Reklama

W parafii Słaboszów

U św. Mikołaja

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 51/2004

Św. Mikołaj jest patronem niewielu kościołów w diecezji kieleckiej. Wśród nich znajduje się kościół w Słaboszowie - małej miejscowości leżącej w pobliżu trasy z Pińczowa do Kazimierzy Wielkiej. To malownicze miejsce, usytuowane w dolince otoczonej pagórkami, może się poszczycić zabytkowym kościołem, którego sława przez wieki przypominała o patronie, który dawał prezenty.
Pierwsze wzmianki o miejscowości Słaboszów pochodzą już z r. 1210. W kronikach pod tą datą wzmiankowane jest istnienie kościoła pw. św Mikołaja. Nazwa miejscowości pochodzi od imienia głowy rodu - Sławosza. Do 1210 r. wieś Słaboszów, wraz z kościołem i przynależnością, tj. wsią Nieszków, należała do wspomnianego rycerza Sławosza. Kroniki milczą o tym, w którym roku Słaboszów wraz z Nieszkowem zmieniły właściciela. Wiadomo natomiast, że w 1553 r. te wsie były własnością Stanisława Sancygniowskiego, po którym w 1581 r. przejął je jego syn Paweł.
Kościół w Słaboszowie jest jednym z pierwszych w Polsce rycerskich kościołów grodowych. Miejscowość ta w latach 1325-27 należała do dekanatu pałecznickiego. O znaczeniu, jakie w przeszłości miał Słaboszów, świadczy fakt, iż w XV w. powstała w Słaboszowie szkoła parafialna.
Obecna murowana świątynia wybudowana została w latach 1854-76 i stanęła w miejscu drewnianego kościoła. Piękną, neogotycką budowlę wzniesiono według planu Henryka Marconiego, który obok Lanciego jest najwybitniejszym przedstawicielem architektury późnego klasycyzmu i romantycznego historycyzmu. Marconi był niezwykle aktywny, projektował dzieła przede wszystkim dla Warszawy i okolic, a kościół w Słaboszowie jest jednym z najwybitniejszych jego dzieł.
Fundatorem kościoła wystawionego z kamienia i cegły był dziedzic Mieszkowa i Słaboszowa, Józef Bzowski. Został wybudowany jako wotum wdzięczności Panu Bogu i Matce Bożej za ocalenie życia w niewoli. Wybuch powstania styczniowego w 1863 r. opóźnił prace budowlane przy kościele, które zostały ukończone dopiero po śmierci fundatora w 1876 r. dzięki staraniom żony Katarzyny.
Konsekracji kościoła dokonał 11 lipca 1882 r. bp Tomasz Kuliński. Na pamiątkę tego wydarzenia pod chórem została wmurowana pamiątkowa tablica. Ołtarz główny - o bardzo oryginalnym wystroju - zdobią kolumny i łuki, zakończone wieżyczkami. Między nimi stoi figura Najświętszej Maryi Panny, zaś po jej stronach czterech Ewangelistów.
Obecnie parafia liczy przeszło 2800 mieszkańców. Jak twierdzi ks. proboszcz Antoni Seweryn, życie parafialne koncentruje się zawsze wokół kościoła, gdzie z głęboką wiarą są przeżywane wszystkie wydarzenia zbawcze roku kościelnego.
W Adwencie można zauważyć charakter oczekiwania na Chrystusa, „który przyszedł, przychodzi i przyjdzie na końcu świata”. W tym czasie wiele osób uczestniczy we Mszy św. roratniej, która odprawiana jest codziennie o godz. 16.00. W Adwencie przypada też uroczystość odpustowa ku czci św. Mikołaja, patrona parafii, którego obraz znajduje się w bocznym ołtarzu. Oczywiście, swego patrona najbardziej kochają dzieci, które - jak co roku - czekają na prezenty. Dzieci ze Słaboszowa mają jeszcze jeden powód do radości w uroczystość Patrona parafii - mają dzień wolny od nauki. Młodzież szkolna i dzieci oraz wszyscy wierni przychodzą do kościoła na swoje nabożeństwa, licznie w tym dniu korzystają z sakramentu pokuty i pojednania oraz przystępują do Komunii św. Młodzież szkolna prezentuje program artystyczny, a po nim rozdawane są nagrody za wiedzę religijną oraz dobre zachowanie.
„Zawsze święci są dla nas znakiem Bożej mocy działającej w świecie - mówi ks. Antoni Seweryn i są wezwaniem do dobrego świadectwa w życiu dla współczesnych ludzi. Dobroć św. Mikołaja sprawiła, że od IV w. ten wielki dobroczyńca jest znany i kochany na całym świecie oraz godny naśladowania. I w dzisiejszych czasach, w których żyjemy, trzeba nam może bardziej kierować się nie tyle wyrachowaną sprawiedliwością, co bardziej dobrocią, sercem i miłosierdziem, czego tak bardzo brakuje dzisiaj w świecie”.
Parafia jest dumna z dużej grupy ministrantów, których jest ok. 30. Opiekuje się nimi ks. Jarosław Sułecki. Część dzieci i młodzieży należy do Rycerstwa Niepokalanej. W trzech miejscowościach: Święcicach, Buszkowie i Mieszkowie są kółka różańcowe; poza tym w każdej miejscowości jest grupa osób, która odmawia Różaniec w intencji wyznaczonej przez Kościół i w intencjach misyjnych.
Zdaniem Księdza Proboszcza wszystkie nabożeństwa w ciągu roku kościelnego przeżywane są przez wiernych z głęboką wiarą, lecz najbardziej dzieci i młodzież przeżywają Drogę Krzyżową, która odbywa się tu w piątki Wielkiego Postu. Parafianie - co podkreśla ks. Antoni - mają głębokie nabożeństwo do Chrystusa Cierpiącego na krzyżu, sami prowadzą Drogę Krzyżową, śpiewają pieśni i rozważają Mękę Pańską. Nabożeństwa te są pięknym przygotowaniem do przeżycia Wielkiego Tygodnia i świąt Zmartwychwstania Pańskiego.
Ks. proboszczowi Antoniemu Sewerynowi, który przewodzi wspólnocie parafialnej od 1991 r., pomaga ks. Jarosław Sułecki - wikariusz. Katechezy w szkole uczą księża oraz katechetka Mirosława Janusz. Punktem poradnictwa rodzinnego zajmuje się Ewa Kawiorska. Zawsze chętnie - co podkreśla Ksiądz Proboszcz - służą pomocą sołtysi ze wszystkich wiosek. Dobrze się układa też współpraca z dyrektorami szkół, samorządem oraz pracownikami Urzędu Gminy w Słaboszowie.
W parafii prowadzone są nieustannie prace remontowo-budowlane przy kościele oraz obiektach sakralnych. W ich wyniku pokryto dach kościoła blachą miedzianą, odnowione zostały tynki zewnętrzne i wewnętrzne, wykonana została nowa instalacja elektryczna, odnowiona została polichromia wewnątrz kościoła. Zabytkowe organy, na których gra organista Adam Kocerba z Działoszyc, także zostały odnowione. Trwają prace remontowe przy zabytkowej plebanii. „Te wszystkie dzieła wykonywane są dzięki ofiarności oraz dużemu zaangażowania we wszelkiego rodzaju prace parafian” - podkreśla ks. Seweryn. „Świątynia w parafii jest zawsze dla ludu miejscem spotkania z Bogiem. Wierni parafii Słaboszów tutaj oddają cześć i chwałę Bogu Najwyższemu, tutaj proszą o łaski dla rodzin, to tutaj Bóg wysłuchuje naszych modlitw za wstawiennictwem Matki Najświętszej i św. Mikołaja, patrona tej parafii” - mówi na zakończenie Ksiądz Proboszcz.

Św. Ojciec Pio – czciciel Maryi

2018-05-09 10:18

Biuro Prasowe Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincja Krakowska
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 8-9

Synowskie oddanie św. Ojca Pio Matce Bożej jest znane. Święty Stygmatyk już w dzieciństwie codziennie odwiedzał „Matkę Bożej Wolności”, Patronkę Pietrelciny – miasta jego urodzenia. Tkliwą pamięć o Matce Bożej pielęgnował aż do czasu swojego odejścia do domu Ojca. 23 września 2018 r. przypada 50. rocznica jego śmierci

Biuro Prasowe OFMCap-Krka
Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki”, „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”

Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki” , „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”. Wspaniałym przykładem przeżywania bliskiej zażyłości z Matką Bożą jest ekstaza 30 listopada 1911 r., zanotowana przez o. Agostino, w której św. Ojciec Pio zwraca się do niebieskiej Matki: „Twoje oczy są wspanialsze od słońca..., jesteś piękna, kochana Matko, jestem dumny, że Cię kocham..., a więc pomóż mi...”. Nieco później w tym samym uniesieniu duchowym dodaje: „Och, jesteś piękna... śmiejesz się? Nie szkodzi... Jesteś piękna!...”.

Miłość do Maryi – drogowskaz, siła i lek

Być może trudno nam sobie wyobrazić śmiejącą się Matkę Bożą, lecz Jej uśmiech był wyrazem szczęścia i radości ze spotkania z kochającym synem. Jak wielka to była miłość i jakże pokorna, świadczą słowa świętego: „Chciałbym kochać Maryję tak, jak na to zasługuje. Pamiętajmy jednak i o tym, że wszyscy święci i Aniołowie razem wzięci nie potrafią godnie kochać i czcić Matki Bożej”.

Miłość Ojca Pio do Maryi naznaczyła jego duchowość – zarówno kapłańską, jak i zakonną, była wtopiona w całe życie świętego, była jego drogowskazem, siłą, radością, wsparciem, lekiem i uzdrowieniem w chorobie, a także Towarzyszką w umieraniu. Św. Ojciec Pio zachęcał wszystkich, aby podążali za Matką Kościoła, dlatego radził: „Niech Najświętsza Dziewica, która była pierwsza w zachowaniu Ewangelii w całej jej doskonałości i w całej jej surowości, zanim została napisana, otrzyma dla nas tę łaskę i pobudzi nas, abyśmy chodzili w Jej bezpośredniej bliskości. Musimy czynić wielki wysiłek, aby naśladować niezmiennie tę błogosławioną Matkę, aby iść blisko Niej, od czasu gdy nie ma innej drogi życia, z wyjątkiem drogi, którą szła nasza Matka. Nie odmawiajmy przyjęcia tej drogi my, którzy chcemy dojść do jej końca”.

Biuro Prasowe OFMCap-Krka

Miłosierdzie dla dusz czyśćcowych

Doświadczenia bliskości Maryi i zażyłości z Nią znajdujemy w świadectwach spisanych przez współbraci Ojca Pio z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Brat Carmelo da San Giovanni in Galdo wspominał: „Podczas wieczornego oficjum, gdy czytał modlitwę do Matki Bożej, wzruszał się do łez. Tego wieczoru jego głos, w czasie przerywanej wciąż modlitwy, był niezwykły. Był tak wyraźnie poruszony, że z trudem kontynuował modlitwę, a jego wzruszenie udzieliło się obecnym na uroczystości. Na nic się zdały jego starania, by rzekomymi atakami kaszlu ukryć swoją żarliwą miłość do Matki Bożej, która wiele razy, jak twierdził, «ratowała go od piekła, na które zasługiwał».

Wieczorem 15 lipca 1959 r. św. Ojciec Pio był chory i znajdował się w swojej celi klasztornej, podczas gdy w kościele zgromadzili się jego synowie i córki duchowe. Przemówił do nich przez megafon: «Pamiętajmy o tym, że jutro jest święto Matki Bożej Szkaplerznej, będącej szczególną opiekunką dusz czyśćcowych. Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością – także przez nas... Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień. Jeżeli my będziemy miłosierni w stosunku do nich, jeżeli – nie daj Bóg! – i my będziemy musieli pójść do czyśćca, Pan Bóg sprawi, iż pojawią się inni, którzy pomogą z kolei nam»”.

Matka, która nigdy nie opuszcza

Jest wiele opowieści, w których widzimy potęgę orędownictwa Matki Bożej oraz powierzania Jej macierzyńskiej opiece wszystkich proszących Ojca Pio o wstawiennictwo. Święty Stygmatyk zawsze pukał do Serca Maryi, aby otrzymać łaskę, o którą prosił. Zwykle też odpowiadał tym, którzy prosili go o modlitwę: „Będę prosić Matkę Bożą” i zachęcał: „Módlmy się żarliwie, zgodnie i ufnie, cierpliwie czekając, aby Pan Bóg i Najświętsza Panna, Jego Matka, odpowiedzieli na nasze modlitwy (...). Bądźmy wierni i wytrwali, a Najświętsza Panienka nie będzie mogła pozostać głucha na modlitwy swoich dzieci (...). Jeśli wytrwamy, to Matka nie pozostanie nieczuła na nasze lamenty”.

Doświadczenie orędownictwa Matki Bożej starał się przekazywać wszystkim, którzy stali się jego duchowymi synami i córkami. Do Józefiny Morgery napisał: „Pamiętaj, że oprócz tego nieodłącznego towarzysza jest również Ta, która kształtuje całą radość naszego serca. Jest Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza. Pan Bóg dobroci zechciał dać nam – w porządku duchowym – tak bardzo czułą Matkę, która ciągle czuwa nad naszym zbawieniem. Tak, moja dobra Córko, rozszerzaj coraz bardziej Twe serce na zaufanie tej najukochańszej Matce, która służy nam nie tylko jako więź zjednoczenia z Panem Bogiem, jako więź dobroci, ale także jeszcze jako Pośredniczka, która stała się jakby Środkiem obrony przed wrogami naszego zbawienia. Odwagi więc i ciągle do przodu, ponieważ jeśli wróg nie śpi, aby nas zgubić, to ta błogosławiona Matka nie opuszcza nas ani na moment”.

Święty od Różańców

We fragmencie dziennika z 1929 r. św. Ojciec Pio wymienia swoje codzienne pacierze. W zapisie o medytacjach i nowennach jest także taka notatka: „Codziennie nie mniej niż całych pięć Różańców”. Św. Ojciec Pio wyrażał swoją wielką, czułą miłość do Matki Bożej przez odmawianie Różańca. Z różańcem w dłoniach i z imieniem Maryi na ustach odszedł po wiekuistą nagrodę. Był określany jako „żyjący różaniec”, to znaczy, że każdy dzień jego życia oplatało niekończące się odmawianie „Zdrowaś Maryjo”. Na pytanie swego przełożonego, ile Różańców odmówił w ciągu dnia, odpowiedział: „Muszę powiedzieć prawdę mojemu superiorowi. Odmówiłem mniej więcej trzydzieści; raczej więcej”.

Ktoś zwrócił się do świętego z prośbą: „Ojcze, daj nam jakąś radę, podaj wskazania”. Św. Ojciec Pio odpowiedział: „Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej Różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.

Dwa dni przed śmiercią św. Ojciec Pio powtórzył jeszcze raz tę myśl: „Kochajcie Matkę Najświętszą; czyńcie wszystko, by Ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze, róbcie to tak często, jak tylko to jest możliwe”.

Ojciec Pio podjął zaproszenie Pana Jezusa, by być człowiekiem nieustannej modlitwy, dlatego jego Różaniec nigdy nie ustawał. Święty od Różańców, święty naznaczony stygmatami, święty od cudów, święty naszych czasów, święty przez krew, święty, dla którego Msza św. była największym przeżyciem: oto Ojciec Pio.

To dlatego posiał Różaniec w sercach swoich dzieci duchowych, a tym, którzy go dziś szukają, ukazuje się z różańcem w ręku. Takiego zapamiętali go najbliżsi: siedzącego w chórze zakonnym naprzeciw mozaiki głównego ołtarza sanktuarium, niezmiennie z różańcem w ręku; lekko się kołysząc, przesuwał jego paciorki palcami. Jeśli zaś chodzi o czas potrzebny do odmówienia tylu Różańców dziennie, to odpowiedź jest prosta. Ojciec Pio nieraz się zwierzał, że może wykonywać trzy czynności naraz: modlić się, spowiadać i odbywać podróże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pierwsza Komunia Święta i Biały Tydzień w Parafii św. Barbary w Wieluniu

2019-05-25 20:33

Zofia Białas

Miesiąc maj jest miesiącem Pierwszych Komunii Świętych. W całej Polsce w kościołach grupy dzieci – mniejsze lub większe- przystępują do swoich kolejnych sakramentów. Klękają przy kratkach konfesjonałów i odbywają swoją pierwszą spowiedź, potem w sposób uroczysty przyjmują po raz pierwszy do serca Chrystusa Eucharystycznego.

Zofia Bialas/Niedziela

Potem był „biały tydzień” - czas utrwalenia wszystkich zdobytych wiadomości o przyjętych dotychczas przez dzieci sakramentach, o Dekalogu, o Matce Bożej z Jasnej Góry oraz o świętej Ricie, której nabożeństwo przypadło w dniu 22 maja. Wspólnie z dziećmi modlił się ks. Andrzej Kornacki.

W ostatnim dniu ks. Jarosław Boral poświęcił pamiątkowe obrazki i krzyżyki przywiezione prosto z Rzymu. Ostatnim akordem „białego tygodnia” było poświęcenie jeżdżących prezentów i zapowiedź pielgrzymki.

Zofia Białas

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem