Reklama

Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski (3)

Rodzina Bogiem silna

Robert Zadura
Edycja toruńska 13/2005

Spójrzmy na dom Ludwika i Marty Frelichowskich okiem ich syna Stefana Wincentego. Obserwując swoich rodziców, spostrzegł, że wzajemnie się uzupełniali, a owocem wspólnoty, którą stworzyli, było chrześcijańskie wychowanie, jakie przekazali swoim dzieciom. Warto w tym miejscu podkreślić, że w poszukiwaniu życiowego powołania swych dzieci rodzice nie kierowali się swoimi ambicjami, ale ich realnymi możliwościami.

Rodzeństwo bardzo dużo czasu spędzało z sobą na zabawach, wspólnej pracy i wypoczynku. Podczas spotkań młodzież nie miała czasu na nudę, wykorzystując każdą okazję, chociażby do wspólnego śpiewu. Stefan Wincenty bardzo lubił śpiewać, tak jak jego siostra Stefania oraz Ludka, bratanica ks. Sosnowskiego, który był przyjacielem rodziny Frelichowskich. Często wykonywano pieśni harcerskie lub patriotyczne, np. Czy to w dzień, czy o zachodzie, Polak nie sługa.
Pani Marcjanna wspominała: „Jeden grał na pianinie, drugi na skrzypcach i zawsze było wesoło”. Ich dobrymi kolegami byli Skańscy. Mieli oni w sąsiedztwie dom muzyczny. Podczas zabaw często razem muzykowali lub tańczyli na podwórku przy muzyce gramofonowej, a także urządzali przedstawienia. Pani Marta częstowała ich wtedy świeżym ciastem przyniesionym z piekarni.
W czasie wakacji państwo Frelichowscy wyjeżdżali na wieś do cioci, do Wudzynia k. Bydgoszczy i do rodziny ks. Piotra Sosnowskiego, do Bysławia. Za Bysławiem, w odległości ok. 3 km, znajdowała się miejscowość Wełpin, do której młodzież jeździła bryczką. Odwiedzali także wujostwo w Grodnie. Zaprzyjaźnieni byli również z rodziną Kentzerów z Pruskiej Łąki.
Stefan Wincenty wspominał swoje dzieciństwo jako czas beztroski i szczęśliwy. Słowa te są szczególnie ważne, świadczą bowiem o tym, iż jego rodzice potrafili zapewnić swoim dzieciom godne warunki życia mimo trudności finansowych, jakich doświadczali. Stefan Wincenty zapisał w pamiętniku, iż jest „dumny ze swoich rodziców, że mimo trudnych warunków dzielnie trwają i walczą z wiarą w Opatrzność Bożą”. Dla niego stanowili oni wzór, co zresztą wielokrotnie podkreślał w swoich Zapiskach duchowych. Szczególnie pociągało go ich przykładne życie, jak je określił: „życie według Chrystusa”.
Pan Ludwik z panią Martą wychowali swoje dzieci w radości, a jednocześnie w bojaźni Bożej, ucząc je ludzkiej miłości. To właśnie ta miłość bez rozpieszczania, ale w atmosferze wzajemnej zgody i wesołości, obudziła w Stefanie Wincentym pragnienie tego, aby żyć tak jak oni. W swojej modlitwie wielokrotnie dziękował Bogu za wspaniałych rodziców: „Czy mógłbym nie kochać mych rodziców za ich starania, nie kochać ich za ich cnoty? Nie brać z nich wzoru dla życia, bo w niczym złym nie mogę ich naśladować, bo tego u nich nie spostrzegłem”. Przyznaje, iż czasem w domu nie podobał mu się brak porządku, lecz zarazem to, co go szczególnie urzekało, to naturalność. Jego rodzice, tak jak wszyscy, mieli też i wady, jednak według Stefana Wincentego obowiązkiem dzieci jest przede wszystkim naśladować dobre cechy swoich rodziców. Kłopoty i zmartwienia znosili oni zawsze ze spokojem, bez krzyków i narzekań.
Wspólnota rodzinna budowana była na modlitwie. Frelichowscy aktywnie włączali się w życie lokalnego Kościoła, np. brali czynny udział w procesji rezurekcyjnej na Wielkanoc, dzieci dzwoniły wówczas dzwonkami. Kolacje u państwa Frelichowskich zawsze kończyły się wspólnym pacierzem. W miesiącach różańcowych wspólnie odmawiali Różaniec. Dla całej rodziny bardzo uroczysty był każdy pierwszy piątek miesiąca. Wtedy to gromadzili się wraz z czeladnikami przed obrazem Serca Jezusowego i odmawiali Litanię do Najświętszego Serca Jezusa. Obraz Serca Jezusowego miał swoją historię, gdyż w 1908 r. młode małżeństwo Marta i Ludwik Frelichowscy dostali go w prezencie ślubnym. Odtąd w ich domu zawsze paliła się przed nim oliwna lampka. Nabożeństwo to było ulubioną formą wspólnej modlitwy. W okresie Wielkiego Postu codziennie rozważali także Litanię do Męki Pańskiej. W dni świąteczne zawsze byli razem i mimo problemów finansowych spędzali je w miłej i braterskiej atmosferze. Wtedy górę brały nie tylko wartości duchowe, jak np. wspólna Komunia św., ale i te zewnętrzne, a więc odpowiedni ubiór, lepszy posiłek.
Stefan Wincenty cieszył się, że mógł pielęgnować wartości, które otrzymał w domu, i z dumą przekazywał je innym ludziom. W swym Pamiętniku zapisał, iż „rodzice dali mu zdrowy i jasny pogląd na życie, wszczepili w duszę ten Boski pierwiastek, który przejawiał się w miłości ogólnoludzkiej zarówno dla uciśnionych, jak i biednych”. Inną cenną wartością, jaką dzieci wyniosły ze swego domu rodzinnego, było na pewno poszanowanie dla pracy, a jak wiemy, państwo Frelichowscy wykonywali ją bardzo starannie, dając z siebie wszystko. Potwierdzają to słowa Stefana Wincentego zapisane w Pamiętniku, w którym szczególnie dziękował za to, iż rodzice nauczyli go miłować solidną pracę. Pamiętajmy, że w związku z prowadzeniem piekarni zawsze było jej dużo, a w wolnych chwilach należało pomóc dziadkom, którzy posiadali duży ogród. W ich domu nie było bezczynności, wszyscy doskonale wiedzieli, co muszą zrobić, aby rzetelnie wypełnić swoje obowiązki.

Dania ma swoje drzewo w Yad Vashem

2018-02-16 08:31

Sonia Janiec

Archiwum
Duńskie drzewo pamięci w Yad Vashem

Raz po raz pada publicznie idea, aby Polska jako „jedyna” miał swoje drzewo zasadzone w Gaju Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata na terenie kompleksu Instytutu Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie.
Jak powszechnie wiadomo, choć jak się okazuje nie wszystkim, jako jedyna ma swoje drzewo w tym miejscu i od wielu lat – Dania.
Naród duński uznany został „in gremio” za sprawiedliwy wśród narodów świata.

Za co?

W sierpniu 1943 roku, w związku z nasileniem działalności ruchu oporu, namiestnik III Rzeszy Obergruppenfuhrer Werner Best wydał polecenie kolaboracyjnemu rządowi Danii polecenie wprowadzenie stanu wyjątkowego nakładającego na społeczeństwo szereg restrykcji. Zostaje wprowadzona kara śmierci za ich nieprzestrzeganie. Zarówno rząd jak i król Danii Chrystian X odmawiają. Sędziwy monarcha, przejdzie do historii, jako ten, który w geście solidarności z Żydami każe sobie naszyć na mundur, w którym chodzi, żółtą Gwiazdę Dawida.

Uczą się o tym w szkołach dzieci nie tylko w Danii.

29 września rabin Marcus Melchior dowiaduje się o zakończeniu tajnych przygotowań do masowej akcji deportacji Żydów do obozów śmierci. Natychmiast to ogłasza. Reakcja Duńczyków jest natychmiastowa. Rusza akcja wywożenia kutrami i łodziami Żydów do neutralnej Szwecji. Z prawie 50 portów i przystani na wybrzeżu duńskim na ponad trzystu jednostkach pływających zostanie wywiezionych 7220 Żydów i prawie siedmiuset ich nieżydowskich współmałżonków. Przeciętnie każda jednostka odbędzie trzy kursu pomiędzy Danią i Szwecją. W dziesięć dni nie ma już w kraju żadnego zagrożonego wywiezieniem do obozu Żyda.

Muzeum Narodowe Danii
Nawet takimi łodziami Duńczycy wywozili Żydów do Szwecji

Wśród przykładów ludzkiej solidarności wymieniani są m.in. luterańscy pastorzy zaciągający pożyczki na finansowanie operacji przerzutowej, dzielni rybacy czy zwykli ludzie posiadający łodzie i jachty.

Używając opisu statystycznego, licząca w 1943 roku 3,95 miliona ludności Dania uratowała z Holocaustu 7,92 tysiąca istnień ludzkich.

Yad Vashem uhonorował ten ogólnonarodowy akt duńskiej solidarności drzewem dla całego narodu – People of Denmark.
Warto o tym wiedzieć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Śladami Jezusa” – multimedialna wystawa na Jasnej Górze

2019-07-15 19:36

AKW

Bożena Sztajner/Niedziela

Multimedialna wystawa pt. „Śladami Jezusa” zorganizowana na parkingu nieopodal Domu Pielgrzyma przy Jasnej Górze została oficjalnie otwarta. W symbolicznym odsunięciu kotary prowadzącej do wystawowych przestrzeni uczestniczyli bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy w Częstochowie, o. Waldemar Pastusiak, paulin, kustosz Jasnej Góry, Krzysztof Noworyta – pomysłodawca i realizator wystawy, o. prof. Narcyz Klimas – franciszkanin, opiekun merytoryczny wystawy, dr Artur Dąbrowski – prezes Akcji Katolickiej w archidiecezji częstochowskiej.

Zobacz zdjęcia: Otwarcie wystawy "Śladami Jezusa"

Twórcy ekspozycji zastosowali nowoczesne środki wyrazu, aby ukazać zwiedzającym historię Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa, ale jak podkreśla Krzysztof Noworyta, wykorzystali przede wszystkim wyniki badań naukowych. Nowoczesny kształt wystawy: wykorzystanie filmów, animacji komputerowych, a nawet zapachów, stworzonych na podstawie biblijnych opisów pozwala zwiedzającym na odbycie podróży do źródeł chrześcijaństwa.

- Jeżeli ambicją każdego wierzącego człowieka jest naśladowanie Jezusa, to nie da się tego zrobić bez poznania tych miejsc, w których Jezus żył i kształtował swoje człowieczeństwo – podkreślił podczas otwarcia bp Andrzej Przybylski. Dodał, że liczy, że wystawa będzie dla każdego zwiedzającego osobistym kontaktem z przestrzenią Bożego Grobu, Wieczernika i Góry Oliwnej, a także przypomnieniem o chrześcijańskiej obecności w tym miejscu, obecności, która dziś jest ciągle zagrożona. Wystawa ma też swój wymiar kulturowy – przypomina, że nasza cywilizacja polska, europejska, jest zbudowana na fundamencie judeo-chrześcijańskim. Ziemia Święta i to co się w niej wydarzyło jest w sporej odległości od Europy, ale duchowo są to nasze fundamenty.

O. Waldemar Pastusiak – kustosz Jasnej Góry pogratulował twórcom pomysłu. - Wystawa to dobry moment, aby spotkać się z Ziemią Świętą – powiedział. - Mam nadzieję, że przyniesie dobre owoce, a pielgrzymi zostaną ubogaceni zarówno spotkaniem z Matką Bożą na Jasnej Górze, ale też poznaniem Ziemi Świętej.

Wystawa zajmuje ok. 900 m. kw. Narratorem prowadzącym widza jest aktor Piotr Fronczewski. Dopełnieniem jego narracji jest śpiew syryjskiej artystki mieszkającą w Polsce - Myrne Kbbeh. Wystawa będzie dostępna w Częstochowie do 27 października br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem