Reklama

Czy warto czytać encykliki?

Piotr Iwański
Edycja kielecka 8/2005

Zanim odpowiemy na pytanie w tytule, wyjaśnijmy najpierw, co to są encykliki. Encyklopedia Katolicka daje taką definicję: „Encyklika (gr. enkyklos okólnik, pismo wędrujące) - urzędowe pismo papieża skierowane (przynajmniej intencjonalnie) do całego Kościoła w sprawach doniosłej wagi dla niego lub dla ludzkości; (...) W Kościele pierwotnym biskupi rozsyłali pisma okólne, odczytywane w poszczególnych Kościołach dla ujednolicenia stanowisk w kwestiach spornych; szczególną rolę miały pisma papieży, którzy podobnie jak apostołowie - wysyłali listy do różnych lokalnych Kościołów. (...) Encyklika, będąc osobistym listem papieża (mimo zredagowania na jego polecenie), ma na celu utrzymanie w Kościele jedności wiary i przekonań; służy wyjaśnianiu kwestii spornych, wskazywaniu właściwego kierunku rozwoju doktryny chrześcijańskiej, konkretnym pouczeniom, a niekiedy nawet dogmatycznym definicjom”.
Encykliki papieskie są więc ważnymi dokumentami pozwalającymi dość dogłębnie zapoznać się z nauczaniem papieży i stanowiskiem tzw. Urzędu Nauczycielskiego Kościoła w różnych ważnych kwestiach. Już z samej definicji widać, że warto je czytać - i to nie tylko te, które napisał obecny Papież. Jednakże są chyba dodatkowe powody, dla których warto czytać właśnie jego encykliki. Można je ująć tak:
1. Choć prawie wszyscy mówią o Papieżu, nieznajomość jego nauczania jest dość powszechna. „O Janie Pawle II mówi każdy, ale z jego encyklik i przemówień nie chce się nam nawet zetrzeć kurzu” (bp T. Pieronek). Prawidłowość ta odnosi się nie tylko do sympatyków Papieża (których jest oczywiście ogromna większość), ale i przeciwników. Przypomina się tutaj pewne zdarzenie-anegdotka. Pewnego razu w tramwaju, którym jechał Reymont, dopadł go jakiś wielbiciel jego twórczości. Zaczął go wychwalać na różne sposoby. A Reymont tego słuchał i coraz bardziej się dziwił. W pewnym momencie zapytał: a czy pan czytał moje książki? Na co usłyszał: Nie, a po cóż? Pan jest taki sławny! Z powodzeniem można to odnieść do Papieża.
2. Z okazji 25-lecia pontyfikatu Jana Pawła II odbyło się wiele okolicznościowych imprez, ale mało z nich podejmowało głębszą analizę jego nauczania. Wydaje się, że ciesząc się (i słusznie!) z jego pontyfikatu, jednak jakoś „marnujemy” ten czas nie pogłębiając myśli chrześcijańskiej.
3. Czytając encykliki Jana Pawła II jakby automatycznie jesteśmy zmuszani do zapoznawania się z dokumentami Soboru Watykańskiego II. W encyklikach wiele jest odwołań do dorobku tego soboru, a także są one często rozwinięciem nauczania soborowego. A ze znajomością dokumentów soborowych nie jest u nas chyba najlepiej.
4. Jest rzeczą istotną, aby tego typu refleksja docierała do szerszych kręgów ludzi, także świeckich - a może do nich szczególnie. Doświadczenie pokazuje, że odwoływanie się jedynie do tradycji, przyzwyczajeń, czynników emocjonalnych - jakkolwiek niezwykle ważne! - nie jest wystarczające dla zachowania tożsamości chrześcijańskiej.
5. Konieczne jest właściwe kształtowanie aspektu intelektualnego w naszym (polskim) katolicyzmie, gdyż wielu ludzi zbyt blisko jest chyba postaw fideistycznych. Znamienne też, że nieraz, na propozycję uczestnictwa w spotkaniach mających za cel lepsze zrozumienie doktryny chrześcijańskiej, można usłyszeć od księdza: czy nie lepiej się pomodlić, zamiast zawracać sobie głowę takimi sprawami? Tymczasem Jan Paweł II wyraźnie nawołuje do współdziałania wiary i rozumu. Szczególnie mocno Ojciec Święty mówi o tym w encyklice Fides et ratio. Czytamy tam: „Złudne jest mniemanie, że wiara może silniej oddziaływać na słaby rozum; przeciwnie, jest wówczas narażona na poważne niebezpieczeństwo, może bowiem zostać sprowadzona do poziomu mitu lub przesądu. Analogicznie, gdy rozum nie ma do czynienia z dojrzałą wiarą - brakuje mu bodźca, który kazałby skupić uwagę na specyfice i głębi bytu” (nr 48). W rozumieniu Papieża wiara nie jest jakimś płochliwym schowaniem się przed rzeczywistością, ale jest wyrazem odwagi wobec niej; i z taką samą odwagą człowiek powinien odwoływać się do rozumu. Jednemu rodzajowi odwagi musi towarzyszyć drugi. „Odpowiedzią na odwagę (parresia) wiary musi być odwaga rozumu” (nr 48). Zdanie to jest znakomitym streszczeniem poglądu Ojca Świętego na to zagadnienie.
W naszej (polskiej) rzeczywistości istnieje chyba pewien niepokój, co do rozbudzania elementu intelektualnego w życiu chrześcijanina. Ten niepokój, a może nawet więcej - podejrzliwość wobec rozumu, trochę jest zasadny. Istnieje przecież pewne niebezpieczeństwo, że ludzie źle przygotowani poczują się nagle ekspertami w dziedzinie, na której się jednak nie znają (a o tym nie wiedzą). Prof. Feliks Koneczny, pisząc o czasach reformacji, mówił, że panowała wtedy „teologia ulicy”. Bo powszechne było przekonanie, że na teologii znają się wszyscy i każdy może się na jej temat autorytatywnie wypowiadać. Czy jednak lęk jest tutaj najlepszym wyjściem?
6. I jeszcze jeden argument - dla mnie niebagatelny. Papież posługuje się pięknym językiem polskim. W czasach rozpowszechnionego w Polsce prostactwa językowego należy czytać Papieża Polaka; choćby jako odtrutkę. Wydaje się, że z pola naszej uwagi zupełnie zeszła uroda ojczystego języka. Mamy powszechną zgodę na jego prymitywizm. Babcia mojej żony, która przeżyła rewolucję październikową w Rosji, mówiła: po rewolucji język rosyjski strasznie schamiał. Być może jest to jakaś prawidłowość, że gwałtowne zmiany społeczne wywołują prymitywizm językowy. Ale czy musimy się godzić na ten prymitywizm? Czy musimy mu ulegać? Nie powinno być zgody na taplanie się w mętach naszej mowy.
Kornel Ujeski w Maratonie przedstawia scenę przybycia do Aten perskich posłów, których jednak nikt nie rozumiał. Znalazł się tylko jeden Grek, który przetłumaczył przesłanie posłów w prostym, wręcz pospolitym języku.
Ponieważ przesłanie było obraźliwe i harde, Ateńczycy w odpowiedzi zabili posłów. Trudno to uznać za właściwy sposób ich potraktowania, ale ciekawa jest ocena roli tłumacza. Temistokles wypowiada takie słowa: Ojcowie! Słuszną ponieśli karę heroldowie, Lecz między nami jest Grek winowajca, (...) co plugawymi wyrazy barbara (...) on nam język nasz znieważył! On jego świętość pokalał i zbrukał, Na hańbę naszą słowa w nim wyszukał. (...) On nierozważnie o jej (mowy) męty trącił I czyste źródło mowy naszej zmącił.
I właśnie chodzi o to, abyśmy także dbali zachowanie czystości źródła naszej mowy; aby nie tylko nie taplać się w mętach naszej mowy, ale nawet tych mętów nie trącać. Bo chyba wszystkim powinno nam zależeć na tym, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa; a czasem był jak piorun jasny, prędki, a czasem smętny jako pieśń stepowa, a czasem jako skarga nimfy miętki, a czasem piękny jak aniołów mowa (J. Słowacki).
Ale chodzi też i to, aby piękny język pomagał nam nie tylko w sprawach i chwilach powagi; ale także w chwilach zabawy. Jak mówił Słowacki, aby też „bawił zęby trzonowe”. Piękny język dodaje też piękna zabawie (i chyba życiu codziennemu także). Sądzę, że lektura tekstów papieskich pomoże nam w pracy nad naszym językiem. I również z tego powodu warto go czytać (i nie tylko encykliki). Bo w głębi duszy jest on artystą. Z powodzeniem można odnieść do niego to, co W. Tatarkiewicz powiedział o Platonie: „Ćwiczył się w poezji, w malarstwie i muzyce, a choć twórczość jego innym poszła torem, pozostał zawsze artystą”.

Inwigilowała ks. Blachnickiego dziś walczy z dyskryminacją

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik Episkopatu: Maryja z Jasnej Góry łączy Polaków

2019-08-26 07:59

BP KEP / Warszawa (KAI)

Nie ma drugiego takiego miejsca, które łączy Polaków tak bardzo, jak Jasna Góra. Nie ma drugiego takiego obrazu, który tak bardzo kojarzy się z Polską, jak obraz Matki Bożej Jasnogórskiej – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski z okazji przypadającej 26 sierpnia uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej.

Graziako/Niedziela
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Episkopatu zauważył, że obraz Matki Bożej Jasnogórskiej jest znakiem rozpoznawczym Polaków na całym świecie. „Kiedy widzimy ten obraz, od razu kojarzymy go z Polską i Polakami. To właśnie przed jasnogórskim obrazem śpiewamy apel: Maryjo, Królowo Polski!” – powiedział ks. Rytel-Andrianik. Zwrócił też uwagę na większą liczbę pielgrzymów przybywających do jasnogórskiego sanktuarium. „Według najnowszych danych w tym roku było o ponad 4 tys. więcej pieszych pielgrzymów niż w roku minionym. W sumie w 182 pielgrzymkach pieszych wzięło udział 86 tysięcy osób. A rocznie Jasną Górę odwiedza ponad 4 miliony pielgrzymów” – powiedział ks. Rytel-Andrianik. Dodał, że przed jasnogórską ikoną ludzie podejmują ważne życiowe decyzje.

Rzecznik Episkopatu zachęcił, by jak najczęściej odwiedzać Jasną Górę. „Obchodzona 26 sierpnia uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej to kolejna okazja do tego, by być razem u naszej Matki. Księża biskupi zachęcają byśmy spotykali się u Niej jak najczęściej. Jeśli zaś nie możemy być na Jasnej Górze, pójdźmy tego dnia do kościoła pod Jej wezwaniem. Warto podkreślić, że w Polsce co czwarta parafia jest pod wezwaniem Matki Bożej” – powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Głównym punktem uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej będzie Msza święta 26 sierpnia o godz. 11.00 z udziałem Episkopatu Polski. Przewodniczyć jej będzie i homilię wygłosi abp Wojciech Polak, Prymas Polski. Podczas uroczystości zostanie dokonany Akt Odnowienia Ślubów Jasnogórskich. Dzień później na Jasnej Górze będzie miało miejsce zebranie Rady Biskupów Diecezjalnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem