Reklama

Czas na kolędy (3)

Ks. Jan Bagiński
Edycja zielonogórsko-gorzowska 50/2003

Integralną częścią kolędy jest melodia. Najstarsze melodie kolęd pochodzą z wieku XVI, znajdujemy je w kancjonałach i w drukach ulotnych. Niektóre z nich są wesołe, inne, będące głównie wytworem wieku XVI (bujny rozwój kolędy), są poważne, majestatyczne. Przeważa w nich charakter kościelny, motywy liturgiczne, tonacje kościelne.

Do śpiewu i do tańca

Wiek XVII przynosi nowe melodie, kolędę śpiewa się na nutę popularnych piosenek tanecznych (kolęda świecka). Często też melodie kolęd możemy porównać z dzisiejszymi melodiami pieśni ludowych, znajdujemy również formy taneczne: mazury, obertasy, krakowiaki, gonione, chodzone (polonezy). Jest także marsz, dumka, frazy pochodzące z dworskich saraband, gawotów i menuetów; hiszpańska folia, melodie z muzyki świeckiej obcej: z arii, kantat, sonat. Znajdujemy nawet elementy starego tańca morisca (w średniowieczu przywędrował z Mauretanii). We Francji dawne kolędy już nawet w tytułach zaznaczają zapożyczenia melodii z wcześniej rozpowszechnionych pieśni, zwłaszcza tanecznych. W Anglii (w czasach królowej Elżbiety) nazwano kolędy Christmas Carols, co podkreślało ich taneczny charakter (carol-corea = chorea - od greckiego choros tzn. korowód, taniec kroczony w rytmie parzystym). W Niemczech protestantyzm ograniczył kolędy do jednostajnych chorałów, a jedyna ich kolęda Stille Nacht, heilige Nacht powstała dopiero w XIX w.

„Smutna” kolęda średniowieczna

Muzyka średniowiecznych kolęd była typową muzyką kościelną, poważną, pozbawioną ekspresji i uczucia, wypełnioną całkowicie motywami liturgicznymi, wykorzystującą stare tonacje. Wynikało to z kultury ogólnochrześcijańskiej tamtych czasów. W melodiach kolęd nie było ani narodowego, ani tym bardziej ludowego charakteru, znamionującego ojczyznę kompozytora. Wiek XV przynosi pierwsze sygnały mających nastąpić zmian na lepsze. Melodia staje się żywsza, weselsza, nieco ulega zeświecczeniu. Dużą zmianę w muzyce kolędowej przyniosło założenie w XVI w. przez św. Filipa Neri „Congregazione dell´ oratorio”, zajmującego się muzyczną stroną jasełek. W tym czasie następuje w Polsce unarodowienie muzyki i równoczesne podniesienie jej ogólnego poziomu do skali bardzo wysokiej. To zjawisko wpłynęło bardzo korzystnie na charakter i dalszy rozwój melodii kolędowych, które zaczynają przeżywać proces zeświecczenia i unarodowienia.
Z przełomu XV i z wieku XVI pochodzą niektóre melodie następujących kolęd: Dzięki już wszyscy, Hymn na Boże Narodzenie, Kiedy król Herod królował, Gdy się Chrystus narodził, Kolęda ku śpiewaniu dla dziatek, Przybieżeli do Betlejem pasterze. W Tabulaturze Jana z Lublina parokrotnie została opracowana pieśń Nuż my wierni zaśpiewajmy, inna - Anioł pasterzom mówił zachowana jest bez zmian w stanie pierwotnym do czasów obecnych.

Reklama

Kolęda sarmacka

Wiek XVII odcisnął się na melodii kolęd piętnem sarmackiego animuszu i zamaszystości oraz słowiańskiej rzewności i zadumy. Ostateczna, wykrystalizowana już melodia kolęd powstanie z połączenia się tych cech z obcymi wpływami chorału gregoriańskiego i chorałów protestanckich, oper, suit i innych rodzajów świeckiej muzyki instrumentalnej. Polska muzyka kolędowa zaczyna teraz stopniowo promieniować na zewnątrz i zwracać uwagę na swe bogactwo i indywidualność. W tych czasach obserwujemy bardzo ciekawe zjawisko występujące nie tylko w Polsce, a polegające na tym, że kolędy śpiewa się na nutę popularnych ówczesnych pieśni. Na przykład kolęda Piotra Skargi W żłobie leży, pochodząca z XVII wieku, przyjęła i zachowała dotychczas melodię poloneza koronacyjnego Króla Władysława IV.
W epoce baroku, a więc w XVII w. i w czasach saskich zaznacza się wzmożony rozwój polskiej kolędy, pojawiają się nowe pieśni, wzbogacone o nowe elementy wypowiedzi artystycznej i muzycznej. A sam typ kolędy staje się w tych czasach polską odmianą europejskiej twórczości muzycznej, inspirowanej wydarzeniem betlejemskim. Barok w pewnym sensie zrewolucjonizował istniejące w poprzednich stuleciach formy kolędy polskiej. Dziełem przełomowym stały się Symfonie Anielskie Dachnowskiego, wydane po raz pierwszy w liczbie 36 kolęd w Krakowie w roku 1630. Żadna z tych kolęd nie została zaopatrzona w nuty, jednak autor przy każdej zaznaczył na jaką nutę poszczególne kolędy miały być śpiewane (np. pierwsza kolęda - na nutę O nadobna Panno, szesnasta na nutę A wczora z wieczora itd.). Były to melodie piosenek powszechnie znanych w XVII-wiecznej Polsce, przeważnie świeckie, ludowe, częściej polskie, ale mogły też być ruskie, czeskie.
Wiek XVII to również okres rozwoju polskiej pastorałki. Ważnym zabytkiem są pastorałki z przełomu XVII i XVIII w., które w swych partiach ściśle muzycznych posługują się melodiami zarówno rdzennie polskimi, jak i ruskimi (kołomyjkami), niemiecko-francuskimi (ländlery, menuety), słowackimi. Zbiór ten stanowi jedno ze źródeł różnorodnych motywów muzycznych, jakie pojawiają się w melodiach naszych kolęd.

Kolędy najmłodsze

Wiek XVIII przyniósł osłabienie twórczości kolędowej, które trwało do połowy XIX wieku. Od tego czasu zaznaczył się wpływ nowoczesnych trendów muzycznych. Pieśni wiązały się z librettem i były efektem współpracy kompozytora z autorem. W końcu XVIII w. powstaje jedna z najpiękniejszych kolęd polskich Bóg się rodzi. Tekst do niej napisał Franciszek Karpiński, nieznany jest jednak twórca muzyki tej kolędy.
W pierwszych latach XIX w. powstaje kolęda Ej bracia, czy wy śpicie, czy wszyscy baczycie. Twórcą muzyki do starego tekstu kantyczkowego jest Kazimierz Nowakiewicz (wieloletni dyrygent i pierwszy skrzypek kapeli kościoła Najświętszej Maryi Panny w Krakowie). W tym samym czasie upowszechniła się również bardzo popularna dziś kolęda Cicha noc powstała w 1818 r. Inne kolędy tego okresu to: Witaj, gwiazdko złota, Pan z nieba i z łona Ojca przychodzi napisana w okresie powstania styczniowego, Mędrcy świata Monarchowie, Mizerna cicha, Bracia patrzcie jeno i Dzisiaj w Betlejem wesoła nowina. Melodie obu ostatnich kolęd są polonezowe, nawiązujące swym charakterem, strukturą rytmiczną do kolęd zarówno staropolskich, jak i późniejszych.
Początek XX w. przyniósł upowszechniające się zjawisko adaptacji melodii kolęd na zespoły chóralne. Miejmy nadzieje, że wiek XXI stanie się czasem ciągłego odkrywania bogactwa kolęd i powrotu do kolędowania w gronie wspólnot rodzinnych i parafialnych.

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do lekarzy: nie traćcie z oczu godności człowieka

2019-09-20 15:45

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Odpowiedzialność pracowników służby zdrowia dotycząca troski o chorego znajduje najgłębszą inspirację we wrodzonym i niezbywalnym wymiarze etycznym zawodu lekarskiego, o czym świadczy już starożytna przysięga Hipokratesa, według której każdy lekarz jest zobowiązany okazywać najwyższy szacunek życiu ludzkiemu i jego świętości. Słowa te, zaczerpnięte z encykliki Jana Pawła II "Evangelium vitae", papież Franciszek skierował do członków Krajowej Federacji Towarzystw Chirurgów i Dentystów we Włoszech, których przyjął na audiencji.

© "L'Osservatore Romano"

Franciszek zaznaczył, że choroba nie jest tylko przypadkiem medycznym, ale stanem konkretnej, niepowtarzalnej osoby. Stąd potrzeba swoistego kodeksu wartości, aby nadać chorobie i pracy lekarskiej wymiar ludzki. Papież przestrzegł także przed wchodzeniem w kulturę śmierci.

- Wobec wszelkich zmian, jakie zachodzą w medycynie i społeczeństwie, których jesteście świadkami, ważną rzeczą jest, aby lekarz nie stracił z oczu wyjątkowości każdego chorego, z jego godnością i wrażliwością. Mężczyznę i kobietę, którym należy towarzyszyć z sercem, mądrością, szczególnie w najtrudniejszych sytuacjach. Dzięki takiej postawie można i powinno się odrzucić wszelką pokusę – wywołaną także przez zmiany ustawodawcze - używania medycyny dla wypełnienia woli chorego, który chce umrzeć, towarzysząc mu przy samobójstwie lub będąc bezpośrednią przyczyną śmierci poprzez eutanazję. Chodzi o błędne drogi wobec wyborów, które nie są, jak by się wydawało, wyrazami wolności człowieka, gdyż niosą ze sobą możliwość odrzucenia chorego lub fałszywe współczucie wobec prośby o pomoc w przyśpieszeniu śmierci - podkreślił papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem