Reklama

Jak to z wigilią bywało...


Edycja łódzka 51/2003

Święta Bożego Narodzenia mają dla nas szczególne znaczenie. Jest to czas wyjątkowy, w którym przeżywamy misterium przyjścia Chrystusa na ziemię. Na początku naszej ery data Godów czyli świąt Bożego Narodzenia była ruchoma, aż wreszcie ustalono ją na czas przesilenia słonecznego. Ludy pogańskie wierzyły, iż wtedy słońce rodzi się na nowo, bo dzień stawał się dłuższy. U pogan święto słońca połączone było z zimowym świętem zmarłych, którzy rzekomo często pojawiali się w tym czasie wśród żywych.
Nasza wieczerza wigilijna nawiązuje do dawnego święta zaduszkowego, w którym dominował kult przyrody i duch zmarłych przodków. Świadczy o tym fakt, że na wigilijnym stole do dziś pojawia się miód, chroniący żywych przed snem, krzepiący zmarłych, czy mak, który miał sprawić, by zmarli nie chodzili po śmierci. Wolne miejsce i nakrycie zostawiano dla ducha przodka. Według prastarych wierzeń ludowych, dusza ludzka musiała się co pewien czas pożywić i dlatego należało przygotować dla niej pewne ściśle określone tradycją potrawy. Wśród składników tych potraw były m. in.: fasola, groch, bób, kasza, jabłka, orzechy i miód. Przygotowane z tych produktów posiłki wynoszono na cmentarze i pozostawiano na grobach.
Pierwsza informacja o obchodach Bożego Narodzenia w dniu 25 grudnia pochodzi z rzymskiego kalendarza z 354 r. Wcześniej chrześcijanie nie obchodzili urodzin Jezusa. Byli przekonani, że Zbawiciel niedługo powróci na Ziemię, aby dokonać sądu nad żywymi i umarłymi. Dużo ważniejszym wydarzeniem było wówczas Zmartwychwstanie Chrystusa.
Okres świąt Bożego Narodzenia poprzedza Wigilia, która stanowi najbardziej wzruszający i uroczysty wieczór w roku. Słowo „wigilia” pochodzi od łacińskiego vigilia, czyli „czuwać”, bowiem dawni chrześcijanie każdy dzień poprzedzający ważne święto spędzali na czuwaniu i modlitwie. W czasie czuwania trzeba było pokrzepić siły, stąd zastawiony stół.
Najważniejszym momentem podczas wigilijnej wieczerzy było i jest dzielenie się opłatkiem. Zwyczaj łamania się opłatkiem powstał na południu Europy i był formą życia wspólnotowego pierwszych chrześcijan. Polegał on na wzajemnym obdarowywaniu się przez wiernych i duchownych eulogiami - chlebem nieofiarnym. W przyszłości nabrał on jednak znaczenia niemal mitycznego, nie dającego się wytłumaczyć argumentami obyczajowymi, ani nawet religijnymi. Stał się symbolem pojednania i umocnienia więzi rodzinnej w ten jeden, wyjątkowy wieczór w roku.
Opłatek to rodzaj ciasta z mąki pszennej i wody, pieczonego w bardzo cienkich arkuszach. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa oblatum, które oznacza dar ofiarny. Do Polski sprowadzili go we wczesnym średniowieczu zakonnicy. Początkowo opłatek miał tylko wymowę symboliczną - jako Chleb eucharystyczny. Dopiero później trafił do polskich domów, nabierając charakteru świeckiego. Wierzono, że kto przełamał się z innymi opłatkiem, temu nie zabraknie chleba przez cały następny rok. W 1628 r. księża polscy zostali zobowiązani do chodzenia po kolędzie i roznoszenia opłatków swoim parafianom. Wypiekiem opłatków bożonarodzeniowych początkowo trudnili się zakonnicy, a dopiero w XV w. zajęły się tym siostry zakonne i organiści. Staropolskie opłatki były kolorowe, pięknie zdobione. Wykonywano również kolorowe opłatki dla zwierząt. Ludowa tradycja podaje, że obchodzenie domów przed świętami z opłatkiem wiązało się z drobnymi datkami pieniężnymi dawanymi organiście lub księdzu.
Od niepamiętnych czasów kolacja wigilijna składała się z potraw postnych, co nosiło nazwę „postnik” lub „pośnik”. Inne określenia to: „Pańska wieczerza”, „kolęda”.
Na kolację wigilijną przygotowywano potrawy ze wszystkich płodów ziemi, bo - jak mówiono - „gdyby który opuszczono, ten nie obrodziłby na rok następny”. Podobnie, każdy z biesiadników musiał spróbować każdej potrawy, bo „kto ilu potraw wigilijnych jeść nie będzie, tyle go radości w roku następnym ominie”.
Do najbardziej typowych, tradycyjnych zestawów ludowych potraw wieczerzy wigilijnej należały: barszcz z buraków lub zupa grzybowa, bigos postny, kasza jaglana ze śliwkami suszonymi, groch lub fasola, kluski pszenne z makiem, kutia, piernik, a na koniec jabłka i orzechy. Jabłko w wierzeniach ludowych miało ogromne znaczenie: zabezpieczało od chorób, pomagało w sprawach miłosnych. Orzech natomiast kojarzył małżeństwa i sprowadzał miłość.
W tym szczególnym okresie osobliwą troską otaczano zwierzęta, ponieważ wierzono, że dusze zmarłych wcielają się w ptaki. Dlatego też sypano ziarno w obejściach i stawiano w pobliżu domostw snopy zboża dla skrzydlatych duszków. Obserwowano też zwierzęta domowe: konie, krowy, owce, gdyż to właśnie one towarzyszyły narodzeniu Dzieciątka Jezus w betlejemskiej stajni. Magiczną moc miały także rośliny, bo te, według wierzeń ludowych, zawierały w sobie życiodajne moce. Młode drzewka świerkowe, sosnowe lub wiecznie zielone drzewka jodły miały chronić przed złymi mocami. Wierzono też, że tchnienie życia, pochodzące od jodły, spełnia swoje zadanie przez cały rok, dlatego warto umieścić jodłowe wiechy na nowo zbudowanych domach. Jemioła - jedna z niewielu roślin zielonych zimą - miała posiadaż niezwykłą moc: chronić przed nieszczęściem, zapewniać pomyślność, dostatek i płodność.
Od wieków w dawnej Polsce znakami wigilijnego drzewka były snopy zboża, słoma i ziarno. Stawianie snopów zboża przed ucztą wigilijną praktykowano we wszystkich warstwach społecznych. Ustawiano je w kącie izby pod ścianami, kładziono pod stołem lub wieszano pod powałą. Na stole pod obrusem, układano małą wiązeczkę siana.
Z kolei tak powszechna dziś choinka jest jedną z młodszych tradycji wigilijnych. Zwyczaj jej ubierania w polskich domach w Wigilię Bożego Narodzenia przejęto od Niemców stosunkowo niedawno, bo w latach 1795 - 1806. Początkowo choinka stanowiła element dekoracyjny wieczerzy wigilijnej w magnackich i szlacheckich lub mieszczańskich domach. Po wieczerzy wigilijnej, by skrócić czas oczekiwania na Pasterkę, śpiewano kolędy i ubierano choinkę cukierkami, ciastkami własnego wypieku, jabłkami, malowanymi orzechami włoskimi, ozdobami z opłatka i świeczkami. Dawniej niemal wszystkie ozdoby wykonywane były ręcznie przez domowników. Na wsi choinki pojawiły się dopiero w okresie międzywojennym, a upowszechniły się już po II wojnie światowej.
W interpretacji Kościoła choinka miała być symbolem „biblijnego drzewa wiadomości dobra i zła”. Zawieszone na niej łańcuchy miały przedstawiać węża - kusiciela, jabłka - legendarne owoce grzechu, a gwiazda, umieszczona na wierzchołku choinki - gwiazdę betlejemską. Jednak w różnych okresach, zależnie od sytuacji w kraju, różnie tłumaczono choinkowe symbole - w latach zaborów i okupacji łańcuchy symbolizowały okowy niewoli, a gwiazda - wschodzące słońce wolności.
Atmosfera Świąt zależała jednak nie tylko od zwyczajów ludowych i rekwizytów, mających zapewnić przychylność duchów opiekujących się ludźmi. Wiele zależało od zachowania całej rodziny w czasie przygotowań (Godów) świąt Bożego Narodzenia. Źle wróżono domowi, w którym nie zdążono ze wszystkim na czas. Przygotowanie strojów w dzień świąteczny, wyrzucanie śmieci dopiero w Boże Narodzenie, czy inne zaniedbania - groziły biedą przez cały następny rok.
Pilnie baczono na całą otaczającą człowieka rzeczywistość. Baba z pustymi wiadrami lub zając, który przebiegnie drogę, to zły znak. Gdy podczas wigilijnej biesiady nie widać czyjegoś cienia lub są dwa cienie, można się spodziewać choroby, a nawet śmierci tej osoby. Pomyślne wróżby to odgłosy rżenia koni oraz wszelkie liczby parzyste, cokolwiek byśmy policzyli.
Jest to jedyna w roku noc czarów, dziwów i niesamowitych zjawisk. To noc, kiedy nawet zwierzęta i ptaki przemawiają ludzkim głosem. Wigilia to także dzień przebaczenia sobie wszelkich krzywd i wyrządzonych przykrości.
Obyczaj kazał siadać do wigilijnej wieczerzy wraz z pierwszą gwiazdką. Wieczerzę zazwyczaj rozpoczynała gospodyni modlitwą, następnie łamano się opłatkiem i składano sobie życzenia. Po życzeniach przystępowano do spożywania wieczerzy. Im więcej było potraw, tym większy dostatek miał szansę zagościć w domu w nadchodzącym roku. Wszystkie dania stawiano na stole nakrytym białym obrusem, pod którym układano sianko.
Nikt nie mógł wstać od stołu głodny, w przeciwnym razie cały rok chodzić będzie głodny. Do tradycji wigilijnej należy również stawianie na stole jednego nakrycia więcej dla nieobecnych - dla gościa, samotnego wędrowca, któremu w ów dzień nikt nie mógł odmówić gościny.
Pod koniec wieczerzy wigilijnej zaczynano śpiewać kolędy. Gdy zbliżała się północ, całą rodziną udawano się na Pasterkę. Było to i wciąż jest bardzo uroczyście obchodzone nabożeństwo. W kościele, zapełnionym do ostatniego miejsca, wyczuwało się radosny nastrój, szczególnie kiedy organista zaintonował dźwięki staropolskich kolęd.
Drugi dzień Świąt poświęcony jest św. Szczepanowi Męczennikowi. Na pamiątkę jego ukamienowania święcono owies w kościele, którym potem ludzie wzajemnie się obrzucali. Był zwyczaj rzucania owsem w księdza, kiedy po Mszy św. szedł przez kościół i święconą wodą kropił wiernych. Podczas tej uroczystości wyżywała się szczególnie młodzież. Chłopcy obsypywali owsem dziewczęta wychodzące z kościoła.
Święta Bożego Narodzenia spędzano przeważnie w domach, w gronie rodzinnym, przy śpiewie kolęd i przy choince. Do dziś zachowały one niepowtarzalny nastrój, pełen ciepła i miłości. Święta rozpoczynały też okres kolęd i zabaw. Ludowym obrzędem było chodzenie po domach z szopką, gwiazdą, turoniem. Dziewczęta i chłopcy przebierali za pastuszków, diabła, śmierć, anioły i Heroda. Śpiewali kolędy i pastorałki, odgrywali jasełka i kończyli je śpiewanymi życzeniami.

Z wieczorem wigilijnym związanych jest wiele przesądów, wróżb, magicznych praktyk i zaklęć. Uważa się powszechnie, że dzień ten zapoczątkowuje wszystkie pomyślności i nieszczęścia nadchodzącego roku:
- unikaj kłótni, dąsów i humorów, bo przeniosą się one na przyszły rok,
- kto gniewa się i kłóci w Wigilię, ten będzie się gniewać i kłócić przez cały rok,
- przy czyszczeniu karpia nie wolno uronić ani jednej łuski; zeskrobane należy ułożyc na pergaminie, wysuszyć i wsypać domownikom do portfela - wówczas pieniądze będą się ich trzymać przez cały rok,
- tego dnia nie powinno się niczego nikomu pożyczać, gdyż przez cały rok będzie tego brakowało w domu,
- niebo pełne gwiazd w wigilijny wieczór zapowiada dobry rok,
- nie zostawia się na Wigilię prania na sznurkach, bo problemy, jakie nękały całą rodzinę w tym roku, przeniosą się na następny,
- dzieci muszą być karne i posłuszne, żeby rodzice nie musieli sięgać po pas; które dziecko w Wigilię oberwie, przez cały rok będzie kozłem ofiarnym,
- dzień wcześniej trzeba zadbać, by pierwszym gościem w Wigilię był koniecznie mężczyzna; zapewni to powodzenie i dostatek całej rodzinie,
- mak do wigilijnej kutii powinny trzeć panny na wydaniu, bo dzięki temu w przyszłym roku mają gwarantowane bogate zamążpójście,
- kto pierwszy przełamie się z nami w Wigilię opłatkiem, ten w nadchodzącym roku okaże nam życzliwość i pomoże w kłopotach,
- jeśli tego wieczoru ktoś zobaczy gwiazdę w locie i wypowie życzenie, to ono się spełni,
- kto z ucztujących przy wigilijnym stole wyjdzie i z sieni spojrzy przez dziurkę od klucza, może zobaczyć przy stole kogoś ze swych zmarłych krewnych.

Na podstawie tekstu Władysława Okasa „Doroczne obrzędy i zwyczaje religijne” opracowała Marta Bilonowicz-Hutna

Projekt KOSTKA - szansą na zmianę nastawienia do Kościoła

2019-09-18 08:18

Damian Krawczykowski /Niedziela

Projekt KOSTKA to nieprzeciętne wydarzenie na mapie chrześcijańskich eventów. Już od kilku lat gromadzi tysiące młodych (i nie tylko młodych) osób - najbliższa edycja już w nadchodzących weekend - 20-22 września. Specjalnie dla Tygodnika Katolickiego "NIEDZIELA" - wywiad z ks. Adamem Gacą - jednym z organizatorów Projektu KOSTKA

projektkostka.pl
Logo tegorocznej edycji Projektu KOSTKA

Oni nie boją się mówić o Bogu wprost ze sceny, modlić się głośno i być przy tym radosnymi i po prostu sympatycznymi ludźmi. - tak tegoroczne gwiazdy Projektu KOSTKA - Luxtorpedę, Exodus 15, Anatoma, Muode Koty oraz Lucasa Vuitton opisuje ks. Adam.

Damian Krawczykowski: Czy w czasach gdy w muzyce popularnej panuje moda na lekkie teksty, przesiąknięte próżnością i szybkim życiem warto organizować chrześcijańskie festiwale takie jak Projekt KOSTKA?

Ks Adam Gaca: Jeśli tak jest, to tym bardziej trzeba organizować takie festiwale! Wydaje mi się, że na tym polega praktyczna realizacja słów św. Pawła „zło dobrem zwyciężaj”. Podczas Projektu Kostka w Złotowie staramy się eksponować dobry, pozytywny przekaz, którego naprawdę nie brakuje. A wyróżniamy się tym, że w skali kraju to jedyny festiwal hip-hopu chrześcijańskiego.

DK: A nie boicie się, że ludzie zaczną Was szufladkować, typu: „Skoro to chrześcijański festiwal to musi tam być nuda, nie jadę!”

ks AG: Poniekąd już tak jest, ale nie ma co się tym przejmować. Przecież chyba wszyscy wiedzą, że organizatorem jest parafia prowadzona przez misjonarzy Świętej Rodziny. Myślę, że bardziej powinniśmy dbać o to, żeby za bardzo się nie przypodobać trendom współczesności. Względnie łatwo jest zrobić show, a o wiele trudniej połączyć show z Ewangelią. To trochę karkołomne zadanie, ale chyba właśnie dlatego tak ciekawe i fascynujące!Sama nazwa „Projekt Kostka”miała z założenia nie kojarzyć się tak „kościelnie”. Wzięła się od nazwiska patrona młodzieży, św. Stanisława Kostki. W ogóle uważam to za dość uniwersalny sposób ewangelizacji – treść religijną, duchową ubrać niejako w język współczesności. Patrząc z tej perspektywy śmiało można nazwać nasze wydarzenie formą nowej ewangelizacji. Ciągle poszukujemy nowych dróg i środków. W przypadku tegorocznej edycji warto powiedzieć np. o aplikacji mobilnej „Projekt Kostka”, która zawiera terminarz, opisy gwiazd i mapę.

DK: Czy muzyka dociera dziś do młodych? Czy da się nią przekazać coś więcej niż tylko dźwięk i melodyjne słowa refrenu?

ks AG: Jestem głęboko przekonany, że tak. To środek, który od zawsze miał wielką moc oddziaływania na ludzi. Postrzegam tę formę przekazu jako pomost pomiędzy tym, co zewnętrzne, zmysłowe, a tym, co duchowe. Jesteśmy tym, czym się karmimy, a więc karmienie się dobrem pomnaża w nas dobro. Dlatego w tym roku zaprosiliśmy do Złotowa rockową LUXTORPEDĘ i uwielbieniowy EXODUS 15, poza tym Muode Koty, Anatoma i Lucasa Vuittona – laureata zeszłorocznego PK HIP-HOP FESTIWAL. Oni nie boją się mówić o Bogu wprost ze sceny, modlić się głośno i być przy tym radosnymi i po prostu sympatycznymi ludźmi.

DK: Muzyka z wartościami chrześcijańskimi może zachęcić młodych do zmiany swojego (często negatywnego) nastawienia do Kościoła?

ks AG: Oczywiście! I nie chodzi tylko o muzykę, ale o całość wydarzenia. Nie da się tego „zmierzyć” bezpośrednio, ale dla mnie sukcesem jest już, jeśli ktoś spojrzy bardziej przychylnym okiem na księdza czy w ogóle na osobę wierzącą, zamiast popadać w powtarzane bezmyślnie stereotypy. Wierzę w wielką moc przyciągania dobra. A jest to świetna okazja, aby zobaczyć chrześcijan czyniących dobro – radosnych, bawiących się, pomagających sobie. Przy „Projekcie Kostka” zaangażowany jest cały sztab wolontariuszy, liderów, grafików, fotografów, ponadto dziesiątki sponsorów, firm i różnych instytucji. To daje silne poczucie wspólnoty i bardzo przyciąga.

DK: Czy Projekt KOSTKA jest festiwalem tylko dla tych już stałych katolików, czy powątpiewający, lub szukający swojego miejsca też się w nim odnajdą?

ks AG: Z założenia pragniemy zainteresować wszystkich i stąd dobór gwiazd pozwala, aby każdy znalazł coś dla siebie, także ten, komu daleko do Pana Boga. A czasem przy okazji usłyszane słowo Ewangelii czy świadectwa może wzrosnąć w sercu, przemienić i wydać owoc… O to się modlimy.

DK: Dzięki serdeczne za rozmowę!

ks AG: Dziękuję!

szczegóły i program festiwalu na stronie: projektkostka.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

V. Messori: Kościół to nie firma, nie upadnie. Chrystus go nie opuści!

2019-09-18 17:03

vatcannews / Rzym (KAI)

„Wielu katolików jest zaniepokojonych, a nawet zrozpaczonych. Jako człowiek wierzący, chciałbym przypomnieć, że Kościół to nie firma, międzynarodowa korporacja czy państwo. A zatem nie może upaść” – powiedział Vittorio Messori. Czołowy katolicki apologeta, współtwórca książkowych wywiadów z kard. Ratzingerem, odniósł się do kryzysu we współczesnym Kościele.

Tama66/pixabay.com

Przyznał on, że powodów do zmartwień nie brakuje. Niepokój budzą na przykład niejasności związane z Synodem Biskupów o Amazonii. Szerzy się zamęt, ludzie są zdezorientowani. Messori przypomina jednak, że Kościół należy do Chrystusa, który kieruje nim z mądrością. „Myślę, że na koniec Ojciec zainterweniuje. Bóg przekracza nasze ograniczone możliwości postrzegania” – dodał włoski pisarz w wywiadzie dla portalu La Fede Quotidiana.

Niepokoi go natomiast narastający w Kościele konformizm. „Mówi się, że żyjemy w Kościele miłosierdzia, otwartego dialogu i szczerości, a zarazem wielu kardynałów i biskupów boi się podzielić swymi obawami”. Messori wspomina, że kiedy on sam postanowił się kiedyś podzielić swymi wątpliwościami na łamach dziennika Corriere della Sera, spotkały go za to obelgi i ostry atak ze strony niektórych katolickich mediów. Powstał nawet komitet, który domagał się, aby ten mediolański dziennik zerwał z nim współpracę. „Jestem zatem zaniepokojony, ale nie zrozpaczony. Chrystus nie opuści swego Kościoła” – dodaje na zakończenie włoski pisarz i apologeta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem