Najcenniejszym darem, jaki otrzymaliśmy od Pana Boga jest dar życia... Ono tętni i trwa we Wszechświecie. Jest nieustannym pasmem cudu, jaki wydarzył się przez akt Stwórcy na początku dziejów.
Odtąd mikroskopijne żyjątka mnożą się nieustannie. Strzela z wilgotnej ziemi ku słońcu zieleniejącym pędem kasztan. Jajko rozpęka się mocą życia. Z tą samą siłą witalną wyfrunie z larwy motyl, lecą
stada żurawi i bocianów odwieczną drogą na lęgi. Skowronek, ptak wiosenny, znów dzwoni wysoko Panu i człowiekowi. Szpaki już przyleciały i gospodarzą. Dzięcioł-lekarz ostukuje drzewa budząc je z uśpienia.
Sarenka, która właśnie przyszła na świat, mimo chwiejących się nóg, garnie się do życia. Dziecko, mała istota ludzka, biegnie od kolan matki na nieznane wędrówki. Gałąź bogata w pąki i sunąca po murze
winorośl szuka słońca i rośnie owocując. Młoda ruń oziminy zielenieje na polach. Zawilce, pierwiosnki i żółte kwiaty podbiału rozsypują się po ziemi. Słonce, ciepło, wilgoć, dłuższy dzień i powiew wiatru
przyspiesza nowe życie.
Do poznania nieznanych przestrzeni ducha, umysłu i ciała rwie się młodzież wierząc w siłę i rozmach młodości. Starszym zostaje rozwaga i nadzieja, która zawieść nie może. Nad wszystkim góruje jednak
potęga wiary będąca siłą życia. Ona unosi nas do miejsca, gdzie u stóp Stwórcy żyje się wiecznie. Przymiotem Tej Istoty Najwyższej jest żyć i rodzić nowe życie.
Rozważając bezcenny dar życia, dojdziemy po stopniach doskonałości bytów prostą drogą do Zmartwychwstania, padając na kolana przed cudem życia - jedynym i największym. Chrystus przeszedł tę
samą drogę, którą my musimy pokonać... Przez Mękę i Śmierć wszedł do Nieba, aby żyć wiecznie. My także zmartwychwstaniemy. Po akcie oczyszczenia i wyzbycia się „starego człowieka” dojdziemy
do szczęścia nieprzemijającego, aby tam już na zawsze świętować Nową Paschę Wieczystą.
Czy każde ostrzeżenie pomaga? Można przecież mieć rację, a jednocześnie przegrać człowieka. Posłuchajcie historii chłopca, który rzucił swój wymarzony rower pod koła autobusu. Zrobił to, ponieważ wiedział, że za chwilę pojazd może runąć z zerwanego mostu. Stracił coś bardzo cennego, ale ocalił ludzi. Właśnie tak wygląda postawa stróża, o której Bóg mówi do proroka Ezechiela.
W rozważaniu przywołuję tragedię miasta, które zlekceważyło nadchodzące niebezpieczeństwo. Opowiem też o pozornie dobrej uwadze wypowiedzianej podczas rodzinnej uroczystości, która zraniła ludzi i zepsuła całe spotkanie. Te historie pokazują, że nie wystarczy wiedzieć, co powiedzieć. Trzeba jeszcze wiedzieć, jak, kiedy i z jaką miłością to zrobić. Można mieć rację i jednocześnie przegrać człowieka. Miłość nie milczy, gdy widzi przepaść, ale mówi tak, by człowiek chciał zawrócić.
Był „świetlanym przykładem ewangelicznej wytrwałości, który powinniśmy mieć przed oczyma, kiedy stajemy wobec trudnych i ryzykownych wyborów, jakich nie brak także dzisiaj” – powiedział św. Jan Paweł II o św. Melchiorze Grodzieckim podczas kanonizacji męczenników koszyckich
Melchior Grodziecki urodził się w 1584 r. w Cieszynie. Wywodził się z rodu Grodzieckich herbu Radwan. Pobierał nauki w kolegium jezuickim w Wiedniu, a następnie w Brnie, gdzie wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego. Przebywał w klasztorach jezuickich w Kłodzku, Czeskich Budziejowicach i Pradze. Właśnie w tym ostatnim miejscu w 1614 r. przyjął święcenia kapłańskie, a później został wychowawcą młodzieży. Śluby wieczyste złożył 16 czerwca 1619 r. Zakon skierował go do Koszyc, gdzie został kapelanem wojsk cesarskich. Poniósł śmierć męczeńską na początku wojny trzydziestoletniej, we wrześniu 1619 r., z rąk żołnierzy księcia Siedmiogrodu Gábora Bethlena, dowodzonych przez gen. Jerzego Rakoczego. Śmierć Melchiora Grodzieckiego była wynikiem nienawiści, podziałów narodowych i wyznaniowych.
Papież pielgrzymował do podrzymskiego sanktuarium maryjnego w Genazzano. Podkreślił, że Maryja przez całe życie towarzyszyła mu swą matczyną obecnością. W homilii zwrócił uwagę na fakt, że Ewangelie bardzo mało mówią nam o Maryi. To nie przypadek. Duch Święty, który natchnął ewangelistów, chciał, byśmy skupili się na tym, co w życiu Maryi jest najważniejsze, że stała się Matką Boga.
Genazzano to sanktuarium, do którego Leon XIV jest osobiście przywiązany. Jego kustoszami są augustianie. Na początku homilii Ojciec Święty przytoczył słowa, które zapisał w księdze honorowej, kiedy 10 maja ubiegłego roku, tuż po wyborze na Następcę św. Piotra, nawiedził to święte miejsce: „W pierwszych dniach pontyfikatu odczułem obowiązek i głębokie pragnienie, by udać się do Genazzano, do sanktuarium Matki Dobrej Rady, która przez całe życie towarzyszy mi swoją matczyną obecnością, swoją mądrością i przykładem miłości do Syna, który zawsze stanowi centrum mojej wiary”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.