyciach na zesłaniu: „Zostaliśmy zesłani w lutym 1940 r. do archangielskiej tajgi nad rzeką Piniega. Miałam maleńkie dziecko. Gdy zachorowałam, zawieźli mnie do «bolnicy» - szpitala. Leżałam na podłodze ogólnej sali razem z innymi chorymi i moim dzieckiem. Byłam bardzo słaba i chwilami nie wiedziałam, gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Pamiętam, że raz na dzień przychodziła lekarka - Rosjanka. Pewnego dnia stwierdziła, że moje dziecko nie żyje. Ktoś wziął je za nóżki i zaniósł do pomieszczenia obok, gdzie znajdowały się ciała innych zmarłych dzieci. Nie byłam w stanie protestować i przeciwstawiać się tej okropnej decyzji, bo nie miałam sił. Podświadomie czułam, że to nieprawda, co powiedziała lekarka. Wierzyłam, że dziecko żyje. «Panienko Najświętsza ratuj nas oboje!» - modliłam się. Pod nieobecność personelu szpitalnego zebrałam wszystkie tlące się we mnie siły i zaczęłam się przesuwać w stronę, gdzie leżało nie dające znaku życia moje dziecko. Rozpoznałam je i przyciągnęłam do siebie i czołgając się, dotarłam do swojego legowiska. Tutaj dziecko otuliłam, jak mogłam, i ogrzałam swoim ciałem. Po pewnym czasie dziecko poruszyło się i zaczęło płakać. Radość moja była ogromna. Jednak nie miałam siły, aby się cieszyć. Kiedy znowu przyszła lekarka i zobaczyła mnie i moje dziecko powiedziała: «Ot charoszaja mat, rebonka spasła!» Wiem, że bez Bożej pomocy nie uratowałabym mojej Urszulki!”.
Ta Urszula do dziś żyje i mieszka w Lubsku.
Dla upamiętnienia zesłanych do syberyjskich łagrów i zmarłych tam z głodu, chorób, z pracy ponad siły i tęsknoty za ojczyzną w niedzielę 21 września w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Lubsku o godz. 10.00 podczas Mszy św. w 15. rocznicę reaktywowania Związku Sybiraków, została odsłonięta i poświęcona tablica pamiątkowa ufundowana przez członków Związku Sybiraków koła w Lubsku.

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem