Reklama

Zbrojeniówka inwestuje w naukowców

2016-10-27 21:08

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak
Ze strony Politechniki Warszawskiej umowę podpisał rektor prof. Jan Szmidt, a ze strony Polskiej Grupy Zbrojeniowej prezes zarządu Arkadiusz Siwko oraz członek zarządu Maciej Lew-Mirski.

Polska Grupa Zbrojeniowa podpisała umowę z Politechniką Warszawską, dzięki której zostaną ufundowane specjalne stypendia doktoranckie w dziedzinie technik kosmicznych i rakietowych.

Utworzenie nowego kierunku studiów doktoranckich ma na celu wykształcenie specjalistów, którzy następnie wesprą polski program rakietowy i satelitarny. - Bez ścisłej kooperacji pomiędzy środowiskami naukowymi i przemysłowymi nie jest możliwa skuteczna realizacja celów gospodarczych - mówi Arkadiusz Siwko, prezes zarządu PGZ.

Polska zbrojeniówka chce w ten sposób wykorzystać szerzej potencjał polskich uczelni, aby wykształcić specjalistów, którzy będą kreślić wizje polskiego przemysłu obronnego w przyszłości. - Do tej pory skupiano się na realizacji naukowych badań z tzw. grantów. Problem w tym, że naukowcy pracowali, a efekty ich pracy nie znajdowały nabywców - tłumaczy Arkadiusz Siwko.

Nie da się w prosty sposób zamówić nowych technologii, które będą konkurencyjne na rynku zbrojeniowym. Dlatego trzeba współpracować z najlepszymi uczelniami w Polsce, aby odpowiednio wykształceni naukowcy wiedzieli, po co i dla kogo prowadzą badania. Takie rozwiązanie sprawdziło się w II Rzeczpospolitej, kiedy to polski przemysł zbrojeniowy był liczącym się w świecie eksporterem. - Politechnika Warszawska powstała w 1915 roku. I od samego początku była zapleczem naukowym dla polskiego wojska - mówi prof. Jan Szmidt, rektor Politechniki Warszawskiej oraz przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Reklama

Współpraca przemysłu zbrojeniowego z polską nauką jest bardzo ważnym czynnikiem, który może uczynić naszą gospodarkę bardziej innowacyjną, ale także zwiększy bezpieczeństwo Polaków. - Potrafimy wyprodukować polskie i bezpieczne mikroprocesory, aby w razie niebezpieczeństwa nikt nie przejął kontroli nad naszymi rakietami. A przecież takie zagrożenie jest dziś bardzo realne - podkreśla prof. Szmidt.

Polska Grupa Zbrojeniowa jeszcze w tym roku przekaże 400 tys. złotych na stypendia doktoranckie dla naukowców z Politechniki Warszawskiej. Już teraz na studiach interdyscyplinarnych z myślą o programie technik rakietowych i kosmicznych kształci się 16 młodych naukowców. Docelowo na tej uczelni ma być ich ok. 30. - Mamy doskonałych naukowców i świetny sprzęt badawczy. Początkowo możemy zbudować rakiety, w których będzie ok. 30 proc. polskiej myśli technicznej. Ale za kilka lat będziemy mogli mieć 80, a może nawet 100 proc. myśli technicznej i całkowicie polskie rakiety- mówi prof. Szmidt.

PGZ współpracuje także z innymi ośrodkami naukowymi i ma podpisane listy intencyjne oraz porozumienia o współpracy m.in. z Politechniką Wrocławską, Akademią Sztuki Wojennej (dawną Akademią Obrony Narodowej) oraz Wojskową Akademią Techniczną. - Chcemy poszerzyć i zwiększyć współpracę z uczelniami cywilnymi, aby w pełni wykorzystać potencjał polskiej nauki - mówi Arkadiusz Siwko.

W najbliższym czasie Zarząd PGZ S.A. planuje rozpocząć współpracę na rzecz rozwoju technologii w przemyśle zbrojeniowym ze świętokrzyskimi, poznańskimi oraz pomorskimi środowiskami naukowymi, czyli wszędzie tam gdzie znajdują się ośrodki przemysłowe wspierające modernizację polskiej armii.

- Polskie środowiska naukowe mają bardzo duży potencjał, o czym świadczy fakt, że inżynierowie wykształceni chociażby na Politechnice Warszawskiej pracują dla największych koncernów obronnych na świecie. Chcemy ten potencjał wykorzystać do rozwoju polskiej myśli technologicznej, zwiększenia innowacyjności produkcji spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej– podkreśla prezes Arkadiusz Siwko.

Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. realizuje również szereg projektów finansowanych ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, dotyczących m.in. technologii układów sterowania rakiet, zastosowania grafenu i nowych technologii materiałów wybuchowych oraz nowej generacji amunicji czołgowej 120 mm. Wdrożenie projektów badawczo-rozwojowych realizowanych przez Polską Grupę Zbrojeniową S.A. służyć będzie podniesieniu zdolności operacyjnych Sił Zbrojnych RP.

Tagi:
nauka

Reklama

Nasze „fides et ratio”

2019-01-23 11:50

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 4/2019, str. II

KS. PAWEŁ BOROWSKI

W jednym z odcinków serialu telewizyjnego pt. „Ranczo” pada pytanie: – Pani Solejukowa, jakiej narodowości była Matka Boża? – Narodowości? – No, z jakiego kraju pochodziła? – Z Polski, przecież „Matka Boża Częstochowska” mówi się, a przecież to Polka.

– A Pan Jezus? – No, jak to? Przecież to Jej Syn, też Polak. Młody wikary bada stan wiedzy religijnej swoich młodszych wiernych i jest jeszcze bardziej załamany, bo uczeń jako treść IV przykazania napisał: Chrzcij ojca swego i matkę swoją. A jaka jest nasza wiedza o wierze, którą deklarujemy?

Niejednokrotnie może być ona bardzo słabiutka i uproszczona – podkreślam: nie chodzi tu o kwestię wiary, ale wiedzy. Z czego to wynika? Zapewne jedną z przyczyn jest słaba katecheza naszych rodziców – lub jej brak – którzy swoją edukację w tej dziedzinie zakończyli często na poziomie przygotowania do I Komunii św. Stąd duże zaległości i konsekwencje. Czy to jednak grzech nie wiedzieć, skoro jest napisane, że nasza wiara powinna być piękną i czystą wiarą dziecka? Przecież dziecko tak wiele nie wie, jest naiwne i ufne... Matka Boża ukazywała się dzieciom prostym, nieuczonym – mam na myśli np. Bernadetę Soubirous, dzieci z La Salette czy z Fatimy – i to im przekazywała znaczące treści. „Jestem Niepokalane Poczęcie” – to słowa z Lourdes. Bernadeta nie bardzo rozumiała słowa Maryi, nazwała Ją Piękną Panią. Pastuszkowie z Fatimy nie wiedzieli, co to jest Rosja, a Matka Boża przekazała przez nich, że Rosja się nawróci. Dlaczego akurat ludziom prostym, najbardziej bliskim zwykłemu postrzeganiu rzeczywistości, Mądrość Boża przekazuje tak wielkie tajemnice? Apostołowie też nie byli intelektualistami, tylko zwykłymi rybakami i jako tacy zostali powołani przez Chrystusa do tworzenia Jego Kościoła. A nasz wieszcz narodowy pisał: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie/Niż mędrca szkiełko i oko” (A. Mickiewicz, „Romantyczność”).

Do czego jest nam zatem potrzebna wiedza religijna i jej nieustanne zgłębianie? Choć nieposiadanie jej w stopniu, powiedzmy, naukowym nie jest grzechem, to jednak jeżeli mam coś pojąć lepiej, muszę to czynić za pomocą mojego umysłu – też przecież daru Boga. A umysł wykorzystuje do tego konkretne narzędzia. Kiedyś mówiło się o filozofii chrześcijańskiej: „philosophia ancilla theologiae” – filozofia jest służebnicą teologii. W seminariach klerycy zgłębiają filozofię, teorię poznania, logikę, a gdy opanują te podstawowe narzędzia, wtedy dopiero studiują teologię. Podobnie jest w przypadku zwykłego człowieka. Powinien on poznać podstawowe prawdy religijne, czytać i analizować Pismo Święte, bo wszystko to służy rozwojowi edukacji religijnej. Wiedza religijna jest tu swoistą działką narzędziową potrzebną do tego, żeby człowiek lepiej pojął przekaz wiary. Uczymy się np. archeologii biblijnej, żeby poznać, jak wyglądało życie wtedy, gdy powstawało Pismo Świętego, by za pomocą pojęć wydobytych z archeologii lepiej poznać treść biblijną.

Wiedza religijna pomaga nam uświadomić sobie wartość wiary. Za sprawą wiedzy religijnej oceniamy też rzeczywistość, dokonujemy wyborów, wiedza religijna stwarza też płaszczyznę do rozmów, nawet z ludźmi niewierzącymi, jeżeli mają tę wiedzę. Ponadto, jak każda inna wiedza, wiedza religijna rozszerza horyzonty naszego myślenia, pozwala więcej zrozumieć, daje argumenty zwłaszcza w dialogu z tymi, którzy wprowadzają nas w błąd. Dlatego człowiek XXI wieku – wykształcony, myślący, otwarty – nie może być dyletantem w tym zakresie, zwłaszcza że ma dziś do dyspozycji bardzo wiele narzędzi poznania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: prawie 200 tysięcy pszczół z dachu katdery Notre-Dame przeżyło pożar

2019-04-23 09:35

kg (KAI/B-I) / Paryż

Około 180 tys. pszczół z uli umieszczonych na dachu katedry Notre-Dame przeżyło niedawny wielki pożar tej świątyni. Oznajmił o tym 19 kwietnia pszczelarz świątyni Nicolas Géant w rozmowie z amerykańską agencją Associated Press. Wyznał, że doświadczył "wielkiej ulgi", gdy zobaczył zdjęcia satelitarne, na których widać, że żaden z trzech znajdujących się na szczycie katedry uli nie ucierpiał.

marina_foteeva – stock.adobe.com

Według niego we wszystkich tych ulach żyje łącznie prawie 180 tys. pszczół. Jednocześnie Géant przypomniał, że owady te nie mają płuc a wydzielający się w czasie pożaru dwutlenek węgla wywołuje tzw. efekt sedatywny, czyli obniżenia aktywności w połączeniu z sennością. Zaznaczył, że gdy pszczoły poczują ogień, wówczas trutnie zaczynają jeść miód i chronić główną postać w ulu - matkę (królową).

Pszczelarz podkreślił, że występujące w Europie pszczoły w żadnych okolicznościach nie porzucają swych uli.

Wielki pożar, który ogarnął paryską katedrę, wybuchł 15 kwietnia wieczorem i został ugaszony nazajutrz nad ranem. Rozpoczął się na rusztowaniach, wznoszących się nad dachem świątyni, po czym przeniósł się do jej środka, powodując m.in. zawalenie się iglicy i dachu oraz inne ogromne straty we wnętrzu. Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył już, że wciągu najbliższych 5 lat katedra powinna zostać odbudowana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Twarze Zielonej Góry

2019-04-26 11:49

Krystyna Dolczewska

Czy spacer ze śpiącym w wózku dzieckiem może zainspirować do napisania książki ? Tak, jeżeli tym spacerującym jest historyk, zielonogórzanin i miłośnik tego miasta.

Krystyna Dolczewska
dr Grzegorz Biszczanik i prowadząca spotkanie dr Izabela Korniluk

Właśnie dr nauk humanistycznych Grzegorz Biszczanik spacerując po mieście z córeczką, zaczął się uważnie przypatrywać mijanym kamienicom i kościołom. Zobaczył, że są na nich różne twarze - świętych, kobiece, maszkarony i te symboliczne np. nasze słoneczko. Przecież widział je od dzieciństwa, ale tu trzeba podkreślić słowo „uważnie”. Zaczął więc patrzeć ina-czej i notować sobie adresy mijanych obiektów, bo zakiełkowała w nim myśl o napisaniu książki. Postanowił ją zrealizować. Zaprosił do współpracy profesjonalnego fotografa Włady-sława Czulaka, pracownika Gazety Wyborczej. Otrzymaliśmy w rezultacie książkę „ Niezna-ne twarze Zielonej Góry”, którą zaprezentował nam w Muzeum Ziemi Lubuskie 17 kwietnia br. Nieznane, bo niezauważane przez nas.

Odpowiadając na pytania prowadzącej spotkanie p. Izabeli Korniluk opowiedział, ile przygód i trudności mieli autorzy książki - piszący i fotograf - jak musieli wchodzić na stry-chy i inne zakątki kamienic, jak często nie byli wpuszczani, musieli mieć pozwolenia albo fizycznie wejście było niemożliwe. Były też trudności z dokumentacją, z wyszukiwaniem planów obiektów, bo w Grünbergu w miarę rozbudowy zmieniano numerację kamienic. Cza-sami planów nie było. Wielkie ukłony autorów dla wielu osób m.in. Ks. Proboszcza parafii Najświętszego Zbawiciela Mirosława Maciejewskiego za udostępnienie archiwum zielono-górskich kościołów parafialnych i p. Izabeli Korniluk za udostępnienie zasobów MZL.

Autorzy byli często zaskoczeni, tym co znaleźli np. schronem przeciwlotniczym w kamienicy lub przebudowaną na mieszkanie bramą wjazdową.

Publiczność dopisała. Tak samo było podczas wystawy o kościele pw. N. Zbawiciela i o Zastalu. Jak zawsze, gdy chodzi o nasze miasto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem