Reklama

Polska

Bp Tadeusz Pieronek. In Veritate

W poświąteczny czwartek nadeszła z Krakowa szokująca wiadomość. Zmarł w wieku 84 lat biskup profesor Tadeusz Pieronek. Wybitna postać polskiego Kościoła ceniona w świecie. Człowiek dobry, mądry i odważny. Posiadający swoje poglądy, z którymi się nie krył, wiedząc, iż mogą narazić go na krytykę. Za dewizę biskupią przyjął łacińskie „In Veritate”, „W prawdzie”. Stał w niej.

[ TEMATY ]

bp Tadeusz Pieronek

Waldemar Piasecki

Bp Tadeusz Pieronek przed Białym Domem

Nikt nie spodziewał się tej śmierci. Zabrała Go nagle w jego mieszkaniu na Wawelu. Serce nagle ustało. Od jakiegoś czasu jego praca wspomagana była rozrusznikiem. Parę dni przed świętami urządzenie zostało wymienione na nowe. Co zawiodło?

Był żywieckim góralem. Urodził się 24 października 1934 r. w Radziechowach. Maturę uzyskał w Liceum Ogólnokształcącym w Żywcu w 1951 r. i wybrał drogę kapłaństwa. Po formacji w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym i studiach na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego 26 października 1957 r. został wyświęcony na kapłana przez abp. Eugeniusza Baziaka.

Po dwuletniej pracy w parafii Opatrzności Bożej w Bielsku-Białej, od 1960 r. swoje losy związał z Kurią Metropolitalną w Krakowie. Na Wydziale Prawa Kanonicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego obronił doktorat. Od 1965 r. był obrońcą węzła małżeńskiego w Sądzie Metropolitalnym. Dalsze zadania i prace były mu wyznaczane przez nowego dynamicznego metropolitę krakowskiego Karola Wojtyłę. Od 1971 do 1979 r. pełnił funkcję sekretarza Duszpasterskiego Synodu Archidiecezji Krakowskiej, który przygotowywał. W 1979 r. otrzymał godność kapelana honorowego Jego Świątobliwości. Równocześnie prowadził wykłady i seminarium z prawa kanonicznego na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie (późniejszej Papieskiej Akademii Teologicznej). Najpierw jako zastępcy profesora, a po habilitacja w 1975 r. – jako docent. Do 1980 r. był prodziekanem tegoż Wydziału.

Reklama

W Konferencji Episkopatu Polski został w 1975 r. członkiem Komisji ds. Rewizji Prawa Kanonicznego (od 1984 r. Komisji Prawnej), a w 1983 r. – zespołu mającego zadanie przełożenia na język polski nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego.

W 1987 roku otrzymał nominację profesora nadzwyczajnego. Został sekretarzem II Ogólnopolskiego Synodu Plenarnego w Polsce (1991-1999). W 1989 r. wszedł w skład Papieskiej Rady ds. Interpretacji Tekstów Ustawodawczych (od 1999 r. Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych).

W marcu i kwietniu 1992 r. Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym nowo utworzonej diecezji sosnowieckiej i udzielił święceń biskupich w Bazylice św. Piotra w Rzymie w asyście kard. Angelo Sodano, sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, i kard. Franciszka Macharskiego, metropolity krakowskiego. Niebawem został sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski. Postrzeganym jako człowiek pełnego zaufania papieskiego. I źródło nadziei w przybliżaniu struktur Kościoła jego wiernym.

Reklama

W takim charakterze poznał bp. Tadeusza Pieronka profesor jezuickiego Uniwersytetu Georgetown Jan Karski, który w 1993 r. uczestniczył w składzie oficjalnej delegacji Stanów Zjednoczonych na uroczystości 50. rocznicy powstania w getcie warszawskim, jak ten który próbował powstrzymać Holocaust. Był pod wrażeniem otwartości hierarchy na potrzebę budowania jak najlepszych relacji katolicko-żydowskich i polsko-żydowskich, realizujacego linię Jana Pawła II.

Karski podkreślał także talent dyplomatyczny Pieronka w negocjowaniu i doprowadzeniu do ratyfikacji, po pięciu latach blokowania w Sejmie, Konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską podpisanego 28 lutego 1998 r. przez Aleksandra Kwaśniewskiego i dzień później przez Jana Pawła II. Uznawanego za jednen z najlepszych w Europie.

Profesor i biskup mieli okazje spotkać się później jeszcze dwukrotnie.

Utratę pozycji biskupa Pieronka w Konferencji Episkopatu w 1998 r. profesor Karski przyjął z rozczarowaniem. Uważał, że druga kadencja w roli sekretarza generalnego nie tylko mu się należała, ale przyczyniłaby się do historycznych przemian Kościoła w Polsce. To poczucie towarzyszło Karskiemu już do śmierci w lipcu 2000 r.

Biskup szybko z nominacji Jana Pawła II objął w maju 1998 r. funkcję przewodniczącego Kościelnej Komisji Konkordatowej. Pełnił ją przez kolejnych dwanaście lat walnie przyczyniając się do unormowania wielu obszarów rzeczywistości zakreślonej konkordatem, w tym m.in. małżeństw konkordatowych, kościelnego szkolnictwa wyższego i wydziałów teologicznych na uniwersytetach państwowych, ubezpieczenia duchownych, statusu prawnego kapelanów szpitali i więzień. W latach 1998-2004 biskup profesor rektorował Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Został wybrany do Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności.

Po śmierci Jana Karskiego Tadeusz Pieronek pozostawał w bliskich relacjach z Towarzystwem Jana Karskiego, którego Eli Wiesel był prezesem honorowym. Uważał, że każdy katolik, a w szczególności Polak-katolik powinien postrzegać wojenną misję ratunku Zydów podjętą przez Karskiego, jako kwintesencję wiary. Oto bowiem żarliwy katolik uważa za swój świety obowiązek ocalenie narodu poprzez który Bóg się nam objawił. Biskup Pieronek uważał, że tego powinien uczyć na lekcjach religii każdy polski katecheta.

W 2007 r. biskup profesor został uhonorowany Nagrodą Orła Jana Karskiego w tej samej edycji z Elie Wieselem, strażnikiem pamieci Holocaustu, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.

Obchodzący wówczas 50-lecie kapłaństwa krakowski hierarcha otrzymał nagrodę za: „Budzące podziw budowanie Kościoła dialogu i porozumienia oraz odważne przeciwstawienie się ekstremizmom godzącym w ten proces”. Biskup Tadeusz Pieronek twórczo i z determinacją dowodził tego, jako Sekretarz Generalny Episkopatu, rektor Papieskiej Akademii Teologicznej i współprzewodniczący Komisji Konkordatowej.

Natomiast do laureata Pokojowej Nagrody Nobla i najbardziej znanego spośród żyjących Żydów, Orzeł powędrował za: "Lekcję jak rozpoznawać absolutne zło Holocaustu”. Elie Wiesel jako nastolatek przeżył koszmar KL Auschiwtz i to doświadczenie uformowało go na zawsze. Napisał powieść „Noc”, która stała się wstrząsającym studium nad istotą zbrodni Holocaustu. Pojęcie to upowszechnił w świecie, jako unikalnie przynależne męczeństwu Żydów.

To Elie Wiesel przywrócił publicznej pamięci świata postać Jana Karskiego, który swą misją podczas II wojny heroicznie probował powstrzymać zbrodnię dokonującą się na narodzie żydowskim, docierając ze swym raportem do największychówczesnego świata z prezydentem Franklinem D. Rooseveltem na czele.

Był motyw nagrodowy łączący ich w sposób szczególny. Podczas koszmaru okupacji byli od siebie o zaledwie kilkanaście kilometrów. Jeden w polskiej wiosce niedaleko Oświęcimia, drugi za drutami niemieckiego KL Auschwitz. Jeden obserwował obóz z oddali, wsłuchując się w dramatyczne relacje, co się tam dzieje. Kiedyś nawet przyjechał do Oświęcimia z wujem do sklepu, gdzie można było kupić używaną odzież i buty. Po więźniach. Drugi w koszmarze uczestniczył tracąc najbliższych.

Koincydentalnie, Tadeusza Pieroneka i Elie Wiesela podczas ostatnich lat wojny dzieliło tylko jedenaście kilomterów i... druty. Oczywiście była też różnica światów na tej samej ziemi.

Obu połączył wielki wzajemny szacunek, który przerodził się w przyjaźn. Biskup profesor uważał, że postać noblisty i światowego autorytetu moralnego powinna być obecna w polskiej przestrzeni publicznej znacznie szerzej. Tadeusz Pieronek był recenzentem doktoratów honorios causa Elie Wiesela na Uniwersytecie Gdańskim i Uniwersytecie Warszawskim. Był także promotorem jego doktoratu na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.

Już samo ogłoszenie w grudniu 2014 roku decyzji o przyznaniu najwyższej akademickiej godności Elie Wieselowi przez Uniwersytet Papieski przy walnym zaangażowaniu metropolity krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza stało się światową sensacją masowo upublicznioną przez media.

Samo uroczyste wręczanie doktoratu w maju 2015 r. odbywało się w nowojorskiej synagodze Park East, która miała zaszczyt goszczenia także papieży. Elie Wiesel, bardzo już schorowany, nie był w stanie dotrzeć do Krakowa.

Laudacja doktorska wygłoszona przez biskupa profesora Tadeusza Pieronka weszała już do historii dialogu judeochrześcijańskiego. Nie wolno załowac miejsca na chociażby ten fragment:

„Zetknięcie się z realiami obozu koncentracyjnego wywarło

na nim ogromne wrażenie. Któż mógłby się pogodzić

z rzeczywistością, w której wszystko było skierowane

przeciw człowieczeństwu? Takie doświadczenie skłania

do zadawania ważnych, egzystencjalnych pytań, których

nie trzeba wymyślać, bo narzucają się i cisną na usta same,

a chyba nie ma człowieka, który by w sobie tych pytań nie

słyszał i nie próbował na nie odpowiedzieć.

Pytanie, które padło w czasie egzekucji przez powieszenie

trójki młodych współwięźniów, z których jeden

mógł być rówieśnikiem Eliego Wiesela, miało związek

z niesprawiedliwym wyrokiem śmierci i jego okrutnym

wykonaniem, na co musieli patrzeć towarzysze skazańców.

Tego pytania nie zadał Elie Wiesel. On je usłyszał

i instynktownie uczynił swoim. Pytanie brzmiało:

„Gdzie jest Bóg?”. Było w nim oskarżenie Boga o to, że

nie reaguje, że dopuszcza tak straszliwe zbrodnie. Było

to pytanie o odpowiedzialność Boga za zło, za straszliwy

los, jaki ludzie zgotowali ludziom.

W świetle wiary chrześcijańskiej Bóg nie odpowiada

za zło, którego sprawcą jest człowiek. Zło może

być tak ogromne, że budzi wątpliwości, czy sam człowiek

może być jego sprawcą, czy może są w to wmieszane

siły uosobionego zła. Dlatego na to poważne

i niezmiernie trudne pytanie najłatwiej chyba odpowiedzieć

innym pytaniem, odnoszącym się do sytuacji

obozowej: „Gdzie jest człowiek?”. Niewinny

człowiek wisiał na szubienicy, ale czy kaci okazali

się ludźmi? Czy aż do tego stopnia można stracić

człowieczeństwo?

Papież Benedykt XVI podczas swojej wizyty w obozie

Auschwitz-Birkenau w 2006 roku tłumaczył, jak z teologicznego

punktu widzenia można odczytać dokonane

w nim zbrodnie. Mówiąc o Żydach, powiedział: „Ten

naród przez sam fakt swojego istnienia stanowi świadectwo

Boga, który przemówił do człowieka. […] unicestwiając

ten naród, zamierzali zabić Boga”. Jednak zamiary

niemieckich nazistów sięgały dalej. Oni wiedzieli,

że Holokaust, zabijając Boga Izraela, Boga Biblii i Przymierza,

kieruje swoje śmiertelne ostrze także przeciwko

korzeniom chrześcijaństwa. Papież Benedykt XVI nie

odpowiedział jednak w obozie śmierci na pytanie, które

padło tam przed laty. Co więcej, sam to pytanie powtórzył:

„Ileż pytań nasuwa się w tym miejscu! Ciągle powraca

jedno: gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego

milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie,

na ten triumf zła? W tej ciszy – powiedział papież – chylimy

czoło przed niezliczoną rzeszą ludzi, którzy tu cierpieli

i zostali zamordowani. Cisza ta jest jednak głośnym

wołaniem o przebaczenie i pojednanie, modlitwą do żyjącego

Boga, aby na to nie pozwolił nigdy więcej”.

Obaj, laudator i doktor wierzyli, iż nigdy więcej nie pozwoli.

Waldemar Piasecki

Elie Wiesel i Tadeusz Pieronek podczas uroczystości doktorskiej

Niezależnie od tego Pieronek uważał, że nie wolno pozwalać na relatywizację czy wręcz umniejszanie zła, jakie Żydom podczas najtragiczniejszej z wojen uczyniono. Powtarzał, jak wielokroć Karski: „My ginęliśmy, dlatego, że była wojna, Żydzi dlatego, że … byli.”

Kiedy rok poźniej 2 lipca 2016 r. Eli Wiesel odszedł, Tadeusz Pieronek poprosił, aby pożegnać go w ostatniej drodze.

Obaj, Wiesel i Pieronek byli ‘wyznawcami’ misji Karskiego i jej religijnego sensu. Uważali to za fundamentalne dla pojmowania tragizmu drugiej wojny i Holocaustu, ale także dla dialogu i pozozumienia chrzścijaństwa i judaizmu. Zgadzali się, że bohater powinien mieć swoją stała ekspozycję w jednej z amerykańskich placówek pamięci Holocaustu. Kierowali wzrok ku nowojorskiemu Muzeum Holocaustu na Manhattanie. Po śmierci Wiesal już tylko jeden z nich.

Od ponad roku planowany był przyjazd biskupa profesora do tej placówki, aby z jej kierownictwem rozmawiać o szczegółach projektu pamięci. Zaangażowany był w to Abraham Foxman, wiceprzewodniczący Rady Muzeum, długoletni dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiaa (ADL), przyjaciel Wiesela i Karskiego.

Waldemar Piasecki

Bp Tadeusz Pieronek wręcza Orła Jana Karskiego Abrahamowi Foxmanowi

Z rąk Tadeusza Pieonka przyjmujacy przed dziesięciu laty w Waszyngtonie Nagrodę Orła Jana Karskiego. Obaj modlili się na jego grobie.

Do wizyty biskupa profesora w Nowym Jorku miało dojść na początku nadchodzącego roku. Już nie dojdzie. Być może inni poniosą jego ideę budowania mostów pamięci i porozumienia z Janem Karskim jako symbolem tych wartości.

Wracając do początku… Elie Wiesel przygotowując się do przyjęcia Tadeusza Pieronka w progach swej fundacji w sercu Manhattanu, łatwo odnalazł biskupią dewizę swego gościa. Był poruszony. Pierwszy raz napotykał przywołanie wartości i symboli większych niż religijne. Absolutnych. Takich jak prawda i stanie w niej.

Welcome, Dear Bishop! Welcome in veritate… (Witaj, Drogi Biskupie. Witaj w prawdzie) - wybrzmiało wraz z serdecznym uściskiem dłoni.

Dzielą sie znów swoją serdecznoscią. Bezpośrednio.

PS Już poza tekstem powyżej… Znajomość z księdzem biskupem profesorem Tadeuszem Pieronkiem zapamiętam na zawsze. Nie tylko dlatego, że w jakimś niewielkim zakresie mogłem uczestniczyć w jego dziełach dialogowych związanych z postacią Jana Karskiego. Nie tylko dlatego, że mogłem słuchać jego opinii wielu innych sprawach, często fundamentalnych. Nie tylko, że zagrzewał mnie w pisaniu biografii Jana Karskiego.

Także ze względu na bezpośrednie serdeczne spotkania po obu stronach oceanu.

Także za gościnę w jego wawelskim mieszkaniu, gdzie dzielił się nie tylko nastrojem miejsca i strawą duchową, ale także tą kulinarną własnoręcznie po mistrzowsku przyrządzoną i podaną. Także za ten widok z jego balkoniku z zapierającą dech perspektywą zakola Wisły i Krakowa u stóp. „Stąd wszystko widać inaczej…” – mówił. Kiedy przypominałm mu, że Karski polemizując ze swymi oponentami zwykł był mawiać: „Ja z oddali widzę las, a pan z bliska tylko drzewa”, biskup reagował od razu: „To jest o tym samym”.

Odchodzą zbyt szybko ci, którzy widzieli las.

Waldemar Piasecki

Balkonik bp. Pieronka na Wawelu, z którego widział wszystko...

2018-12-28 19:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Radziechowy: odsłonięto tablicę pamiątkową w pierwszą rocznicę śmierci bp. Tadeusza Pieronka

[ TEMATY ]

bp Tadeusz Pieronek

www.diecezja.pl

W pierwszą rocznicę śmierci bp. Tadeusza Pieronka w Radziechowach, jego rodzinnej wsi na Żywiecczyźnie, w miejscowym kościele parafialnym odsłonięto 27 grudnia tablicę upamiętniającą wybitnego rodaka. Odsłonięcia dokonał bp Roman Pindel, który przewodniczył Mszy św. koncelebrowanej w radziechowskim kościele św. Marcina w intencji byłego rektora Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.

W homilii podczas liturgii bp Pindel zwrócił uwagę, że powołanie do kapłaństwa w rodzinie bp. Pieronka, podobnie jak w całej parafii, było traktowane jako „powód do chluby oraz znamię wielkości dla rodziny i parafii”. „Wszak zaangażowanie w życie religijne rodziny stanowiło właściwe podglebie dla budzącego się i rozpoznawanego powołania zdolnego absolwenta żywieckiego liceum. Jego prymicje stały się powodem chluby dla całej parafii, a z czasem może i zachętą dla nie jednego kandydatów do kapłaństwa” – podkreślił hierarcha. Duchowny wcześniej cytował także słowa wójta żywieckiego z XVII wieku Andrzeja Komonieckiego oraz żydowskiego historyka Józefa Flawiusza, dla których kapłaństwo stanowiło ważny wyróżnik statusu społecznego i dowód świetności rodu oraz wielkość „małej ojczyzny”. Przy okazji biskup zaznaczył, że z Żywca wywodzi się 24 żyjących dziś kapłanów, a samo żywieckie liceum może poszczycić się tym, że ukończyło go czterech późniejszych biskupów, w tym biskup Kościoła ewangelicko-augsburskiego.

Kaznodzieja zauważył, że sława bp. Pieronka – jednego z najwybitniejszych kanonistów, profesora nauk prawnych, nietuzinkowego sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski w latach 1993–1998, wymownego i reprezentatywnego rektora Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie w latach 1998–2004 – musiała docierać do jego rodaków z Radziechów.

„Wmurowanie tablicy dla upamiętnienia bp. Tadeusza jest jak najbardziej stosowne w tej świątyni. Wpierw z tego powodu, że był jednym z was i nigdy się nie wypierał ani swej rodziny, ani parafii” – zwrócił się do obecnych w kościele wiernych i przytoczył wypowiedzi zmarłego biskupa, świadczące, że nawet na forum międzynarodowym, gdy opowiadał o trudnych kwestiach, odwoływał się do swych korzeni i doświadczeń związanych z rodzinną ziemią i parafią. „Odsłaniając dziś tablicę ku pamięci bp. Tadeusza Pieronka, chcemy nie tylko podziękować Bogu za jego życie, jego wielkość, za jego zasługi dla Kościoła w Polsce, ale rozpocząć całą plejadę tablic upamiętniających wybitnych ludzi, nie tylko kapłanów, pochodzących z tej parafii. Daj Boże!” – dodał bp Pindel.

W radziechowskim kościele św. Marcina, w którym zmarły duchowny przyjął pierwsze sakramenty i udzielił w przeszłości prymicyjnego błogosławieństwa, zebrali się na Eucharystii m.in. przedstawiciele rodziny bp. Pieronka, górale w strojach regionalnych, górnicy w mundurach, samorządowcy, reprezentanci miejscowych szkół i instytucji z pocztami sztandarowymi.

Na czarnej marmurowej tablicy poświęconej przez ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej widnieje kolorowa podobizna twarzy bp. prof. Tadeusza Pieronka. Poniżej umieszczono napis: „Niech ten, który ufał w miłosierdzie Chrystusa Zbawiciela, wpatruje się w blask Jego oblicza. Wspólnota Radziechowska A.D. 2019”.

Tadeusz Pieronek urodził się 24 października 1934 r. w Radziechowach. Święceń prezbiteratu udzielił mu 26 października 1957 r. w kościele św. Michała w Krakowie miejscowy administrator apostolski i arcybiskup metropolita lwowski Eugeniusz Baziak. 25 marca 1992 r., wraz z reorganizacją podziału administracyjnego Kościoła w Polsce, Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym nowo utworzonej diecezji sosnowieckiej. W ramach prac Konferencji Episkopatu Polski był w latach 1992-1993 zastępcą sekretarza generalnego, a w latach 1993-1998 sekretarzem generalnym KEP.

Zasługą bp. Tadeusza Pieronka w roli sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski było doprowadzenie do ratyfikacji Konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską. Biskup odegrał istotną rolę w procesie integracji Polski ze strukturami zjednoczonej Europy.

Postanowieniem prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego z 17 kwietnia 2014 został odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Zmarł 27 grudnia 2018 w Krakowie. Został pochowany w krypcie kościoła św. Piotra i Pawła w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Otworzyliśmy drzwi naszych domów

2020-05-31 00:21

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju na wrocławskich Popowicach stał się Wieczernikiem. Cztery wspólnoty - Dom Boży, Lew Judy, Koinonia Jan Chrzciciel oraz Porta Coeli przeżywały wigilię Zesłania Ducha Świętego. Eucharystii przewodniczył ks. prof. Mariusz Rosik.


- Świętowaliśmy zmartwychwstanie naszego Pana w sytuacji zamkniętych drzwi naszych domów. Apostołowie też siedzieli pod kluczem 50 dni w Wieczerniku. I tak jak tamtej nocy po wylaniu Ducha wyszli na ulice, tak my dziś otwieramy drzwi naszych mieszkań i świątyń i spotykamy się by być świadkami – tymi słowami przywitał wszystkich ks. prof. Rosik.


- Nie otrzymaliście ducha bojaźni, ale Ducha przybrania za synów, dlatego możecie wołać Abba Ojcze! Duch Św. sprawia, że możemy naszego Boga nazywać Ojcem. Zapraszam do refleksji nad symbolami, pod którymi występuje Duch Święty. Pierwszy wynika wprost z dzisiejszej Ewangelii. Jest to woda. Chrystus powiedział, że jak ktoś jest spragniony to niech pije, a zdroje wody żywej wypłyną z Jego wnętrza. Duch święty jest Wodą Życia.

Ks. prof Rosik nawiązał do biblijnej sceny rozmowy Jezusa z Samarytanką, kiedy spotykają się oboje w samo południe pod studnią. - Kobieta miała kilku mężów i najprawdopodobniej dużo dzieci. W Izraelu można było za bezdzietność otrzymać list rozwodowy ze specjalną adnotacją. Samarytanka z pewnością obarczona byłą różnymi doświadczeniami z przeszłości, była poraniona sytuacjami życiowymi, może cierpiała z powodu relacji międzyludzkich.

- Już sam fakt, że przyszła do studni w samo południe, kiedy ruch jest najmniejszy, pokazuje, że unikała ludzi i wystawiania się na spojrzenia i komentarze pod jej adresem. Po chwili rozmowy z Jezusem zostawia dzban i biegnie do wioski i krzyczy - chodźcie i zobaczcie Mesjasza. Ona od tej chwili daje świadectwo. Pozostawiony dzban jest symbolem poranionego serca, które ona zostawia Jezusowi u Jego stóp – mówił ks. prof. Rosik.

Drugim i trzecim symbolem Ducha Św, o którym wspomniał ks. Rosik to silny wiatr i ogień. - Kiedy mam coś uporządkowane w głowie i zaplanowany cały dzień, nagle dzwoni telefon i wszystkie moje plany się zmieniają. Tak działa Duch Święty. On pragnie tego, żebyśmy byli z nim cały czas w relacji – dodał celebrans. Po Eucharystii była modlitwa i uwielbienie.

CZYTAJ DALEJ

Doszliśmy za wszystkich z Łowickiej Pielgrzymki

2020-05-31 15:22

[ TEMATY ]

Jasna Góra

koronawirus

pandemia

pielgrzymka łowicka

źródło: BPJG

Wielkie wzruszenie towarzyszyło wejściu 365. Łowickiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Pierwsza w tym roku piesza pielgrzymka, nazywana ‘jaskółką’ pielgrzymowania, mimo trudności na trasie pielgrzymowania, dotarła do Matki Bożej w sobotę, 30 maja.

Pielgrzymka wyruszyła z Łowicza na Jasną Górę 25 maja. Jeszcze tego samego dnia została zatrzymana przez policję, gdyż według funkcjonariuszy doszło do naruszenia przepisów dotyczących epidemii, a bezpośrednim powodem zatrzymania pielgrzymki było nielegalne zgromadzenie. Część pątników wróciła do domów, a część kontynuowała pielgrzymkę. We wtorek, 26 maja, łowicką pielgrzymkę rozwiązano. Od 27 maja pielgrzymka powróciła na szlak, ale odbywała się w innej formie - ks. Wiesław Frelek, przewodnik pielgrzymki, dostał pozwolenie na przemarsz 5-ciu osób.

Mimo padającego deszczu, tradycyjnie, trzykrotnie padali na twarz pielgrzymi z Łowicza przed Szczytem jasnogórskim. Oddali hołd pod pomnikiem Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Łzy wzruszenia widać było w oczach pielgrzymów, kiedy witali się z Matką Bożą w Kaplicy Cudownego Obrazu.

Na swych pielgrzymów czekał bp Józef Zawitkowski, biskup senior z Łowicza. „Żebyście wiedzieli, jakie to dla mnie jest przeżycie - mówił w rozmowie z dziennikarzami bp Zawitkowski - Oni idą 365 razy, a ten rok - 1100 lat od Cudu nad Wisła, 100 lat urodzin papieża, trzeba lecieć, jaskółki...ale epidemia. Wiara mocniejsza jest od epidemii, wiara mocniejsza jest od panowania. Szli, mieli przygody. To nie pierwszy raz, rozpędzali ich Kozacy, rozpędzali ich zaborcy, strzelali do nich Niemcy, aresztowali ich ubowcy, ale co tam. Żebyście znali dusze Łowiczaka - wszystko przejdą, wszystko przeminą i Matce Boskiej śpiewają z taką radością. Wy nie znacie tych Księżaków, oni mają dusze twarde i zostanie to im w sercu. Następna pielgrzymka, 366. będzie większa, bo to jest doświadczenie, które umacnia wiarę”.

„Módlcie się z nami, my będziemy modlić się za was - prosił biskup Zawitkowski - Pan Bóg odmieni nasz los ku dobremu. Jutro Zielone Świątki, będzie już wszystko inaczej, w kościele będą wszyscy, już nie będą nam wymierzać miejsca, a przyjdzie czas, że Pan Bóg nas pozna, jak zdejmiemy maski”.

Słowa powitania do Łowiczaków skierował w Kaplicy Matki Bożej o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry.

Ojciec przeor porównał Pielgrzymkę Łowicką do gołębicy, która przynosząc Noemu zielony, świeży listek oliwki, zwiastowała, że wody potopu opadają: „Mam nadzieję, że wy przychodzicie jak jaskółka i jak gołębica pokoju, żeby nam zwiastować, że to, o co prosiliście, o ustąpienie pandemii, o potrzebne łaski nie tylko dla waszego diecezjalnego Kościoła, ale dla całej naszej Ojczyzny, przez trud, gorliwą modlitwę i pokutny charakter tej pielgrzymki, która odbyliście, że to wszystko przez ręce Maryi, zostanie nam dane”.

„Bardzo się cieszę, że mogę was tutaj witać. Waszej pielgrzymki nie powstrzymały wojny, zabory, stan wojenny, inne epidemie. Wasi ojcowie w 1894 roku pielgrzymowali prosić także o uwolnienie od epidemii cholery i wówczas wyprosili te łaskę dla Łowicza. Dzisiaj pieszo tutaj przyszły 22 osoby, ale są też inni, którzy dojechali, cała rzesza duchowych pielgrzymów”.

„Przychodzicie tutaj jako zwiastuni dobrej nowiny - podkreślał ojciec przeor - Jako ci, którzy już nie tylko w tym roku w imieniu Łowicza, ale myślę całej Ojczyzny, po tych ponad dwóch miesiącach czasu, kiedy ta Kaplica była niemalże opustoszała, przychodzicie i w tym pierwszym dniu, kiedy możemy się tutaj gromadzić tak jak zawsze, bez żadnych limitów, przychodzicie, aby zwiastować, że Maryja jest Tą, która w sposób potężny oręduje za nami. Jej zawierzamy naszą Ojczyznę, Kościół w Polsce, wasze rodziny, diecezję łowicką”.

„Pielgrzymowanie jak zawsze było wspaniałe - zapewnia ks. Wiesław Frelek, przewodnik pielgrzymki - Najważniejsza jest intencja, z jaką idziemy. Wiadomo, że były troszeczkę problemy z naszym wyjściem z Łowicza. Na szlaku spotkały nas nieprzewidywane wydarzenia, ale Matka Najświętsza zostawiła tych, których chciała, i najważniejsze, że jesteśmy na Jasnej Górze. Wyprosiliśmy intencje, jedna już się spełniła, bo prosiliśmy o deszcz, zmoczyło nas dwa razy i dzisiaj myślałem, że będzie jeszcze ulewniejszy, ale Pan Bóg nas pokropił tak, byśmy czyści weszli na Jasną Górę. Ufam, że ta pandemia ustanie, bo o to prosiliśmy cała drogę”.

„Trzeba wyjść z domu - radził kolejnym pielgrzymkom, ks. Frelek - Po prostu trzeba wyjść z domu, nie bać się. Co będzie dalej? Pan Bóg sprawi, że będzie wszystko dobrze, ale trzeba się odważyć i wyjść na pątniczy szlak”.

*

Pielgrzymi z Łowicza zebrali się na Mszy św. o godz. 15.30, której w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył biskup Józef Zawitkowski. Na Eucharystii zgromadzili się pielgrzymi piesi, mieszkańcy Łowicza, którzy dotarli autokarami na powitanie pielgrzymki, a także władze samorządowe.

„Łowiczanie kochani, nie powinienem dziś mówić kazania. Wy jesteście głośnym krzykiem, jak ja was za to kocham” - mówił na początku Mszy św. bp Zawitkowski, któremu wzruszenie wyraźnie odbierało głos.

Kazanie było „przypowieścią, bajką, ale prawdziwą z morałem”. Ks.biskup mówił o pielgrzymce - ‘jaskółce’, która na Jasną Górę przyleciała w śmiertelną pandemię.

„Matko Częstochowska, ‘jaskółki’ przyleciały - mówił w homilii biskup senior z Łowicza - 365. Łowicka Piesza Pielgrzymka przyszła do Ciebie, ale taka smutna, jak nigdy, taka szara, w maskach, podziobana, bez tańców, bez śpiewów, rozżalona, ale przyszła”.

„O moje ptaszyny kochane, kto was tak na żółto i pomarańczowo pomalował? Dlaczego macie czarne maski? Dlaczego nosicie na dziobach żałobę? Biedne moje. Ze starego starostwa i z miejskiego ratusza pelikany przyleciały i są z wami, już nie płaczcie, nie jesteście sami”.

„Policjanci drodzy, wiem, że to nie wasza wina - mówił ks. biskup nawiązując do policyjnych kontroli pielgrzymów - Jakiś jastrząb, albo kruk drapieżny tak wam kazał. Niech Pan Bóg mu przebaczy (...) Panowie pamiętajcie, że wiara mocniejszą jest od panowania, a wyście nam kościoły na metry pomierzyli. To nie tak, panowie”.

Pielgrzymkę zakończyły słowa podziękowań.

Tradycją łowickiego pielgrzymowania jest przybywanie do Maryi Częstochowskiej na Zielone Świątki, czyli uroczystość Zesłania Ducha Świętego. W częstochowskim sanktuarium Łowicka Pielgrzymka zwana jest „jaskółką pieszego pielgrzymowania”, bo to właśnie ona rozpoczyna ‘sezon pielgrzymkowy’ na Jasną Górę.

Łowicka Piesza Pielgrzymka jest jedną z najstarszych w Polsce. Pątnicy wędrują na Jasną Górę nieprzerwanie od 1656 roku. Podczas tegorocznej pielgrzymki przypomniano, że 125 lat temu pątnicy z Łowicza uprosili ustanie zarazy cholery, która dziesiątkowała ich miasto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję