Reklama

List Doroty

Po tamtej stronie snu...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Każdy człowiek choć raz w życiu zastanawia się nad śmiercią. Nieważne, kiedy. Czy wtedy, gdy nie ma powodu o niej myśleć, czy wtedy, gdy jest bardzo blisko. Może dlatego każdy ma swój obraz, wizję śmierci - tego jak ona wygląda, na czym polega, czym właściwie jest. Czy będzie szybka i niespodziewana, czy będzie - jak się może wydawać - ciągnąć się w nieskończoność? Będzie oczekiwana, jako koniec udręk czy - w miarę ludzkich możliwości - odpychana jak najdalej? I wreszcie najważniejsze: czy jest końcem, czy dopiero początkiem życia? Te pytania pozostaną dla nas ludzi bez odpowiedzi. Ale może i lepiej. Może Bóg, obdarzając nas nieświadomością miał w tym swój konkretny cel...
Na pewno miał, bo co to byłby za świat, w którym ludzie wiedzieliby o śmierci wszystko? W którym nic nikogo nie mogłoby zdziwić, zaskoczyć... Bo tak przecież zdarza się często, że śmierć przychodzi niespodziewanie, w najmniej oczekiwanym momencie.
I tego właśnie zrozumieć nie mogę. Dlaczego Bóg w tak wielu przypadkach nie daje szansy na przygotowanie do tej ważnej wędrówki? Tak wielu odchodzi w sposób beznadziejny, jakby przez Boga nieprzemyślany. Młodzi ludzie ginący w wypadkach, przez nieuwagę, albo przez kaprys psychopaty...
Z czasem rodzina się z tym godzi, dochodzi do wniosku, że „był potrzeby Bogu na tamtym świecie”. Ale dlaczego tak jest? A tu nie byłby komuś potrzebny? Może stworzyłby coś dobrego, ważnego...
Gdzieś usłyszałam, że starość jest wieżą z rozległym widokiem na okolicę. Ale dlaczego Bóg nie wszystkim pozwala na tę więżę wejść?
To takie dziwne, że każdy człowiek mimo wiedzy, że kiedyś na pewno umrze, jeszcze nie przywykł do tej myśli. Co gorsze, wielu ludzi boi się śmierci. Tołstoj pisał, że lęk człowieka przed śmiercią jest świadomością grzechu. Na pewno wiele w tym prawdy, ale czy ci, którzy nie uznają czegoś takiego jak grzech, nie boją się śmierci?
Wiem, że śmierć to temat, na który rozmawiać można tylko przypuszczeniami - bo nie ma nikogo, kto ma za sobą praktykę, zapytać nie możemy. Ale przecież Bóg musiał zostawić dla ludzi jakąś wskazówkę. Musiał - ale mam takie dziwne wrażenie, że jest ona na tyle skomplikowana, iż nie wszyscy mogą zdążyć, ją rozszyfrować...

Dorota Pasierbińska

Odpowiedź redakcji

Droga Doroto!
Zadajesz nam trudne pytania. Dotyczą tajemnicy śmierci, a to temat bardzo złożony. W tym przypadku nie jest możliwe generalizowanie i uogólnianie. Każdy ma inne odczucia, myśli. Piszę „tajemnica”, a nie problem, gdyż problem można rozwiązać, tajemnicę co najwyżej można mniej lub bardziej zgłębić i rozjaśnić. Nie jest możliwe, aby człowiek sam z siebie udzielił wyczerpującej odpowiedzi na pytania, które mniej lub bardziej natarczywie, w młodszym lub starszym wieku, ale jednak się pojawiają: czym jest śmierć, co po śmierci? Co to znaczy, że śmierć jest kresem? Czy - jak piszesz - śmierć jest końcem,czy dopiero początkiem życia? Jaki jest sens śmierci? Szczególnie cisną się te pytania wtedy, gdy umiera ktoś bliski. Od odpowiedzi na te pytania zależy życie, sens życia.
Historia ludzkiej myśli nacechowana jest zmaganiem się z tą tajemnicą. Jest to kwestia stawiana przez myślicieli każdej epoki. Według starożytnych wierzeń człowiek przedłuża swoje życie w potomstwie, które pozostawia. Horacy uznał, że pozostanie w swej twórczości: „Wzniosłem pomnik trwalszy od spiżu”. Dla greckiego filozofa Epikura problem śmierci jest problemem fałszywym, gdyż - jak mawiał - „kiedy ja jestem, nie ma jeszcze śmierci; kiedy jest natomiast śmierć, mnie już nie ma”. Św. Augustyn jest autorem następującej myśli: „Śmierć jest śmiertelną chorobą, którą jesteśmy zarażeni już w momencie narodzin”. Czyż reminiscencją tej myśli nie jest tytuł polskiego filmu reżysera Krzysztofa Zanussiego Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową (choć on sam zastrzegał się, że przeczytał to zdanie wypisane na murze). Chyba najbardziej pesymistyczne jest stanowisko filozofa Martina Heideggera: życie ludzkie to bycie ku śmierci. Śmierć celem życia?
Odpowiedzi na te pytania człowiek nie znajdzie w sobie, w swoim doświadczeniu, bo nie ma doświadczenia śmierci. I może dlatego raczej uciekamy od myślenia i rozmów o śmierci. Z jednej strony śmierć stała się tematem tabu i dlatego najlepiej, aby człowiek umierał gdzieś za zasłoną, aby - jak mówi jedna z bohaterek dramatu Requiem dla gospodyni W. Myśliwskiego - „nie zakłócać innym biegu życia, tak jest wygodniej dla wszystkich”.
Z drugiej zaś strony śmierć nabrała cech widowiska (gry komputerowe, filmy akcji, gdzie widok martwych ciał jest czymś nagminnym), nie robi już na człowieku wrażenia - ze wszystkim można się obyć.
Owszem, możemy uciekać od myślenia o śmierci, ale nie uciekniemy od śmierci. Tu próby generalnej nie będzie, nie będzie też jak w grze komputerowej „kolejnego życia”. Tego, że śmierć nastąpi możemy być absolutnie pewni. I chyba zawsze śmierć przychodzi za wcześnie. Piszesz: „Tak wielu odchodzi w sposób beznadziejny, jakby przez Boga nieprzemyślany. Młodzi ludzie ginący w wypadkach, przez nieuwagę, albo przez kaprys psychopaty...”. Jest to pytanie nie o odpowiedzialność Boga, lecz o wolność i odpowiedzialność człowieka. Mamy taką tendencję, aby odpowiedzialność za zło najczęściej przypisać Bogu i posadzić Go na ławie oskarżonych.
A propos tego, że śmierć przychodzi niespodziewanie, to widzę wielką mądrość w słowach modlitwy: „Od nagłej, a niespodziewanej śmierci, zachowaj nas, Panie”. Człowiek powinien przygotować się do tej chwili. Chrześcijanin wie, co to oznacza. Duże wrażenie wywierają na mnie słowa wypowiedziane przed laty przez kard. Wojtyłę: „Człowiek umiera zawsze w momencie najbardziej dla niego odpowiednim, bo Bóg jest dobry”. Nie mniej godne zauważenia jest również to, co napisał o. Leon Knabit: „Nawet, jeśli się wydaje, że ktoś nie jest przygotowany na spotkanie z Bogiem, to Bóg zawsze jest przygotowany na spotkanie z człowiekiem”.
Śmierci bał się również Jezus, choć był bez grzechu. Oczywiście, tak jak już napisałem, odpowiedzi na pytania dotyczące śmierci człowiek nie znajdzie sam w sobie. To nie oznacza, że takiej odpowiedzi nie ma. Taka odpowiedź jednak istnieje. Przychodzi spoza człowieka, może być człowiekowi dana, objawiona. Słowo Boże rozjaśnia tajemnicę śmierci. Autor Księgi Mądrości nazywa Boga „Miłośnikiem życia” (11, 26). I dlatego ma rację ks. Jerzy Szymik, który w jednym ze swoich wierszy napisał: „... miłość życia. Jest od Boga. Na pewno”. W Ewangelii wg św. Łukasza czytamy: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych” (Łk 20, 38). „Bóg jest Miłością”, a więc Miłość nie podlega śmierci. Ks. Tomasz Węcławski napisał, że kto kocha, ma śmierć już za sobą. Mroki śmierci rozjaśnia światło Zmartwychwstałego i nadzieja płynąca z tej prawdy dla nas brzmi - my również zmartwychwstaniemy. Bóg chce życia, nie godzi się na śmierć. Dlatego ostatnie słowo nie należy do śmierci. To jest Dobra Nowina zaproponowana przez Jezusa.
Chcesz wiedzieć więcej, czytaj Ewangelię - znajdziesz światło, które rozjaśni Ci tajemnicę śmierci. Na koniec słowa nowej błogosławionej Kościoła, Matki Teresy z Kalkuty: „Śmierć nie powinna nas zasmucać. Jedyną rzeczą, która powinna nas martwić, jest świadomość, że nie jesteśmy święci”. Znalazłem tę myśl dzień po beatyfikacji, kiedy świeżo w pamięci mam jeszcze jej obraz odsłonięty w czasie Mszy na placu św. Piotra. Przepiękny portret - uśmiechnięta, radosna Matka, ten uśmiech jest znakiem szczęścia płynącego ze zjednoczenia z Bogiem. Radość człowieka świętego widoczna w jego oczach, na jego twarzy - niesamowite. To jeden z najpiękniejszych portretów świętych, jaki kiedykolwiek widziałem.

Ks. Paweł Staroszczyk

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Nowy komunikat o stanie zdrowia papieża: wyniki w normie, przebieg leczenia zgodnie z planem

2026-10-14 16:15

PAP

Opublikowano najnowszy komunikat o stanie zdrowia Leona XIV. Wszystkie wyniki są w normie. Rekonwalescencja przebiega zgodnie z planem. Papież przyjmuje regularne posiłki.

Oto pełna treść komunikatu podpisane przez lekarzy: dr. Luigiego Carbone i prof. Stefana Margaritory na temat przebiegu rekonwalescencji papieża po operacji, jakiej został poddany we wtorek po południu:
CZYTAJ DALEJ

Nawrocki mocno: Berek „przysięgał, ale na pewno nie przed prezydentem RP”

2026-10-14 13:52

[ TEMATY ]

Prezydent Karol Nawrocki

Maciej Berek

PAP

Prezydent Karol Nawrocki

Prezydent Karol Nawrocki

Prezydent Karol Nawrocki powiedział, że „nie wie, przed kim” Maciej Berek „przysięgał, ale na pewno nie przed prezydentem RP”. A jeżeli nie dokonał tej oczywistej formalności, to z całą pewnością nie jest sędzią TK - stwierdził.

Podczas konferencji po spotkaniu z prezydentem Czarnogóry, prezydent Nawrocki został zapytany o to, że wybrany przez Sejm we wrześniu na sędziego TK Maciej Berek, złożył w środę rano w Sejmie tzw. "ślubowanie" z formułą „wobec prezydenta”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję