Reklama

Refleksje chicagowskie

Jaka wiara, taka ofiara

To powiedzenie zawiera w sobie mądrość, którą można odczytać w różnych kontekstach. W pierwszym znaczeniu możemy myśleć o prawdziwości wiary, która określa istotę i sposób jej składania. W drugim myślimy o wymiernej wartości składanej ofiary (np. pieniężnej). Im silniejsza jest wiara, tym większa powinna być składana ofiara. Można zatem powiedzieć, że ofiara, jako rodzaj składanego daru, zawiera w sobie odniesienie do innej rzeczywistości - rzeczywistości duchowej. Powyższe elementy ofiary możemy odnaleźć w ofierze Eucharystii.
Chleb i wino ofiarowane z dziękczynieniem Bogu, połączone z datkami na tacę i modlitwą wiernych, są naszym „wkładem” w ofiarę Chrystusa. Kościół otrzymał od Chrystusa polecenie składania Jego ofiary, aż do skończenia świata. Uobecniany we Mszy św. Chrystusowy dar życia za grzech świata, jest pomnażany i ubogacany przez ofiary, czyli własne dary wiernych gromadzących się przy ołtarzu. Zgromadzeni na Mszy św. uczą się też składać siebie samych w ofierze za pośrednictwem Zbawiciela, doskonaląc się w zjednoczeniu z Bogiem i wzajemnie z sobą w miłości chrześcijańskiej. Dary zostaną później przemienione w Ciało i Krew Pana, który z kolei przemienia człowieka i świat. Również każdy ludzki trud i ludzkie cierpienie złączone z męką Zbawiciela, przedstawiane razem Ojcu we Mszy św., stają się tworzywem duchowej, nowej rzeczywistości. Wszystkie ludzkie sprawy, pragnienia i niepokoje, osiągnięcia i ból, a nawet śmierć, stają się „tworzywem ofiarowania” w Mszy św.
Oprócz konkretnego życia tworzywem ofiary Mszy św. składanej przez wiernych są sprawy narodu, ojczyzny, cała przeszłość i przyszłość. Wspaniały przykład tak sprawowanej ofiary Mszy św. daje Ojciec Święty, kiedy odwiedza w pielgrzymce poszczególne narody. Tak uczynił w Polsce w 1979 r. w Warszawie. Na Placu Zwycięstwa Papież połączył w sprawowanej Eucharystii całą przeszłość narodu polskiego, jej żywych i zmarłych synów i córki, ludzi innych religii. Cała kultura tworzona przez człowieka i przekazywana następcom, jako trwałe tworzywo ludzkiej ofiary, ma znaczenie dzięki Chrystusowi. Przez Niego i w Nim znajduje ono swoje odnowienie i nieśmiertelność. Na mocy święceń i w imieniu Chrystusa, każdy kapłan ofiaruje tę ludzką rzeczywistość właśnie podczas Mszy św. Ofiara mszalna składana jest w imieniu Chrystusa i Kościoła. Wyrażają to słowa - „Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg Ojciec Wszechmogący”. Trzeba, jak poucza Pius XII, aby wierni uświadomili sobie, że ich najwyższym obowiązkiem i zaszczytem jest branie udziału w Ofierze Eucharystycznej i to nie w sposób opieszały, niedbały, z myślą o czym innym, zajętą i roztargnioną, ale w sposób gorliwy i czynny. By łączyli się jak najściślej z Najwyższym Kapłanem i w raz z Nim siebie ofiarowali.
Chrystus ofiarując siebie stał się dla nas pokarmem, abyśmy mieli życie wieczne. On daje Siebie i pragnie, aby człowiek również ofiarował siebie innym. Życie Człowieka ma być ofiarowane, jako dar dla drugiego, ukierunkowane na kogoś jako akt miłości. Wiedzą o tym matka i ojciec, którzy potrafią dla swoich dzieci, jak mówimy, „urobić sobie ręce po łokcie”, biorąc po kilka prac na raz. Wiedzą, że czynią to dla dobra swoich dzieci. Gdy zaistniał dramat i dzieci zginęły np. w wypadku drogowym stają oni bezradni i mówią, że nie mają dla kogo żyć.
Eucharystia przypomina, że Chrystus żyje dla nas. Kiedy Go przyjmujemy On mówi do nas: spójrz ilu jest potrzebujących, ilu czekających na twoją pomoc, na twoje silne ręce, na twój czas, na twoje talenty, ofiaruj je Mnie. Bo „byłem głodny, a nie daliście mi jeść, byłem spragniony, a nie daliście mi pić, byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie...”.
Wielu chrześcijan to rozumie i czyni tak, jak to robił beatyfikowany w 1990 r. w Rzymie Piotr Jerzy Frasatii, włoski student, zmarły nagle w wieku 24 lat. Był synem senatora i wydawcy dziennika w Turynie, głęboko pobożny, często przystępował do Komunii św. Kiedy jego znajoma dowiedziała się, że Jerzy często odwiedza ubogie rodziny i powiedziała zdziwiona „Jak to możliwe żeby młodzieniec z tak zamożnej rodziny tak się poniżał”. On odparł z uśmiechem: „Jezus nawiedza mnie każdego ranka w Komunii św., to ja się Mu odwdzięczam w skromny i dostępny mi sposób - odwiedzam Jego biedaków”.
Tak to z Eucharystii głęboko przeżytej wypływają ofiarne czyny miłości. Wtedy można śmiało powiedzieć „jaka wiara, taka ofiara”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dlaczego chrzcimy dzieci, a nie dorosłych?

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 11

[ TEMATY ]

chrzest

Internet

Chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego więc pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach?

Kto naprawdę wierzy w skutki sakramentu, ten wie, że chrzest sprawia, iż stajemy się dziećmi Bożymi, otrzymujemy Ducha Świętego i zostajemy włączeni do Kościoła, w którym z czasem możemy przyjąć kolejne sakramenty. Skoro – w myśl słów św. Grzegorza z Nazjanzu – chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach? To przecież dzięki Niemu będą mogły kiedyś świadomym aktem wiary przyjąć Jezusa jako Pana i Zbawiciela, bo „chrzest dzieci domaga się katechumenatu pochrzcielnego” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1231). Ziarno wiary jest łaską, a ta może być przyjęta, jeśli spadnie na właściwie przygotowany grunt.

Duch Święty działający w duszy dziecka może je łatwiej przygotować na świadome przyjęcie wiary w wieku dojrzałym.

Jasne świadectwa tego, że chrztu udzielano dzieciom pochodzą z II wieku. Czy mogło tak być wcześniej? Wszystko na to wskazuje.

Biblijnych argumentów za chrztem dzieci jest kilka. W starożytności pod pojęciem „dom” rozumiano nie tylko wszystkich członków rodziny, w tym dzieci i niemowlęta, ale nawet sługi i niewolników (Dz 11, 14). Gdy Korneliusz wraz z całym domem przyjął chrzest, oznacza to także chrzest dzieci (Dz 10, 47-48). Wraz z całym domem chrzest przyjęli niejaka Lidia w Filippi (Dz 16, 15), strażnik więzienia, w którym przetrzymywani byli Paweł i Sylas (Dz 16, 33), Tycjusz Justus, przełożony synagogi w Koryncie (Dz 18, 8) czy Stefanas, mieszkający w tym samym mieście (1 Kor 1, 16). Trudno przypuścić, aby w żadnym z tych „domów” przyjmujących chrzest nie było ani jednego dziecka.

Z czasem, gdy Kościół się rozwijał, praktyka udzielania chrztu niemowlętom upowszechniała się coraz bardziej. Chrześcijanie odwoływali się do słów Jezusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10, 14).

Już w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy po raz pierwszy Piotr głosił najpiękniejszą wieść o zbawieniu, dodał: „Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych” (Dz 2, 39).

Inny argument za chrztem niemowląt wynika z faktu, że Jezus był Żydem i nauczał wśród Żydów, a ci przecież obrzezywali niemowlęta. Trudno sobie wyobrazić, dlaczego Jezus – Żyd miałby zmieniać ten zwyczaj inicjacji niemowląt, który wywodzi się z Jego własnej religii, i nakazywać przyjmowanie do Kościoła tylko dorosłych. To raczej nieprawdopodobne. Gdyby takie było Jego pragnienie, z pewnością znalazłoby ono wyraz w Ewangelii.

Jest także bardziej egzystencjalny argument za chrztem dzieci. Bardzo poruszyło mnie świadectwo egzorcysty, który wiele lat spędził w Afryce. Zdarzało się, że dwie rodziny pokłóciły się ze sobą. Członkowie jednej z nich szli do czarownika, by ten rzucił urok lub przekleństwo na wrogów. Gdy urok padał na rodzinę chrześcijańską, dzieci nigdy nie doznawały uszczerbku. Jeśli czary skierowane były przeciw rodzinie pogańskiej, dzieci często zapadały na trudne do zdiagnozowania słabości. „Nie potrzeba mi innych dowodów, że chrzest dzieci jest potrzebny” – mówił egzorcysta. „Dziecko ochrzczone nie jest w stanie popełnić grzechu śmiertelnego, gdyż nie ma jeszcze pełnej świadomości winy. To oznacza, że od chwili chrztu zawsze mieszka w nim Duch Święty. I dlatego rzucane uroki nie mają żadnej mocy”. I dodawał: „Kłopot zaczyna się wtedy, gdy ktoś ochrzczony zrywa z Duchem Świętym przez grzech śmiertelny. Wówczas naraża się na działanie złego”.

Odmowa chrztu dzieciom nie ma egzystencjalnego uzasadnienia. Czy osobom, które rodzą się niepełnosprawne umysłowo i nigdy nie dojdą do świadomego przeżywania wiary, należy odmówić chrztu? Czy należy odmówić namaszczenia chorych osobom nieprzytomnym, nieświadomym, dotkniętym amnezją? Są przecież równie nieświadome jak dzieci. Czy posunięta miażdżyca jest podstawą do odmówienia Komunii św.? Oczywiście, że nie. Podobnie jest z sakramentem chrztu.

Nie jest więc tak, że chrztu nie udzielano niemowlętom w pierwotnym Kościele i protestanci przywrócili ten stan rzeczy, lecz odwrotnie – to właśnie niektóre wspólnoty protestanckie odeszły od praktyki udzielania chrztu dzieciom. Praktyki, która ma solidne podstawy biblijne i świadectwa nieprzerwanej Tradycji Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Byśmy wszyscy stanowili jedno. Zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w Gorzowie

2020-01-26 14:07

[ TEMATY ]

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Aleksandra Bedka

Nabożeństwo ekumeniczne w kaplicy katedralnej

W miniony piątek 24 stycznia br. zakończyliśmy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Nabożeństwo podsumowujące odbyło się w gorzowskiej kaplicy katedralnej pod przewodnictwem ks. Zbigniewa Kobusa, proboszcza tutejszej parafii, ks. Jarosława Szmajdy, proboszcza parafii prawosławnej w Gorzowie Wlkp. oraz ks. Tadeusza Kuźmickiego, ojca duchownego seminarium w Paradyżu i referenta ds. ekumenizmu w diecezji. Obecni byli także członkowie Kościoła ewangelicko-augsburskiego, którzy reprezentowali nieobecnego ks. bp Mirosława Wolę – pan Paweł Leszczyński ze współbratem. Podczas nabożeństwa zgromadzeni wierni mogli wysłuchać homilii wygłoszonej przez proboszcza Kościoła prawosławnego, który zachęcał do budowania jedności na wzór chrystusowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję