Reklama

"Panie, przymnóż nam wiary"

Adam Ostrowski
Edycja łowicka 44/2001

Pod takim hasłem w dniach 7-11 października w bazylice katedralnej w Łowiczu odbywały się rekolekcje ewangelizacyjne dla wiernych z Łowicza i okolic. Inicjatorem przeprowadzenia takich ćwiczeń duchowych była działająca przy parafii grupa modlitewna Odnowy w Duchu Świętym, która zaproponowała ich zorganizowanie proboszczowi - ks. prał. Wiesławowi Skoniecznemu. Ksiądz Proboszcz przyjął propozycję z radością. Na jego prośbę rekolekcje przeprowadził znany w całej Polsce ze swoich publikacji książkowych w dziedzinie duchowości jezuita - o. Józef Kozłowski. Przez wszystkie dni towarzyszył mu łódzki zespół religijny " Mocni w Duchu", którego członkowie swoim śpiewem i grą ożywiali każde liturgiczne spotkanie.

Każdego dnia Ojciec Rekolekcjonista starał się przybliżyć uczestnikom konkretną prawdę. Niedzieli więc towarzyszył temat: " Oczekiwania Boga w sercu człowieka". W poniedziałek o. Kozłowski zastanawiał się z wiernymi nad tematem: "Z grzechu do wolności". Wtorkowe rozważanie poświęcone było uzdrawiającej mocy Jezusa: "Jezus uzdrawia i przebacza". Spotkanie to połączone zostało z tzw. modlitwą uzdrowienia. W tej też intencji sprawowana była Msza św.: "O uzdrowienie" . Z kolei środowemu spotkaniu towarzyszyło hasło: "Odnowić się w Chrystusie". Podczas Eucharystii wierni mogli w sposób uroczysty raz jeszcze opowiedzieć się za Jezusem Chrystusem jako Zbawicielem i odnowić wyznanie wiary. Ostatni dzień - czwartek - kończący rekolekcyjne ćwiczenia, poświęcony był tajemnicy Ducha Świętego, stąd i hasło: " Weźmijcie Ducha Świętego, aby służyć innym". Po uroczystej Mszy św. na zakończenie rekolekcji towarzyszący o. Kozłowskiemu zespół "Mocni w Duchu" zaprezentował koncert ewangelizacyjny pt.: "Uczyńcie, co wam powie Syn". Pod wpływem pięknej, porywającej muzyki i śpiewu wszyscy powstali z ławek, zaczęli klaskać, śpiewać, a nawet tańczyć. Był to piękny przykład na to, iż w świątyni Pańskiej można Boga chwalić nie tylko słowem śpiewanym, ale i tańcem.

Godnym podkreślenia jest fakt, iż rekolekcje te nie zostały zorganizowane ani w okresie Adwentu, ani też Wielkiego Postu, kiedy to w zwyczaju każdej parafii jest przeprowadzenie podobnych ćwiczeń duchowych, do czego zresztą przyzwyczajeni są parafianie i tradycyjnie w nich uczestniczą. Tym razem rekolekcje odbyły się w październiku, nietypowym czasie, a mimo tego świątynia katedralna każdego dnia o godz. 18.00 była pełna. Można więc mieć pewność, patrząc na postawę uczestników, że ćwiczenia te, w myśl tematu wiodącego, umocniły ich wiarę.

Ale to nie jedyna forma pracy duszpasterskiej w parafii katedralnej. W deklaracji o wolności religijnej Dignitatis humanae Soboru Watykańskiego II czytamy, iż wolność religijna wymaga, aby wspólnotom religijnym nie przeszkadzano w swobodnym okazywaniu szczególnej wartości ich nauki dla organizowania społeczeństwa i ożywiania całej aktywności ludzkiej. A wreszcie w społecznej naturze i w samej istocie religii ma fundament prawo, przysługujące ludziom do tego, by kierując się własnym zmysłem religijnym, mogli swobodnie odbywać zebrania i zakładać stowarzyszenia o celach wychowawczych, kulturalnych, charytatywnych i społecznych (DWR 14). W tych kategoriach mieszczą się wszelkie grupy parafialne, m.in. modlitewne, co w pełni znajduje potwierdzenie w bazylice katedralnej.

W parafii katedralnej w Łowiczu od 37 lat istnieje Maryjna Wspólnota Modlitewna, której świeckim animatorem jest Paweł Szczepanik. Skupia ona około 100 osób, w tym ok. 50 osób zaangażowanych jest w miarę aktywnie. Regularnie spotykają się oni na wspólnych modlitwach ofiarowanych szczególnie za Ojczyznę. Od kilku lat 27 dnia każdego miesiąca członkowie Wspólnoty gromadzą się o godz. 17.30 w bazylice katedralnej na wspólnym Różańcu, po którym o odprawiana jest Msza św. w intencji Ojczyzny. Po niej ks. Wiesław Skonieczny wygłasza do zebranych katechezę, bowiem jak mówi, zależy mu na tym, by ta wspólnota pogłębiała swoją wiarę nie tylko na poziomie wewnętrznym, modlitwy, ale także i w sferze intelektualnej, racjonalnej. Stąd każde comiesięczne spotkanie kończy się konkretną katechezą. Oczywiście nie przychodzą wszyscy, ale każdorazowo, jak twierdzi Paweł Szczepanik, gromadzi się od 40 do 70 osób.

Działalność Wspólnoty nie ogranicza się tylko do spotkań modlitewnych. Wielu jej członków, na miarę swoich możliwości, stara się na co dzień być narzędziem Bożej miłości i radości, chociażby przez posługę chorym, potrzebującym, czy też tak prozaiczne zjawiska, jak troska o należyty stan kapliczek przydrożnych znajdujących się w Łowiczu. Można tu wymienić dzieło odnowienia jednej z nich - znajdującej się przy łowickim Zakładzie Energetycznym.

Opiekunem Wspólnoty jest ks. prał. Wiesław Skonieczny, który stara się organizować wyjazdy pielgrzymkowe w celu większej integracji członków. I tak w lipcu br. miejscowy duszpasterz zorganizował pielgrzymki: do Lichenia i do Częstochowy. Z kolei we wrześniu katedralna Maryjna Wpólnota Modlitewna kilka dni pielgrzymowała na Podlasie, nawiedzając m.in. katedrę w Drohiczynie, prawosławną Świętą Górę w Grabarce, Pratulin - miejsce męczeńskiej śmierci Wincentego Lewoniuka i 12 towarzyszy-męczenników, unicką parafię w Kostomłotach oraz słynne sanktuarium maryjne w Kodniu. Tam łowiczanie uczestniczyli w comiesięcznym czuwaniu przed cudownym obrazem Matki Bożej Kodeńskiej, na które przybywają pielgrzymi z całej Polski. Tym razem w zastępstwie Księdza Proboszcza grupie przewodził ks. Henryk Andrzejewski pracujący w parafii katedralnej.

Na pozór grupa jak wiele innych. Widać jednak wśród jej członków więź wiary i troskę o Ojczyznę, co wyraża się we wspólnotowej modlitwie. Ale to nie jest jedyna grupa, działająca przy katedrze łowickiej. Działa także kilka wspólnot neokatechumenalnych, założonych jeszcze przez poprzedniego proboszcza - ks. prał. Jerzego Borsa oraz grupa oazowa Światło-Życie. Można więc powiedzieć, mając w pamięci wspomniane rekolekcje ewangelizacyjne, iż duszpasterstwo grup i wspólnot w tej parafii ma swoją przyszłość i co warte jest podkreślenia, bardzo leży to na sercu katedralnym duszpasterzom z Księdzem Proboszczem na czele. Życzymy im wiele radości z tej pracy i godnych naśladowców w innych wspólnotach parafialnych. Za ich pracę Bóg zapłać! I Szczęść Boże na dalszą pracę duszpasterską.

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: współczucie jest językiem Boga

2019-09-17 13:19

st (KAI) / Watykan

Współczucie jest jak „soczewka serca”, która pozwala nam zrozumieć wymiary rzeczywistości. Jest ono także językiem Boga, podczas gdy wiele razy językiem ludzi jest obojętność – powiedział Franciszek podczas porannej Mszy św. odprawianej w Domu Świętej Marty. Ojciec Święty nawiązując do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Łk 7,11-17), mówiącego o wskrzeszeniu młodzieńca z Nain, zachęcił do otwarcia serc na współczucie i nie zamykania się w obojętności.

screenshot/TV Vaticana

Papież zauważył, że Ewangelista nie mówi, iż Jezus miał współczucie, ale że „Pan został ogarnięty wielkim współczuciem”, jakby chciał powiedzieć, że padł On „ofiarą współczucia”. Był tłum, który za Nim podążał, byli ludzie, którzy towarzyszyli tej wdowie, ale Pan Jezus widział, że pozostała sama i utraciła swoje jedyne dziecko. Franciszek wskazał, że to właśnie współczucie sprawia, iż możemy dogłębnie zrozumieć rzeczywistość.

„W Ewangeliach dostrzegamy, że Jezusa często ogarnia współczucie. Współczucie jest także językiem Boga: w Biblii nie zaczyna się ono pojawiać z Jezusem, ale to Bóg powiedział Mojżeszowi: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego» (Wj 3, 7); to współczucie Boga posyła Mojżesza, aby zbawił lud. Nasz Bóg jest Bogiem współczucia, a współczucie jest - można powiedzieć - słabością Boga, ale także Jego siłą. Jest tym najlepszym, co nam daje: ponieważ to współczucie sprawiło, że posłał do nas swego Syna. Współczucie jest językiem Boga” – powiedział Ojciec Święty.

Papież dodał, że współczucie nie jest uczuciem litości, jak w sytuacji, gdy widzimy zdychające zwierzę, ale angażowaniem się w problemy innych, tam gdzie stawką jest ludzkie życie.

Nawiązując natomiast do ewangelicznej sceny rozmnożenia chlebów Franciszek podkreślił, że wskazuje ona na obojętność uczniów, która sprawiła, że Pan Jezus, być może ogarnięty wewnętrznym gniewem, powiedział do nich: „Wy dajcie im jeść”. Zachęcił ich, by zatroszczyli się o ludzi, aby nie myśleli, że po takim dniu mogliby pójść do wiosek, żeby kupić sobie chleb. Także w tym fragmencie Ewangelia powiada, że Pan „Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza” (Mk 6, 34). Papież zauważył, że z jednej strony mamy zatem gest Jezusa, współczucie, z drugiej strony egoistyczne podejście uczniów, którzy „szukają rozwiązania, ale bez angażowania się”, którzy nie chcą pobrudzić sobie rąk, jakby chcieli powiedzieć, żeby ci ludzie radzili sobie sami:

„I tutaj, o ile współczucie jest językiem Boga, to tak często językiem człowieka jest obojętność. Podjąć odpowiedzialność tylko do tego punktu, i dalej się nie przejmować. Obojętność. Jeden z naszych fotografów, z „L'Osservatore Romano”, zrobił zdjęcie, które jest teraz w Urzędzie Jałmużnika Papieskiego, nazwane „obojętność”. Już kiedyś o tym mówiłem. Pewnej zimowej nocy przed luksusową restauracją kobieta mieszkająca na ulicy wyciąga rękę do innej kobiety wychodzącej z restauracji, dobrze okrytej, a ta odwraca wzrok. To jest obojętność. Idźcie i spójrzcie na to zdjęcie: to obojętność. Nasza obojętność. Ileż razy odwracam spojrzenie ... I w ten sposób zamykamy drzwi współczuciu. Możemy zrobić rachunek sumienia: czy zazwyczaj odwracam wzrok? Czy też pozwalam Duchowi Świętemu poprowadzić mnie drogą współczucia? Które jest cnotą Boga ...” – powiedział Ojciec Święty.

Papież wyznał, że w dzisiejszej Ewangelii poruszyły go słowa Pana Jezusa mówiącego do wdowy: „Nie płacz”. Następnie dotykającego mar, każącego chłopcu wstać, a kiedy młody człowiek usiadł i zaczął mówić, ewangelista podkreślił:: „I oddał go jego matce”.

„Oddał to: akt sprawiedliwości. Słowo to jest używane w sprawiedliwości: zwrócił. Współczucie prowadzi nas na drogę prawdziwej sprawiedliwości. Zawsze musimy zwracać własność tym, którzy mają określone prawo, a to nas zawsze ratuje przed egoizmem, obojętnością, zamknięciem się w sobie. Kontynuujemy dzisiejszą Eucharystię słowami: „Pan napełnił się wielkim współczuciem”. Niech ogarnie Go również współczucie każdego z nas: tego potrzebujemy” – stwierdził Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem