Reklama

Feniksy rozdane

Andrzej Tarwid

Ks. inf. Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny „Niedzieli”, został pierwszym laureatem Małego Feniksa Specjalnego. Wyróżnienia w kilkunastu kategoriach wręczono podczas XVIII Targów Wydawców Katolickich w Warszawie

W tym roku nagrody Stowarzyszenia Wydawców Katolickich (SWK) otrzymało niemal 40 autorów, wydawnictw i publikacji, a o zwycięstwo rywalizowało 59 edytorów, którzy zgłosili ponad 240 tytułów.

Osobowości docenione

Mały Feniks Specjalny, którym wyróżniono ks. inf. Ireneusza Skubisia, został przyznany po raz pierwszy w historii nagrody. Kapituła uhonorowała redaktora naczelnego „Niedzieli” za „całościowy wkład pracy w mediach, środkach społecznego przekazu, w tym za promocje dobrych, wartościowych książek w mediach”. Feniks to piękny ptak, zwany przez Rajskim Ptakiem, który budzi się do nowego życia. Odbierając nagrodę w imieniu Redaktora Naczelnego, jego zastępca red. Lidia Dudkiewicz obok obrazu Feniksa powstającego z popiołów ukazała obraz „Niedzieli”, która po wznowieniu w 1981 r. odradzała się do nowego życia, wychodząc z „Piwnicy” studenckiej w Częstochowie, gdzie ks. Skubiś tworzył pierwszy zespół redakcyjny. Dało to początek wielkiej instytucji multimedialnej, która dzisiaj podejmuje program nowej ewangelizacji w Kościele przy użyciu nowoczesnych środków elektronicznych. W gronie laureatów Małego Feniksa Specjalnego znaleźli się także: ks. Witold Józef Kowalów - redaktor naczelny dwumiesięcznika „Wołanie z Wołynia”, Miriam Arbter-Korczyńska, redaktor Radia Aniołów Beskidów z Bielska-Białej oraz Ewa Hołubowicz z Informacyjnej Agencji Radiowej.

Nagrodę główną Złotego Feniksa 2012 otrzymał ks. prof. dr hab. Józef Kudasiewicz za „dzielne świadectwo kapłańskiego życia, w czasach widocznej korozji wrażliwości religijnej”. Feniks diamentowy powędrował do prekursora badań naukowych z zakresu historii i teorii literatury oraz problematyki sacrum w literaturze - prof. dr hab. Stefana Sawickiego. - To „wzór nauczyciela akademickiego i propagatora literatury polskiej, otwartego na humanistyczny i chrześcijański jej wymiar” – napisano w uzasadnieniu.

Stowarzyszenie przyznało również 3 Feniksy Specjalne. Otrzymali je: Wydawnictwo Naukowe PWN za publikację Teresy Michałowskiej „Literatura polskiego średniowiecza. Leksykon” oraz Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, za „Encyklopedię Filozofii Polskiej”, pod redakcją ks. Andrzeja Maryniarczyka. Trzecim Feniksem Specjalnym został wyróżniony kapłan poeta i kompozytor - bp Józef Zawitkowski z Łowicza, którego nagrodzono za „żarliwego ducha wiary i miłości ekspresyjnie wyrażanego w bogactwie słowa, wobec którego nie można przejść obojętnie”.

Reklama

Uroczysta gala wręczenia Feniksów odbyła się w Bazylice Serca Jezusowego na zakończenie drugiego dnia Targów Wydawców Katolickich. Uroczystość uświetnił koncert pt. „Bogu na chwałę, ludziom ku radości w wykonaniu Białołęckiej Orkiestry Romantica z solistami Teatru Wielkiego Opery WArszawskiej.

Same zaś targi trwały przez trzy dni (20-22 kwietnia) w Arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim.

Czas nowej ewangelizacji

Tegoroczne spotkanie wydawców z czytelnikami w Arkadach odbyło się pod hasłem „Kościół naszym domem. Rok 2012 rokiem nowej ewangelizacji”. – Musimy na nowo odkryć prawdy Ewangelii – wyjaśniał ks. Roman Szpakowski SDB. – Pomagają nam w tym refleksja, wywody w różnorakim stylu słowa – podkreślił prezes Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.

Na targach swoją ofertę zaprezentowało 140 wydawców. Gościem specjalnym warszawskiej imprezy była Książnica i Wydawnictwo Watykańskie – Liberia Editrice Vaticana.

Tysiące osób, które w miniony weekend odwiedziły Arkady Kubickiego mogły nabyć książki w promocyjnych cenach, ale także spotkać się z ich autorami lub wziąć udział w licznych panelach. I tak np. Wydawnictwo Świętego Pawła zorganizowało dyskusję pt. „Katechizm YOUCAT jako narzędzie nowej ewangelizacji wśród młodzieży”. A na spotkaniu prowadzonym przez Wydawnictwo Benedyktynów z Tyńca rozmawiano, o tym: co wiara ma do zaproponowania: małżeństwu, biznesowi, mediom.

Z czytelnikami spotkali się autorzy popularnych książek, m.in.: Agnieszka Grzelak, o. Leon Knabit czy znany demolog – o. Aleksander Posacki SJ. Nie zabrakło też piszących książki dziennikarzy – Grzegorza Górnego, Wojciecha Cejrowskiego. Wydawnictwo M zorganizowało spotkanie z Janem Pospieszalskim, a na stoisku Wydawnictwa diecezjalnego Sandomierz, Joanna Krzyżanek podpisywała swoje książki o bł. Janie Pawle II.

Tematyka papieska nadal jest obecna w ofercie wielu wydawnictw. Nie jest już jednak tak popularna jak w latach poprzednich. - W ostatnim czasie na rynku książki religijnej pojawiło się bardzo dużo tytułów o tematyce eschatologicznej i maryjnej, z akcentem na Medjugorie - oceniła w rozmowie z „Niedzielą” Kinga Polak-Gieroń, od lat związana z rynkiem książki katolickiej. - Nową tendencją są też publikacje o charakterze patriotyczno-historyczno-religijnym. Wydawnictwo AA niemal od razy sprzedało cały pierwszy nakład książki o Kresach - dodała Polak.

Rozwój w kryzysie

Podczas targów specjaliści dyskutowali także nad przyszłością książki. Aż dwa panele poświęcone były perspektywom związanym z e-książkami. Czy rzeczywiście te nowoczesne sposoby wydawania książek mogą zagrozić tradycyjnej, papierowej książce? - Mówi się od tym od co najmniej pięciu lat, ale nadal wydaje się to sprawą przyszłości - powiedziała nam Kinga Polak. Z kolei ks. Roman Szpakowski SDB nie wykluczył, że multimedialne wydania mogą pomóc książce papierowej. - Znam przypadki, że ktoś, kto najpierw posłuchał audio booka, później kupił książkę tradycyjną - powiedział „Niedzieli” prezes SWK i dodał.- Kryzys gospodarczy i podniesienie podatku VAT wpłynęły na działania wydawców. Niemniej można powiedzieć, że rynek książki katolickiej nadal się rozwija. I ten rozwój było widać na XVIII Targach Wydawców Katolickich.

ZOBACZ TAKŻE:
• Galeria zdjęć

Reklama

Vincent Lambert nie żyje

2019-07-11 10:02

red/radio zet

Vincent Lambert, francuski pacjent z poważnym uszkodzeniem mózgu nie żyje - podaje AFP. Mężczyzna kilka dni temu został odłączony od aparatury podtrzymującej go przy życiu. 

Vincent Lambert zmarł w czwartek o godzinie 8:24 w Szpitalu Uniwersyteckim w Reims - powiedział AFP jego bratanek Francois Lambert.

Rodzice Francuza Vincenta Lamberta, pozostającego od ponad 10 lat w stanie wegetatywnym, zaakceptowali w poniedziałek decyzję o przerwaniu czynności podtrzymujących go przy życiu. 

Śmierć Vincenta jest teraz nieunikniona, możemy już tylko zrezygnować z walki. Tym razem to koniec.

Nasi prawnicy w ostatnich dniach robili co w ich mocy i starali się wyegzekwować apel ONZ o zawieszenie decyzji sądu. Na próżno

Czynności podtrzymujące przy życiu 42-letniego Lamberta zostały przerwane 3 lipca i były wykonaniem wyroku Sądu Kasacyjnego, który przychylił się do opinii lekarzy, twierdzących, że Francuz nie ma szans na odzyskanie przytomności.

Za zaprzestaniem zabiegów podtrzymujących go przy życiu występowały także żona Lamberta, którą wspierało sześcioro sióstr i braci mężczyzny.

Przeciwni decyzji sądu byli nadal rodzice Lamberta. Jego matka apelowała w ONZ w Genewie o pomoc, a adwokaci zapowiadali, że oskarżą o "morderstwo z premedytacją" lekarza, który nakaże wstrzymanie czynności utrzymujących Lamberta przy życiu. Zdaniem rodziców ich syn był niepełnosprawny, ale nie umierał.

Vincent Lambert uległ wypadkowi samochodowemu w 2008 roku. Mężczyzna doznał nieodwracalnego uszkodzenia mózg. Przy życiu utrzymywała go specjalistyczna aparatura.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem