Reklama

Watykan

Rzym: na nowo odczytać "Humanae vitae"

Papieski Uniwersytet Gregoriański podejmuje refleksję nad Humanae vitae. W przyszłym roku przypada 50. rocznica ogłoszenia tej encykliki Pawła VI o zasadach moralnych w przekazywaniu ludzkiego życia.

[ TEMATY ]

Rzym

uroburos/pixabay.com

Z tej okazji papieska uczelnia proponuje cykl 9 wykładów publicznych, w których spojrzy się na ten temat w nowym świetle, a mianowicie w kontekście adhortacji Amoris laetitia. Będą one miały charakter interdyscyplinarny. Jak tłumaczy organizator wykładów prof. Emilia Palladino, chodzi tu o zastosowanie do analizy ludzkiej prokreacji tej samej metody, jaką posłużył się Papież Franciszek w swej adhortacji o rodzinie.    „Chcemy się odwołać do metody indukcyjnej, którą stosuje Papież Franciszek w Amoris laetitia. Różni się ona od metody, która została wykorzystana przy pisaniu Humanae vitae, czyli metody bardziej dedukcyjnej, wychodzącej od zasad. Metoda indukcyjna, którą posługuje się Franciszek i którą sugeruje on małżonkom w codziennym życiu rodzinnym, wychodzi nie od zasad, lecz od refleksji nad rzeczywistością, aby zrozumieć, w jakim się jest stanie, czego się potrzebuje, i aby potem według tego postępować. Zasady, które w wypadku pierwszej metody są normatywne, w drugiej zasadzie są niemniej normatywne, lecz zawsze na służbie pary małżeńskiej i rodziny. Tak jak encyklika Humanae vitae była odpowiedzią na swoje czasy, tak Amoris laetitia jest odpowiedzią na nasze, w których złożoność i różnorodność sytuacji, również trudności dzisiejszych rodzin, w tym sytuacje tak zwane nieregularne, zmuszają – zmuszają w sensie pozytywnym – do konfrontacji z rzeczywistością, która nie zawsze jest jasna” – powiedziała Radiu Watykańskiemu prof. Palladino.

2017-10-19 19:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rzym: Międzynarodowe Spotkanie i Modlitwa o Pokój

2020-10-20 19:23

[ TEMATY ]

modlitwa

pokój

Rzym

papież Franciszek

PAP

Religie nie chcą wojny; wręcz przeciwnie, zadają kłam tym, którzy sakralizują przemoc – mówił papież Franciszek podczas Międzynarodowego Spotkania i Modlitwy o Pokój pod hasłem „Nikt nie ratuje się sam. Pokój i braterstwo”. Odbyło się ono 20 października na Kapitolu w Rzymie z inicjatywy Wspólnoty św. Idziego (Sant’Egidio). Stanowiło ono kontynuacją spotkań, które zainaugurował w Asyżu w 1986 roku św. Jan Paweł II.

Przedstawiciele modlili się najpierw osobno. Chrześcijanie różnych wyznań zgromadzili się w bazylice Santa Maria in Aracoeli. Nabożeństwu ekumenicznemu współprzewodniczyli tam: papież Franciszek i honorowy zwierzchnik prawosławia, patriarcha Konstantynopola Bartłomiej. Obecni byli m.in. przedstawiciel arcybiskupa Canterbury w Rzymie abp Ian Ernest oraz przewodniczący Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech bp Heinrich Bedford-Strohm, a także 9 kardynałów.

Głos zabrał bp Bedford-Strohm, który zaznaczył, że w czasie pandemii okazywanie bliskości i miłości stało się „wrogiem miłości” i „potencjalnym zagrożeniem”. Potrzebujemy usłyszeć Boże wezwanie: „Nie lękajcie się! Nie zostawiam was samych. Zawsze będę z wami i doznacie uzdrowienia”. Kościoły maja być zwiastunami tego Bożego uzdrowienia. Potrzebują do tego trzech czynników: modlitwy, wprowadzania w życie sprawiedliwości i stawania się jednością jako Kościół. Przewodniczący Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech zaznaczył, że modlitwa osób o różnych wyznaniach jest rozmową z Bogiem, wyrażaniem naszych nadziei, zadawaniem pytań, słuchaniem Boga, by zyskać jedność, kierunek i orientację. Następnie podkreślił, że nie ma modlitwy bez czynienia sprawiedliwości, zwłaszcza wobec najuboższych, uchodźców i głodujących. Zaznaczył, że troska z pasją o jedność Kościoła nie jest jedynie uczuciem czy , ale częścią DNA każdego Kościoła. A jego osobistym marzeniem jest doświadczenie tej jedności we wspólnej Eucharystii jeszcze za swego życia.

Z kolei papież Franciszek nawiązał do fragmentu Męki Pańskiej, w którym zwarta jest pokusa: „Wybaw samego siebie!” (Mk 15, 30)i zauważył, że także współcześni chrześcijanie napotykają pokusę by myśleć wyłącznie o sobie samych. Wskazał, że najpierw wypowiadają ją zwykli ludzie, świadkowie przepowiadania Jezusa i Jego cudów. Chcieli, by na krzyżu dokonał się kolejny spektakularny cud. Zaznaczył, że w postawie takie wyraża się w gruncie rzeczy kult własnego „ja” a nie Boga żywego. „Obojętność trzymała ich z daleka od prawdziwego oblicza Boga” - podkreślił Franciszek.

Następnie Ojciec Święty mówiąc o postawie arcykapłanów i uczonych w Piśmie zauważył, że oskarżali Jezusa, ponieważ innych wybawił. Insynuowali, że zbawienie, spieszenie na pomoc innym nie przynosi żadnego dobra. Jednakże „ewangelia” „wybaw samego siebie” jest „najbardziej fałszywą ewangelią apokryficzną, która nakłada krzyże na innych. „Natomiast prawdziwa ewangelia bierze na siebie krzyże innych” – wskazał papież.

Franciszek zaznaczył, że w klimat prowokacji wymierzonej przeciw Jezusowi włączyli się także dwaj złoczyńcy ukrzyżowani wraz z Niem. „Szukają Jezusa tylko po to, by rozwiązać swoje problemy. Ale Bóg nie tyle przychodzi, aby uwolnić nas od problemów, które zawsze się pojawiają, lecz po to, aby wybawić nas od prawdziwego problemu, jakim jest brak miłości. I to właśnie jest głęboka przyczyna naszych nieszczęść osobistych, społecznych, międzynarodowych i ekologicznych. Myślenie tylko o sobie jest sprawcą wszelkiego zła” – podkreślił Ojciec Święty. Jednocześnie dodał, że jeden z łotrów dostrzegł w Jezusie łagodną miłość i dzięki temu otrzymał raj.

Papież cytując swego poprzednika, Benedykta XVI stwierdził, że „Krzyż czyni nas braćmi”. „Bowiem tylko miłość gasi nienawiść, tylko miłość dogłębnie pokonuje niesprawiedliwość. Tylko miłość czyni miejsce dla innych. Tylko miłość jest drogą do pełnej jedności między nami – dodał. Podkreślił, że inni ludzie powinni być drogą do zbawienia nas samych, zwłaszcza ubodzy. „Niech Pan pomoże nam wspólnie kroczyć drogą braterstwa, abyśmy mogli być wiarygodnymi świadkami prawdziwego Boga” - stwierdził na zakończenie swej homilii Franciszek.

W czasie modlitwy wiernych, przy śpiewie „Kyrie eleison”, proszono Boga m.in. o pokój i pojednanie w kolejno wymienianych z nazwy krajach ogarniętych wojną, przemocą, terroryzmem i napięciami społecznymi, m.in. na Białorusi, Ukrainie i na Kaukazie. Powierzano Bogu rządzących, by prowadzili swe państwa drogami pokoju, a także ofiary pandemii. Każdej intencji towarzyszyło zapalenie świeczki przez przedstawicieli Wspólnoty św. Idziego. Na zakończenie wszyscy odmówili modlitwę „Ojcze nasz”, ukłonem przekazali sobie znak pokoju, a papież wypowiedział słowa błogosławieństwa.

Następnie na sąsiednim placu na Kapitolu (Piazza del Campidoglio) odbyło się spotkanie przedstawicieli różnych religii. Rozpoczął je założyciel Wspólnoty św. Idziego Andrea Riccardi. Przypomniał spotkanie z 1986 r., które zapoczątkowało „ducha Asyżu”, polegającego na tym, że „religie nie modlą się przeciwko sobie, jak w przeszłości, gdy byliśmy sobie obcy lub się nienawidziliśmy”, lecz „modlą się ramię w ramię”.

Głos zabrał także prezydent Włoch Sergio Mattarella. Stwierdził, że czas pandemii pokazuje, jak bardzo potrzebujemy braterstwa. Za znak nadziei uznał to, że „w duchu Asyżu” religie solidarnie modlą się o pokój.

Swe przesłania pokoju przekazali reprezentanci różnych religii. Patriarcha Bartłomiej wskazał, że budowanie braterstwa, które prowadzi do pokoju i sprawiedliwości zaczyna się od troski o wspólny dom. – Skończył się czas mody na ekologię, jej idealizacji lub co gorsze jej ideologizacji. Zaczyna się czas działania – stwierdził prawosławny hierarcha.

Naczelny rabin Francji Haïm Korsia wskazał, że przeciwieństwem nienawiści nie jest nienawiść, lecz obojętność. Brak odpowiedzialności za siebie nawzajem, brak więzi z drugim człowiekiem jest postawą Kaina, która wiąże się z brakiem braterstwa. Wzorem powinna być postawa Józefa, sprzedanego przez braci, który mimo ich szukał. Rabin zachęcił, by wzorując się na Józefie, budować więzi braterstwa z tymi, których spotykamy.

Mohammed Abdelsalam Abdellatif, sekretarz generalny Wysokiego Komitetu Braterstwa Międzyludzkiego odczytał przemówienie wielkiego imama kairskiego uniwersytetu Al-Azhar Ahmada al-Tayyeba, który m.in. odciął się od „strasznego zabójstwa” nauczyciela pod Paryżem sprzed kilku dni. Stwierdził, że zasady religii islamskiej i nauczanie Mahometa nie mają z nic wspólnego z tym „grzesznym czynem przestępczym” i z „przewrotną i fałszywą ideologią”, którą kierował się jego sprawca. - Ten terrorysta i jego ludzie nie reprezentują religii Mahometa (…), tak jak terrorysta nowozelandzki, który zabił muzułmanów w meczecie nie reprezentuje religii Jezusa – podkreślił al-Tayyeb.

Buddyjski mnich Shoten Minghesi z Japonii wyraził przekonanie, że przywódcy religijni powinni ściśle ze sobą współpracować, gdyż dialog jest drogą otwierającą nasze serca i stanowi krok zbliżający do serc innych ludzi. – Wspólnie rozbrajajmy nasze serca i podążajmy tą drogą, czyniąc kolejny krok w kierunku świata, do którego dążymy: świata braterstwa i pokoju – wezwał Minghesi.

Reprezentujący włoskich sikhów Katrmaljit Singh Dillon zaznaczył, że „narody są jedną wielką rodziną, która powinna pozostawać zjednoczona w trudnych chwilach pandemii, która powoduje wzrost ubóstwa i niepewności”. Dał wyraz przekonaniu, że poprzez wspólną walkę w ochronie ludzkiego życia i ochronie środowiska naturalnego będziemy mogli pokonać nierówności i zapewnić „pokojową przyszłość naszym dzieciom”.

Jako ostatni przemówił papież Franciszek. Przypomniał, że „przykazanie pokoju jest głęboko wpisane w reprezentowane przez nas tradycje religijne” oraz że na bazie wiary religijnej można stać się budowniczym pokoju.

Ojciec Święty zachęcił do kontynuowania tych wysiłków, nie przyzwyczajania się do wojny oraz zwrócenia szczególnej uwagi na los uchodźców. Zaznaczył, że dzisiaj bolączki wojny spotęgowały się również z powodu pandemii koronawirusa i niemożności dostępu w wielu krajach do niezbędnej opieki zdrowotnej.

„Wszyscy przywódcy polityczni mają wobec Boga bezwzględny obowiązek położenia kresu wojnie. Pokój jest priorytetem wszelkiej polityki” – stwierdził papież. „Dość już mieczy, broni, przemocy, wojny!” – dodał Franciszek.

Ojciec Święty przypomniał, że różne kraje świata są dzisiaj głęboko ze sobą powiązane. „Braterstwo wypływające ze świadomości, że jesteśmy jedną ludzkością musi przeniknąć życie ludzi, wspólnot, rządzących i forów międzynarodowych. W ten sposób wzrośnie poczucie, że możemy ocalić się tylko razem, poprzez spotkania, negocjacje, zaprzestanie walki, jednając się ze sobą, łagodząc język polityki i propagandy, rozwijając konkretne drogi na rzecz pokoju” – stwierdził papież.

Nawiązując do dzisiejszego spotkania Franciszek wskazał, iż ukazuje ono jasno, „że religie nie chcą wojny; wręcz przeciwnie, zadają kłam tym, którzy sakralizują przemoc, proszą wszystkich o modlitwę o pojednanie i o działanie, aby wspólnota braterska mogła otworzyć nowe drogi nadziei. Istotnie, z Bożą pomocą, możliwe jest budowanie świata pokoju, a tym samym wspólne ocalenie siebie”.

Po minucie ciszy w intencji ofiar pandemii i wojen, odczytano „Apel na rzecz pokoju”, skierowany do przywódców państw i obywateli świata. – W tym czasie dezorientacji, poruszeni następstwami pandemii COVID-19, która zagraża pokojowi powiększając nierówności i lęki, mówimy z mocą: nikt nie może ocalić się sam, żaden naród, nikt! – podkreślili sygnatariusze apelu. Zaznaczyli, że „wszyscy jesteśmy siostrami i braćmi”. – Modlimy się do Boga Najwyższego, aby po tym czasie próby nie było już „innych”, ale wielkie „my”, bogate różnorodnością. Nadszedł czas, by znów śmiało marzyć, że pokój jest możliwy, że pokój jest konieczny, że świat bez wojen nie jest utopią. Dlatego chcemy ponownie powiedzieć: „Nigdy więcej wojny!” – napisali uczestnicy spotkania.

Przeciwstawiając się myśleniu o wojnie jako możliwym sposobie rozwiązania sporów międzynarodowych, przypomnieli, że „wojna zawsze pozostawia świat w gorszej sytuacji, niż go zastała” i że „jest porażką polityki i ludzkości”. Zaapelowali do rządzących „o odrzucenie języka podziałów, często wspartego uczuciami lęku i nieufności, i o niepodejmowanie dróg bez odwrotu”.

Przywódców państw poprosili, by pracowali „razem nad nową architekturą pokoju”. - Połączmy siły na rzecz życia, zdrowia, edukacji, pokoju. Nadszedł czas, aby wykorzystać zasoby wykorzystywane do produkcji coraz bardziej niszczącej broni, niosącej śmierć, aby wybrać życie, zatroszczyć się o ludzkość i nasz wspólny dom. Nie traćmy czasu! – napisali.

Zaproponowali, by zacząć „od celów osiągalnych” i połączyć „już teraz wysiłki na rzecz powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa, dopóki nie będziemy mieli odpowiedniej szczepionki, która będzie dostępna dla wszystkich”. - Ta pandemia przypomina nam, że wiąże nas braterstwo krwi - zaznaczyli.

Wszystkich wierzących i ludzi dobrej woli zachęcili do budowania przyjaźni społecznej i przyswojenia sobie kultury dialogu, gdyż „rzetelny, wytrwały i odważny dialog jest mężnym i praktycznym antidotum na nieufność, podziały i przemoc”, a także „radykalnie kładzie kres argumentom wojen, które niszczą projekt braterstwa wpisany w powołanie rodziny ludzkiej”.

- Nikt nie może czuć się zwolniony od uczestnictwa. Wszyscy jesteśmy współodpowiedzialni. Wszyscy potrzebujemy przebaczenia i proszenia o przebaczenie. Niesprawiedliwości świata i historii nie leczy się poprzez nienawiść i zemstę, ale poprzez dialog i przebaczenie – czytamy w apelu, przyjętym przez aklamację.

Dzieci wręczyły jego tekst przywódcom religijnym, ambasadorom i przedstawicielom włoskich władz. Papież i inni reprezentanci religii zapalali świeczki na wielkim kandelabrze, po czym podpisywali odczytany przed chwilą apel. Swój podpis pod nim złożył także prezydent Włoch. Na zakończenie spotkania wszyscy zgromadzeni na placu przekazali sobie znak pokoju.

CZYTAJ DALEJ

6-letni Antoś napisał list do bł. Carlo Acutisa!

2020-10-22 07:58

[ TEMATY ]

Carlo Acutis

vaticannews.va

"Drogi Carlo! Chcę się z Tobą zaprzyjaźnić i zapraszam Cię do mojego 'Klubu Żartownisiów' – tak zaczyna się list sześcioletniego chłopca, który wspólnie ze swoją mamą wziął udział w konkursie „Niedzieli” pt. #OdkrywamyCarlo.

Prezentujemy treść listu Antosia, który przekazała nam jego mama, Czytelniczka "Niedzieli" p. Kasia:

"Drogi Carlo! Chcę się z Tobą zaprzyjaźnić i zapraszam Cię do mojego 'Klubu Żartownisiów'. Pomóż mi ukształtować serduszko, żebym nawrócił innych ludzi. Pomóż mi być dobrym chłopcem. Chcę być podobny do Ciebie jak dorosnę. Pozdrów ode mnie Boga, św. Antoniego i wszystkich z mojej rodziny. Poczekajcie na mnie! Kiedyś przyjdę. Antoś"

Jeszcze kilka informacji od mamy chłopca:

Antoś założył "Klub Żartownisiów" i zaprasza do niego dzieci z przedszkola, kuzynostwo, a ostatnio młodszego brata (uśmiech). Warunek przyjęcia - trzeba go rozśmieszyć. Carlo się to udało ;)

Opowiadałam Antosiowi, że mama Carlo mówiła, iż był zabawnym chłopcem np. kiedy szedł do kościoła na spotkanie z Maryją mówił, że idzie na randkę. To bardzo rozbawiło synka i stąd ten pomysł, żeby zaprosić go do klubu. Dodam jeszcze, że jestem bardzo wdzięczna mamie Carlo za świadectwo. Mieliśmy wątpliwości, czy posyłać Antosia do Wczesnej Komunii. Na chwilę przed podjęciem decyzji trafiłam na wywiad z Antonią Salzano. Bardzo mnie wzruszył... To czego najbardziej pragniemy dla naszych dzieci to świętość. A skoro "Eucharystia to autostrada do Nieba" - jak mawiał Carlo - to ruszamy w tę drogę ;)

W maju Antoś jako 7-latek przystąpi do Wczesnej Komunii. 4-letnie bliźnięta (Zuzia i Ksawery) również bardzo polubiły Carlo. Razem ze starszym bratem posyłają mu buziaki do Nieba i co wieczór na modlitwie mówią: "Błogosławiony Carlo módl się za nami". A najmłodsza 16-miesięczna Marysia uczy się od starszego rodzeństwa :)

Niech bł. Carlo kształtuje serca naszych dzieci i nasze! Jesteśmy wdzięczni, że mamy nowego przyjaciela rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Z powodu Covid-19 kościół akademicki św. Anny zamknięty

2020-10-23 10:37

[ TEMATY ]

COVID‑19

COVID

Artur Stelmasiak

Z powodu pozytywnego wyniku testu na COVID-19 u jednego z duszpasterzy kościoła akademickiego św. Anny - świątynia została zamknięta do 4 listopada. Wszystkie stacjonarne spotkania są odwołane. Grupy mogą się spotykać online.

W informacji przekazanej PAP przez biuro prasowe archidiecezji warszawskiej podano, że po rozmowie rektora kościoła akademickiego św. Anny ks. Krzysztofa Siwka z kard. Kazimierzem Nyczem, świątynia zostanie zamknięta do 4 listopada.

Wyjaśniono, że "ma to związek z pozytywnym wynikiem testu na COVID-19 u jednego z duszpasterzy".

"Wszystkie stacjonarne spotkania są odwołane. Natomiast poszczególne wspólnoty po kontakcie z duszpasterzami ustalają formę spotkań przez internet" - czytamy w komunikacie.

Zapewniono, że msze św., których intencje zostały zamówione na ten okres zostaną odprawione przez księży w ich mieszkaniach. "Nie będzie transmisji" - podano.

W sprawach dotyczących mszy św., czy sakramentów można kontaktować się mailowo z kancelarią pod adresem "kancelaria.swanna@gmail.com".

Kapłani poprosili także o modlitwę. "Trzymajcie się w zdrowiu i pełni ufności w Boże działanie!" - napisali na Facebooku duszpasterstwa akademickiego ze św. Anny. (PAP)

Autor: Magdalena Gronek

mgw/ dki/

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję