Reklama

Z Syberii do Ameryki

Żyją pośród nas, spora grupa w Ameryce, zazwyczaj już sędziwi żołnierze generała Andersa, którzy przewędrowali kiedyś pół Rosji, by wstąpić do polskiej armii. Są świadkami niezwykłej historii - czystek etnicznych dokonywanych na rozkaz Stalina na setkach tysięcy, a nawet milionach Polaków. Byli często dziećmi wywiezionymi z rodzinnego domu gdzieś we wschodniej Polsce w dalekie i nieprzyjazne strony wielkiej Rosji. Wyciągnęli ich stamtąd, ratując życie, dwaj generałowie: Sikorski i Anders, tego ostatniego nazywano „polskim Mojżeszem”, bo jak ten biblijny wyprowadził niegdyś Żydów z egipskiej niedoli, tak Anders wyprowadził Polaków z rosyjskiej „nieludzkiej ziemi”. W listopadzie - między Dniem Zadusznym a Dniem Niepodległości - wspomnijmy ich ciepłym słowem i modlitwą. (Red.)

Niedziela w Chicago 45/2003

Gen. Władysław Sikorski w towarzystwie Winstona Churchilla i gen. Charlesa de Gaulle’a (Szkocja 1942)

Gen. Władysław Sikorski w towarzystwie Winstona Churchilla i gen. Charlesa de Gaulle’a (Szkocja 1942)

Gen. Władysław Sikorski zawarł dwie ugody z władzami rosyjskimi w 1941r. Pierwsza z nich otworzyła bramy sowieckich więzień, łagrów i przymusowych przesiedleń dla więzionych obywateli Polski. Rosjanie nazwali to „amnestią” dla deportowanych z ziem zagrabionych, pomijając fakt, że mieszkańcami tym ziem byli właśnie Polacy.
Druga ugoda dotyczyła tworzenia wojsk polskich w ZSSR do walki ze wspólnym wrogiem - Niemcami. Gen. Władysław Anders, który wówczas przebywał w więzieniu na Łubiance, został zwolniony i mianowany dowódczą przyszłej Armii Polskiej, w wyznaczonych przez władze sowieckie miejscach werbunkowych: Tockoje, Tatiszczewo, Bułzuk.
Podążali do tych miejsc Polacy młodzi i starzy, zdrowi i chorzy, głodni i wycięczeni, kobiety i dzieci, bo wszyscy szukali ratunku i pomocy, a przede wszystkim marzyli o wolnej Ojczyźnie. Nasz piewca niedoli, Feliks Konarski, tak opisał wierszem cudem uratowanych Polaków skazanym przez Rosjan na eksterminację:

Szli do wojska

Szli do wojska, jeden za drugim, jeden za drugim,
Szeregiem nie kończącym się, długim.
Jak godziny męczarni, które za nimi zostały...
Szli do armii...!
Stłoczyli się przed budynkiem białym -
jak stado spłoszonych zwierząt.
A każdy drżący jak liść... Czy mu wierzą, że chce iść...?
Że chce walczyć choćby z czartem!...
To nic, że gnębi go cynga!... Ale zginąć potrafi - gdy trzeba...!!!
A jednocześnie usta pobladłe szepcą:
Może pan ma... kawałek chleba?!... Już trzy dni nic nie jadłem...
Suchy, nie milknący kaszel..... I nagły okrzyk: Patrzcie, wojsko nasze...!
Przemknął za drzwiami zielony mundur,
Tłum zakołysał się stłoczył, zabłysły zazdrością oczy,
Już wargi nie proszą o chleb...
Promień słońca nad głowami wystrzelił...! Cisza.
I w ciszy stłumiony szept:
Boże...
żeby mnie tylko wzięli.

Sroga zima 1941 r. była groźna nie tylko dla Niemców, którzy zbliżali się do Moskwy, ale przede wszystkim dla nieuzbrojonej i niedożywionej Armii Polskiej. W Rosji nie było wystarczająco dużo żywności; polityka gospodarcza naszego wschodniego sąsiada nigdy nie należała do czołowych w świecie. NKWD było zdziwione, że tak dużo więźniów przetrwało, mimo ciężkiej pracy i małych racji żywieniowych. Przez Murmańsk, drogą morską. Polacy otrzymali trochę mundurów, broni i żywności z Anglii. Nie wystarczyło dla wszystkich, bo ochotników przybywało coraz więcej. Gen. Anders oprócz żołnierzy werbował także ochotniczki do Pomocniczej Służby Kobiet. Dzięki staraniom rządu gen. Sikorskiego władze sowieckie wyznaczyły dodatkowe miejsce rekrutacyjne w Uzbekistanie. Szykany, nieustanny brak żywności i lekarstw oraz żądanie, by wysyłać rekrutów polskich na front niemiecki w celu wzmocnienia armii rosyjskiej, spowodowało, że w wyniku pertraktacji polsko-angielsko-sowieckich w nocy z 7 na 8 lipca gen. Anders otrzymał pismo nakazujące ewakuację części Armii Polskiej na Bliski Wschód. Pamięć niedawnych gwałtów, morderstw, pamięć o łagrach i wywózkach były zbyt bolesne i świeże, by można było budować przyjaźń, sojusz czy braterstwo między Polakami a Rosjanami, więc decyzję o ewakuacji przyjęto z entuzjazmem. Tak zakończył się pierwszy rozdział epopei naszych rodaków wyzwolonych z niewoli, a wielu nazwało gen. Andersa „Mojżeszem naszych czasów”.
Dla Anglików wojsko polskie było potrzebne na środkowym wschodzie głównie dla wzmocnienia i ochrony pól naftowych. W zamian za to oddziały polskie otrzymały opiekę lekarską, żywność, kompletne uzbrojenie, przeszkolenie i czas na reorganizację. Na irackiej pustyni 3 maja 1943 r. połączono wyprowadzonych z Rosji żołnierzy, III dywizję Strzelców Karpackich, Brygadę Pancerną i grupę artylerii, V Kresową Dywizję Piechoty - tworząc II Korpus Polski pod dowództwem gen. Andersa. Korpus który liczył wówczas 47 tys. żołnierzy i był największą formacją armii polskiej na Zachodzie podczas II wojny światowej. Na terenie Iranu, Iraku i Palestyny organizowano wiele szkół dla polskich junaków, młodych żołnierzy i ochotniczek. Pod koniec stycznia 1944 r., II Korpus przerzucono okrętami do Włoch i dołączono go do VIII Armii Brytyjskiej, a pod koniec lutego obsadzono nim odcinek nad rzeką Sangro. Stamtąd, przerzucono Korpus na lewe skrzydło frontu, pod ufortyfikowane i zaciekle bronione przez Niemców pozycje górskie na Monte Cassino, na „Linię Gustawa”, z kluczową pozycją na górze o tej nazwie. Zdobycie tego miejsca było ważną sprawą, ponieważ odcinek ten zamykał drogę numer 6, która wiodła do Rzymu. Przez cztery miesiące Niemcy sukcesywnie odpierali ataki, w końcu 18 maja 1944 r. polskie natarcie zostało uwieńczone zdobyciem ruin klasztoru na Monte Cassino. Alianci gratulowali nam sukcesu i bohaterstwa żołnierzy, którzy dla wolności Ojczyzny i wolności innych narodów umożliwili aliantom zdobycie Rzymu. II Korpus Polski w ramach wojsk alianckich ścigał potem armię niemiecką, zajmując szereg ważnych miast. Po 16 miesiącach kampanii 21 kwietnia 1945 r., nastąpiło zawieszenie broni we Włoszech. Podczas kampanii włoskiej II Korpus stracił ponad 11 tys. żołnierzy. Niestety, smutnym finałem były polityczne ustalenia w Jałcie. Ostatecznie do Polski pod rządy „sowieckich marionetek” wróciło tylko 310 tych, którzy wraz z armią Andersa wyszli z Rosji. Reszta zdecydowała się na czasem gorzki chleb emigranta. Ci, którzy ocaleli, pamiętają niewolę, dziękują Bogu za ocalenie, obchodzą swoje rocznice, żegnają kolegów i koleżanki, którzy odchodzą na „wieczną wartę”, kultywują pamięć o przeszłości, aby pamięć bohaterów nigdy nie wygasła.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nieznane fakty z udziału ks. Wyszyńskiego w Powstaniu Warszawskim

2021-07-31 21:32

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Powstanie Warszawskie

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

Ks. Stefan Wyszyński asystuje przy operacjach w szpitalu polowym, przenosi rannych na własnych barkach, pierze bandaże, udziela sakramentów rannym powstańcom, prowadzi prowizoryczne pogrzeby poległych - to mało znane obrazy z życia przyszłego kardynała i Prymasa Tysiąclecia. Podczas Powstania Warszawskiego ks. Wyszyński był kapelanem w okręgu wojskowym AK Żoliborz-Kampinos.

Z chwilą wybuchu Powstania Warszawskiego ks. Stefan Wyszyński pracował jako kapelan zakładu dla niewidomych w podwarszawskich Laskach. Jednocześnie był kapelanem miejscowych oddziałów powstańczych pod pseudonimem Radwan III i m.in. współtworzył szpital dla powstańców w Laskach. Podobno powierzono mu także opiekę nad termometrem, które to urządzenie pewnego razu zgubił. Pomogła dopiero interwencja św. Antoniego – termometr znalazł się w ulubionych kwiatach ks. Stefana, czyli nasturcjach.

CZYTAJ DALEJ

Pan chce przez młodych szerzyć swoje światło i nadzieję

2021-08-03 20:37

[ TEMATY ]

młodzi

młodzież

Karol Porwich/Niedziela

Pan chce, abyście wy, młodzi ludzie, byli środkiem, za pomocą którego będzie szerzył swoje światło i nadzieję, chce bowiem liczyć na wasze męstwo, na waszą dobroć i na wasz entuzjazm – powiedział metropolita gdański abp Tadeusz Wojda w Medziugoriu.

2 sierpnia przed południem wygłosił on katechezę do uczestników rozpoczętego dzień wcześniej w tej hercegowińskiej wiosce 32. Międzynarodowego Spotkania Młodych Mladifest. Biorą w nim udział młodzi ludzie z 54 krajów, w tym także z Polski. Wydarzenie odbywa się pod hasłem "Co dobrego mam czynić?" (Mt 19, 16).

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: wiara w Jezusa nie może być przedmiotem targów

2021-08-04 10:16

[ TEMATY ]

Franciszek

Grzegorz Gałązka

„Kiedy mówi się o Ewangelii i jej możliwych zakłóceniach, nie idzie się na kompromisy: wiara w Jezusa nie jest towarem, o który trzeba się targować” – powiedział Franciszek podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Po tradycyjnej lipcowej przerwie Ojciec Święty wznowił audiencje ogólne. W sierpniu odbywają się one w auli Pawła VI.

Franciszek wygłosił dziś trzecią z kolei katechezę na temat Listu do Galatów. Podkreślił w niej całkowite skoncentrowanie św. Pawła na misji ewangelizacyjnej, której Apostoł poświęca się całych sił. Dlatego zrozumiały jest jego smutek, gdy dostrzega, że adresaci jego przepowiadania zamiast przyjąć głoszone przezeń przepowiadanie, myślą o przyjęciu jakiejś innej „ewangelii”, orędzia wypaczającego prawdziwą Ewangelię, łudząc się, że jest ono komplementarne względem orędzia Pawła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję