Reklama

Ostatnia działka ratunku

Ks. Henryk Zieliński
Edycja warszawska (st.) 8/2005

Na lewicy już chyba nie wierzą, że ktoś może ich jeszcze polubić na trzeźwo. A wyborów nie da się przecież przekładać w nieskończoność. Wszelkie zapisy o przewodniej roli partii, gdy ta jeszcze mieniła się robotniczą, zjednoczoną, a nawet polską, straciły swoją aktualność. Również te sprytnie przemycone do porozumień sierpniowych.
Trzeba więc dbać o elektorat. Ten zaś kurczy się dokuczliwie po każdej aferze i po kolejnych podziałach. Ludzie robią się coraz bardziej cwani, a dziennikarze coraz bardziej wścibscy i pamiętliwi. I tym razem obietnice mieszkań na wiosnę, gruszek na wierzbie i gospodarczego wiatru w Polu, mogą nie wystarczyć. Nie wiadomo nawet czy biedna Dorotka nie będzie się za bardzo wstydzić, aby dawać swoją buzię na uliczne afisze. Albo te trojaczki, co zapewniały, że pod rządami ich dziadków będzie mądrze, zdrowo i bezpiecznie. Ciekawe jak się teraz czują w przedszkolu i czy udaje im się przekonać choćby rówieśników do swoich racji.
Niszowe partie gorączkowo szukają więc niszowego wyborcy. Były już umizgi w stronę gejów i lesbijek, były ukłony w stronę pań, jakby rodem z Seksmisji, ale to wszystko za mało. Może nie wystarczyć, aby zagwarantować przekroczenie progu wyborczego. Trzeba sięgać do najgłębszych pokładów społecznych, do samego dna i szukać poparcia.
Mission Impossible podjął się nie byle kto, bo lekarz psychiatra na ministerialnym fotelu. Któż bowiem lepiej od niego mógłby znać mroczne zakamarki serc i umysłów tych, którzy w pokładach społecznych sytuują się bodajże najgłębiej. Na początek zaczął od zjednywania dla siebie i dla swojej formacji politycznej amatorów trawki, haszyszu, koki, hery i opium. Z zapałem godnym dyrektora Drewnicy albo i Tworek, podjął starania o legalizację posiadania narkotyków na tzw. „własny użytek”.
Wysiłki śmiałego ministra spotkały się z efektem lepszym od spodziewanego, bo do grona jego zwolenników dołączyli również dealerzy handlujący prochami w szkołach i na ulicach, a nawet ich bossowie. Dzięki nowym projektom znacznie wzrośnie bezpieczeństwo ich pracy i odpadnie większość stresów. Odtąd bowiem każdy, u którego policjanci znajdą prochy, będzie mógł się tłumaczyć, że to na własny użytek. A że ma duże potrzeby, dlatego trzyma „działkę” w każdej kieszeni. Gdyby zaś był problem, że przed chwilą dał „działkę” koledze, to można się wytłumaczyć, że wczoraj był na głodzie i musiał pożyczyć. Oczywiście z zastawem pieniężnym, który kolega właśnie oddał i to akurat uwieczniła policyjna kamera.
Minister wierzy pewnie, że naćpani obywatele będą głosować, jak im zagra. Chyba, że nie dożyją. Albo, że będzie ich za mało, aby współsprawcę swojego stanu przepchnąć przez sito wyborcze.
A głosem terapeutów, policjantów i nauczycieli kto by się przejmował. Pan Minister gorączkowo szuka dla siebie i swoich kolegów ostatniej działki ratunku.

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego dziś walczy z dyskryminacją

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie ws. rzekomych objawień w Ostrożnem

2019-08-24 08:23

KAI

Wizje Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, o których mówi pani Czesława Polak, są jej prywatnym doświadczeniem, niepotwierdzonym przez Kościół – informuje biskup łomżyński Janusz Stepnowski w oświadczeniu wydanym w związku z wydarzeniami w Ostrożnem, w diecezji łomżyńskiej.

youtube

W dokumencie opublikowanym na stronie diecezji podkreśla m.in., że Czesława Polak jest osobą świecką, informacje nt. jej rzekomej śmierci i wskrzeszenia są nieprawdziwe a książka nt. objawień w Ostrożnem “Serce w Serce” autorstwa Grzegorza Kasjaniuka nie uzyskała imprimatur Kościoła.

Publikujemy treść oświadczenia:

OŚWIADCZENIE W SPRAWIE WYDARZEŃ W OSTROŻNEM

Czcigodni Kapłani, Drodzy Wierni!

Ze względu na coraz częstsze pytania i wątpliwości dotyczące wydarzeń w Ostrożnem, parafia Szumowo, Diecezja Łomżyńska, przekazuję do publicznej wiadomości następujące informacje:

1. Pani Czesława Polak jest osobą świecką, która dnia 30 czerwca 2000 roku na ręce ówczesnego Biskupa Łomżyńskiego Stanisława Stefanka i za jego zgodą złożyła prywatny ślub czystości oraz uzyskała zgodę na noszenie habitu, jako znaku szczególnego osobistego oddania się Panu Bogu.

2. Wizje Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, o których mówi pani Czesława, są jej prywatnym doświadczeniem, niepotwierdzonym przez Kościół. Według relacji pani Czesławy wizje te nadal trwają, co stanowi zasadniczą trudność w ich analizie i ocenie.

3. Informacja przekazywana przez internetowy serwis video, oparta na słowach pani Czesławy, o jej śmierci i wskrzeszeniu do życia, jest nieprawdziwa. Nie ma żadnej dokumentacji medycznej potwierdzającej śmierć pani Czesławy.

4. Stolica Apostolska nigdy nie odnosiła się do wydarzeń w Ostrożnem, ani do osoby pani Czesławy. Nie wydała też żadnego dokumentu wyrażającego zgodę na jej życie pustelnicze.

5. Książka „Serce w Serce” autorstwa Grzegorza Kasjaniuka nie uzyskała imprimatur Kościoła, a jej treść nie była konsultowana ani ze mną, ani z Łomżyńską Kurią Diecezjalną. Tym samym publikacja ta nie jest i nie może być „dokumentem” potwierdzającym prawdziwość wydarzeń.

6. Ostrożne, ze względu na licznych wiernych tam udających się, jest i pozostanie szczególnym miejscem modlitwy, a obecność duchowieństwa w Ostrożnem motywowana jest opieką duszpasterską nad wiernymi, a nie wizjami pani Czesławy.

Łomża, 22 sierpnia 2019 r.

N. 944/B/2019

+Janusz Stepnowski Biskup Łomżyński

Ks. Artur Szurawski

Kanclerz Kurii

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem