Reklama

Jarosław Kaczyński w Toruniu: pedagogika wstydu osłabiła Polskę

2016-01-23 19:02

jk / Toruń / KAI

Artur Stelmasiak

- Nowy światopogląd naukowy i pedagogika wstydu osłabiły polskie zasoby będące źródłem siły społecznej – powiedział Jarosław Kaczyński, prezes PiS podczas sympozjum naukowego „Oblicza manipulacji - źródła i skutki”, które zakończyło się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

W wystąpieniu „Manipulacje w tzw. wojnie polsko – polskiej” prezes PiS mówił o minionych20 latach arenie polityczno – społecznej Polski, ukazując manipulację jako socjotechnikę stosowaną do osiągnięcia celu ośrodka komunistycznego jakim było przejęcie lub utrzymanie władzy w Polsce.

Jarosław Kaczyński wskazywał, że począwszy od okresu stanu wojennego, komuniści, a następnie działacze postkomunistyczni, starali się osłabić lub wyeliminować to, co było siłą społeczną Polaków. Uderzono w instytucje jak np. Solidarność, czy Kościół, ale też wpływano na stan świadomości i takie pojęcia jak duma narodowa czy solidarność społeczna. Prezes PiS wymienił m.in. działania demobilizacyjne, czyli przeniesienie uwagi społeczeństwa polskiego na zabawę, rozrywkę, czy działania depolityzacyjne, a więc puste politycznie akcje Kotańskiego, czy Owsiaka jako sposoby utrzymania władzy postkomunistów.

Były premier tłumaczył, że po obradach Okrągłego Stołu i wyborach w 1989 r. postkomunistom udało się tylko częściowo utrzymać władzę. – Trzeba było przejść do nowych działań socjotechnicznych, więc dokonano przesunięcia w świadomości Polaków ośrodka władzy. Wmówiono Polakom, że rządzili czerwoni, a teraz rządzą czarni – podkreślił Kaczyński.

Reklama

„Ostrym przekazem antywartości” nazwał czasopismo „NIE”, poprzez które Jerzy Urban uderzał we wszystko, co tradycyjnemu Polakowi jest bliskie. Postkomuniści przekazywali natomiast silną tęsknotę za minionymi czasami. W efekcie tych działań w Polsce w latach 1993-2005 komuniści występowali w roli rządzących lub współrządzących.

W swojej wypowiedzi Jarosław Kaczyński poddał też ocenie rolę "Gazetę Wyborczą". – To była kierownicza siła polskich mediów, bo skupiała zwolenników byłego systemu – mówił. To na jej łamach szerzono liberalizm, sceptycyzm, czy postawy antykościelne tworząc w ten sposób nowy światopogląd naukowy.

- Nowy światopogląd naukowy i pedagogika wstydu osłabiły polskie zasoby będące źródłem siły społecznej – podkreślił Kaczyński. Pedagogika wstydu to niszczenie dumy narodowej i dezawuowanie polskich zasobów. W ten sposób każdy, kto był przeciwny działaniom postkomunistów, uważany był za frustrata o zachwianej równowadze psychicznej. Antykomunizm był postrzegany jako nienawiść, a dekomunizacja za mściwość. Prezes PiS tłumaczył dalej, że do 2002 r. postkomuniści stosowali wiele różnych akcji specjalnych, w tym m.in. kontrfaktyczność, czyli robienie aferzystów z opozycjonistów, czy też ataki na Radio Maryja. Afera Rywina uchyliła kurtynę osłaniającą prawdziwą scenę polityczną. Niemniej, mówił polityk, nurt dezawuowania trwał, a zasadę, że „winna jest policja, a nie złodziej” skrzętnie stosowano przy aferze podsłuchowej, czy hazardowej.

– Wmówiono społeczeństwu, że doszło do nadużyć i zagrożona jest demokracja. My jednak przejęliśmy władzę, ale kampania dezawuowania trwa – mówił Kaczyński. Podkreślił, że rządy postkomunistów, kiedy w ich rękach były media, samorządy i sądy, nazywane były demokracją, a dziś, działania partii rządzącej na rzecz przywrócenia Polsce tego, co przez lata działań manipulacyjnych zostało wywrócone, nazywa się dyktaturą.

Wśród prelegentów sympozjum naukowego „Oblicza manipulacji - źródła i skutki” znaleźli się: bp dr Adam Lepa z Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, który wystąpił z wykładem na temat „Św. Jan Paweł II wobec manipulacji”, prof. dr hab. Antoni Dudek (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa) z wykładem pt. „Manipulacje w sferze polityki”, prof. dr hab. Jan Żaryn (UKSW, Warszawa) z wykładem pt. „Manipulacja historią Polski”, prof. dr hab. Mieczysław Ryba (Katolicki Uniwersytet Lubelski) z wykładem „Działania manipulatorskie wobec Kościoła w Polsce” oraz Jarosław Kaczyński, prezes PiS z wystąpieniem „Manipulacje w tzw. wojnie polsko – polskiej”. Po części wykładowej nastąpił panel dyskusyjny.

Sympozjum naukowe spotkało się z dużym zainteresowaniem słuchaczy. Zorganizowano je w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z okazji wspomnienia patrona dziennikarzy św. Franciszka Salezego.

Tagi:
polityka media

Nikt za nas tego nie zrobi

2019-05-28 13:30

Michał Karnowski
Niedziela Ogólnopolska 22/2019, str. 35

Mogą nas być miliony, ale bez mediów (i prawych ludzi w redakcjach) będziemy tylko masą ludności do przerobienia

wellphoto/fotolia.com

Lata mijają, a ja wciąż nie mogę pojąć mechanizmu, który powoduje ściganie za każdy niewłaściwie postawiony przecinek obecnych „Wiadomości” telewizji publicznej, a komercyjnej głównej konkurencji pozwala uprawiać codzienny łomot z użyciem medialnych kijów. Albo maniakalne wręcz skupienie mediów liberalnych na Radiu Maryja. Pomijam już, że większość krytyków stacji tej nie słucha i opowiada jakieś bzdury. Dlaczego jednak prawdziwe, największe nawet obrzydlistwa w rozgłośniach komercyjnych przechodzą bez komentarza? Bo to publiczne, a tamto prywatne? Bzdura. Ktoś najwyraźniej zapomniał, że koncesja na nadawanie ogólnopolskie to również dobro publiczne, a zapisy koncesyjne są jasne – rzetelność wymagana jest od każdego. Myślę, że nie o jakość programów tu tak naprawdę chodzi, a o wymuszenie monopolu.

Dyskryminacja mediów konserwatywnych, chrześcijańskich, a jeszcze szerzej patrząc, zwyczajnie innych niż lewicowe ma w dzisiejszej Polsce wiele wymiarów. Z automatu niejako, na podstawie jakichś tajnych prawideł w stylu ustaw norymberskich, wykluczane są one z 99 proc. (i więcej) dużych kampanii reklamowych zlecanych przez producentów. W związku z tym ich redakcje są uboższe, a promocja tych tytułów wśród potencjalnych odbiorców jest słabsza, podobnie dystrybucja. Za tym idą mniejsze „zasięgi” – czyli kolejny argument, by nie dawać im reklam. I kółko się zamyka.

Osobną sprawą jest tzw. dystrybucja prestiżu – wszystkie większe nagrody dziennikarskie (z chwalebnym wyjątkiem Nagród Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich) są jakby zarezerwowane dla redakcji lewicowych i liberalnych. Gdy przegląda się spisy nagrodzonych, można by pomyśleć, że tytuły konserwatywne nic ciekawego i wartego pochwalenia nigdy nie opublikowały, a ich czytelnicy to masochiści, którzy katują się nudnymi pismami. To, oczywiście, nieprawda. Źródłem tego przechyłu jest przyjęcie fałszywego założenia, że rzetelność dziennikarska równa się lewicowemu podejściu. Plus towarzyskie powiązania nagradzających i nagradzanych.

Co zatem robić? Jak działać? Strona próbująca przerobić Polaków na ludzi bez właściwości ma jeszcze jedną przewagę, którą my sami im dajemy. To nawyk wspierania własnych mediów. Nie od czasu do czasu, nie „później” – ale regularnie, konsekwentnie. Gazeta czy rozgłośnia reprezentujące bliski mi światopogląd są nie tylko elementami do użycia, przeczytania. To także mózg i organizacja, która walczy o nasze wartości, która działa w imieniu czytelników na scenie publicznej.

Rozumieli to nasi przodkowie na początku XIX wieku, jeszcze pod zaborami. Rozumie dziś lewica. Musimy rozumieć i my, bo inaczej nic nie zatrzyma pukającej do drzwi szkół demoralizacji, nic nie zastopuje ataku na Kościół. Mogą nas być miliony, ale bez mediów (i prawych ludzi w redakcjach) będziemy tylko masą ludności do przerobienia. Inną dziedziną, w której trzeba się wziąć do pracy, jest samoorganizacja społeczna. Nikt za nas tego też nie uczyni, nikt inny nas nie obroni. Ale to już temat na kolejny felieton.

* * *

Michał Karnowski
Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

We Włoszech zmarła Paola Bonzi

2019-08-21 16:00

Włodzimierz Rędzioch

Jej nazwisko prawie nikomu nic nie mówi, nawet we Włoszech, gdzie się urodziła, działała i zmarła nagle w wieku 76 lat, 9 sierpnia w Brindisi, gdzie spędzała wakacje. A Paola Bonzi była jedną z najwspanialszych postaci ruchu obrońców życia.

YouTube

Od kiedy założyła jesienią 1984 r. pierwszy Ośrodek Pomocy Życiu (Centro di Aiuto alla Vita – CAV)) w mediolańskiej klinice Mangiagalli, wraz z wieloma wolontariuszami uratowała od aborcji 22 702 dzieci. Aborcja została zalegalizowana we Włoszech w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem na papieża kard. Karola Wojtyły, co doprowadziło do wielkiego rozłamu w społeczeństwie i licznych kontrowersji. W maju 1981 r. prawo, które przeszło do historii jako „Legge 194” zostało poddane pod głosowanie w referendum, które obrońcy życie przegrali. Jednak „Prawo 194” dawało pewne możliwości obrony życia. Przede wszystkim podkreślało, że dobrowolne przerwanie ciąży „nie jest środkiem kontroli urodzeń”. Państwo, regiony i władze lokalne, w ramach swoich funkcji i kompetencji powinny „promować i rozwijać usługi socjalne i zdrowotne, a także inne niezbędne inicjatywy mające na celu zapobiegania aborcji jako środka kontroli urodzeń”. Prawo to nakładało na doradców rodzinnych „zadanie aktywnego wspierania kobiety znajdującej się w trudnej sytuacji z powodu ciąży, aby ograniczyć przyczyny, które mogą skłonić kobietę do podjęcia decyzji o aborcji”.

Biura doradztwa rodzinnego miały możliwości korzystania ze współpracy z „dobrowolnymi stowarzyszeniami, które mogą również pomóc w trudnym macierzyństwie po porodzie”. I to otwierało drogę do współpracy z ruchami broniącymi życia i zorganizowanymi w Ośrodkach Pomocy Życiu. Tak jak inny, wybitny działacz ruchu „pro-life”, Carlo Casini, pracował na polu kultury i polityki, tak Bonzi poświęciła się codziennej pracy z kobietami. A były to osoby przeżywające dramatyczne chwile swojego życia – kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu lub przypadkowego raportu seksualnego, kobiety samotne, bez stałego partnera, kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej, ale przede wszystkim kobiety zagubione i przestraszone. I to takim kobietom Paola Bonzi pomagała przez 35 lat. W młodości straciła wzrok, co sprawiło, że potrzebowała w kontaktach z innymi bliskości i osobistego ciepła. Ale to samo potrafiła dać innym. Dlatego kobiety, które w większości były pod presją społeczną i kulturalną namawiającą je do aborcji, otwierały się przed nią, zwierzały, wyrażały wątpliwości prosząc o pomoc. Potrafiła być delikatna, dyskretna i wyrozumiała, nigdy nikogo nie krytykowała ani nie potępiała. Zawsze powtarzała, że dzieci rodzą się dzięki ich matkom, ponieważ to w sercu kobiety kryje się „tak” dla życia. Dlatego aby urodziło się dziecko, najpierw musi „urodzić się” matka, a Paola potrafiła wzbudzać w kobietach pragnienie macieżyństwa. Nie wystarczą prawa ograniczające czy zakazujące aborcję. Możnaby powiedzieć, że Bonzi była prawdziwą feministką – broniła kobiet pomagając im zrobić najpięknięjszą rzecz w życiu – wydać na świat dziecko. Często powtarzała, że „nigdy nie poznała kobiety, która żałowała tego, że urodziła dziecko” a jednocześnie „spotkała wiele kobiet, które przez całe życie cierpiały i płakały, ponieważ dokonały aborcji”.

Oczywiście aby pomagać trzeba było najpierw zdobyć środki na pomoc kobietom. Bonzi potrafiła przekonać przedsiębiorców i znaleźć benefaktorów, którzy gotowi byli dawać oferty Ośrodkom Pomocy Życiu, bo mieli pewność, że ich pieniądze służą ratowaniu życia. Aby zbierać fundusze Paola organizowała między innymi specjalne wieczory galowe – w tym roku też przygotowała taki wieczór, który miał być też okazją do świętowania 35° rocznicy założenia pierwszego Ośrodka CAV. Nie dożyła tej chwili ale pozostał po niej ten wielki spadek jakim jest 22702 dzieci (dzisiaj niektórzy mają już ponad 30 lat) i tyleż kobiet, które zostały matkami dzięki jej pomocy i wsparciu. Była świadkiem godności i świętości ludzkiego życia, ponieważ uważała, że obrona życia jest fundamentem każdego cywilizowanego społeczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej trwa

2019-08-22 14:01

Marian Florek

Na Jasnej Górze trwają przygotowania duchowe do uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej, która to uroczystość będzie miała miejsce w dniu 26 sierpnia br.

Marian Florek

Rozważania nowennowe każdego dnia głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów. Pretekstem treści rozważań homilety jest 40 rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski i na Jasną Górę i pierwsze słowa jakie wypowiedział do zgromadzonych, że przybywa tutaj jako człowiek zawierzenia. I ta deklaracja – jak mówi w rozmowie z „Niedzielą” o. Sebastian Matecki – zawiodła go do świętości. I tę właśnie drogę św. Jana Pawła II wskazuje w swoich homiliach o. Lukoszek, jako drogę każdego z nas.

O. Sebastian Matecki w imieniu ojców paulinów serdecznie zaprasza w kolejne dni do odwiedzenia Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Msza św. przez kolejne dziewięć dni nowennowych gromadzi pielgrzymów z poszczególnych częstochowskich i podczęstochowskich parafii, wszak jest to też święto samej Częstochowy. Przed Mszą św. pielgrzymi mogą zobaczyć na telebimie fragmenty pobytu Jana Pawła II na Jasnej Górze przed 40 laty.

Msze św. w czwartek 22 VIII i piątek 23 VIII są o godz. 18.30, a w sobotę 24 VIII i niedzielę 25 VIII o godz. 19.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem