Reklama

Niedziela Wrocławska

XXXIV Ogólnopolskie Forum Młodych

Pod hasłem „#Kierunek_Wolność” odbyło się 34. Ogólnopolskie Forum Młodych. Spotkanie rozpoczęło się w czwartek 22 listopada i trwało dwa dni.

[ TEMATY ]

PWT

Ogólnopolskie Forum Młodych

Anna Majowicz

Uczestnicy OFM

Sesje wykładowe, które odbywały się na Papieskim Wydziale Teologicznym poprzedziły Eucharystie sprawowane w kaplicy wrocławskiego seminarium. Mszy św. inaugurującej OFM przewodniczył ks. Kacper Radzki, rektor MWSD. Kapłan w homilii nawiązał do hasła, które towarzyszyło wydarzeniu. - Cała refleksja, która będzie towarzyszyć naszym 48 godz. namysłu nad wolnością i jej kierunkiem, będzie oscylować wokół stawania człowieka w prawdzie. Człowiek wolny to ten, który potrafi spojrzeć na siebie prawdziwie, który ma odwagę dostrzec w sobie to, co jest błędem i poprawić go. Będziemy się przyglądać wolności w kontekście psychologicznym, może trochę pedagogicznym, socjologicznym, ale i w kontekście teologicznym. Będziemy patrzeć na tę wolność, jako umiejętność stawania w prawdzie, ponieważ wszelkie działania terapeutyczne, psychologiczne, pedagogiczne, wszystkie te, które podpowiadają nam w jaki sposób żyć, skłaniają się ku jednemu – aby człowiek mógł spojrzeć na siebie prawdziwie – nauczał ks. Kacper Radzki.

Wykład otwierający Forum Młodych wygłosił mgr Łukasz Dracz, psycholog i psychoterapeuta. Prelekcja poświęcona była tematowi ,,Między psychoterapeutą a spowiednikiem – terapia czy konfesjonał”. Kolejnym prelegentem był ks. Marek Dziewiecki, który w wykładzie ,,Fałszywa wolność – o tym co nas zniewala” mówił m.in. o tym, że jesteśmy prawdziwie wolni. – Im bardziej poznajemy czynniki, które wpływają na nasze zachowania i decyzje, tym bardziej możemy się zdumiewać prawdziwością wolności. Gdybyśmy nie byli wolni, każdy z nas zachowywałby się identycznie. Niepodważalnym dowodem na to, ze jesteśmy prawdziwie wolni, jest niesamowite zróżnicowanie zachowań międzyludzkich – tłumaczył ks. Marek Dziewicki. Tego dnia z wykładem ,,Wybrałam wolność – ocalona z piekła” wystąpiła również Anna Golędzinowska, a Katarzyna Poprzeczka poprowadziła warsztaty psychologiczne ,,Linia życia”.

Reklama

Zobacz zdjęcia: XXXIV Ogólnopolskie Forum Młodych

Drugi dzień OFM rozpoczął się od wykładu Katarzyny Straburzyńskiej – psychoterapeutki, autorki książki ,,Dotyk Miłości”. Prelekcja poświęcona była tematowi ,,Jak podążać za marzeniami nie tracąc siebie”. Następnie z uczestnikami spotkał się ks. Janusz Michalewski, który poprowadził konwersatorium pt. ,,Religijność zdrowa vs neurotyczna”. Ostatnim z prelegentów był ks. Mirosław Maliński, wrocławski duszpasterz akademicki, który opowiedział uczestnikom o ,,Deficycie wzajemności – czy naprawdę potrafię się przyjaźnić”.

2018-11-23 14:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół – miejsce dla ludzi o mocnych nerwach

Niedziela wrocławska 50/2019, str. VI

[ TEMATY ]

Kościół

debata

Wrocław

Ogólnopolskie Forum Młodych

Anna Majowicz

Debata pt. „Kościół na krawędzi?”, od lewej: Agnieszka Bugała, ks. Grzegorz Sokołowski, abp Wojciech Polak, Marcin Przeciszewski, s. Małgorzata Chmielewska, ks. Tadeusz Sakowicz-Zaleski, o. Paweł Kozacki OP

Ogólnopolskie Forum Młodych, organizowane we Wrocławiu od 35 lat przez Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne, stara się podejmować tematy ważne dla Kościoła. W tym roku klerycy pytali czy Kościół jest na krawędzi i jak pogodzić różnorodności w Kościele. Przez trzy dni odbywały się dyskusje i spotkania. Nie zabrakło muzyki, a nade wszystko 48-godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu i możliwości przystąpienia do sakramentu spowiedzi

Dzień pierwszy

– Różnorodność jest bogactwem. Różnice, które dzielą, mogą stać się przekleństwem, jeżeli będziemy skupiać się tylko na człowieku i zapomnimy o tym, że to Bóg jest sprawiedliwością. Ale jeśli będziemy o naszych poglądach rozmawiać przy wspólnym mianowniku miłości, to nic nas nie podzieli. Niech zatem Papieski Wydział Teologiczny i Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu staną się miejscem dobrej, rzetelnej dyskusji, w której będziemy – dostrzegając różnice – szukać tego, co nas łączy – mówił rektor MWSD, ks. Kacper Radzki.

S. Anna Bałchan SMI w wykładzie „U Boga nie ma ludzi na marginesie” podzieliła się świadectwem 20 lat pracy z osobami uwikłanymi w prostytucję i narkotyki. Słowo do młodych skierował także o. bp Jacek Kiciński CMF. – Odpowiedź na pytanie, czy Kościół jest na krawędzi, znalazłem w Ewangelii wg św. Mateusza, w której Jezus zwraca się do Piotra i obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła. Oznacza to, że Kościół nigdy nie stanie na krawędzi. Ludzie mogą się na niej znaleźć, ale nigdy Kościół, bo wtedy sam Chrystus byłby na krawędzi – nauczał. Hierarcha skomentował także logo Forum. – Widzimy pęknięcie, dach i krzyż. Człowiek może chodzić po tym dachu i może chodzić po krawędziach, ale musi trzymać się krzyża, bo gdy go puści – spadnie. Widzimy rozetę, która symbolizuje Najświętszy Sakrament. Żeby nie znaleźć się na krawędzi, potrzeba być blisko Jezusa, dlatego genialnym pomysłem jest nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu w kościele pw. św. Idziego – mówił bp Kiciński.

Pierwszy dzień Forum zakończył koncert charytatywny zespołu niemaGotu w kolegiacie Świętego Krzyża, z którego dochód w całości przekazany zostanie na leczenie Małgosi Kląskały, 6-letniej dziewczynki z wrocławskich Stabłowic walczącej z nowotworem.

Dzień drugi

Eucharystii w katedrze wrocławskiej przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski. W homilii mówił o trudnościach, z którymi od początku mierzy się lud Boży. – Kościół to jest miejsce dla ludzi o mocnych nerwach – mówił. – Już pod krzyżem widzieliśmy, jaki to będzie Kościół, a nasza natura jest ciągle taka sama.

Po Mszy św., w auli PWT odbył się panel dyskusyjny pt. „Jakim papieżem jest Franciszek?”, którego moderatorem był ks. Rafał Kowalski, rzecznik metropolity wrocławskiego. – Ojciec Święty Franciszek wywołuje ogromne kontrowersje wewnątrz Kościoła. Wiele jego decyzji spotyka się z silnym oporem. Dlaczego? Bo Papież ma bardzo konkretną agendę tematyczną. Jest zwolennikiem głębokiej reformy Kościoła w duchu kard. Martiniego i konsekwentnie tę reformę realizuje – mówił red. Tomasz Terlikowski. Do tej wypowiedzi odniósł się ks. prof. Kazimierz Papciak z PWT, który stwierdził, że wszyscy, którzy mają wątpliwości wobec teologicznej precyzji Papieża są faryzeuszami.

Tomasz Rowiński, publicysta „Christianitas” zaznaczył, że to, co budzi największe kontrowersje w obecnym pontyfikacie, to próba zmienienia tego, co przez całe istnienie Kościoła było traktowane jako prawo Boże, a nie prawo ludzkie. Jako jeden z przykładów podał zgodę na Komunię św. dla osób, które żyją trwale w grzechu. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski przyznał, że jest rozczarowany pontyfikatem papieża Franciszka. – To, co początkowo wydawało się wielkim pozytywem, poszło w taką stronę, że ja, jako kapłan z prawie 40-letnim doświadczeniem, nie odnajduję się w Kościele – mówił. Zarzucił Ojcu Świętemu, że chce być „fajnym papieżem” i wprowadza negatywne dla Kościoła zmiany. Z tymi wypowiedziami nie zgodziła się Joanna Bątkiewicz-Brożek, autorka książki „Jezu, Ty się tym zajmij”, która za przykładem ks. Dolindo przyznała, że nie ma prawa oceniać działań Ojca Świętego, bo jest to namiestnik Chrystusa, którego wskazał Duch Święty. – Jeżeli uderza się w głowę Kościoła, to tak, jakby uderzało się w Chrystusa – stwierdziła. Dyskusja wzbudziła wiele emocji i nie brakowało w niej momentów trudnych i słów dosadnych.

Po południu odbyły się warsztaty psychologiczno-pedagogiczne „Dyskusja o poglądach – fakty, a nie mity”, zwiedzanie Ostrowa Tumskiego, gra terenowa przygotowana przez studentów PWT i spotkanie z Agatą Puścikowską, autorką książki „Wojenne siostry”.

Dzień trzeci

Eucharystią z udziałem Prymasa Polski, pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego, rozpoczął się ostatni dzień Forum.

– Odczytując uważnie dzisiejszą sytuację Kościoła i rozeznając jego drogi trzeba przyzywać Ducha Świętego – mówił w homilii abp Wojciech Polak. Po Mszy św., w auli PWT do debaty pt. „Kościół na krawędzi?” stanęli: abp Wojciech Polak, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, o. Paweł Kozacki OP – prowincjał polskich Dominikanów, s. Małgorzata Chmielewska – przełożona wspólnoty „Chleb Życia”, ks. Grzegorz Sokołowski, profesor PWT i Marcin Przeciszewski – prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej. Dyskusję moderowała Agnieszka Bugała, kierownik wrocławskiej edycji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Już na początku odwołała się do badań, z których wynika, że w Polsce spada udział młodych ludzi w życiu Kościoła. Spadek jest na tyle duży, że większy zanotowała tylko Japonia. – W pogłębionych badaniach młodzi, którzy chodzą do kościoła przyznają, że nie modlą się codziennie. Do tych danych odniósł się abp Wojciech Polak, który podkreślił, że młodzież ma dziś głębokie pragnienia kontaktu z Panem Bogiem, ale ma trudności z realizacją tych pragnień. O. Paweł Kozacki OP zaznaczył, że nie widzi spadku uczestników w duszpasterstwach akademickich, które dominikanie prowadzą, ale zdaje sobie sprawę z tego, że nawet pełny kościół studentów, to tylko mały ich procent na tle mieszkańców miasta.

Po przerwie uczestnicy panelu komentowali bieżącą sytuację w polskim Kościele – ks. Isakowicz-Zaleski odniósł się do zamieszania z informacją na temat miejsca pochówku abp Juliusza Paetza.

Red. Przeciszewski, dopytywany o powody dezinformacji, sięgnął do historii występków zmarłego arcybiskupa. – Watykan o tym wiedział, m.in. dlatego w jego karierze pojawiła się Łomża – była to tak naprawdę kara, zsyłka – mówił, budząc sporą sensację. Dyskusja trwała dwie godziny i nie wyczerpała tematu.

Spotkanie „Zbombardowani miłością”, z siostrami dominikankami z Broniszewic, było ostatnim wydarzeniem Forum. Zakończyło je przeniesienie Najświętszego Sakramentu do katedry, gdzie dziękczynną modlitwę poprowadziła wspólnota HalleluJah.

CZYTAJ DALEJ

Chrześcijaństwo jest wymagające

2020-08-05 07:20

Niedziela Ogólnopolska 32/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

chrześcijaństwo

chrześcinie

Karol Porwich

Bycie chrześcijaninem nigdy nie było i nie jest łatwe. Ono wciąż zobowiązuje i stawia przed nami nowe wyzwania. Dzisiaj, podobnie jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, wiara wymaga od nas odwagi w jej wyznawaniu i dzieleniu się nią z innymi.

Trudno być wyznawcą Chrystusa, gdy widzi się przed sobą katowski nóż islamskiego bojownika, ale również niełatwo żyć po chrześcijańsku, gdy ma się przed oczami kolorowe billboardy, perspektywy doczesnych sukcesów i niezmierzone bogactwo rozrywki oddalone o kilka kliknięć myszką. Te dwa światy wydają się bardzo odległe, w rzeczywistości jednak powoduje to, że każdy chrześcijanin staje przed tym samym wyzwaniem: stawiać Boga na pierwszym miejscu. Świadectwo wiary jest zadaniem dla wszystkich chrześcijan.

Własne wyobrażenie wiary

To nie jest tak, że nagle bycie chrześcijaninem stało się dziś trudniejsze; że zaczęło wymagać podjęcia spraw, którymi dawniej chrześcijanie nie musieli się zajmować, czy rozwiązywania dylematów, których nie mieli nasi ojcowie. To raczej kwestia tego, że dzisiaj człowiek z dużą łatwością odrzuca odpowiedzialność za swoje życie przed Bogiem. Współczesny człowiek jest przekonany, że wszystko zależy od jego subiektywnej oceny. Posunięty do skrajnych konsekwencji indywidualizm lansuje ideę, według której każdy staje wobec własnej prawdy, a to prowadzi do zaprzeczenia właściwego obrazu prawdziwego Boga.

Wielu chrześcijan deklaruje się jako wierzący, ale żyje na sposób pogański. Tacy chrześcijanie są święcie przekonani, że to jest „właściwe” życie po Bożemu. Dlaczego? Ponieważ mają oni własne wyobrażenie wiary i po swojemu ją przeżywają. Są chrześcijanami, ale zachowują swoje własne nawyki, sposób myślenia, swoje obyczaje. Swoje bycie wierzącymi oceniają tak, jak ocenia je świat, mierzą taką samą miarą, jak mierzy świat. A przecież punkt widzenia świata jest zupełnie przeciwny punktowi widzenia Chrystusa. Miara świata jest zupełnie inna niż miara Chrystusowa.

Nie można być chrześcijaninem i jednocześnie uważać życie za nieszczęśliwy los, a życiowe przeciwności za zły urok. Nie można być chrześcijaninem i jednocześnie uważać chorobę za przekleństwo. Nie można być chrześcijaninem i jednocześnie uważać, że wszystko w moim życiu zależy ode mnie. Nie można być chrześcijaninem, a drugiego człowieka uważać za śmiecia, za środek produkcji lub przyjemności. Nie można być chrześcijaninem, gdy traktuje się przykazania Boże i naukę Kościoła jak kulę u nogi. Bycie chrześcijaninem zobowiązuje, bo chrześcijaństwo jest wymagające!

Świat zniewala, a Chrystus wyzwala

Chrześcijaństwo jest jak nowe, młode wino, które stale fermentuje. „Nikt nie wlewa młodego wina do starych worków skórzanych. (...) Młode wino wlewa się do młodych worków skórzanych!” (Mk 2, 22) – uczy Jezus. Kto zamyka chrześcijaństwo w ciasne ramki ludzkich poglądów czy przyzwyczajeń, wtedy staje się ono dla niego uciążliwe, staje się nieznośne. Bycie chrześcijaninem to nie jest sprawa rodzinnej tradycji, uczuć, ale sprawa przekonania, sprawa traktowania, inaczej niż inni, danego ci w prezencie życia. Postacie świata i chrześcijaństwa są nie do pogodzenia. Świat opiera się na egoizmie, a Chrystus na altruizmie; świat jest zachłanny, natomiast Chrystus wielkoduszny; świat jest naładowany zmysłowością, tymczasem Chrystus jest opromieniony czystością; świat jest przykładem pychy, za to Chrystus jest przykładem pokory; świat jest uzbrojony w przemoc, a Chrystus w cierpliwość; świat zniewala, natomiast Chrystus wyzwala; świat jest robaczywy na skutek dziedzictwa grzechu pierworodnego, tymczasem Chrystus jest wzorem nowego, młodego, pełnego świeżości człowieka.

Nie można pogodzić skarlałego życia ze zdrowym wzrostem. Nie można chrześcijaństwa wcisnąć w ramy tego świata, tak jak orła nie można zamknąć w klatce. Orzeł albo ją rozwali, albo zginie. Albo chrześcijaństwo ustrzeże się światowej trucizny, albo świat zagłuszy chrześcijaństwo, bo jak dziś widzimy, taki ma cel. „Świat będzie was nienawidził – mówił już św. Augustyn w V wieku. – Świat niszczy, ale nie zniszczy, walczy, ale nie zwalczy. Przeciw żołnierzom Chrystusa wysyła dwie armie: schlebia, aby zwieść, trwoży, aby załamać”.

Zazdroszczę tym, którzy wierzą

Być chrześcijaninem znaczy przyznawać się do Chrystusa, który powiedział o sobie: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). „Przyznając się do Chrystusa – powiedział św. Jan Paweł II w 1984 r. do młodzieży szwajcarskiej – przekonacie się, że prawda was wyzwala (...). Przyznając się do Chrystusa, macie udział w życiu, które zwyciężyło wszelką beznadziejność i zwątpienie, a nawet śmierć. (...) Chrystus jest jedyną drogą alternatywną wobec licznych błędnych dróg tego naszego świata”.

Oriana Fallaci, włoska dziennikarka i pisarka, deklarująca się jako „chrześcijańska ateistka”, napisała: „Chrześcijaństwo jest doprawdy wyzwaniem nie do odparcia, imponującym zakładem człowieka ze sobą samym, zazdroszczę tym, którzy wierzą”.

Wiara przeżywana, wyznawana i praktykowana pomaga człowiekowi żyć, radować się i cierpieć. Wiara jest podstawą, trwałym gruntem prawdziwej rzeczywistości, na którym można oprzeć całe swoje życie.

CZYTAJ DALEJ

Jan Paweł II o wojnie 1920 r.

2020-08-14 12:47

[ TEMATY ]

Cud nad Wisłą

św. Jan Paweł II

Bitwa Warszawska

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

Obchodzone w tym roku 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II zbiega się ze 100-leciem Bitwy Warszawskiej. Karol Wojtyła przyznawał, że "nosi w sercu ogromny dług" wobec bohaterów tej wojny. A nawiązując do pojęcia „Cudu nad Wisłą”, podkreślał, że „było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego zostało nazwane “Cudem nad Wisłą”.

Jan Paweł II urodził się w trakcie trwającej wówczas wojny polsko-bolszewickiej. Warto wspomnieć, że 18 maja 1920 roku, w dniu jego narodzin, w Warszawie triumfalnie witano Józefa Piłsudskiego po wyprawie kijowskiej i jego zwycięstwach odniesionych nad bolszewikami na Ukrainie. Jednak, na początku lipca z terenów obecnej Białorusi a także Ukrainy ruszyła ofensywa Armii Czerwonej.

Jan Paweł II wskazywał, że rok 1920, to „okres wielkiego zagrożenia dopiero co odrodzonej Rzeczypospolitej”. Armia Czerwona zajmowała wówczas coraz większe obszary kraju, dochodząc aż pod Warszawę. „Zdawało się – przypominał Papież – że komuniści podbiją Polskę i pójdą dalej do Europy Zachodniej, że zawojują świat” (Przemówienie na cmentarzu, Radzymin, 13 VI 1999).

Noszę w sobie wielki dług…

Szczególny hołd bohaterom i ofiarom wojny polsko-bolszewickiej Jan Paweł II złożył podczas wizyty na cmentarzu ofiar Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Radzyminie, 13 czerwca 1999 r. Miała się ona odbyć w milczeniu i modlitewnej zadumie, ale stało się inaczej.

Po wejściu na cmentarz Ojciec Święty długo modlił się w milczeniu klęcząc przed kaplicą upamiętniającą ofiary wojny 1920 roku. Następnie rozpoczął modlitwę "Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia" po czym podszedł do żyjących jeszcze kilkunastu weteranów wojny 1920 r. Niejeden z nich płakał ze wzruszenia.

Ojciec Święty wkrótce ponownie zatopił się w modlitwie o zbawienie dusz poległych w 1920 r. Licznie zebrani wierni zaintonowali "Boże coś Polskę". Po czym Jan Paweł II wpisał się do księgi pamiątkowej. W tym momencie rozległy się okrzyki: "Prosimy o słowo! Prosimy o słowo!", przerywane oklaskami.

- Chociaż na tym miejscu najbardziej wymowne jest milczenie, to przecież czasem potrzebne jest także słowo. I to słowo chcę tu pozostawić – przyznał spontanicznie Papież. - Wiecie, że urodziłem się w roku 1920, w maju, w tym czasie, kiedy bolszewicy szli na Warszawę – przypomniał. - I dlatego noszę w sobie od urodzenia wielki dług w stosunku do tych, którzy wówczas podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem. Tutaj, na tym cmentarzu, spoczywają ich doczesne szczątki. Przybywam tu z wielką wdzięcznością, jak gdyby spłacając dług za to, co od nich otrzymałem. Pragnę wszystkich uczestniczących w tym spotkaniu pobłogosławić w Imię Trójcy Przenajświętszej - powiedział.

Radzymin to miejsce szczególnie ważne!

Myśli te kontynuował w trakcie wygłoszonej w godzinę później homilii podczas Eucharystii przed katedrą warszawsko-praską, pod którą zebrało się kilkadziesiąt tysięcy wiernych. „Przed chwilą nawiedziłem Radzymin miejsce szczególnie ważne w naszej historii narodowej – podkreślił. Przyznał, że „ciągle żywa jest w naszych sercach pamięć o Bitwie Warszawskiej, jaka miała miejsce w tej okolicy w miesiącu sierpniu 1920 roku”.

- Myśl nasza kieruje się dzisiaj ku tym wszystkim, którzy pod Radzyminem i w wielu innych miejscach tej historycznej bitwy oddali swoje życie, broniąc Ojczyzny i jej zagrożonej wolności. Myślimy o żołnierzach, oficerach. Myślimy o Wodzu, o wszystkich, którym zawdzięczamy to zwycięstwo po ludzku – zauważył Papież. Nie zapomniał też o ks. Ignacym Skorupce, jako symbolu bezinteresownego zaangażowania i roli Kościoła w ówczesnej sytuacji.

A nawiązując do pojęcia Cudu nad Wisłą, podkreślił, że „było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego zostało tak nazwane”. Przypomniał, że przez całe lata trwała zmowa wokół tego tematu milczenia. Zaznaczył, że na nową diecezję warszawsko-praską „Opatrzność Boża nakłada dziś nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego Narodu i całej Europy”.

Do pojęcia „Cudu nad Wisłą” Jan Paweł II nawiązywał wielokrotnie wcześniej, przy okazji kolejnych rocznic Bitwy Warszawskiej, o których nie zapominał będąc w Rzymie. „Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny, i dlatego zostało nazwane Cudem nad Wisłą i przypisano je opiece Królowej Polski” – tłumaczył 14 sierpnia 1996 r. spotykając się z polskimi pielgrzymami w Castel Gandolfo.

Wyjaśniał przy tym, że pojęcie „Cud nad Wisłą” nie może wypierać z pamięci ówczesnych zasług konkretnych ludzi. „Wielkie dzieła Boże – podkreślał – dokonują się przez ludzi. [...] dziękujemy Bogu za to, że dał taką moc ludziom, ludziom – naszym rodakom, że dał taką moc wodzowi i armii, i że dał taką moc całemu narodowi”.

Polskim pielgrzymom Jan Paweł Ii pokazywał w kaplicy papieskiej rezydencji fresk przedstawiający symboliczne wydarzenie Cudu nad Wisłą ­- bitwę pod Ossowem z centralną postacią księdza Ignacego Skorupki z krzyżem w ręce. Malowidło to wykonał w 1933 roku Jan Henryk Rosen (1891-1982) na prośbę papieża Piusa XI, który jako nuncjusz apostolski pozostał w Warszawie latem 1920 r. i wpierał Polaków w ich walce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję