Reklama

Cisza dzwoni w uszach

Piotr Chmieliński
Edycja warszawska (st.) 13/2005

Prowadzą surowe, ascetyczne życie. Nie wychodzą zza klauzury. Od pięciu lat mieszkają w klasztorze w Nowych Osinach k. Mińska Mazowieckiego. - Karmelitanki bose są wielkim skarbem dla całej naszej parafii - mówi ks. Leszek Mencel, proboszcz parafii św. Michała Archanioła, na terenie której leży klasztor.

Taksówka, którą jadę, z trudem przebija się przez zasypaną śniegiem polną drogę. Wokół pojedyncze wiejskie zagrody. Cisza, spokój. Nie widać w ogóle ludzi.
Wreszcie na horyzoncie pojawia się budynek, który wyraźnie odróżnia się od innych. To klasztor Karmelitanek Bosych w Nowych Osinach koło Mińska Mazowieckiego. Jedyny klasztor klauzurowy w diecezji warszawsko-praskiej.
- Jeszcze trochę popadałoby śniegu i byśmy nie dojechali - mówi taksówkarz zatrzymując się przed klasztorem. Przez zaspy białego puchu brnę do furty. Klasztor wygląda jakby spał.

Siostra kołowa

Naciskam dzwonek i po chwili odzywa się brzęczyk domofonu. Wchodzę do obszernego pomieszczenia zwanego furtą. Po lewej stronie, za małym, zakratowanym okienkiem widzę twarz starszej siostry. Wita mnie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Wyjaśniam, że byłem umówiony z siostrą przełożoną. Furtianka każe mi czekać i zamyka zakratowane okienko. Rozglądam się wokół. W gablocie na ścianie wiszą różne karmelitańskie dewocjonalia: krzyżyki, medaliki, szkaplerze, figurki gipsowe oraz książki z dziedziny duchowości. Wszystko to można kupić u siostry furtianki, która zwie się również kołową, ponieważ obok swojego zakratowanego okienka ma obszerny bęben obrotowy, tzw. koło. Gdy siostra chce coś komuś podać, wkłada to do koła, przekręca i po chwili można już odebrać przedmiot od strony nie objętej klauzurą.
Właśnie przez koło otrzymuję od furtianki klucz do rozmównicy. Ponieważ siostry nie mogą opuszczać klauzury, gość musi sobie sam otworzyć rozmównicę. W Osinach znajduje się ona na pierwszym piętrze. Kierując się w stronę schodów mijam wejście do kaplicy. To w niej, w dni powszednie o 7.30, a w niedzielę o 6.30 sprawowana jest Msza św. dostępna dla wszystkich. Siostry uczestniczą w Eucharystii oczywiście zza kraty, pozostając cały czas w klauzurze.

Rozmowa przez kratę

Rozmównica okazuje się niewielkim pokojem z oknem. Na środku ustawiono stół i 4 krzesła. Jest jeszcze wieszak na ubrania. Jednak uwagę zwraca przede wszystkim masywna, zasłonięta zasłonką krata. Siadam na krześle i czekam. Cisza aż dzwoni w uszach. Po chwili słyszę za kratą kroki i zasłonka zostaje odsłonięta zamaszystym ruchem.
Wita mnie uśmiechnięta siostra przeorysza Maria Ina od Eucharystii. Po drugiej stronie kraty, za siostrą przełożoną, widać prostokątne pomieszczenie. Jedyną ozdobą jest wiszący na ścianie krzyż. Pod ścianami stoją długie ławki, które wykorzystywane są, kiedy w rozmównicy gromadzi się cała wspólnota sióstr, np. na spotkanie z jakimś ważnym gościem.
Obecnie w klasztorze w Osinach mieszka 13 sióstr. Docelowo może mieszkać nawet 21, bo taką górną granicę ustala prawo zakonu karmelitańskiego. Ale na razie nowych powołań nie ma. 3 siostry są w nowicjacie, reszta złożyła już śluby wieczyste.

Reklama

7 godzin modlitwy dziennie

Podstawowym powołaniem sióstr jest modlitwa. Zajmuje ok. 7 godzin dziennie. - Modlimy się, zgodnie z charyzmatem naszego zakonu. Przede wszystkim za kapłanów i teologów. Ale również za całą diecezję i wszystkie jej sprawy. Oczywiście polecamy Bogu także intencje zgłaszane nam przez wiernych - mówi Siostra Przeorysza.
Pytam, o której wstają. Przełożona zamyśla się. - Wstajemy wtedy, kiedy budzą - odpowiada po chwili. Potem dodaje, że budzi specjalnie wyznaczona do tego celu siostra, za pomocą kołatki o 5.20. Następnie są aż 2 godziny modlitwy: jutrznia, rozmyślanie i Msza św., po której siostry jedzą śniadanie. Potem idą do pracy. Wykonują różne zajęcia. Przede wszystkim są to zadania związane z codziennym funkcjonowaniem klasztoru. A więc gotowanie, sprzątanie, pranie, drobne naprawy. Latem siostry pracują w ogrodzie, gdzie uprawiają warzywa i owoce. W miarę możliwości i zleceń podejmują też prostą pracę zarobkową, np. haftowanie szat liturgicznych, szycie, wykonywanie figurek z gipsu i wosku.
O godz. 12.00 w klasztorze jest obiad poprzedzony brewiarzową modlitwą w ciągu dnia. Po obiedzie siostry znowu się modlą. Potem ponownie idą do pracy, a następnie do chóru na modlitwę i do refektarza na kolację.
Podobnie jak zaczynają, tak i kończą dzień modlitwą. Spać idą ok. godz. 22.00. W programie dnia ważnym punktem jest tzw. rekreacja wspólnotowa. To jedyny czas w ciągu dnia, kiedy siostry mogą ze sobą swobodnie rozmawiać, wykonując przy tym jakieś drobne prace, głównie robótki ręczne. W czasie rekreacji można przeczytać także gazety, ale tych jest bardzo mało. Dociera biuletyn KAI oraz Niedziela.
- Dzięki temu wiemy, co się dzieje w Polsce i na świecie i za co mamy się modlić. Dzięki Niedzieli Warszawskiej na bieżąco śledzimy czym żyje nasza diecezja - mówi Siostra Przeorysza. Dodaje, że z radia i telewizji siostry nie korzystają.

Spełnione marzenie miejscowego rolnika

Do Osin karmelitanki przybyły 5 lat temu z klasztoru przy ul. Wolskiej w Warszawie. Liczba sióstr w tamtym klasztorze przekroczyła bowiem grubo przepisowe 21 i zakonnice szukały miejsca na nową fundację. Ziemię pod klasztor podarował im Aleksander Kulma, rolnik z Osin, który od młodości marzył, aby na jego ojcowiźnie powstał klasztor. - Był szczęśliwy, że jego marzenia się urzeczywistniły. Z całych sił, tak jak potrafił, starał się aktywnie włączać w prace wokół klasztoru. Pragnął, aby okoliczny teren był coraz piękniejszy. Niestety, nasz fundator zmarł w sierpniu zeszłego roku - mówi Siostra Przeorysza.
Projekt klasztoru i kościoła klasztornego jest dziełem architekta Józefa Zbigniewa Polaka. W stylu nawiązuje do tradycji romańskiej. W projektowaniu wnętrz dużą pomoc okazał architekt Włodzimierz Karczmarzyk. Razem stworzyli formę romańską z elementami podkreślającymi współczesność budowli.

Żyją z ofiar

Klasztor i kościół są ciągle jeszcze w budowie, która posuwa się wolno, bo siostry nie mają pieniędzy. Kościół jest w stanie surowym i nie wiadomo, kiedy będzie mógł zostać oddany do użytku. Wykończenia wymaga też wschodnie skrzydło klasztoru. Jednak najpilniejszym zadaniem stojącym przed siostrami jest przygotowanie do użytku docelowego chóru zakonnego, który będzie przylegał do kościoła. Obecnie siostry modlą się bowiem w prowizorycznym chórze w przyszłej rozmównicy, a jest tam bardzo ciasno.
Na wszystkie inwestycje budowlane potrzeba sporo pieniędzy. Tymczasem zakonnicom nie zawsze starcza na opał, aby ogrzać klasztor. Dużo kosztuje także telefon, bo dla zakonnic, które nie mogą wychodzić z klauzury, jest to podstawowa droga komunikacji ze światem. Siostry nie wyżyłyby więc, gdyby nie ofiarodawcy. A tych jest niewielu. - Pomagają nam głównie osoby prywatne, które dzielą się z nami swoim ubóstwem. Najbardziej hojni są ubodzy. I to dzięki nim żyjemy - podkreśla Siostra Przeorysza. Dodaje, że dużą łaską dla klasztoru są dwie siostry, które otrzymują emerytury. - To jest dla nas ważny zastrzyk finansowy. Bo to jest tak, jak mówił jeden z naszych ojców karmelitów: największą przysługą, którą karmelitanka może dać swojemu klasztorowi, to dożyć 60 lat w dobrym zdrowiu, a potem żyć jeszcze długo i szczęśliwie - mówi Siostra Przeorysza.

Do Osin na rekolekcje

Chociaż klasztor nie jest jeszcze wykończony, siostry zapraszają wszystkich chętnych na pobyt rekolekcyjno-wypoczynkowy. Dysponują kilkoma pokojami gościnnymi, zapewniają wyżywienie. Goście mogą uczestniczyć razem z siostrami w Eucharystii oraz w Liturgii Godzin. Zaproszone są nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Przyjazd możliwy jest po uprzednim umówieniu się telefonicznie.
Karmelitanki zapraszają także wiernych na uroczystości związane z peregrynacją relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus, karmelitanki bosej. Relikwie przybędą do klasztoru w Osinach 2 czerwca i zostaną tam do 3 czerwca.

Klasztor Sióstr Karmelitanek Bosych
Nowe Osiny, ul. Św. Józefa 23
05-300 Mińsk Mazowiecki,
tel. (0-25) 759-65-59
PKO BP Oddz. Mińsk Mazowiecki
31 1020 4476 0000 8702 0083 5926

Watykan: w listopadzie Franciszek odwiedzi Tajlandię i Japonię

2019-07-18 13:09

kg (KAI/RD) / Watykan

W dniach 19-26 listopada Franciszek odbędzie swą siódmą w tym roku a 32. od początku pontyfikatu podróż zagraniczną – tym razem do Tajlandii i Japonii. Będzie to zarazem jego ósma wyprawa do Azji i druga, podczas której przeleci nad przestrzenią powietrzną komunistycznych Chin. Po raz pierwszy doszło do tego w połowie sierpnia 2014, gdy Ojciec Święty odwiedził Koreę Południową.

pl.wikipedia.org

Według dotychczasowych, wstępnych ustaleń papieska pielgrzymka apostolska obejmie stolicę Tajlandii – Bangkok oraz Tokio, Hiroszimę i Nagasaki w Japonii, nie można jednak wykluczyć, że do programu wizyty dojdą też inne jeszcze miasta.

Będzie ona miała liczne aspekty duszpasterskie i geopolityczne. Głównymi elementami podróży do Japonii będą uczczenie przez papieża-jezuitę wielowiekowej obecności jego współbraci zakonnych w tym kraju oraz spotkanie z władzami i społeczeństwem państwa, które w tym roku gości spotkanie Grupy 20 i odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu stabilności na Dalekim Wschodzie.

Zdaniem wielu obserwatorów Ojciec Święty, znany ze swego zaangażowania na rzecz pokoju, w Japonii z pewnością poprosi o wybaczenie w imieniu całej ludzkości za bomby atomowe zrzucone przez Amerykanów w sierpniu 1945 na Hiroszimę i Nagasaki. W pewnym sensie „wyręczy” więc ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamę, który w czasie swej wizyty w Japonii w maju 2016 nie zdobył się na podobny gest. Innym pokojowym punktem odniesienia może też być zachęcenie rządu w Tokio, aby nie wyrzekał się konstytucyjnego zakazu posiadania sił zbrojnych, zawartego w art. 9 japońskiej ustawy zasadniczej.

Oba państwa azja6tyckie będą po raz drugi gościły biskupa Rzymu, po św. Janie Pawle II, który odwiedził najpierw Japonię w dniach 23-26 lutego 1981, a następnie Tajlandię – 10-11 maja 1984. Na trasie tej pierwszej podróży znalazły się wówczas te same miasta, w których będzie przebywał teraz papież Bergoglio, podczas gdy program pobytu w Tajlandii obejmował Bangkok, Phanat Nakhon i Sampran.

W tym drugim kraju, którego mieszkańcy w większości wyznają buddyzm, właśnie dialog międzyreligijny będzie z pewnością jednym z najważniejszych punktów programu.

W tym roku Ojciec Święty odwiedził już Panamę (23-25 stycznia), Zjednoczone Emiraty Arabskie (3-5 lutego), Maroko (30-31 marca), Bułgarię i Macedonię Północną (5-7 maja) oraz Rumunię (31 maja-2 czerwca). Na 4-10 września zaplanowano jego podróż do Mozambiku, na Madagaskar i Mauritius.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Licheń: zakończyły się warsztaty Ars Celebrandi

2019-07-18 21:22

dg / Licheń (KAI)

Szósta edycja największych na świecie warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi dobiegła końca. W dniach 11-18 lipca w licheńskim sanktuarium około 200 uczestników doskonaliło się w celebrowaniu liturgii według dawnych obrzędów. "Wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował" - mówił w rozmowie z KAI ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów.

Archiuwum Sanktuarium

- Podczas naszych warsztatów staramy się pokazać, że liturgia to nie tylko obrzędy, gesty czy śpiewy, ale to wszystko ma nas otwierać na liturgię niebieską. Zdajemy sobie sprawę, że my do liturgii rozgrywającej się w niebie dołączamy, najpiękniej jak potrafimy. Dlatego wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował - mówi w rozmowie z KAI kapelan warsztatów, ks. Paweł Korupka.

W tegorocznej edycji udział wzięło ponad 50 księży i kleryków nie tylko z Polski, ale i z kilkunastu krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Oprócz księży diecezjalnych przybyli m.in. dominikanie, pijarzy, redemptoryści i sercanie. Dziewięciu kapłanów odprawiło na tegorocznych warsztatach swoją pierwszą Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (NFRR). Pozostali doskonalili posiadane wcześniej umiejętności. Dzięki współpracy z klasztorem benedyktynów w Tyńcu wszyscy kapłani i klerycy uczestniczący w Ars Celebrandi mogli doskonalić śpiew kapłański pod kierunkiem kantora klasztoru tynieckiego.

Msza święta oprócz celebransa wymaga także ministrantów. Na tegoroczne warsztaty Ars Celebrandi przybyło ich ponad stu, z czego ok. 25 z grup dla początkujących służyło do Mszy św. w NFRR po raz pierwszy. Dla obcokrajowców nie mówiących po polsku zorganizowana została grupa anglojęzyczna.

- Od ciszy i kontemplacyjnej atmosfery w czasie Mszy recytowanych, poprzez okazałość celebracji solennych, aż po piękny śpiew oficjum brewiarzowego, przez te osiem dni mogliśmy doświadczać różnorodności rzymskiej liturgii, pogłębiając jednocześnie osobistą relację z Panem Bogiem. Mimo że jestem związany z dawna liturgią już od jakiegoś czasu, miałem tu okazję doświadczyć nowych rzeczy, np. benedyktyńskiego monastycznego oficjum czy posługi przy solennej Mszy. Bardzo ważna jest dla mnie towarzysząca całym warsztatom serdeczna atmosfera – mówi Filip Tomaszewski z Oleśnicy.

Poza celebracją kapłańską i ministranturą prowadzone były również warsztaty chorału gregoriańskiego dla śpiewaków liturgicznych, oddzielnie dla mężczyzn i kobiet. Wszyscy uczestnicy korzystali z nabywanych umiejętności podczas licznych codziennych Mszy św. oraz godzin brewiarzowych. Jednak docelowo będą je wykorzystywali tam, gdzie mieszkają – w diecezjalnych środowiskach tradycji łacińskiej, a także rodzinnych parafiach i placówkach posługi duszpasterskiej.

Uczestnicy „Ars Celebrandi” mogli zapoznać się również z bardziej specyficznymi celebracjami, których nie można przeżyć w Kościele na co dzień. W poniedziałek 15 lipca w głównej bazylice licheńskiej odprawiona została Msza św. solenna w rycie dominikańskim – jest to własny obrządek liturgiczny tego zakonu, obowiązujący od jego początków do 1969 r., a dzisiaj celebrowany okazjonalnie.

– We wtorek odprawiono uroczyście Requiem za papieża Innocentego III. Na symbolicznym katafalku leżała tiara, zgodnie ze zwyczajem na czerwonej poduszce, ponieważ żałobnym papieskim kolorem pogrzebowym jest właśnie kolor czerwony. Po liturgii apologie wygłosił ks. dr kanonik Jarosław Powąska, opowiadając o życiu, czynach i cnotach papieża Innocentego III – wyjaśnił w rozmowie z KAI Ryszard Bartoszko, doświadczony ceremoniarz i pasjonat dawnej liturgii.

Stałym elementem warsztatów jest również Msza Requiem za zmarłych, zakończona procesją na miejscowym cmentarzu. - Podczas liturgii stykamy się z Kościołem triumfującym oraz z tymi, którzy na niebo czekają. Dlatego chwalebnym zwyczajem od początku naszych warsztatów jest modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące. Wierzymy, że wstawiennictwo dusz czyśćcowych i świętych pomoże nam dobrze rozumieć i sprawować liturgię – mówi ks. Paweł Korupka.

Przy okazji warsztatów bp Wiesław Mering konsekrował naczynia liturgiczne w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Podkreślił piękno dokonanych obrzędów: „Z wielką starannością i pieczołowitością dokonaliśmy konsekracji kielichów. Ta staranność, precyzja oddawana świętej liturgii, jest wyrazem naszej czci wobec wszechmogącego Boga”. Hierarcha wyraził także radość z tego, że w licheńskich warsztatach uczestniczą ludzie młodzi. „Niech ratują, jak św. Franciszek, Kościół naszego Pana” – powiedział włocławski ordynariusz.

- Ars Celebrandi zawsze są dla mnie dużym przeżyciem. Tydzień modlitw i celebr liturgicznych to rzadka okazja. To była moja czwarta edycja. To również świetna okazja, by poznać bliżej środowisko i razem doskonalić umiejętności posługi do liturgii. Bardzo poruszające były dla mnie konferencje o rozeznawaniu woli Bożej – mówił Bartosz Skrzypczak, który przyjeżdża do Lichenia aż z Edynburga.

W trakcie warsztatów ks. Piotr Buda codziennie głosił kazania rekolekcyjne, poświęcone pełnieniu woli Bożej w ujęciu św. Józefa Sebastiana Pelczara. “Bez posłuszeństwa woli Bożej nie ma pokoju serca, nie ma zbawienia” – zaznaczył ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów. Wyjaśnił, że “w tych czasach jesteśmy szczególnie narażeni na zagubienie, dezorientację, brak głębokiego porządku, a lekarstwem na to jest właśnie podporządkowanie się woli Bożej”.

- Na warsztaty trafiłam dzięki zachęcie koleżanki. Wszystko mi się tu podoba. Czas jest wypełniony świetnie, bywa że nie wiem, co wybrać, jest tyle możliwości. Chętnie chodzę na śpiewanie pieśni nabożnych. Ważne były dla mnie konferencje o woli Bożej, w każdej była istotna myśl, którą chciałabym zapamiętać i realizować. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tu przyjechać – mówi Małgorzata Wyszyńska.

Uczestnicy wysłuchali też dwóch wykładów. Ryszard Bartoszko opowiedział o liturgii dawnej kaplicy papieskiej, a ks. Grzegorz Śniadoch IBP o postaci Dom Prospera Gueranger OSB i podjętej przez niego restauracji liturgii rzymskiej.

- Podczas warsztatów poznawaliśmy muzykę katolicką, czyli taką, która jest katolicka nie tylko w treści, ale też w formie i stylu. Co paradoksalne, ta dziedzina sztuki jest dzisiaj odkrywana i doceniana nierzadko bardziej poza Kościołem niż przez katolików, lecz dopiero w wymiarze liturgicznym wraca jej tętno i rozkwita całe jej piękno. To jest najważniejsza wartość tych warsztatów. Śpiewając wiele godzin dziennie podczas Mszy i oficjów (a jednego dnia nawet wszystkie osiem godzin brewiarzowych, łącznie z nocnym matutinum) wchodzi się w rytm tej modlitwy i tej muzyki, zaczyna się nimi oddychać. Dla nas, naturalnie nieprzyzwyczajonych do takich "sportów ekstremalnych", jest to trochę szokujące, ale dopiero w takim zanurzeniu można zacząć czuć i rozumieć o co w tym chodzi. Dzięki przewodnictwu kantorów na czele z Marcinem Bornusem-Szczycińskim, jedni mogli zacząć przygodę z monodią liturgiczną, a inni dochodzić do wprawy w śpiewie i czytaniu neum (średniowiecznego zapisu chorału gregoriańskiego) - wyjaśnia Jan Kiernicki.

Oprócz chorału gregoriańskiego nie zabrakło dawnych polskich nabożnych pieśni. Uczestnicy mogli wziąć udział w cieszących się dużym zainteresowaniem spotkaniach śpiewaczych prowadzonych przez niestrudzonego popularyzatora muzyki tradycyjnej, Adama Struga. „Prowadzę spotkania śpiewacze na Ars Celebrandi od czterech lat. Warunkiem dobrego śpiewu jest stała praktyka śpiewacza. Mam nadzieję, że to, co robimy, będzie owocowało w lokalnych środowiskach uczestników” – powiedział śpiewak.

- Chociaż nie wymienia się tego jawnie w celach warsztatów, za jedną z ich największych zalet uważam wspaniałe poczucie przyjaźni i wspólnoty, które się na nich wytworzyło. Uczestnicy autentycznie czekają cały rok, żeby znowu przyjechać i mówią nam o tym. Pierwszy dzień jest pełen radosnych okrzyków i uścisków, a ostatni smutku z rozstania i obietnic odwiedzin w swoich miastach – powiedziała KAI dr Dominika Krupińska z biura prasowego Ars Celebrandi. Zaznaczyła, że jednym z ważniejszych owoców warsztatów są powołania kapłańskie.

W mediach społecznościowych Ars Celebrandi publikowano piękne zdjęcia z celebr i warsztatowych okoliczności, które doczekały się przerabiania przez uczestników na tzw. memy. Organizatorzy ogłosili nawet konkurs na najzabawniejsze.

Warsztaty „Ars Celebrandi” odbywają się na terenie Sanktuarium Maryjnego w Licheniu, które posiada wystarczającą liczbę kaplic i ołtarzy, by kapłanom uczestniczącym w warsztatach zapewnić możliwość codziennego odprawiania Mszy św. w NFRR oraz odpowiednie zaplecze logistyczne dla wszystkich uczestników.

Organizatorem warsztatów liturgicznych „Ars Celebrandi” w Licheniu jest Stowarzyszenie Una Voce Polonia – członek Międzynarodowej Federacji Una Voce, stanowiącej oficjalną reprezentację katolików świeckich, przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął bp Wiesław Mering, a patronat medialny Katolicka Agencja Informacyjna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem