Reklama

Nasza sprawa

2016-10-31 15:22

Ks. Paweł Rozpiątkowski

shotscreen

Kiedy rzuciłem okiem na jeden z włoskich portali kiedy wpadłem do mieszkania w przerwie między niedzielnymi nabożeństwami to w pierwszej chwili nie mogłem uwierzyć. Pomyślałem, że albo wystąpił błąd albo przeglądarka nie odświeżyła strony internetowej i wyświetla jakieś starocie. Przecież to już było. Kilka dni temu. Niemożliwe, żeby się powtórzyło. Patrzę jednak pisze - Nursja, kilka dni wcześniej – pamiętam dokładnie – była Macerata. Nie było żadnej pomyłki. Nie wystąpił błąd. To była prawda. Kolejne silne trzęsienie ziemi we Włoszech. Gdy obwieściłem tę smutną wiadomość księżom z którymi pracuję tylko jęknęli – O Boże!

Tak po ludzku. Tak zwykle. Najzwyklej. Żal mi Włochów. W ostatnim czasie mają wyjątkowo „pod górkę”. Kryzys ekonomiczny. Zagrożenie terrorystyczne. Problem przybywających nieustannie politycznych uchodźców i ekonomicznych imigrantów z Północnej Afryki i teraz jeszcze ta czarna seria katastrof naturalnych nie do uniknięcia.

W przypadku trzęsienia ziemi najgorsza jest właśnie bezradność. Trzęsienie ziemi nadchodzi jak grom z jasnego nieba. Niezapowiedzianie i zawsze niespodziewanie nawet wtedy, gdy wiadomo, że teren jest sejsmicznie aktywny. To przypomina jak bardzo jesteśmy słabi i jak niewielkie szanse mamy w starciu z potężnymi siłami wszechświata. Uczy pokory. Boli tylko, że lekcja jest tak bolesna. Przypomina też jeszcze coś ważnego, szczególnie w czasie powstających na nowo podziałów na świecie i w Europie. Przypomina o obowiązku współczucia i solidarności ze słoneczną Italią przykrytą ciemną chmura naturalnej katastrofy.

Reklama

Można wymieniać litanię powodów dla których My Polacy jesteśmy to Włochom winni. Ufam, że to zbędne, bo oczywiste.

To trzęsienie ziemi. Ten kryzys ekonomiczny. To zagrożenie terrorystyczne. Ten problem przybywających nieustannie politycznych uchodźców i ekonomicznych imigrantów z którymi Włosi są w ostatnim czasie pozostawieni sami sobie i tylko Papież robi co może, aby poruszyć sumienia to nie może być tylko „ich sprawa”. Nie wystarczy też napisać: wszyscy jesteśmy Włochami i zapomnieć. To powinna być. Musi być i mam nadzieję, że jest – nasza sprawa.

Tagi:
komentarz

Reklama

Arcybiskup powiedział prawdę o tęczowej ideologii

2019-08-02 17:58

Artur Stelmasiak

Abp Marek Jędraszewski porównując tęczową ideologię do "czerwonej zarazy" użył precyzyjnych słów i odniesień. Dobitnie powiedział prawdę o zagrożeniach, z którymi dziś muszą zmagać się Polacy

W homilii, która wiceprzewodniczący KEP abp Marek Jędraszewski wygłosił w krakowskim kościele mariackim, cytowanych było kilka powstańczych piosenek. Metropolita z uznaniem i czcią mówił o Powstańcach Warszawskich, którzy stanęli do nierównej walki o wolność, honor i człowieczeństwo. Jednym z nich jest żołnierz batalionu Parasol Józef Szczepański ps. Ziutek, który napisał m. in. słynny hymn "Pałacyk Michla". Ten radosny utwór powstał 4 sierpnia, a gdy podczas walk było już bardzo ciężko 29 sierpnia Ziutek napisał "Czerwoną Zarazę". W wierszu opisał, jak walczący Powstańcy "z odrazą" czekają na wejście armii czerwonej, która jako "czerwony władca rozbestwionej siły" celowo zwlekała z walką o Warszawę, by "wszyscy tu legli pokotem".

Ziutek w swym wierszu przewidział, że Polska będzie wolna i "czerwona zaraza" po naszej ziemi nie będzie chodzić. Arcybiskup w homilii powiedział, że na wolność od "czerwonej zarazy" trzeba było długo czekać. - Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej zarazy, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa - podkreślił abp Jędraszewski. I właśnie to porównanie zostało zmanipulowane przez lewicowe media oraz polityków.

Abp Jędraszewski, jako profesor filozofii i wybitny znawca filozofii chrześcijańskiej, dorobku filozoficznego kard. Karola Wojtyły oraz nauczania św. Jana Pawła II, w sposób precyzyjny i dobitny powiedział prawdę. Nawet przeciętny człowiek, który zna trochę filozofii i historii idei, wie na jakich podstawach zbudowane zostało tzw. tęczowe środowisko i ideologia LGBT. Rewolucja bolszewicka, jest młodszą córką rewolucji oświeceniowej, a rewolucja seksualna 1968 roku jest wnuczką rewolucji francuskiej. Obecna "tęczowa rewolucja" jest więc prawnuczką francuskiego libertynizmu, wnuczką marksizmu i bolszewizmu oraz córką rewolucji seksualnej 1968 roku. W tym kontekście porównanie ideologii homoseksualnej do "czerwonej zarazy" jest bardzo precyzyjne, logiczne, uprawnione i prawdziwe.

Obecnie w mediach mamy więc przejawy skrajnej manipulacji. Warto tez podkreślić, że abp Jędraszewski nigdy nie mówił, że człowiek o skłonnościach homoseksualnych jest zarazą, co Robert Biedroń bardzo dobitnie to zasugerował. Aktywista LGBT brutalnie skrytykował arcybiskupa i co ciekawe zapowiedział, że napisze list protestacyjny do papieża Franciszka w jego sprawie.

Biedroń może się jednak zdziwić, bo nie kto inny jak kard. Jorge Bergoglio (obecnie Franciszek) stał na czele protestów w Buenos Aires, gdy władze Argentyny legalizowały homozwiązki. Legalizację związków nazwał "planem ojca kłamstwa" (szatana) i wzywał do "Bożej wojny", bo zagrożona jest tożsamość i przetrwanie rodziny oraz dzieci, które będą pozbawiane ojca i matki. - Ten spór nie jest zwykłą batalią polityczną. To jest destrukcyjne roszczenie wymierzone w Boży plan. Nie chodzi tu o zwykłą ustawę, ale raczej o knowania ojca kłamstwa, który szuka sposobów, by zamieszać i oszukać dzieci Boga – napisał 9 lat temu w liście do wiernych kard. Bergoglio. - Dlatego Argentyna potrzebuje specjalnej pomocy Ducha Świętego, aby światło prawdy rozproszyło mroki błędu!

Wracając jeszcze do Mszy św. w krakowskiej Bazylice Mariackiej z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego trzeba przypomnieć, że abp Jędraszewski wskazał także agresję tęczowych aktywistów, którzy na ustach głoszą tolerancję, a wśród nich pojawia się przemoc, poniżanie i szyderstwo z najświętszych znaków: Matki Bożej Częstochowskiej, a w ostatnich dniach z symbolu Polski Walczącej.

Gdy arcybiskup wypowiadał te słowa 1 sierpnia w Krakowie nie wiedział, co w tym samym czasie działo się w Warszawie. Byłem świadkiem, jak podczas VIII Marszu Powstania Warszawskiego, z udziałem tysięcy Polaków i kombatantów, aktywiści LGBT wywiesili gigantyczną tęczową flagę z powstańczą "kotwicą - Znakiem Polski Walczącej. Obserwując rzeczywistość w Polsce trzeba mieć wiele złej woli, by nie przyznać abp Jędraszewskiemu racji, a także podziękować za odwagę mówienia prawdy. Żyjemy bowiem w czasach, gdy prawda o człowieku jest "towarem" mocno deficytowym, a kłamstwo coraz bardziej zuchwale się panoszy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ku Chrystusowi

2016-08-10 08:25

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 33/2016, str. 32-33

Fot. Graziako
Martin Schongauer – wizerunek Jezusa (XV wiek)

Gdy patrzymy na Jezusa, „który istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie” (por. Flp 2, 6), staje się dla nas jasne, że On jest nie tylko niezwykłym człowiekiem, ale żywym i prawdziwym Bogiem. W Jezusie Chrystusie religia przestaje być poszukiwaniem Boga niejako po omacku, a staje się odpowiedzią wiary daną Bogu, który objawia się człowiekowi. Wierzyć w Niego oznacza nie tylko przyjąć za prawdę to, co On głosił: słowami i czynami. Wierzyć prawdziwie – według Katechizmu Kościoła Katolickiego – to „przylgnąć osobowo do Niego” (por. 150). A więc przyjąć Chrystusa całym sobą: umysłem, wolą, sercem, wszystkimi siłami. Taka odpowiedź jest możliwa dzięki łasce Jego samego, który jest równocześnie Synem Boga, współistotnym Ojcu, w którym każdy człowiek odpowiada Bogu. Wprost po mistrzowsku ujmuje tę prawdę Autor Listu do Hebrajczyków: Zastanawiajcie się więc nad Chrystusem, który „przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, abyśmy nie stali się ludźmi złamanymi na duchu i ustającymi w drodze” (por. Hbr 12, 2-3).

Patrząc na Jezusa, „który uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym woli Ojca aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (por. Flp 2,8), dostrzegamy oczyma wiary, że Bóg kocha każdego człowieka w tajemnicy Syna ukrzyżowanego przez świat, który Go nie poznał. W oczach świata krzyż Jezusa jest postrzegany jako znak sprzeciwu i zgorszenie „słabością Boga”. Dla wierzących krzyż pozostaje mocą i mądrością Bożą. Kościół Jezusa Chrystusa jest mocny tą prawdą, że przez tajemnicę krzyża i zmartwychwstania jego Założyciela dokonało się przejście – od starego do nowego świata. Odtąd każdy, kto patrzy na Jezusa i słucha Jego słów, będzie musiał nieustannie wybierać: albo podtrzymywać ów stary świat, udaremniając Krzyż Jezusa, albo budować nowy świat na fundamencie Jezusa, otwierając historię ludzkości na Bożą przyszłość. Rozważmy niezwykłe wołanie św. Jana Pawła II z Wielkiego Piątku 1994 r.: „Niech nie zostanie udaremniony Krzyż Chrystusa, bo jeśli udaremnia się Krzyż Chrystusa, człowiek zostaje pozbawiony korzeni i nie ma już przyszłości: jest zniszczony!”.

Gdy patrzymy na Jezusa, „którego Bóg nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię” (Flp 2,9), wierzymy, że tylko w Nim i przez Niego jesteśmy zbawieni. On jest „PANEM – ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,11). W Liście apostolskim „Tertio millennio adveniente” Jan Paweł II poucza nas, że „Chrystus jest nowym początkiem wszystkiego. Wszystko w Nim odnajduje siebie, zostaje przyjęte i oddane Stwórcy, od którego wzięło swój początek” (6).

Wpatrując się więc w tajemnicę Jezusa, każdy chrześcijanin winien ukazać światu poczucie odpowiedzialności osobistej za swoje życie. W Roku świętym Miłosierdzia obraz Sądu Ostatecznego trzeba przykładać do dziejów każdego z nas: „Wszystko, cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (por. Mt 25, 40). Brak moralnej i osobistej odpowiedzialności, która stwarza swoistą „anonimowość chrześcijan”, jest postawą, która wynika z niedostatecznego szacunku dla rozpoznawanej Prawdy, którą jest Jezus Chrystus.Warto raz jeszcze podkreślić, że najważniejszą sprawą naszego życia jest nie tylko „wpatrywanie się w Jezusa”, ale osobiste i całym sobą „przylgnięcie” do Osoby Jezusa i Jego prawd. Wówczas – z pomocą Jego łaski – będziemy wolni od bałamutnych ideologii.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premier Morawiecki modlił się w Piekarach Śląskich

2019-08-19 16:33

ks. sk / Piekary Śląskie (KAI)

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w poniedziałek sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Po modlitwie złożył kwiaty na grobie ks. Jana Ficka, apostoła trzeźwości oraz pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

ks. S. Kreczmański/archidiecezja Katowicka

Podczas wizyty premier RP wyraził nadzieję, że Matka Boża Piekarska będzie czuwała nad naszą Ojczyzną. – Niech ogień niesiony przez naszych przodków, także w ciemnych czasach Kulturkampfu i najczarniejszej nocy Drugiej Apokalipsy, a potem „czerwonej zarazy” – niech ten ogień rozświetla naszą drogę w przyszłość – ku sprawiedliwej, dobrej, wielkiej Polsce – Polsce wiernej wierze naszych ojców – napisał Mateusz Morawiecki w piekarskiej księdze pamiątkowej.

Podczas wizyty premier modlił się przy grobie wielkiego śląskiego apostoła trzeźwości ks. Jana Ficka, który rozpoczął swoją działalność propagującą trzeźwość w 1844.

Premier wraz z księżmi posługującymi w sanktuarium udał się także na Rajski Plac, gdzie złożył kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

Sanktuarium piekarskie jest jednym z najważniejszych ośrodków kultu maryjnego w archidiecezji katowickiej. Czczona w Piekarach Matka Boża nosi tytuł Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Do najsłynniejszych pielgrzymek należą pielgrzymki stanowe: mężczyzn i młodzieńców w ostatnią niedzielę maja, kobiet i dziewcząt w niedzielę po 15 sierpnia.

Do szczególnych piekarskich pielgrzymów należał św. Jan Paweł II, który jako metropolita krakowski przez wiele lat głosił kazania podczas stanowej pielgrzymki mężczyzn a po wyborze na Stolicę Piotrową co roku przesyłał swoje słowo pozdrowienia do pielgrzymów zgromadzonych na piekarskim wzgórzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem