Reklama

Niedziela Małopolska

Akademicka Droga Krzyżowa - rozważania

Akademicka Droga Krzyżowa co roku jest organizowana na ulicach Starego Miasta w Krakowie. Proponujemy czytelnikom lekturę rozważań, które wybrzmiały w sposób szczególny w przestrzeni publicznej. Autorem rozważań jest ks. Dariusz Talik.

[ TEMATY ]

Droga Krzyżowa

#odkupieni

Łukasz Kaczyński

Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

„Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze zdrowie.” (Iz 53, 5)

Jest ciemność, która nazywa się niewrażliwością. Serce bywa spieczone przez to, że po policzkach dawno nie płynęły łzy. Bogacz musiał długo nie płakać, skoro pozwolił, by Łazarz leżał u bram Jego pałacu z lizanymi przez psy wrzodami. Bogacz, który długo nie płakał, po śmierci błaga o kroplę wody, cierpiąc w płomieniu. To niewrażliwość powoduje, że są ludzie poniżeni, leżący u bram pałaców, w których pieniądz, władza, układy wzięły górę. To niewrażliwość sprawia, że są ludzie, którzy pragną nasycić się odpadkami ze stołów. Odpadkami dobrego słowa, odpadkami uśmiechu, odpadkami gestu, a nikt ich im nie daje. To przez niewrażliwość są ludzie skuleni, a rany ich życia liżą upokorzenia. Niewrażliwość te rany zadaje, odpycha człowieka, czyni z człowieka przedmiot użycia, nawet handlu. Narastający problem mobbingu, zastraszania, przymuszania, nieliczenia się z klauzulą sumienia powoduje coraz to nowsze rany.

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę jak zatrzymujesz się przy kobietach, które płaczą, gdy widzą Twoje rany. Płaczą. Łzy mają wielką siłę nawilżenia spieczonego serca. Dzięki łzom serce przestaje być niewrażliwe. Wypowiadasz do kobiet słowa, które powodują, że łzy są jeszcze pełniejsze pokory: „płaczcie nad sobą i dziećmi”. Tam, gdzie człowiek potrafi zapłakać nad sobą, tam kruszy się niewrażliwość, spieczone serce zamienia się w ogród, wyschnięte koryto – w strumień. Zapłakać nad sobą – to święta umiejętność. Zapłakać na myśl, że przeze mnie inni płaczą, to jutrzenka miłości. Chryste, przez łzy najbardziej widać rany Twoje i rany bliźnich, które potrzebują balsamu dobroci. I wtedy w tych ranach widać nasze zdrowie.

Reklama

Ksiądz Arcybiskup: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło skruchy, która prowadzi do łez skrapiających twarde serca. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.


Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża

„Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas obrócił się ku własnej drodze, a On zwalił na niego winy nas wszystkich. Dręczono go, lecz sam dał się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich.” (Iz 53, 6–7a)

Jest ciemność zaślepienia, takiego, że już nie widać Jezusa. On jest tak przywalony, że nie widać Go spod krzyża. Ponadto jest już jak robak. Przywalony naszymi grzechami, które Pan na niego zwalił. Ciemność, gdy nie widzę tego, że każdy mój grzech zadaje mu realny ból, że to nie baśń, że wiara to powaga spotkania w odpowiedzialności. Św. Faustyna otrzymała wizję biczowania. Ledwo to przeżyła. Wtedy Pan otworzył przed nią serce i powiedział, za jakie grzechy są te uderzenia. Jest ciemność myślenia, że grzech to nic takiego. Jest ciemność niemyślenia w kategoriach spotkania z Bogiem. Czy nie uciekalibyśmy przed grzechem, gdybyśmy widzieli biczowanie, gdybyśmy widzieli przywalonego Jezusa, który wygląda jak robak? O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę jak sam pozwalasz się gnębić i nie otwierasz ust. To jest moment takiego uniżenia, że można po Tobie przechodzić jak po moście, by przejść na drugą stronę, dotąd zamkniętą. Przechodźcie. Chrystus przywalony grzechami stał się mostem. Rozciągnięty na ziemi jest jedyną drogą, po której idzie się do Ojca. Za taką cenę? To przejmujące. Im bardziej go grzech poniży, tym bardziej chce stać się kładką, mostem, drogą… Kiedy zaprosisz mnie, Chryste, bym był podobny do Ciebie, będę już inaczej znosił upokorzenia. Już nie w buncie i krzyku o swoje, ale zgnębiony rozciągnę się z Tobą pod krzyżem, by stać się drogą… Kiedy ja to pojmę?

Reklama

Ksiądz Arcybiskup: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło pragnienia świętości, wyrzekania się grzechu i szatana, by Ciebie nie ranić, ale iść z Tobą wszędzie. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Stacja X: Jezus z szat obnażony


„Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich.” (Iz 53, 7b)

Rzeź baranków i strzyżenie owiec nie ustaje, gdy ludzie są krzywdzeni i wykorzystywani. To prowadzi do różnego rodzaju ogołocenia osoby. Wiele obszarów życia spowija ciemność agresji, która pod różnymi postaciami chce ogołocić człowieka z sacrum, z prawa do życia wg sumienia, z religijności, z prawdy, z patriotyzmu a także z piękna i godności. Najtrudniejsze jest ogałacanie z przynależności do Boga. Coraz bardziej agresywny świat akcentowania doznań niszczy w człowieku wrażliwość. Wartość człowieka jest osłabiana także przez agresję krzyku, łamania sumień, braku merytorycznych rozmów, braku szacunku do osoby, czy sprzeciwiania się naturalnym prawom, które Dekalog uznaje za drogę świętości. Ile łez i poczucia wyobcowania w świecie, który chce ingerować w święte prawa Boga? Ile zniekształceń naszej natury, modyfikacji niszczących harmonię stworzenia, które prowadzą do wynaturzeń i coraz bardziej odczuwalnego braku normalności i radości. Ile bólu spowodowanego interwencją w Bożą logikę miłości?

Reklama

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, kiedy patrzę na Ciebie ogołoconego z szat. Jesteś jak baranek na rzeź prowadzony. Jak owca niema wobec strzygących. Nic nie mówisz, a w ten sposób mówisz najwięcej o godności człowieka, o opanowaniu, o cierpliwości. W doświadczeniu zasady oko za oko, ząb za ząb nie stawiasz oporu złemu. Nadstawiasz policzek. To jest światło w umęczonym od agresji świecie. Twoja cisza nie jest poddaniem się, ale świadectwem tchnącym przedziwnym majestatem. Jesteś piękny, Baranku! Owieczko Najwyższego ogołocona przez ludzi – jesteś piękna! Jaśnieje godność wyśmianego Syna Człowieczego. Siła prawie w ogóle nieznana. Cisza harmonii wzruszająca na wskroś… Tę refleksję niech uzupełnią słowa Benedykta XVI: „W walce z kłamstwem i przemocą prawda i miłość nie mają w gruncie rzeczy żadnej innej broni poza świadectwem cierpienia”.

Ksiądz Arcybiskup: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło prawdziwej godności osoby, którą zostaliśmy obdarowani w dziele stworzenia, odkupienia i uświęcenia. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Stacja XI: Jezus do krzyża przybity

„Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje jego losem?” (Iz 53, 8a)

Sąd nad Jezusem nieustannie trwa. Różne sądy nieustannie usuwają Jesusa, począwszy od sądów wyrażonych w opiniach lub reakcjach pojedynczych osób, skończywszy na sądach w wymiarze ustawodawczym. W całej tej rzeczywistości najprawdziwszy ból może sprawić Jezusowi nie tyle ilość sądów i jego wyroki, co odpowiedź na pytanie Izajasza: „a kto się przejmuje jego losem?” Jak to boli, gdy wtedy Jego losem nie przejmują się bliscy, gdy swoi nie przyznają się do Niego. To trudna ciemność, gdy od usuwanego Jezusa dystansują się jego bliscy. To dystansowanie się to nieprzyznawanie się do Jezusa. Tam, gdzie Jezus jest osądzany i usuwany, tam jest pokusa nieprzyznawania się do Niego.

Reklama

Kiedy zazwyczaj czynię znak krzyża przed kościołem, ale wstrzymuje się od tego w towarzystwie innych nieprzychylnych Bogu. Kiedy modlę się przed snem, ale wstrzymuję się podczas wyjazdu na majówkę, by inni źle nie pomyśleli. Kiedy poszczę w piątek, ale w grupie boje się odmówić spożywania mięsa. Kiedy wstydzę się w gronie ludzi powiedzieć: „Szczęść Boże” na widok znajomego kapłana… Przejmująco brzmią słowa z Ewangelii: „Kto się do mnie przyzna przed ludźmi, do tego i ja się przyznam przed moim Ojcem” (Mt 10, 32).

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy jesteś przybijany do krzyża. Wiedziałeś, że za moje grzechy będziesz przybijany do krzyża i nawet w takim momencie nie odwracasz głowy. Nie wstydzisz się mnie, choć cierpisz. Przyznajesz się do mnie nawet wtedy, gdy za to jesteś przybijany do krzyża. Przejmujesz się moim losem i nigdy nie jest Ci on obojętny. „Oto wyryłem Cię na obu dłoniach” (Iz 49, 16) – słyszę te słowa, gdy widzę Twe otwarte dłonie w takiej chwili. Uczę się przyjaźni. W sercu pozostaje pytanie: co to znaczy przyznawać się do Ciebie zawsze? Ksiądz Arcybiskup: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło Twego pragnienia, byśmy byli tam, gdzie Ty jesteś. Pozwól nam być zawsze razem z Tobą. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

Reklama

„Tak! Zgładzono go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób mu wyznaczono między bezbożnymi i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w jego ustach kłamstwo nie powstało.” (Iz 53, 8a–9)

Przez ostatnie sto lat za wiarę w Chrystusa zabitych zostało więcej osób, niż przez poprzednie dziewiętnaście wieków historii Kościoła. Rocznie ginie ponad 150 tysięcy uczniów Jezusa. Ponad 100 milionów chrześcijan żyje w ciągłym niebezpieczeństwie śmierci. Wyznawcy Jezusa są bici, kaleczeni, uprowadzani, wyrzucani na ulice. W różnych częściach świata palone są kościoły, zakazywane nabożeństwa, zabraniane noszenie symboli religijnych. Wierzący w Jezusa są na wielką skalę poniżani, a ich wartości publicznie wyszydzane. Za akty sztuki uznaje się przedstawienia noszące znamiona bluźnierstwa. Wierzący bywają wykluczani w debatach, a ich głos w sprawach ważnych usiłuje się nieraz stłumić. Kasowane są werdykty jury, gdy zwycięzcy konkursu ujawniają swoje wyznanie. Słowa broniące świętości życia i jego godności nie mogą być oficjalnie wypowiedziane nawet na niektórych uniwersytetach. W wielu środowiskach katolicy czują się wyobcowani tylko dlatego, że przyznają się do Boga. To trudna ciemność, która pokrywa ziemię wśród milczenia wielu. Zostałeś zgładzony także Ty, Chryste. Powiedziałeś: „Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu Mego Imienia”(Mt 10, 22). Teraz sam zostałeś zbity na śmierć. Dziwną drogą z krzyża wydostają się promienie światła. Oto jesteś najbliżej swych dzieci we wszystkim, nawet w odrzuceniu i prześladowaniu. To obecność, która jest pełna Miłości, gdy idzie się razem, ramię w ramię z tymi, którzy cierpią. Twoja Męka, Jezu, to nieustanna droga z prześladowanymi, zastraszanymi, tymi, którym się podkłada nogi. Przez cały czas idziesz przez wieki z tymi, którzy idą. Tak znaczysz drogę krwią i światłem, aż dojdziemy wszyscy do dnia, w którym po udrękach duszy i ciała ujrzymy światło wielkie i nim się nasycimy. Światło, którym jesteś, rozjaśni się jak na górze Tabor.

Reklama

Ksiądz Arcybiskup: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło Twojej najprawdziwszej bliskości z nami. Umocnij naszych braci i nasze siostry, którzy w różnych częściach świata są prześladowani za to, że Cię kochają. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty

Spodobało się Panu zmiażdżyć go cierpieniem.”(Iz 53, 10a)

Nie wtedy nastają wielkie ciemności, kiedy Pan miażdży cierpieniem, ale wtedy, gdy odpowiedzią człowieka jest bunt, pretensjonalność, przypisywanie Bogu zła. Nieprzenikniona jest ciemność, która wynika z egoizmu, zbytniej koncentracji na sobie. Wtedy nawet Słowo Boże się przestaje liczyć. Przecież Bóg wyraźnie wpisał w dojrzewanie każdego człowieka czas próby. Próbę ogniową przechodzili wszyscy wielcy przyjaciele Boga: Abraham, Jakub, Izaak, Chananiasz, Azariasz, Miszael, Daniel, Izajasz, Hiob, Estera, Jan Chrzciciel, Józef, Maryja, i tylu innych. Wszystkim im w czasie próby towarzyszyło jakieś głośne wołanie i płacz z powodu doznawanych udręk. Jednak wielkość tych postaci mierzy się umiejętnością pokornego przyjęcia próby jako czasu, w którym przetapia i oczyszcza się złoto. To czas próby najbardziej odsłania wielkość lub małość człowieka… Św. Piotr napisze: „Radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu” ( 1P 1, 6). Oto światło rozjaśnia się, gdy patrzę, jak zdjęty z krzyża spoczywasz w dłoniach Matki. Zmiażdżony cierpieniem, ale z twarzy porysowanej ciętymi ranami można wyczytać słowa, które powiedziałeś w Getsemani: „Ojcze, Twoja wola niech się stanie”(Łk 22, 42b). Całe twoje umęczone ciało jaśnieje słowami, które wypowiedział Hiob: „Pan dał, Pan zabrał. Niech Pan będzie błogosławiony!” (Hi 1, 20b). Całe Twoje ciało jest pełne słów Azariasza, który wrzucony do pieca o siedmiokrotnie rozpalonym ogniu, modlił się: „Błogosławiony jesteś, Panie, Boże” (Dn 3, 26a). Twoje ciało jest ciche jak Ona – ta, która Cię trzyma w dłoniach, śnieżnobiała owieczka, która w mękach pod krzyżem wytrwała w ufności do końca.

Reklama

Oto najczystsze złoto po próbie ogniowej, jaśniejące światłem miłości, pokory i wdzięczności. Pieta! Kontempluję tę scenę z wewnętrznym przejęciem i łzami, wiedząc, ile razy wśród utrapień żyłem tylko tym, że mi jest źle i byłem zbuntowany. Kontempluję tę scenę z przejęciem…

Ksiądz Arcybiskup: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło prawdy o Twojej miłości, gdy pozwalasz na doświadczenia, które mają nas oczyścić i umocnić w drodze. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

Stacja XIV: Jezus do grobu złożony

„Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, wola Pańska spełni się przez niego. Po udrękach swej duszy ujrzy światło wielkie i nim się nasyci.” (Iz 53, 10–11a)

Reklama

Jest noc. Nieprzenikniona. Jak wtedy, kiedy Abraham składał ofiarę, ciemności spowiły ziemię, zapadła cisza, on zmęczony zasnął, czekając na interwencję Boga… Doświadczenie dotykalnego milczenia nieba. Noc pytań bez odpowiedzi. Noc łez przyjaciół. Noc rozstania. Noc samotności. Zimna skała grobowa zamyka zbite ciało Tego, który był prorokiem wielkim w czynie i słowie. Noc Marii Magdaleny tulącej się do kamienia, który zamknął grób. Noc uczniów, którzy mówią: „a myśmy się spodziewali…” Nagle, jakby cały świat się zawalił. Nagle zapadła noc. On umarł i został pogrzebany. Gdzieś w sercu pojawia się jęk: to nie tak miało być… Nie tak… Śmierć wszystko zabrała. Tej nocy jest ktoś gdzieś cicho obecny. Oczekuje w zupełnej ciszy w domu Jana, który wziął Ją do siebie. Matka! Ona oczekuje. Tak oczekiwała na światło dla swojego syna Monika, matka Augustyna, choć kilkanaście lat było ciemno. Tak w ciemnościach wiary oczekiwała matka Teresa z Kalkuty, pisząc, że jest gotowa całą wieczność tęsknić za Bogiem. Tak ojciec Pio czekał, gdy go spotwarzono i oskarżono o diabelskie powiązania… Tej nocy Ona, Maryja, oczekuje. W oczekiwaniu musi być światło, w tęsknotach ukryta jest jakaś niewyrażalna nadzieja. Gdyby tak nie było, to Maria Magdalena nie przyszłaby do grobu, gdy jeszcze było ciemno. Gdyby tak nie było, Piotr i Jan nie biegliby do grobu na jej słowa. Gdyby tak nie było, to Piotr nie uwierzyłby na widok samego płótna w grobie! Ta noc zawiera w sobie jakąś wewnętrzną siłę nadziei na to, że przecież będzie poranek i wschód słońca. Nad mogiłami życia i świata rozlega się jakieś nieme, lecz słyszalne sercem wołanie tych, co oczekują: „wierzę”.

Jego słowa o tym mówią: Ziarno pszenicy musi obumrzeć, by przynieść plon obfity! (J 12, 24) Jego stworzenie o tym mówi: przyroda, która była martwa i pokryta zimnym śniegiem, teraz wraca do życia! „Oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną” (Pnp 2, 11–13). Kwiaty, które złożymy pod krzyżem, są znakiem tej wiosny, znakiem wiary Maryi, znakiem różańca, który sto lat temu w Fatimie poleciła codziennie odmawiać. W nim, w różańcu, zawarte jest misterium światła tej Wielkiej Nocy. Światła, którym są tajemnice życia Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Boga, który przyjmując na siebie grzechy świata, jako Baranek oddał życie za swoje owce. Wierę w Niego wyznajemy Tej Nocy. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wierzę. Amen.

Reklama

Ksiądz Arcybiskup: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło nadziei, która zawieźć nie może, gdyż jesteś nią Ty, nasz Odkupicielu, umęczony na krzyżu. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. 

2020-02-24 13:20

Ocena: +2 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

#Odkupieni: Rozważania Męki Pańskiej z Prymasem Tysiąclecia

Na bolesnej drodze, którą podążał Boży Syn, zatrzymujemy się przy niesprawiedliwym sądzie, jaki wydano na Jezusa. Po trzech latach publicznego głoszenia i nauczania Jezus wiedział, że jego służba na ziemi dobiega końca.

Żydowscy przywódcy religijni spiskowali, by go zabić, obawiali się jednak rozruchów wśród ludu, który widział w nim proroka. Tymczasem Szatan nakłonił Judasza, jednego z 12 apostołów Jezusa, żeby go zdradził. Przywódcy religijni zaproponowali za to Judaszowi 30 srebrników. Pojmano Jezusa w Ogrójcu. Zaprowadzono przed Piłata, Annasza, Kajfasza, Heroda…

CZYTAJ DALEJ

Co naprawdę świętujemy?

W Boże Narodzenie warto odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań: Dlaczego Syn Boży stał się człowiekiem? Po co nastąpiło Wcielenie? Po co żłóbek i kolędy?
Po co przygotowania i karp, i choinki?

W wyznaniu wiary mówimy: „On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy”. Jezus przychodzi do człowieka, staje się człowiekiem dla nas i dla naszego zbawienia, abyśmy mieli uczestnictwo w życiu Bożym. Słowo stało się ciałem, aby nas zbawić, to znaczy, aby nas zjednoczyć z Bogiem, aby dać nam możliwość zamieszkania z Nim w wieczności, co więcej – abyśmy mogli lepiej wniknąć w Bożą miłość.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent: dzisiaj najważniejsze jest bezpieczeństwo

2022-12-09 15:41

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

PAP/Łukasz Gągulski

Dzisiaj najważniejsze jest bezpieczeństwo, by wszyscy rodacy czuli, że Polska nie zostanie napadnięta, że jest bezpieczna, że polskie wojsko jest wystarczająco silne, by w razie czego nasze państwo obronić - powiedział w piątek w Zakliczynie (woj. małopolskie) prezydent Andrzej Duda.

Na spotkaniu z mieszkańcami Zakliczyna prezydent mówił o wojnie na Ukrainie. "Wojna, do której doprowadziła Rosja swoją napaścią na Ukrainę, nieszczęście, do którego doprowadziła społeczeństwo ukraińskie, napadając ich, mordując, niszcząc ukraińskie państwo, jest udziałem także i naszym, jest udziałem większości Europy i świata" - podkreślił Duda, wskazując, że wojna wywołała kryzys energetyczny i przyczyniła się do wzrostu inflacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję