Reklama

Ferie KSM-u w Trzęsinach

Alicja Knap
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2005

Od 15 do 18 i od 18 do 21 stycznia w Domu Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Trzęsinach odbyły się obozy rekolekcyjno-szkoleniowe KSM-u. Szkolenie prowadzili członkowie Zarządu Diecezjalnego: Monika Gębala, Jadwiga Szawara, Alicja Knap i Jacek Stefański. Nad uczestnikami rekolekcji czuwał diecezjalny asystent KSM-u ks. Julian Brzezicki. Uczestnicy obozów rekolekcyjnych brali czynny udział w codziennej Mszy św., będącej głównym punktem programu każdego dnia.
W obozach uczestniczyło łącznie 87 osób z Narola, Jarosławca, Wielączy, Szarowoli, Hrubieszowa, Józefowa, Gozdowa, Płoskiego, Majdanu Sopockiego, Żulic, Wożuczyna, Tarnogrodu, Krasnobrodu, Baszni Dolnej, Lubaczowa, Zamościa i Świdnika.
W programie znalazły się wykłady dotyczące m.in.: public relations (kreowanie wizerunku organizacji w środowisku), budowanie strategii organizacji, zarządzanie życiem i czasem, tworzenie projektów organizacji, rola KSM-u w Kościele i w środowisku, sztuka negocjacji. Oprócz konferencji odbyły się również prace w grupach i spotkania dyskusyjne, tzw. debaty. Wykorzystując własne doświadczenia, uczyliśmy się planowania oraz szukaliśmy metod i środków do skutecznego funkcjonowania w KSM-ie. Wspólne przygotowywanie posiłków, agapa, dyskoteka, Droga Krzyżowa czy adoracje były okazją do zbliżenia się do Boga i do drugiego człowieka. Młodzież wzięła udział w comiesięcznym czuwaniu modlitewnym. Miała okazję także spotkać się z posłem Ryszardem Stanibułą.
Przez wspólną pracę i zabawę uczestnicy rekolekcji mogli dostrzec, czym jest wspólnota i jak wiele można zrealizować wspaniałych pomysłów, działając wspólnie. Na pewno głęboko w sercu i w pamięci wielu uczestników obozu pozostała Droga Krzyżowa i agapa. Droga Krzyżowa przy świecach w ciszy i modlitwie dawała chwile na refleksje nad własnym życiem i postępowaniem, natomiast agapa to czas wspólnego śpiewania i zabawy na zakończenie obozu.
Szczególne podziękowania składamy wszystkim, którzy włączyli się w przygotowanie i funkcjonowanie obozu, m.in. Katarzynie Ożóg za pracę w kuchni oraz Andrzejowi Chrzanowi, Pawłowi Duda, Łukaszowi Bubiłkowi.
18 stycznia w Trzęsinach odbył się Zjazd Diecezjalny KSM-u. Zjazd rozpoczął się modlitwą. Po zapoznaniu się z programem i przedstawieniu się Zarządu Diecezjalnego miała miejsce prezentacja przybyłych oddziałów i kół KSM-u.
Na Zjazd Diecezjalny przybyło 79 osób z 26 oddziałów parafialnych: Załuże, Dachnów, Płoskie, Lubaczów (parafii pw. św. Stanisława BM), Hrubieszów (parafia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy), Jarosławiec, Narol, Biłgoraj (parafia pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny), Wożuczyn, Goraj, Gozdów, Józefów, Korytków Duży, Trzęsiny, Lubaczów (św. Karola Boromeusza), Lubaczów (św. Stanisława Biskupa), Lipsko k. Narola, Krasnobród, Basznia Dolna, Mokrelipie, Koło KSM przy II LO w Zamościu, Majdan Sopocki, Tarnogród, Szarowola, Żulice, Klemensów oraz koło kleryckie przy WSD.
Przybyli także księża: ks. Jerzy Sopel, ks. Stanisław Bełz, ks. Wiesław Knap, ks. Marek Kuśmierczyk, ks. Mariusz Skubis, ks. Jan Cielica, ks. Grzegorz Kopczyński, ks. Stanisław Solilak, ks. Rudolf Karaś, ks. Bodan Nowicki.
Przybyłe oddziały przedstawiły sprawozdania z działalności za rok 2004. Następnie roczne sprawozdanie z działalności złożył Zarząd Diecezjalny. W trakcie Zjazdu ks. Julian Brzezicki, diecezjalny asystent, omówił program formacji na 2005 r.

Reklama

Franciszek: ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja"

2019-11-17 11:03

st, kg (KAI) / Watykan

Ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Zwrócił na to uwagę Franciszek w kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczy 17 listopada w 33. niedzielę zwykłą – w III Światowym Dniu Ubogich – w bazylice św. Piotra w Watykanie. Przestrzegł przed skupianiem się na rzeczach "przedostatnich" kosztem tych najważniejszych, ostatecznych. W liturgii uczestniczą osoby biedne i potrzebujące wraz z towarzyszącymi im wolontariuszami oraz przedstawiciele licznych organizacji charytatywnych.

Vatican Media

Nawiązując do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii św. Łukasza, mówiącego o zapowiedzi zburzenia wspaniałej Świątyni Jerozolimskiej Ojciec Święty zwrócił uwagę na przemijalność rzeczy doczesnych, "przedostatnich" i o wiecznym trwaniu rzeczy ostatecznych. Te pierwsze upadną, ale te drugie pozostaną: świątynia, ale nie Bóg; królestwa i sprawy rodzaju ludzkiego, ale nie człowiek - zaznaczył kaznodzieja. Nawet jeśli są to rzeczy wspaniałe, jak świątynie, i przerażające, jak trzęsienia ziemi, znaki na niebie i wojny i wydają się nam wydarzeniami z pierwszej strony, to jednak Pan umieszcza je na drugiej. Na pierwszym miejscu pozostaje to, co nigdy nie przeminie: żywy Bóg i człowiek, nasz bliźni, który jest wart więcej niż wszystkie informacje świata.

W tym kontekście papież wymienił dwie pokusy, przed którymi przestrzega nas Jezus. Pierwszą jest pośpiech i to, co natychmiastowe. W imię Jezusa nie wolno iść za tymi, którzy mówią, że kres nadejdzie natychmiast, że „nadszedł czas”, nie należy naśladować tych, którzy szerzą niepokój i podsycają lęk przed innymi i przed przyszłością, bo strach paraliżuje serce i umysł. Wielokrotnie ulegamy temu pośpiechowi, chcąc poznać wszystko i natychmiast, z ciekawości, pod wpływem najnowszej wiadomości szokującej lub skandalicznej, słuchają głośnych i gniewnych krzyków tych, którzy wołają „teraz albo nigdy”. Jeśli gonimy za "natychmiast", zapominamy o tym, co trwa na zawsze i tracimy z oczu niebo – przestrzegł Ojciec Święty. Dodał, że w ten sposób odrzucamy tych, którzy nie nadążają w tym szalonym wyścigu i zostają z tyłu: o ludziach starszych, nienarodzonych, niepełnosprawnych, ubogich, których uważamy za bezużytecznych.

Jezus w zamian proponuje dziś każdemu wytrwałość, która jest codziennym dążeniem naprzód, wpatrując się przy tym w to, co nie przemija: w Pana i bliźniego. Dlatego wytrwałość jest darem Boga, dzięki któremu zachowywane są wszystkie Jego inne dary – przypomniał Franciszek, apelując o trwanie w dobru i aby nie tracić z oczu tego, co naprawdę się liczy.

Drugie złudzenie to pokusa własnego "ja" – tłumaczył dalej ego. Zauważył, że chrześcijanin, dążąc do tego, co wieczne i trwałe, jest też uczniem nie "ja", lecz "ty", to znaczy, że podąża nie za swymi kaprysami, ale za wezwaniem miłości i głosem Jezusa. Aby go rozpoznać, trzeba mówić tym samym językiem, co Jezus: językiem miłości i "ty". Po Jezusowemu mówi nie ten, kto rozwodzi się nad "ja", ale kto je porzuca. Nierzadko nawet czynimy dobro po to, aby uważano mnie za dobrego; dajemy, aby samemu otrzymać, pomagamy, aby pozyskać przyjaźń kogoś ważnego – ostrzegł mówca.

Wskazał, że ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, o własnych siłach, ale potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Przypominają nam, że w ten sposób przeżywa się Ewangelię, jak żebracy zwracający się do Boga – podkreślił papież. Zachęcił, aby zamiast czuć poirytowanie, gdy ktoś ubogi puka do naszych drzwi, przyjąć ich wołanie o pomoc jako wezwanie do porzucenia naszego "ja" i przyjęć ich z takim samym spojrzeniem miłości, jakie ma dla nich Bóg. Przebywając z ubogimi i służąc im, uczymy się gustów Jezusa, rozumiemy, co zostaje, a co przemija – zaznaczył kaznodzieja.

"Ubodzy ułatwiają nam dostęp do Nieba, dlatego wiara ludu Bożego postrzegała ich jako odźwiernych Nieba. Już teraz są naszym skarbem, skarbem Kościoła. Istotnie odsłaniają nam bogactwo, które się nigdy nie starzeje, to, które łączy ziemię z Niebem i dla którego naprawdę warto żyć: miłość" – zakończył swe kazanie Ojciec Święty.

(Rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem