Reklama

Wychowanie naszą bronią (3)

Pijana wolność

Andrzej Stachowicz
Edycja łowicka 8/2005

Trudno w naszym wychowawczym cyklu nie odnieść się do dramatycznej szkolnej rzeczywistości z jakiej przejawem mieliśmy niedawno do czynienia w Kutnie. To co się wydarzyło jeszcze raz dobitnie podkreśla bankructwo lansowanego w kraju liberalnego modelu wychowania, o czym, jak się wydaje, doskonale wiedzą wszyscy poza oświatową władzą. Dwa odcinki cyklu poświęcimy tym właśnie problemom. Wszystko po to, by nie mieć złudzeń, którą wychowawczą drogę należy wybrać.
Za sprawą czterech pijanych do nieprzytomności gimnazjalistów odwiezionych ze szkolnej dyskoteki do szpitala, Kutno znów znalazło się na czołówkach ogólnopolskich gazet. W relacji na żywo sprawozdanie z wydarzeń jakie miały miejsce w Ginmazjum Nr 2 przedstawiła telewizyjna „trójka” 29 stycznia w programie ogólnopolskim pt: Pijane dzieci. Po raz kolejny mogliśmy się przekonać, że bezpieczna czy bezstresowa szkoła, którą miała przynieść zakończona właśnie reforma oświaty, to propagandowy mit.
Na zorganizowanej przez szkołę dyskotece zatrzymano jeszcze pięciu innych uczniów, których stan był na tyle dobry, że można ich było przekazać rodzicom. Wszystko wskazuje na to, że gdyby nie zdecydowana akcja ratunkowa nauczycieli, czterem „wyluzowanym i wolnym” gimnazjalistom udałoby się dokonać niezamierzonego aktu samounicestwienia. Sprawa była poważna. Nie szło w niej o jakieś szkolne wybryki, lecz bezpośrednie zagrożenie życia uczniów. Dziwić się zatem trzeba nauczycielom, że nawet w tak dramatycznej dla siebie sytuacji nie oburzyli się i nie powiedzieli w końcu tego, co już dawno powiedzieć powinni. Niestety znów milczeli, marnując kolejną doskonałą okazję do opowiedzenia się za przywróceniem normalności do szkoły i wychowania. Nie spróbowali nawet „wywołać do tablicy” twórców i propagatorów bardzo modnego od dziesięciu lat „wychowania”, które wzięło sobie za fundament wszelkich działań tezę „róbta co chceta”. Twórcy „nowej etyki” nie uznają obiektywnego dobra i zła. Nie ma dla nich prawdy obiektywnej, a jedyną prawdą jest to, że nie ma prawdy. Jeśli tak, to nie ma stałych zasad i kryteriów, ani poznawczych, ani moralnych, ani żadnych innych. Nie ma więc obiektywnie złych czy dobrych zachowań. Od tej pory o tym czy coś jest prawdziwe dobre czy złe decyduje władza, gdyż zgodnie z nową ideologią prawda jest systemem władzy, a nie poznawania rzeczywistości, której przecież nie można poznać. Domaganie się zatem od wychowanka uznania za dobro, prawdę czy zło, tego czego on za to akurat nie uznaje, jawi się jako zwykła szkolna represja, czy zamach na jego wolność. Stąd tak popularyzowane „róbta co chceta” - gdyż zło nie musi być złem, a dobro dobrem. Ta relatywistyczna demokracja bez wartości, którą próbuje się budować w Europie, sprowadza funkcję wychowawcy do państwowego urzędnika oceniającego nie według własnego sumienia i wartości, a przepisu wydanego przez sprawujących władzę.
Pijani kutnowscy gimnazjaliści nie są żadnym zaskoczeniem dla każdego, kto ma choć trochę kontaktu z dzisiejszą szkołą. Ich zachowania nie tylko nie oskarżają nauczycieli, lecz wprost przeciwnie, muszą budzić podziw i szacunek dla ich pedagogicznej determinacji, pokornej zgody na posuniętą już do absurdu liberalizację wychowania, na pracę w nienormalnych przecież warunkach za wciąż marne pieniądze. Pijani uczniowie jawią się nam dziś przede wszystkim jako oskarżyciele wszystkich tych, którzy w sposób bezkrytyczny, małpując obce wzory sprowadzili polską młodzież z narodowej i chrześcijańskiej tradycji wychowania na wychowawcze manowce, na bezdroża hedonizmu, konsumpcji i moralnego relatywizmu. To oni najbardziej przyczynili się do zwichnięcia ich osobowości, do zaniku uczciwości, szlachetności, odpowiedzialności za słowa i czyny, prawdomówności, szacunku dla wiedzy, tradycji i dorobku minionych pokoleń. Do tych zagadnień wrócimy jeszcze w drugiej części tej krótkiej diagnozy.
Zarówno prowadzący, jak i dyskutanci wspomnianego wcześniej programu telewizyjnego skłonni byli zgodzić się w konkluzji, że przyczyną pijaństwa uczniów była tylko głupota i lekkomyślność gimnazjalistów oraz bezradność szkoły i domu rodzinnego. Płytki, nierzetelny i niczego nietłumaczący wniosek padł z telewizyjnego ekranu, gdyż uznając nieskuteczności i bezradności wychowawczego oddziaływania domu rodziny i szkoły, był poprawny politycznie. Architekci nowego ładu wychowawczego patrząc szerzej - twórcy etyki relatywistycznej demokracji - potrzebują go, bo uzasadnia i umożliwia im poszerzenie socjalistycznego majstrowania przy wychowaniu, które wcześniej popsuli.
Przekazana w świat informacja o pijaństwie dzieci przy jednoczesnej bezradności domu i szkoły, uzasadnia konieczność interwencji wychowawczej rządzących, w postaci nowych ustaw, bądź naprawczych programów wychowawczych. Panie Magdalena Środa i Izabella Jaruga-Nowacka do spółki z zielonymi i homoseksualistami już zacierają ręce. Być może po „wychowaniu seksualnym” wprowadzi się za jakiś czas do szkół „wychowanie w trzeźwości”? Być może - stwierdzając, że źródłem pijaństwa jest rodzina - nakaże się ustawowo uczniowi informowanie szkoły o przypadkach spożywania przez ojca lub matkę alkoholu? Może poleci się w tym celu założyć dzieciom dzienniczki a pijących niezgodnie z ustaloną normą rodziców będzie się oceniać na wywiadówkach szkolnych, lub ich zdjęcia wieszać w gablotach. Ileż powstanie nowych stanowisk pracy, ile fundacji będzie można powołać? Warto i na te, całkowicie pominięte w telewizyjnym programie wątki, zwrócić uwagę, mając na względzie pusty hałas jaki ogólnopolskie media zrobiły wokół całej sprawy.
Jedno tylko zadziwia, że też nikomu ze stojących przed kamerą do głowy nie przyszło, by spytać, jakie zasługi w zachowaniu kutnowskich gimnazjalistów mają reformatorzy z MENiS?
Zachęcam do dyskusji.

Na opinie czekam pod adresem: jendrass@op.pl

Górale zawsze bronili Krzyża na Giewoncie i będą bronić go do końca

2019-08-24 08:13

wpolityce.pl

Po czwartkowej tragicznej burzy w Tatrach, w których zginęło pięć osób pojawiły się głosy, żeby usunąć Krzyż z Giewontu.

Bożena Sztajner

Krzyż na Giewoncie był ustawiony dużo wcześniej niż czerwona i tęczowa zaraza próbuje nas zniszczyć. To wotum postawione przez górali w 1901 r. — komentuje, dla portlau wpolityce.pl, stryjeczny prawnuk Józefa Kurasia „Ognia”, Bartłomiej Kuraś.

Przez lata niejedna burza uderzała w niego i chciała go zniszczyć. Czwartkowy wypadek jest przykrą i tragiczną sprawą, ale to nie jest powód do usunięcia symbolu wiary — podkreśla.

Jeżeli dojdzie do próby usunięcia Krzyża górale będą go bronić. Górale zawsze bronili Krzyża na Giewoncie i będą bronić go do końca. Pan Hartman nie jest pierwszą osobą i zapewne nie ostatnią, która domaga się usunięcia Krzyża z Giewontu — dodaje Bartłomiej Kuraś.

Dziennikarz, zakopiańczyk, Witold Gadowski dla portalu wpolityce.pl mówi: mój wuj, ks. Walenty Gadowski wytyczył szlak na Orlą Perć. Papież Jan Paweł II poświęcił jego tablicę na Kasprowym Wierchu. Moja mama codziennie patrzy się na Krzyż na Giewoncie i modli się. Jeżeli ktoś spróbuje zniszczyć Krzyż na Giewoncie, zobaczy co znaczy gniew górali. Nie wolno tknąć pamiątki męki i śmierci naszego Zbawiciela! To nasze, góralskie wotum dla Pana Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kaszak: Cóż złego zrobiła Wam Maryja? Za co Ją tak straszliwie obrażacie? To nas bardzo boli

2019-08-25 22:24

jc / Częstochowa (KAI)

"Niestety, z bólem i trwogą musimy stwierdzić, że Maryja, Matka Boga Najwyższego i nasza ukochana Matka, na naszej polskiej ziemi jest obrażana, i to poprzez profanację cudownego, od wieków świętego dla wielu Polaków Jej wizerunku ‒ obrazu Matki Bożej Częstochowskiej" – mówił biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak w homilii wygłoszonej na Jasnej Górze w przeddzień uroczystości NMP Częstochowskiej.

M. Sztajner/Niedziela

Odnosząc się do niedawnych wydarzeń biskup podkreślał, że "jesteśmy świadkami podejmowania dalszych akcji przeciwko najukochańszej osobie, jaką Jezus miał na ziemi. Są to działania wyjątkowo haniebne i groźne, niosące ze sobą bardzo konkretne konsekwencje ‒ karę Bożą".

Zobacz zdjęcia: Procesja z Obrazem Matki Bożej z Archikatedry Częstochowskiej na Jasną Górę

- W trosce o szacunek dla naszej Królowej i o dobrobyt naszej ukochanej Ojczyzny nie możemy milczeć, tylko na rożne sposoby musimy wyrażać swój sprzeciw przeciwko tym skandalicznym zachowaniom oraz podejmować czyny pokutne, by zadośćuczynić Panu Bogu za bluźnierstwa wobec Maryi i Jego osoby - podkreślał.

"Pytamy autorów i uczestników ataków na Przenajświętszą Panią: Cóż złego zrobiła Wam Maryja? Za co Ją tak straszliwie obrażacie? To nas bardzo boli. Maryja jest Matką Boga i naszą ukochaną Matką, którą bardzo szanujemy. Tymi haniebnymi czynami obrażacie także nasze uczucia religijne. Dlatego nie ma i nigdy nie będzie naszego przyzwolenia na takie niedopuszczalne zachowanie" - pytał bp Kaszak.

Nawiązując do orędzia Matki Bożej z Fatimy, wzywał do praktykowania wynagradzającego nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca. Podkreślał, że w zaistniałej sytuacji katolikom nie wolno milczeć – muszą stanowczo przeciwstawiać się moralnie złym działaniom oraz brać w obronę tych, którzy w trosce o dobro Polski głoszą prawdę o zagrożeniach ideologii LGBT.

W tym kontekście przypomniał osobę abp. Marka Jędraszewskiego. Zachęcał też rodziców do podpisywania deklaracji sprzeciwiającej się wychowywaniu dzieci zgodnie z ideologią LGBT.

"Jasnogórska Pani, wspieraj nas, abyśmy byli w stanie naszymi modlitwami i ofiarami wynagrodzić Bogu bluźnierstwa, jakich doznaje On od ludzi. Pomóż nam uśmierzyć sprawiedliwy gniew Boży, do którego sami zmuszamy Stwórcę grzechem i nieposłuszeństwem, bo kiedy zapłonie jego ogień, nikt i nic się nie ostoi" – zakończył homilię bp Kaszak.

25 sierpnia w południe na Jasną Górę przybyło ponad tysiąc pielgrzymów z Zagłębia Dąbrowskiego. To druga część diecezjalnej pielgrzymki – 13 sierpnia do Częstochowy weszło prawie 1500 osób z regionu olkuskiego. Obu pielgrzymkom towarzyszył na trasie biskup Grzegorz Kaszak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem