Reklama

Wiadomości

Jacek Kurski nie jest już prezesem TVP?

[ TEMATY ]

telewizja

telewizja

Lukasz Gagulski/East News

Jacek Kurski został odwołany z funkcji prezesa TVP - informuje IAR. Taką decyzję podjęła Rada Mediów Narodowych.

Jak dodaje agencja o odwołanie Kurskiego wnioskowała należąca do rady Joanna Lichocka.

Według Wyborczej za odwołaniem głosowało czterech z pięciu członków RMN, w tym jej przewodniczący Krzysztof Czabański. Miał być „złym szefem TVP”. Decyzji szerzej nie uzasadniono.

Reklama

Krzysztof Czabański zapowiedział, że konkurs na nowego szefa TVP zostanie ogłoszony i rozstrzygnięty najpóźniej do połowy października. Odniósł się też do tego, kto pokieruje w tym czasie Telewizją.

Są dwie propozycje (kandydatów na tymczasowego szefa TVP - PAP) złożone w tej sprawie. Decyzja zapadnie w ciągu najbliższych 2-3 godzin

— dodał Czabański.

Sprawa jest o tyle zaskakująca, że jeszcze wczoraj Joanna Lichocka mówiła portalowi Wirtualnemedia.pl, że pozytywnie ocenia kierunek, w jakim zmierza TVP pod prezesurą Jacka Kurskiego:

Po tym, jak zostałam wybrana do Rady Mediów Narodowych, jeszcze częściej śledzę program mediów publicznych, w tym TVP. I mam wrażenie, że np. Telewizja Polska jest na bardzo dobrej drodze, by bardzo dobrze realizować misję publiczną.

Może opozycja ma inne zdanie, ale np. relacja ze Światowych Dni Młodzieży oraz z pielgrzymki Papieża Franciszka do Polski była bardzo dobrze przeprowadzona pod każdym względem - realizacyjnym oraz merytorycznym. Było to naprawdę budujące, gdy patrzyłam na to, jak TVP poradziła sobie z tym zadaniem. Nie było żadnej natarczywości ani nachalności. Mam generalne wrażenie, że w tych dniach - bez względu na poglądy polityczne - wszyscy się zjednoczyliśmy. Nie tylko w Krakowie i Brzegach, ale też przed ekranami telewizorów. Przestały mieć znaczenie podziały partyjne - bardzo bym chciała, aby udało nam się wypracować taki sposób działania mediów publicznych, żeby one budowały taką właśnie wspólnotę. To jest jedno z najważniejszych zadań Rady Mediów Narodowych.

Rada Mediów Narodowych to nowa instytucja wprowadzona przez ustawę, która weszła w życie 7 lipca. Pięcioosobowa Rada, której kadencja ma trwać sześć lat, ma powoływać i odwoływać zarządy i rady nadzorcze TVP, Polskiego Radia i PAP.

Jacek Kurski był prezesem Telewizji Polskiej od stycznia 2016 roku. Wcześniej, od 20 listopada 2015 roku pełnił funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

2016-08-02 16:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przekaz wiary

Niedziela rzeszowska 4/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

media

telewizja

telewizja

Rzeszów

Archiwum ks. Józefa Brzostowskiego

Rzeszowska ekipa telewizyjna w Watykanie

O roli mediów regionalnych z ks. Józefem Brzostowskim, autorem programu „Magazyn Katolicki” w Telewizji Rzeszów, rozmawia Irena Markowicz

Irena Markowicz: W jaki sposób są obecnie realizowane założenia programowe regionalnej Redakcji Programów Katolickich?

Ks. Józef Brzostowski: Magazyn Katolicki ukazuje się w Telewizji Rzeszów od 26 lat. Premierowe wydania są emitowane w piątki. Staramy się łączyć ludzi i promować piękne wartości. Przygotowujemy też materiały do programów ogólnopolskich, przeważnie na tematy bardzo ważnych wydarzeń ekumenicznych jak na przykład Święta Jordanu. Założeniem programu katolickiego jest też promowanie miejsc, osób pozytywnie oddziałujących w swoim środowisku, w miejscu pracy, w szkole. Ostatnio, z okazji zbliżającej się beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego przygotowaliśmy bardzo piękny, jak wydaje mi się, film dokumentalny, noszący tytuł „Prymas Tysiąclecia”. Występują w nim ostatni świadkowie, pamiętający uwięzionego Prymasa w Komańczy, w tym dwie panie, które były wtedy dziećmi. One i ich koleżanki były obdarowywane słodyczami, na które w domu, z powodu biedy, nie wystarczało pieniędzy. W ten sposób dzieci zapamiętały na zawsze dobroć i życzliwość Prymasa. Natomiast ks. Bronisław, ostatni osobisty sekretarz Księdza Prymasa, przez kilkanaście lat pełniący tę funkcję, opowiadał o swoim zdziwieniu, kiedy kardynał klękał i całował po zakończonej Eucharystii ręce zwykłego, parafialnego księdza, wyjaśniając później, że w ten sposób wyraża szacunek dla kapłańskich konsekrowanych dłoni, dzięki którym w czasie Mszy św. sprowadzany jest na ołtarz Chrystus. Film przygotowaliśmy z dużym wyprzedzeniem, aby w ten sposób zachęcić wiernych do udziału w beatyfikacji. Jego podsumowaniem mogą być słowa kard. Kazimierza Nycza podkreślającego bardzo wyraźnie zasługi Prymasa dla suwerenności Polski, dla Solidarności i wyboru papieża Polaka. Niezłomny kardynał okazał się mężem stanu, ojcem opatrznościowym i współtwórcą polskiej suwerenności.

Lata pracy w redakcji programu to także medialne obsługi ważnych wydarzeń, związanych z historią Kościoła i pontyfikatów…

Tych wydarzeń na światową skalę było sporo. Ale przypominam sobie nasz pierwszy, daleki wyjazd na Syberię, do Angarska i Czity, gdzie pracują siostry służebniczki ze Starej Wsi. Tam nadal żyje kolejne już pokolenie polskich zesłańców, potomków tych, którzy pozostali tam na zawsze, gdyż nie przeżyli mrozów i głodu. Polskie zakonnice opiekują się dziećmi ulicy, które żyją w kanałach ulicznych i są zdane na siebie. Można powiedzieć, że jest to pokolenie dzieci straconych. W rozmaity sposób zdobywają narkotyki, a te, których na to nie stać, kupują albo kradną na targowiskach klej butapren i nim się odurzają. Ta praktyka szybko prowadzi do ich śmierci. Na miejscowym cmentarzu jedna czwarta mogił kryje ludzi bardzo młodych, kilkunastoletnich i nieco starszych. Wielu z nich to ofiary mafii narkotykowych. Trzeba przyznać, że praca tych sióstr jest piękna. Codziennie przez ich dwa syberyjskie domy przewija się około setki porzuconych i osieroconych dzieci. Siostry wykonują proste czynności pielęgnacyjne: myją, karmią, obcinają paznokcie, walczą z wszawicą, różnymi chorobami skórnymi. Te dzieciaki na moją prośbę przyniosły pamiątki po polskich zesłańcach. Wzruszające było oglądać dawne ryngrafy z Matką Bożą Częstochowską, poszarpane, często pożółkłe ze starości, modlitewniki w języku polskim i oczywiście elementarz Falskiego. Tych śladów polskości jest tam naprawdę dużo.

Rzeszów leży niedaleko Lwowa i wzajemnych relacji jest wiele, również na płaszczyźnie religijnej.

Często jesteśmy we Lwowie, uczestniczymy w różnych uroczystościach. Z Podkarpacia też pochodzi abp Mieczysław Mokrzycki, były sekretarz św. Jana Pawła II. Poza tym, co roku w czerwcu wyrusza z Rzeszowa piesza pielgrzymka do Lwowa. Zawsze staramy się rejestrować to wydarzenie. Ostatnio filmowaliśmy miejsca w okolicach Lwowa, gdzie w czasie wojny polsko-bolszewickiej walczyli i zginęli polscy bohaterowie, młodzi gimnazjaliści z Jasła. Sześciu spoczęło na tamtejszej ziemi i co roku licealiści z rodzinnego miasta przyjeżdżają na ich zbiorową mogiłę ze swoim księdzem katechetą. Jest odprawiana Msza św., młodzież składa wiązanki kwiatów, zapala znicze. To piękna postawa i lekcja patriotyzmu.

Na wybranych zdjęciach leżących w czasie naszej rozmowy na stole są też Rzym i Jerozolima…

W Rzymie byliśmy wielokrotnie. Za pierwszym razem było to jeszcze za życia naszego Papieża. Nagrywaliśmy audiencję ogólną, a później pojechaliśmy do Loreto. Tam było Europejskie Spotkanie Młodych, a w tym samym czasie na Bałkanach trwała wojna. W programie było łączenie na żywo Loreto z Sarajewem. Tamtejszy biskup z młodymi ludźmi był w bunkrze. W kamerze, na zbliżeniu św. Jan Paweł II patrzył ze wzruszeniem na tych ludzi i po raz pierwszy widzieliśmy łzy Papieża. W czasie tego wyjazdu na naszej telewizyjnej kamerze usiadł gołąb i zauważyli to reporterzy z innych mediów. Fotografie z logo TVP ukazały się w wielu gazetach.

Jerozolima to także wyjątkowe miejsce. W Internecie można zobaczyć film redakcji rzeszowskiej z sekwencją zamykania drzwi Bazyliki Grobu Pańskiego...

Oczywiście, ta ceremonia trwa od wieków. Klucze do bazyliki ma rodzina muzułmańska. W rytuale podawania i zabierania drabiny dostawianej do wysoko umieszczonego zamka w drzwiach, niczego nie można zmienić. Codziennie o tej samej godzinie, skoro świt, brama jest otwierana i wieczorem zamykana. Poza tym rygorystycznie są przestrzegane miejsca i czas nabożeństw różnych obrządków wewnątrz bazyliki.

Tegoroczne Wrocławskie Spotkanie Młodych Wspólnoty Taizé to już przeszłość, co planuje redakcja w najbliższym czasie?

Planujemy, by na tegoroczną Wielkanoc zrealizować film o Ostrej Bramie w Wilnie i o tym, jak mieszkający tam Polacy kultywują tradycje i przeżywają święta Zmartwychwstania Pańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Abby Johnson: przeraża mnie, że mamy całą masę katolików, popierających aborcję

2020-02-20 12:37

[ TEMATY ]

Abby Johnson

Twitter

Przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce – przyznała Abby Johnson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik w programach Między Ziemią a Niebem TVP1 i Okiem Wiary TVP Info.

Paulina Guzik: Abby, jak przyjęto Cię w Polsce?

Abby Johnson: Byłam bardzo podekscytowana perspektywą przyjazdu do Polski. Jestem katoliczką, więc przyjazd do katolickiego kraju wzbudzał emocje. Uderzyła mnie mocna wiara katolicka. To wyjątkowe miejsce z bardzo bogatą historią katolicyzmu i pięknymi katolicki świętymi. Polacy są wspaniałymi ludźmi. Jestem szczęśliwa, że mogę być z wami.

Z Krakowa wychodzi wyjątkowe przesłanie. Masz może jakieś szczególne przesłanie z tego miejsca dla świata czy dla Polski?

AJ: Gorliwie modliłam się o przesłanie przed moim przyjazdem do Polski. Nie jestem Polką, więc nie zamierzam udawać, że znam tutejszą kulturę. Jednak wiem, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych. Dzieje się tak dlatego, że ludzie cały czas idą na kompromis ze złem. Drzwi kompromisu otworzyły się już w Polsce, jeśli chodzi o aborcję, zapłodnienie in vitro i inne poważne kwestie moralne. Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło. Właśnie coś takiego ma u was miejsce. Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku.

Co mogłoby wzmocnić w obecnej chwili ruch pro-life, nie tylko w Polsce, ale również w Stanach Zjednoczonych?

AJ: Według mnie musi być to Kościół. Ten impuls musi wyjść z Kościoła, zwłaszcza z Kościoła katolickiego, który od zawsze stawia kwestię ochrony życia na pierwszym miejscu. Niestety Kościół stał się relatywnie milczący, za bardzo się obawia, aby nie urazić innych. Oznacza to współpracę ze złem. Kościół nie mówi otwarcie, nie korzysta z prawa głosu, nie korzysta z władzy danej nam przez samego Chrystusa, kiedy ustanawiał Kościół katolicki. Zawiedliśmy Go, zawiedliśmy Chrystusa. Kościół to najpotężniejsza organizacja.

A więc uważasz, że Kościół w obecnych czasach nie wystarczająco głośno broni dzieci?

AJ: Niestety nie. Kościół za bardzo idzie na kompromis. Chcę podkreślić, że kocham moją wiarę, kocham Kościół katolicki. Zostałam katoliczką, bo właśnie tutaj mamy prawdę o Chrystusie. W Kościele katolickim mamy pełnię naszej wiary. Dlatego przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce. Zauważyłam, że Polacy nie mówią o tym głośno, bo żyją w przekonaniu, że w Polsce jest wielu katolików i tego typu problemy tutaj nie występują. Ale to nieprawda. Jak długo będziecie ignorować ten problem, to problem ten będzie narastał.

PG: Jakie są Twoje przewidywania? Co może się zdarzyć, jeśli nie zabierzemy głosu w kwestii aborcji?

AJ: Jeśli teraz nie zabierzecie głosu, to dojdzie do złagodzenia prawa aborcyjnego. Na początku będą to małe kroki, co już ma miejsce, czyli legalna aborcja w trzech przypadkach. Jednak widzimy, że lekarze już testują granice. Prawo jest obecnie nieprawidłowo interpretowane. Aborcja ma być przeprowadzana, kiedy życie kobiety jest w niebezpieczeństwie, bądź jeśli dziecko nie będzie mogło samodzielnie funkcjonować, co według mnie nie jest przesłanką do usunięcia ciąży. Jednak tak się nie dzieje. Kobiety nagminnie usuwają ciążę, gdy dziecko ma zespół Downa. A przecież te dzieci mogą prowadzić całkowicie normalne życie. Nawet obecnie obowiązujące prawo nie jest przestrzegane w takim stopniu, w jakim powinno być. Właśnie dlatego, że zawarto kompromis. Tak to właśnie wygląda. Kiedy zło przenika, to rośnie w siłę.

Ludzie o tym wiedzą. Mimo że o tym wiedzą, to zastanawiają się, co powinni z tym zrobić. A przecież powinni pójść do mediów, ujawnić ten proceder, szukać sprawiedliwości dla nienarodzonych dzieci i matek, które okłamano, którym powiedziano, że ich dzieci nie będą mogły prowadzić normalnego życia, a tymczasem rodzą się zupełnie zdrowe. Należy szukać sprawiedliwości. Nie można obawiać się skutków.

Ja sama nie miałam pojęcia, co się stanie, kiedy opuściłam klinikę Planned Parenthood. Nie wiedziałam, że znajdę się na sali sądowej naprzeciw jednej z największym organizacji na świecie. Nie miałam pojęcia. Jednak trzeba działać. Nawet jeśli się boimy. Nie jesteśmy powołani do strachu. Bóg nie daje nam ducha lęku i bojaźni, ale ducha siły i odwagi. Bojaźń i słaby głos są u was obecne.

Wydaje mi się, że katolicy w Polsce uważają, że nie jest tak źle, że to tylko tysiąc dzieci rocznie. A te tysiąc dzieci, to o tysiąc za dużo. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno dziecko, to o jedno za dużo. Czas, by Polacy się przebudzili. Jeśli nie zaczniecie odpychać tego zła, jeśli nie zaczniecie krzyczeć na temat tego, co dzieje się obecnie w waszym kraju, wówczas dojdzie do liberalizacji aborcji. Staniecie się krajem, jakim są Stany Zjednoczone, gdzie można dokonywać aborcji przez dziewięć miesięcy ciąży z jakiegokolwiek powodu. Do tego dojdzie w waszym pięknym katolickim kraju, jeśli ludzie nie zaczną się sprzeciwiać.

PG: Co pomogło Ci zagoić rany, kiedy opuściłaś klinikę po tym, jak zdałaś sobie sprawę, czym jest aborcja i zdałaś sobie sprawę, co stało się z Twoimi własnymi dziećmi, bo sama dokonałaś dwóch aborcji?

AJ: Z pewnością dużą rolę odegrała moja wiara katolicka: sakramenty, spowiedź, Eucharystia. Jednak szczerze powiedziawszy potrzebowałam duchowego treningu. Każdego dnia budziłam się i musiałam podejmować decyzję, czy będę żyć przeszłością, której nie mogę zmienić i czy będę rozpaczać, smucić się, żałować, zamartwiać i odczuwać wstyd, czy może obudzę się i będę żyć teraźniejszością akceptując dar od Boga i pozwolę Mu działać w moim życiu.

Przez osiem lat pracując w klinice byłam z dala od Boga, więc może już najwyższy czas, żeby zacząć żyć dla Jego chwały. Jednego dnia obudziłam się i podjęłam złą decyzję. Kolejnego dnia obudziłam się użalając się przez cały dzień, pijąc zbyt dużo wina i litując się nad sobą. Jednak najczęściej budziłam się i decydowałam się żyć dla Chrystusa.

Pewnego dnia, kiedy takie zmagania trwały już od długiego czasu, obudziłam się i wiedziałam, że już nie muszę dokonywać takich wyborów. Wiedziałam już, jak ma wyglądać moje życie. Pomaga mi też dzielenie się moją historią z innymi, pomaganie innym ludziom, aby sprzeciwiali się tej niesprawiedliwości wiedząc, że dzięki temu ratuję im życie, bo Bóg może działać przeze mnie, przez moją przeszłość. Jednak uzdrowienie to podróż i ta podróż potrwa całe życie.

PG: Czy jest to też podróż miłosierdzia?

AJ: Jak najbardziej. Zdecydowanie. Bóg jest względem mnie niezwykle miłosierny. Nie zasługuję na to, co mam, nie zasługuję na te łaski, które od Niego otrzymuję, nie zasługuję na te wszystkie cudowne dzieci, którymi mnie obdarzył. Ale On jest właśnie tak dobry. To właśnie Bóg, to Jego miłosierdzie.

PG: Miłosierdzie działa także wobec byłych pracowników klinik aborcyjnych, którzy przeszli na stronę życia. O tym piszesz w swojej nowej książce, która właśnie ukazała się w Polsce. Możesz przytoczyć najbardziej uderzającą historię, jaką usłyszałaś od byłego pracownika kliniki aborcyjnej, które opisujesz w książce „Ściany będą wołać?”

AJ: W książce można przeczytać historię kobiety, która zabiegała o aborcję zdrowego dziecka przy pomocy litu. Dostała zastrzyk, który miał zabić jej dziecko. Po zastrzyku zmieniła zdanie, natychmiast pożałowała decyzji i chciała ocalić swoje dziecko. Tak naprawdę lekarz-aborter wymusił na niej przeprowadzenie aborcji. Ludziom trudno uwierzyć w tę historię. Nie mogą uwierzyć, że kobiety dostają środki uspokajające, a potem są zmuszane do zabicia własnego dziecka, kiedy próbują je ocalić. Ale tak właśnie się dzieje. Tak to wygląda na całym świecie. Takie rzeczy małą miejsce każdego dnia w Chinach, w Stanach Zjednoczonych, we wszystkich krajach. Jest to prawdziwy problem. Wydaje się to niewiarygodne, póki nie zaczniesz pracować w tym przemyśle. Wówczas przekonujesz się, że dzieje się to każdego dnia.

PG: Wiem, że bardzo kochasz Jana Pawła II. W tym roku obchodzimy stulecie jego urodzin. Jesteśmy w jednym z jego ulubionych miejsc, które tak naprawdę stworzył. W jaki sposób św. Jan Paweł II Cię inspiruje?

AJ: Przypisuję Matce Przenajświętszej i Janowi Pawłowi II nawrócenie mojej rodziny na wiarę katolicką. Mój mąż i ja byliśmy na początku bardzo sceptycznie nastawieni. Nie byliśmy pewni, wydawało nam się to czymś szalonym. Mój mąż przeczytał Teologię ciała i Humanae vitae. Zaczął też czytać pisma św. Jana Pawła II. Przyszedł do mnie pewnego dnia i powiedział, że przeczytał różne rzeczy napisane przez papieża i uważa, że on ma rację. Stwierdził, że skoro ma rację w tych kwestiach, to Kościół katolicki musi mieć rację we wszystkim. Podeszłam do tego sceptycznie i byłam cyniczna. Jednak skłoniło mnie to do sięgnięcia po dzieła Ojców Kościoła. Zaczęłam też czytać encykliki i listy św. Jana Pawła II. Tak naprawdę to mnie przekonało, że jesteśmy na właściwej drodze, że Kościół katolicki jest naszym domem, że Kościół katolicki jest domem dla wszystkich. To wspaniałe uczucie być w miejscu, gdzie przebywał, chodził, mieszkał i gdzie był biskupem. Dzisiaj skosztowałam kremówkę papieską.

PG: Smakowała?

AJ: O tak. Powiedziałam ks. Maciejowi, który mi towarzyszył, że chcę ją na śniadanie, obiad i kolację. To czas odnowy i dla mojej wiary, to że tutaj jestem, w miejscu, gdzie mieszkał tak niezwykły święty papież.

PG: Dziękuję za odnowienie również naszej wiary - potrzebujemy takiego głosu z zewnątrz, żeby odnowić naszą wiarę w Polce. Bardzo dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: wkrótce książka o wynikach badań nt. objawień w Medjugorju

2020-02-22 11:52

[ TEMATY ]

abp Henryk Hoser

Maryja

badania

Medjugorie

komisja

papież Franciszek

objawienia

www.voxdomini.com.pl

Matka Boża z Medjugorie

Nakładem Wydawnictwa św. Pawła ukaże się wkrótce we Włoszech książka „Dossier Medjugorje”. Opisuje ona wyniki działalności powołanej przez Benedykta XVI w 2010 komisji pod przewodnictwem kard. Camillo Ruiniego dla zbadania domniemanych objawień maryjnych w małej wiosce w Bośni i Hercegowinie. Zespół ten działał od 17 marca 2010 do 17 stycznia 2014, po czym wręczył owoce swych prac Franciszkowi i Kongregacji Nauki Wiary i od tamtego czasu sprawa była utajniona.

Książka jest pierwszym całościowym ujawnieniem wyników prac komisji, i to właściwie bezprawnym, gdyż formalnie nie było żadnego formalnego zniesienia zakazu publikacji. Wstęp i komentarze napisał dziennikarz włoskiego tygodnika katolickiego „Famiglia cristiana” – Saverio Gaeta, znany w tamtejszych środowiskach kościelnych jako znawca objawień maryjnych i autor licznych prac z tej dziedziny.

Opierając się na ustaleniach prawie 4-letniej działalności wspomnianej komisja pisze on, że w Medjugorju Matka Boża rzeczywiście się ukazywała, co zespół Ruiniego potwierdził niemal jednomyślnie. Jednocześnie za prawdziwe uznano siedem pierwszych objawień od 24 czerwca do 3 lipca 1981, których doświadczyło sześcioro widzących.

Omawiając rychłe już ukazanie się tej pozycji komentator portalu www.ilfattoquotidiano.it Francesco A. Grana zadaje kilka pytań, wymagających odpowiedzi, dodając, iż jest to wymóg moralny wobec „wiernego świętego ludu Bożego”. A więc: 1) Dlaczego powstała ta książka, która ogłasza prywatny dokument papieża Franciszka? 2) Kto i jak przekazał autorowi i wydawcy dokument trzymany w biurku papieskim? 3) Dlaczego nie zareagował ani Watykan, ani kard. Ruini? 4) Dlaczego raport Komisji stał się towarem handlowym (książka ma na okładce cenę 12 euro)? 5) Jakie mogą być autorytatywne wyjaśnienia tej „rewelacji” wydawniczej?

Portal dołącza też obszerną wypowiedź Franciszka na temat Medjugorja na pokładzie samolotu w drodze powrotnej z Fatimy do Rzymu 13 maja 2017.

Była to odpowiedź na pytanie o objawienia w tej wiosce, zadane przez włoskiego dziennikarza Mimmo Muolo. Ojciec Święty przypomniał wtedy m.in. o powołaniu i działalności Komisji pod kierunkiem kard. Ruiniego, który przedstawił mu wyniki jej prac. Podkreślił, że raport, który otrzymał, był „bardzo, bardzo dobry”, ale pewne wątpliwości miała Kongregacja Nauki Wiary. On sam zwrócił uwagę, że o ile pierwsze objawienia nie budzą zastrzeżeń, o tyle następne wymagają dalszych pogłębionych badań.

Papież zaznaczył, że woli postrzegać Maryję jako „naszą Matkę”, a nie jak szefową urzędu pocztowego, wysyłającą swe orędzia codziennie o określonej porze, podkreślając: „To nie jest Matka Jezusa”. Dodał, że „te domniemane objawienia nie mają takiej wartości”, wskazując przy tym, że jest to jego osobisty pogląd.

Zwrócił też uwagę, że „prawdziwym i właściwym jądrem raportu Ruiniego jest czynnik duchowy i duszpasterski: ludzie, którzy tam przybywają, nawracają się, spotykają Boga, zmieniają życie”.

Ojciec Święty zauważył, że „nie jest to różdżka czarodziejska i nie można odrzucać tego faktu duchowo-duszpasterskiego”, dodając, że „aby zobaczyć te sprawy ze wszystkimi szczegółami, wraz z odpowiedziami, jakie przesłali mi teologowie, został mianowany ten biskup – dzielny, bo ma doświadczenie – aby dostrzec tę część duszpasterską, jaka jest”.

Chodziło o powołanie w 2017 abp. Henryka Hosera na specjalnego wysłannika papieskiego do Medjugorja z misją zajmowania się wyłącznie duszpasterską stroną tego zjawiska. Od lipca 2018 urzęduje on na stałe w tym miejscu, nadzorując z mandatu papieskiego i w imieniu Stolicy Apostolskiej całą działalność duszpasterską, prowadzoną tam przez franciszkanów. Do tego wyjątkowego miejsca pielgrzymkowego przybywa co roku ok. 3 milionów pielgrzymów z całego świata. 12 maja 2019 Watykan cofnął formalny zakaz organizowania pielgrzymek do Medjugoria. Najliczniejsze grupy pątników przybywają z Polski i z Włoch. A ponadto z ponad 80 krajów wszystkich kontynentów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję