Reklama

Śpicimierz

Nie ustać w drodze

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jesteśmy pielgrzymami. Potrzebujemy znaków, a także i słów dodających otuchy, by nie ustać w drodze. Musimy wciąż na nowo uczyć się ich odczytywania, nie tylko umysłem, ale i sercem. W parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Śpicimierzu jeden z takich rozgrzewających serce i umysł znaków miał miejsce podczas dorocznego odpustu Podwyższenia Krzyża Świętego, przypadającego 16 września.

Podczas Mszy św. sprawowanej przez ks. prał. Józefa Nocnego, wikariusza biskupiego na rejon sieradzki, dokonano odsłonięcia popiersia Papieża Jana Pawła II. Samo dzieło i sposób, w jaki znalazło się w Śpicimierzu, są niezwykłe, przy tym niezwykle wymowne. Otóż włoski artysta prof. Albino Sirsi rzeźbił w białym marmurze popiersie Papieża. Pracy jego towarzyszyło pragnienie przekazania dzieła Ojcu Świętemu. I choć pracę zakończył w 1998 r., to jednak jego marzenie spełniło się dopiero 30 maja br., podczas audiencji ogólnej na Placu św. Piotra. O tym wydarzeniu wiedzieli Maria Letizia i Antonino Abbolito z Rzymu, związani z parafią w Śpicimierzu. Swego czasu wraz z krewnymi i przyjaciółmi darowali kościołowi pw. Podwyższenia Krzyża Świętego piękne witraże. Teraz przyszła im do głowy myśl, by zwrócić się do Watykanu z prośbą o przekazanie popiersia właśnie do Śpicimierza. Powiedzieli o tym o. Florianowi Pełce, jezuicie pochodzącemu właśnie z tej znanej z kwietnych dywanów miejscowości. O. Florian dotarł do osobistego sekretarza Papieża i uzyskał zezwolenie na przewiezienie daru do swojej rodzinnej parafii.

16 września do Śpicimierza przyjechali z Italii: autor rzeźby Albino Sirsi, Maria Letizia i Antonino Abbolito oraz o. Florian Pełka, który dokonał aktu poświęcenia popiersia. Mimo ulewnego deszczu parafianie bardzo licznie przybyli do świątyni przystrojonej pięknie ułożonymi kwiatami. Wystąpiła miejscowa orkiestra Ochotniczej Straży Pożarnej, która w 1998 r., podczas pielgrzymki do Rzymu, grała dla Papieża na Placu św. Piotra. W uroczystości wzięli udział kapłani dekanalni z dziekanem uniejowskim - ks. prał. Stanisławem Janikiem na czele, a także przedstawiciele władz świeckich.

Z okazji tej ważnej uroczystości parafialnej biskup włocławski Bronisław Dembowski wystosował list okolicznościowy, przesłany na ręce proboszcza parafii - ks. Macieja Dyoniziaka. Ksiądz Biskup napisał m.in.: "Raduję się, że popiersie Wielkiego Rodaka, Ojca Świętego Jana Pawła II, nie tylko ozdobi nową świątynię, ale również będzie trwałym znakiem więzi między parafią a Stolicą Apostolską".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Jan Maria Vianney

Niedziela legnicka 12/2010

[ TEMATY ]

święty

św. Jan Maria Vianney

KS. SŁAWOMIR MAREK

Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”. Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat. Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.
CZYTAJ DALEJ

Szef MON: doszło do kolejnego przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego nad Bałtykiem

2026-08-04 14:40

[ TEMATY ]

Morze Bałtyckie

rosyjskie samoloty

Adobe Stock

We wtorek przed południem 56 kilometrów na północny zachód od Koszalina doszło do kolejnego przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20M - poinformował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. To już drugi taki przypadek w tym tygodniu.

Rzecznik Miniesterstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej podkreślił w rozmowie z PAP, że rosyjski samolot nie przekroczył polskiej przestrzeni powietrznej.
CZYTAJ DALEJ

„Mam powołanie do pielgrzymowania” – od 65 lat na szlaku Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej

2026-08-04 18:12

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Julia Czernik

Hanna Kurek na Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej wychowała dzieci, szła 52 razy. Na pielgrzymkę wyciągnął ją chłopak, który został jej mężem. Andrzej Kurek twierdzi, że ma powołanie do pielgrzymowania, chodzi od dziecka. Już 6 sierpnia wyruszy ze stolicy 315. Warszawska Pielgrzymka Piesza z hasłem: „Oto Matka Twoja”, a w niej ci, którzy rozpoczynają pielgrzymią przygodę, i tacy jak państwo Kurkowie, dla których „Warszawska to życie”. Matka Boża mnie przywołała…

Pan Andrzej jako dziecko odprowadzał z mamą ojca i rodzeństwo, którzy wychodzili „z Warszawą”. Był zwyczaj, że na ostatnim „odpoczynku” wszyscy siadali, ciotki przywoziły zupy, kotlety i odbywał się piknik. Tak wyglądało pożegnanie pielgrzymów. Chłopczyk kategorycznie stwierdził, że idzie dalej z pielgrzymami. Miał 6 lat i podjął decyzję. Dał nurka w tłum. - Tyle było po mnie. I tak do dzisiaj po prostu chodzę. A mamie zrobiłem kłopot, bo musiała zorganizować jakieś ubranka dla mnie i dostarczyć na pierwszy nocleg. Udało się, widocznie tak Matka Boża przywołała - wspomina pątnik.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję