Reklama

Kościół pw. Wniebowzięcia NMP Zwycięskiej

Budujmy świątynię ducha

Krzysztof Sobot
Edycja lubelska 13/2005

Jedna z najstarszych i najpiękniejszych lubelskich świątyń - kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej w dniach 9 -10 marca br. znalazł się na szlaku nawiedzenia przez Ikonę Matki Bożej w Jej Jasnogórskim Wizerunku. W takim miejscu jak powizytkowska świątynia przeszłość nieustannie styka się z teraźniejszością, historia - niejednokrotnie bardzo bolesna - wciąż przemawia do nas, prosząc, aby jej dziedzictwo nie zostało zatracone. Wmurowane w ściany świątyni pamiątkowe tablice przypominają osoby i formacje wojskowe, szczególnie zasłużone dla naszej ojczyzny; są świadectwem najwyższego oddania wyznawanym wartościom, wierności Bogu i Ojczyźnie.

Pod koniec XIV w. w miejscu, gdzie teraz stoi murowana świątynia, wybudowano drewnianą kaplicę, poświęconą Najświętszej Maryi Pannie i św. Barbarze. Niecałe sto lat później Władysław Jagiełło, w podzięce za grunwaldzką victorię, ufundował (1412-26) tu gotycką świątynię z klasztorem dla brygidek i brygidów. W XIX w. klasztor zamieszkały siostry wizytki, których dom istniał w Lublinie od początku XVIII w. Kasata wizytek, podobnie jak innych zakonów, nastąpiła po powstaniu styczniowym, stąd do tego miejsca przylgnęła później nazwa „kościół powizytkowski”. Obiekt, wielokrotnie przebudowywany, zachował charakterystyczny podział wnętrza na dwie niesymetryczne nawy i XVI-wieczne sklepienie żebrowe: gotyckie nad nawami i renesansowe nad prezbiterium. Na początku XX w. mocno zniszczony kościół całkowicie odbudował ks. Jan Władziński.
„W tę wielowiekową historię wplata się dzisiejszy dzień nawiedzenia Maryi w Jej Jasnogórskim Wizerunku. To uświadamia nam jeszcze bardziej prawdę o tym, iż historia tego miejsca i tej świątyni jest naszą historią” - podkreślał w homilii bp Artur Miziński. „Tak doniosłe wydarzenia wyraźniej uświadamiają nam, jak bardzo włączeni jesteśmy w nurt dziejów. Zachowanie dziedzictwa przodków i przekazanie ich kolejnym pokoleniom jest obowiązkiem nas wszystkich. Nawiedzenie wspólnoty, której rektorem jest ks. prał. Franciszek Przytuła, przez obraz Matki Bożej jest kolejnym - dla wielu najważniejszym - etapem najnowszej historii tego miejsca. Trzeba jednak zadać sobie pytania: jak tworzymy tę historię? Czy jesteśmy równie odpowiedzialni jak nasi przodkowie i czy wciąż pamiętamy o tak podstawowych wartościach, jak Bóg, Honor, Ojczyzna, Naród, Rodzina?”.
W swojej wędrówce po archidiecezji Matka Boża przychodzi do każdego, przychodzi też do konkretnych wspólnot. „Drodzy Bracia i Siostry - wołał Ksiądz Biskup - musimy sobie zadać pytanie: jak my, Polacy, mieszkający na tej ziemi, w dobie tak głębokich przemian społeczno-politycznych, szanujemy naszą Matkę, Panią z Jasnej Góry? Przychodzimy do Niej, by zaczerpnąć sił, powierzamy Jej wszystkie troski, mamy nadzieję na umocnienie, ale czy jesteśmy wierni do końca? Szczególnie we współczesnych czasach, pełnych chaosu, winniśmy ponownie wracać do przesłania zawartego w Jasnogórskich Ślubach Narodu. Tak samo jak wówczas, dziś zawołać możemy: Przyrzekamy Ci, Matko, umacniać w rodzinach Królowanie Syna Twego Jezusa Chrystusa, bronić czci Imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca ducha Ewangelii i miłości ku Tobie, strzec prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych. Przyrzekamy wychowywać dziś młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić je przed bezbożnictwem i zepsuciem i otoczyć czujną opieką rodzinną. Król Władysław Jagiełło ufundował tę świątynię jako wotum dziękczynne za zwycięstwo odniesione pod Grunwaldem. My dzisiaj, jako wotum tego nawiedzenia, zatroszczmy się o budowanie świątyni naszego ducha” - zaapelował Ksiądz Biskup.

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport ONZ wskazuje na ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

2019-07-17 19:37

(KAI/VaticanNews) / Rzym

Najnowszy raport ONZ na temat bezpieczeństwa żywnościowego wskazuje, że 820 mln ludzi na całym świecie cierpi z powodu niedożywienia. Podkreślono, że choć wspólnota międzynarodowa stawia sobie ambitne cele, zakładając, że do roku 2030 plaga głodu całkowicie zniknie, to jednak statystyki pokazują, że tendencja jest wręcz odwrotna. Od trzech lat ludzi niedożywionych stale przybywa.

billycm/pixabay.com

Ofiarą głodu najczęściej padają dzieci. Co siódme rodzi się ze zbyt niską wagą. Wśród dzieci do 5. roku życia niemal 150 mln cierpi na chroniczne niedożywienie, a 50 mln – na ostry stan niedożywienia. Stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ks. Fernando Chica Arellano podkreśla, że dane te wskazują na poważne zaniedbania wspólnoty międzynarodowej. Liczby te, a przede wszystkim ludzie, którzy kryją się za nimi, muszą nas skłonić do działania – dodał kapłan.

"Ten raport mówi nam, że ludzkość nie spełniła swych obowiązków względem naszych najuboższych braci. Głód nadal rośnie. W tym kontekście widzimy, jak trudnym wyzwaniem jest realizacja jednego z celów zrównoważonego rozwoju, który zakłada likwidację głodu do 2030 r. Trzeba robić w tym celu dużo więcej" – stwierdził w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Arellano. Zwrócił uwagę na bardzo niepokojące dane: 513 mln głodnych w Azji, 256 mln w Afryce, 42 mln w Ameryce Łacińskiej.

"Ale raport pokazuje nie tylko okrucieństwo głodu. Wskazuje też inny aspekt problemu: otyłość. Otyłych jest 13 proc. dorosłych, 672 mln osób. A zatem problemem jest nie tylko niedożywienie, ale również złe odżywianie. Wspólnota międzynarodowa musi robić więcej. Brak jednak woli politycznej, aby zlikwidować przyczyny głodu, które zależą od człowieka: konflikty, kryzys gospodarczy i zmiany klimatyczne. To są trzy główne czynniki, które powodują tę klęskę" – oświadczył stały obserwator watykański przy FAO.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem