Właśnie szaleje burza w całym Chicago i na lotnisku O’Hare ruch zamarł. Oczekujemy na zezwolenie na wyjście do samolotu Iberia Airleins. W końcu pada przez megafon
anons stewardesy, zapraszający do zajęcia miejsc. To powoduje lekkie przyspieszenie pracy serca, lecz nie na długo, bo już siedząc w samolocie czekamy całe dwie godziny na start i po
dziewięciu godzinach lotu lądujemy w Madrycie. Tu przesiadka, zmiana czasu na zegarkach i przybycie do świętego celu naszej podróży - do Rzymu. Nagle, ledwie postawiliśmy nogę
na włoskiej ziemi, niespodzianka - ks. Adam Galek powiadamia nas, że za 3 godziny będzie specjalna Msza św. celebrowana przez Ojca Świętego. Westchnęłam ciężko myśląc o zmęczeniu
i burczącym z głodu żołądku. Jednakże wiedząc, że mogę ofiarować swoje zmęczenie za dusze w czyśćcu cierpiące, dołączam do reszty równie zmęczonej grupy. Wchodziliśmy
w splendor i zapierające dech piękno Watykanu, w szczególności przepięknej Bazyliki św. Piotra. Raz jeszcze, mimo że to nie był to mój pierwszy raz, przeżywam zachwyt,
tak jak poprzednio - wszystkie te dzieła sztuki uczynione ręką człowieka, aby uczcić Boga, są doskonałe. Będąc tu, uświadomiłam sobie, jak małą istotą jestem, i jak wspaniały i wielki
jest Bóg. Ileż talentu i ogromnej wyobraźni podarował Bóg twórcom tego dzieła. Kontemplując piękno, słyszę jak chór zaczyna po łacinie pieśń na wejście i ozdobna brama wejścia do
Bazyliki otwiera się. Procesja księży, biskupów i samego Papieża zmierza do ołtarza - czuję, że łzy spływają mi po policzkach. Spoglądam wokoło i widzę wiele osób wzruszonych
w podobny sposób. Nagle przebiega mi przez głowę myśl: co sprawia, że ten człowiek wzrusza ludzi do tego stopnia?
Mój umysł nie szuka odpowiedzi w tym momencie, a skłania mnie do dziękczynnej modlitwy za przeżywane w tym momencie chwile, za życie, za błogosławieństwa
i łaski spływające na każdego z nas.
Po zakończeniu Mszy św. każdy z nas jest przekonany, że naprawdę warto było przyjść tutaj i że jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Ks. Adam Galek powiedział coś, co mi utkwiło mi mocno
w pamięci. Na moje, tym razem głośno powtórzone pytanie: „Co Ten człowiek ma w sobie?”, usłyszałam odpowiedź:
„Cierpienie... I słodkie ciepło...”.
Od agresji Związku Sowieckiego na Polskę rozpoczął się szlak cierpienia sióstr Nazaretanek na wschodnich terenach Rzeczpospolitej
W 87. rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę przypominamy losy nazaretanek z ziem zajętych przez Armię Czerwoną. Po 17 września 1939 roku siostry traciły szkoły, internaty i domy zakonne. Dwadzieścia dziewięć sióstr i kandydatek deportowano z Wilna w głąb ZSRR. Te, które pozostały, pracowały w świeckich ubraniach, chroniły kościoły i potajemnie przyjmowały nowe kandydatki. Sowieckie państwo przez kilkadziesiąt lat próbowało usunąć zgromadzenie ze Wschodu. Bezskutecznie.
Obecność nazaretanek w miastach, które po 1918 roku znalazły się we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, rozpoczęła się jeszcze pod zaborami. Dom we Lwowie powstał w 1892 roku. Kolejne placówki otwierano w Wilnie, Grodnie, Stryju, Nowogródku i Równem. Siostry prowadziły szkoły, internaty, katechezę oraz działalność charytatywną.
We wszystkich powiatach zostało uruchomionych 630 syren, w 120 budynkach zarządzono ewakuację – tak wojewoda lubelski Krzysztof Komorski podsumował czwartkowy alert o zagrożeniu z powietrza w regionie. Dodał, że ewakuowani zostali m.in. uczniowie, nauczyciele i urzędnicy.
Alerty o zagrożeniu atakiem z powietrza Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało tuż przed południem. Nastąpiło to w czasie czwartkowego nalotu Rosji na zachód Ukrainy, podczas którego jeden z dronów uderzył 4 km od granicy z Polską. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych podało, że nie odnotowano naruszenia granicy RP. Po około godzinie alarm odwołano.
Beatyfikacja Stefana kard. Wyszyńskiego i m. Elżbiety Czackiej 12 września 2021 r. w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie
Władysław z Gielniowa, Andrzej Bobola, Stanisław Papczyński, Zygmunt Szczęsny Feliński, Honorat Koźmiński, Anicet Kopliński, Róża Czacka, Stefan Wyszyński, Jerzy Popiełuszko, czy Jan Paweł II to tylko niektórzy święci i błogosławieni, o których przeczytamy na kartach książki Wojciecha Bobrowskiego „Święci w historii Warszawy”. Spotkanie z autorem już w najbliższy czwartek.
Wojciech Bobrowski jest współpracownikiem warszawskiej „Niedzieli”, varsavianistą, przewodnikiem wolontariuszem w Muzeum Powstania Warszawskiego i nadzwyczajnym szafarzem Komunii Świętej. W swojej książce przywołuje historie świętych i błogosławionych związanych z Warszawą, oddaje im należne miejsce w wielkim pokoleniowym szlaku, który dla wierzących wpisuje się w nieustaną opiekę Bożej Opatrzności. Bohaterami publikacji nie są wielkie postacie ze świata polityki, znane z podręczników, ale ci, którzy zapisali się w historii niezłomną postawą, wielką wiarą, bohaterstwem, a nade wszystko heroizmem ducha.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.