Reklama

Apelowe „głosów zbieranie” 2019 r.

2019-02-17 17:14

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

apelowe głosów zbieranie

BPJG/ Marek Kępiński

23 grudnia 2019 r.
W tych dniach na wzór Maryi pozwólmy się zaskoczyć Chrystusowi i prawdzie o Nim. Bo On jest Prawdą, a dopiero wtedy będziemy zdolni przyjąć Go i rozpoznawać na drogach rozumu i wiary.

22 grudnia 2019 r.
Dnia 22 grudnia 1968 roku ksiądz kardynał Prymas Stefan Wyszyński wyświęcił na biskupa pomocniczego w Kielcach księdza Edwarda Materskiego, późniejszego biskupa w Sandomierzu i Radomiu. Przywołuję jego wdzięczną pamięć, bo jego podpis figuruje na dokumentach, które potwierdzały powrót religii do polskich szkół. Natrudził się przez całe życie, o tę bardzo trudną jedność: domu, szkoły i Kościoła.

21 grudnia 2019 r.
W tych ostatnich dniach Adwentu przed uroczystością Narodzin Zbawiciela słyszymy ewangeliczne opisy rodzin. Dziś Zachariasza i Elżbiety. Do ich domu wchodzi Maryja z Jezusem. Jutro usłyszymy o Najświętszej Rodzinie. Skoro sam Bóg daje nam takie światło i łaskę dla naszych wspólnot rodzinnych, to trzeba przemyśleć również słowa św. Jana Pawła II, który powiedział, że „wszelki zamęt wokół życia rodzinnego, a zwłaszcza odbieranie życia ludzkiego od momentu poczęcia, aż do śmierci, świadczy, że człowiek zwątpił w sens swojego istnienia”. Dlatego prosimy, Maryjo, Matko Życia, módl się za nami!

20 grudnia 2019 r.
W modlitewnej pamięci Kościoła pragnę przywołać jeszcze śp. biskupa nominata Wojciecha Turowskiego, który miał być następcą pierwszego biskupa Częstochowy Teodora Kubiny. Ks. Wojciech Turowski był nominowany do Częstochowy, jednak po 5 dniach obecności i ogłoszenia go przez Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego w Krakowie na Konferencji, został nie tylko internowany, ale samolotami z Warszawy do Pragi i odesłany z powrotem z Pragi do Rzymu jako „szpieg Watykanu i rewizjonista niemiecki”. Był generałem Księży Pallotynów. Dzisiaj przypada 60 rocznica jego śmierci, pochowany w Rzymie na Campo Verano, zmarł w 1959 roku. Przywołujemy jego pamięć przypominając, że Ksiądz Prymas Stefan Kard. Wyszyński, upominał się bezskutecznie o jego powrót do Ojczyzny. Zobowiązująco brzmią słowa Prymasa Tysiąclecia: „Nie ulegajmy pokusie zbawienia świata, kosztem Ojczyzny”. Sługo Boży Kardynale Stefanie, módl się za nami!

19 grudnia 2019 r.
Trudno nie zauważyć, albo niedosłyszeć słów takich jak: wolność, praworządność, demokracja, tolerancja, odmienianych na różne sposoby, nie tylko w sieciach społecznościowych, ale także na naszych ulicach. A powiedzmy sobie szczerze, bez odniesienia do prawdy Bożej, każda z tych form będzie zniewoleniem... Zacznijmy od Boga, a wtedy znajdziemy drogę do siebie nawzajem. Matko polskich dróg, módl się za nami!

13 grudnia 2019 r.
Czego nieustannie uczy nas Maryja? Że wiara nie jest niekończącą się dyskusją z Bogiem na temat: „jak to się stanie?”i że przekracza to granice rozumu i ludzkiego ciała? A wiara jest przylgnięciem do Boga umysłem, sercem, duszą i ciałem, żeby wypełniać Jego wolę.
Czego uczy nas Maryja dzisiaj? Żebyśmy prosili Ducha Świętego o dar przywróconej pamięci, i tej historycznej i tej wewnętrznej, ażebyśmy się nie dali zamętowi kłamstwa, który próbuje nam powiedzieć, że Powstanie Warszawskie 1944 roku, to jest obłęd i śmierć... A stan wojenny – 1981–1983 – to jest ocalenie i ratunek... Maryjo, od wszelkiego zamętu uproś nam łaskę Ducha Świętego!

11 grudnia 2019 r.
Bardzo często możemy usłyszeć, że w Kościele Katolickim jest przesadny kult Maryi, bo oto: Matka Adwentu, Matka Niepokalanego Poczęcia, wczoraj Matka Loretańska, jutro Matka Boża z Guadalupe. Nie dajmy się zwieść, bo szydzenie z Imienia Maryi i Jej Wizerunków, to jest pierwszy krok do odizolowania Chrystusa od ludzi.

10 grudnia 2019 r.
Na kościele akademickim Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II jest umieszczony napis: „Uniwersytecie służ prawdzie”... Służąc prawdzie służysz wolności i służysz życiu”. Zaś Sługa Boży Kardynał Wyszyński dowodzi nam, przez całą swoją posługę, że prawdy nigdy nie można zagłuszyć. Panowania ciemności są krótkotrwałe.

08 grudnia 2019 r.
Kiedy 8 grudnia 1953 roku, tutaj na Jasnej Górze odśpiewano pierwszy Apel Jasnogórski wówczas Ks. Kard. Prymas Stefan Wyszyński był już człowiekiem zniewolonym przez system i oddzielonym od ludzi. Ale to wówczas opracował poprzez Akt Oddania w niewolę miłości program wolności dla Narodu i Kościoła. Dlatego pewnym dobrym światłem na drogach naszego Adwentu jest powołanie Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia w jego stolicy prymasowskiej w Warszawie. Ale pamiętajmy, że to ten Dom był i pozostaje Domem Jasnogórskiego Prymasa.

14 listopada 2019 r.
Święty Brat Albert Chmielowski został nazwany przez młodego księdza Karola Wojtyłę w jego sztuce: „Bratem naszego Boga”. Dzisiaj rozumiemy to lepiej... A on sam napisał, że „Opatrzność, to jest wszystko widzący Bóg, pochylający się nad każdym człowiekiem”. A Święty Jan Paweł II po latach dopisze, że nigdy nie lubił słowa „tłum” w Ewangelii, bo Jezus dostrzegał każdego bez wyjątku człowieka i każdemu przychodził z pomocą. Uczmy się takiego spojrzenia od naszych świętych rodaków.

13 listopada 2019 r.
Maryjny testament „Uczyńcie wszystko, cokolwiek Syn mój wam powie”, zobowiązuje nas do posłuszeństwa wiary. A to posłuszeństwo Chrystusowi czyni nas prawdziwie wolnymi i tym bardziej ludzkimi na obraz i Boże podobieństwo. A kto oddala się od Niego, wchodzi w ciemność zła i śmierci.

12 listopada 2019 r.
Bardzo znamienny jest tytuł książki kard. Roberta Saraha „Dzień się nachylił, wieczór się zbliża”. I w tej książce można wyczytać bardzo ważne ostrzeżenie, że: „jednym z najbardziej niebezpiecznych zagrożeń jest płynny ateizm, który polega na rozmiękczaniu i zdradzie prawdy, a następnie wchodzi się w kompromisy”. A to dotyczy nie tylko parlamentarzystów, senatorów, ale wszystkich naszych wspólnot i naszych pojedynczych serc i sumień.

11 listopada 2019 r.
W tej godzinie naszej modlitwy, nie może zabraknąć słów Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który powiedział, że „Naród w którym zamyka się drzwi dla Chrystusa i pozbawia się go wymiarów religijnych, musi sobie zdawać sprawę z tego, że pozbawia się go najwyższej energii, którą jest wiara w zmartwychwstanie i w przyszłość”...

10 listopada 2019 r.
Dożyliśmy czasów, kiedy świat bardzo stara się, żebyśmy współuczestniczyli w kłamstwie, zwłaszcza odnoszącym się do natury ludzkiej. A wtedy cóż powiedzieć o zjednoczeniu Boskiej natury Syna Bożego z ludzką naturą z Maryi Dziewicy. Świat pragnie, żebyśmy zwątpili w Jego niepowtarzalność. A wtedy już bardzo blisko do zwątpienia w sens jakiejkolwiek prawdy, w sens walki o wolność, niepodległość, suwerenność i podmiotowość Ojczyzny.

8 listopada 2019 r.
W tym czasie, w dniach i miesiącach będziemy słyszeć o rocznicach dla nas pięknych i zobowiązujących, jak 100-lecie urodzin papieża Jana Pawła II, 14 lat od jego śmierci czy 38 lat od śmierci kardynała Stefana Wyszyńskiego. Historia nie jest tylko zapisem faktów. Może być siłą duchową, którą zdobywa się na kolanach, również tutaj – w Kaplicy czy na Błoniach Jasnogórskich. Ale jednocześnie historia może również płynąć wbrew prądowi sumień i zaprzeczyć duchowemu dziedzictwu. Dlatego stawiamy sobie pytanie: jaką kartę historii zapisuje nasze pokolenie, wyrosłe już po pielgrzymkach papieskich i po śmierci Wielkiego Prymasa?

7 listopada 2019 r.
Przygotowując się do beatyfikacji Kardynała Stefana Wyszyńskiego, warto zastanowić się nad słowami, które wypowiedział - też w listopadzie - w latach 70-tych: „Zbyt dużo w naszym życiu jest kłamstwa podobnego do towaru na półce, który musi być ciągle nowy; codziennie nowy. Potrzebujemy nowego języka, bo ten stary bardzo nas skołowacił i zbałamucił”. Matko Słowa Bożego, Matko Kościoła, módl się za nami!

6 listopada 2019 r.
W prefacji maryjnej odczytujemy prawdę, że tak jak Ewa straciła przez nieposłuszeństwo łaskę, tak Maryja odzyskała wszystko przez wiarę. Kiedy cieszymy się bliską beatyfikacją Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wspomnijmy jego rodziców i wspomnijmy również rodziców i matkę św. Jana Pawła II, która bez wątpienia oddała swoje życie, żeby mógł żyć jej syn. I dlatego już na progu Pierwszej Komunii Świętej patrzyła na niego z Domu Ojca. Wspomnijmy z wdzięczną pamięcią naszych rodziców.

4 listopada 2019 r.
Patron dnia dzisiejszego Święty Karol Boromeusz zasugerował malarzowi, żeby przedstawił śmierć w postaci anioła z kluczem w ręku, żeby nie straszył kościotrupem. Idąc za tą myślą postawmy bardzo ważne pytanie: Które drzwi się otworzą przed człowiekiem, którego wybory i życie wytrącają aniołowi śmierci klucz miłosierdzia? Matko Miłosierdzia, módl się za nami!

30 października 2019 r.
Wchodząc codziennie na to Wzgórze potwierdzamy, że nasza modlitwa pulsuje naszym codziennym życiem. Przychodzimy tutaj „prawdziwi”, bo wobec wzroku Matki trudno się tłumaczyć z takich, czy innych naszych tajemnic. Ona uprzedzająco zna każdego i każdą z nas. Dlatego uczmy się Chrystusa z Maryją.

29 października 2019 r.
W ostatnich dniach października 1956 roku uwolniono Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego z Komańczy, ale nie pozwolono mu przyjechać na Jasną Górę i przez Jasną Górę do Warszawy. Miał zadanie wyznaczone: spacyfikować jak najszybciej ludzi w Warszawie.
A dzisiaj na progu beatyfikacji Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego niektóre ugrupowania, programy chcą spacyfikować Kościół, żeby odebrać mu nauczycielski głos. Kto nas będzie uczył prawdy o Bogu, człowieku i sensu życia? Kiedy młodzież dzisiaj nie dyskutuje na temat religii i prawd wiary, ale po prostu wypisując się z religii, uważa religię jako coś przestarzałego i nie z tego świata. Rzeczywiście, wiara jest chodzącą więzią pomiędzy niebem a ziemią w pojedynczym sercu człowieka.

28 października 2019 r.
Wobec Maryi, którą za Janem Pawłem II nazywamy „Żywą Pamięcią Kościoła” należy wspomnieć, że 94 lata temu Ojciec Święty Pius XI powołał do istnienia naszą diecezję Częstochowską, jak również diecezję katowicką. Przypomnijmy, że było to po zwycięskich powstaniach śląskich. I jeszcze jedno przypomnienie. Pius XI to ten sam, który jako Nuncjusz apostolski nie wyjechał z Warszawy w sierpniu 1920 roku. To jest dowód zapisany w Sercu Maryi, że Kościół idzie z Narodem i kto dzisiaj chce wyeliminować Kościół z życia publicznego, niech zdaje sobie sprawę z tego, że walczy z Narodem.

27 października 2019 r.
Ostatnia niedziela października jest świętem poświęcenia własnego kościoła. Kościół katolicki weryfikuje się poprzez swoją maryjność. „Musimy być maryjni” - to słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego – bo bez Maryi nie zrozumiemy, kim jest dla nas Jezus Chrystus!

26 października 2019 r.
Na drogach zbliżającej się beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, przywołajmy jego bardzo aktualne słowa: „W Ojczyźnie naszej nie chciejmy zwycięstw, które rodzą się z nienawiści i pragnienia zniszczenia przeciwnika. Uczmy się zwyciężać przebaczeniem i miłością odpowiedzialną”.

25 października 2019 r.
Przywołajmy słowa, które św. Jan Paweł II wypowiedział na Jasnej Górze, w czerwcu 1983 roku do polskiej młodzieży: „Sami nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak jesteście piękni, gdy pozostajecie w zasięgu i blasku słowa Bożego i Eucharystii”. Nie szukajmy innych źródeł szczęścia i piękna.

24 października 2019 r.
Kiedy w dniu dzisiejszym mogliśmy wpatrywać się w twarze nowo wybranych posłów Rzeczypospolitej Polskiej, przychodzą na myśl słowa Cypriana Kamila Norwida: „Klaskaniem obrzękłe prawice wołają o czyny... Lud woła o czyny, bo bez walki wewnętrznej nie złączą się sumienia”.

23 października 2019 r.
Ostatnia niedziela potwierdziła nam żywotność słów Chrystusa i Jego Ewangelii. Usłyszeliśmy bowiem słowa jednego z ludzi: „Boga się nie boję i z ludźmi się nie liczę”. Wobec podobnych nawoływań, które przechodzą przez nasz świat i naszą Ojczyznę, chcemy powiedzieć za kard. Stefanem Wyszyńskim: „Non possumus!” Nie pozwolimy, ażeby zamknąć nam usta i wytrącić różaniec z rąk tylko dlatego, że jesteśmy grzeszni. Tak, jak nie pozwolimy, żeby obraz Matki Bożej profanować pod „każdym kolorem”... Dlatego prosimy, Matko Kościoła, módl się za nami!

22 października 2019 r.
Przed Obliczem Matki, połączmy dzisiaj dwie postaci naszych szczególnych przewodników na drogach wiary: Świętego Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. Kardynał mówił: „Kocham Polskę bardziej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Święty Jan Paweł II na zakończenie pierwszej Pielgrzymki powiedział: „Całuję tę ziemię, z którą nie może rozstać się moje serce. Pamiętajcie, że w geografii papieskiej modlitwy Polska zajmuje szczególne miejsce”. Ufamy, że ta modlitwa trwa! Nie zapominajmy dać swoją odpowiedź.

21 października 2019 r.
Nasza polska poetka, Anna Kamińska stawia pytanie, czy można całe życie człowieka zbudować na jednym słowie? Można. Tym słowem jest miłość, która wszystko znosi, wszystko przetrzyma, przebacza i nigdy nie ustaje. Ale czy taka miłość jest możliwa bez wiary w Boga, który jest Miłością?

20 października 2019 r.
W niedzielę misyjną w sposób szczególny wybrzmiewają słowa Ojca Świętego Franciszka „Ochrzczeni i posłani”. Wszyscy jesteśmy na tej drodze. Dlatego wdzięcznym sercem dzisiaj w tej wspólnocie ogarniamy Ojca Świętego Franciszka, który posyła nam Księdza Dziekana Ekscelencję Pio Vito Pinto z Roty Rzymskiej watykańskiej, aby umocnił nas na drogach naszych studiów i formacji rodzinnej. Bo przyszłość idzie przez rodzinę. Bez rodziny chrześcijańskiej prawdziwej, związanej z Bogiem nie ma przyszłości. Dlatego również wdzięcznym sercem ogarniamy decyzję Ojca Świętego o nominacji dwóch naszych kapłanów polskich, którzy towarzyszą Księdzu Dziekanowi, a mianowicie księży prałatów: Roberta Gołębiowskiego z diecezji radomskiej i ks. Tomasza Kubiczka z naszej archidiecezji, którzy na co dzień pracują w Rocie Rzymskiej. w Kościele. Prośmy przez Maryję Królową rodzin i Świętego Jana Pawła II Patrona rodzin o umocnienie na drogach naszych zawierzeń.

19 października 2019 r.
Ktoś, kto tak, jak błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko gotów jest oddać życie niż sprzeniewierzyć się własnemu sumieniu, na pewno budzi podziw, ale i nienawiść. Trudno wobec takiego człowieka przechodzić obojętnie. Tym bardziej trudno nam zrozumieć, że nawet po 35 latach od jego męczeńskiej śmierci nie rozróżniamy tych, którzy siejąc nienawiść, zabijają, a tych, którzy podziwiają i modlą się – przebaczają.

18 października 2019 r.
Dzisiaj w „Domu Matki Zawierzenia” potwierdzamy, że Maryja jest „poliglotką”... i z pewnością zna wszystkie języki dzisiaj wypowiadane i nie tylko te. Ale język serca i wiary każdego i każdej z nas. A potwierdza to również poprzez obecna tutaj młodzież, która z diecezji łomżyńskiej pielgrzymuje tutaj ze swoim biskupem. Bo kto by mówił o Zuzeli, jakiejś wiosce zagubionej na ziemi łomżyńskiej, gdyby nie Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński, którego na progu jego beatyfikacji prosimy o to, aby wstawiał się za nami o głęboką wiarę i zawierzenie Bogu przez Maryję.

17 października 2019 r.
Święty Jan Paweł II przestrzegał nas, że zarówno demokracja, jak i wolność bez odniesienia do Chrystusa stają się jawnym lub ukrytym totalitaryzmem. Zastanówmy się, czy tego rodzaju przejawy nie są obecne dzisiaj na naszych ulicach? Czy jest na nich więcej prawdy o nas samych? Dlatego uwierzmy w sens modlitwy różańcowej i wyciągniętej ręki z różańcem Księdza Prałata Andrzeja Fryźlewicza przed papieskim oknem. Uwierzmy w moc modlitwy wspólnotowej w naszych rodzinach, w naszych wspólnotach. To jest nasze zjednoczenie z Bogiem i pomiędzy sobą na wzór Maryi. Ono jest naszym zwycięstwem.

15 października 2019 r.
Stawiamy sobie bardzo ważne pytanie: dlaczego zarówno Święty Jan Paweł II jak i kard. Stefan Wyszyński byli ludźmi spełnionej nadziei? Bo szli drogą „przez Maryję do Jezusa”, jako Matkę niezawodnej nadziei. Trzymajmy się tej drogi, pomimo różnych pobocznych świateł, które nam się proponuje...

14 października 2019 r.
Gdzie tkwi siła przepowiadania i wychowawczej roli Maryi? Słyszymy tutaj bardzo często: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek mój Syn wam powie!” Ona nie zatrzymuje prawdy o Sobie i o swoim Synu. Ona nas ku Niemu prowadzi. I niech takie będzie zawsze świadectwo nauczycieli, którzy nie tylko przekazują prawdę, ale stają się jej świadkami.

13 października 2019 r.
Macierzyńska troska i miłość Maryi, wskazuje nam dzisiaj na trzy znaki ocalenia. Ten przestrzelony pas z papieskiej sutanny, który jest po lewej stronie ołtarza maryjnego. Wzrokiem duchowym kierujemy się również w stronę Krakowskich Łagiewnik i zakrwawionej sutanny w sanktuarium. I biegniemy myślą i duchem do Fatimy, gdzie śmiercionośna, przeznaczona do śmierci Jana Pawła II kula spoczywa dzisiaj w koronie maryjnego ukoronowania. W czasie ostatniej posługi w Szczecinie razem z księżmi, mogłem odkrywać następujący napis na ścianach świątyni, który dzisiaj razem z wami staje się modlitwą: „Maryjo, ocal miłość! Ocal nasze życie!”.

4 października 2019 r.
Zatrzymując się tutaj w „Domu Matki” stawiamy sobie pytanie, czego możemy się uczyć od Niej? Że nie ma plagiatu świętości, nie ma plagiatu osobowości. Każdy z nas jest niepowtarzalny w oczach Boga i dlatego powraca bardzo ważne ostrzeżenie. Jaka jest główna przeszkoda ewangelizacji współczesnego nam świata i Polski? Brak wiary chrześcijan w to, czym mogą być z pomocą łaski Boga... Matko łaski Bożej, módl się za nami!

3 października 2019 r.
Z wdzięcznością przyjęliśmy dzisiaj decyzję Ojca Świętego Franciszka o dekrecie beatyfikacyjnym Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Dziękujemy Bogu za ten kolejny dar w przeciągu ostatnich czterdziestu lat znaku kapłańskiej służby. I pragnę zwrócić uwagę, że Pan Bóg chce nam coś powiedzieć, że w procesach beatyfikacyjnych najpierw była czarna sutanna Księdza Jerzego. Następnie, biała sutanna Ojca Świętego z tym przestrzelonym pasem, który znajduje się tutaj, jako wotum w kaplicy. A teraz będziemy świadkami kolejnego znaku kardynalskiej sutanny Prymasa. Módlmy się, żeby Polska zawsze miała świętych i wiernych do końca kapłanów.

1 października 2019 r.
W ubiegłym roku na progu Jasnej Góry na szczycie witały nas słowa papieża Jana Pawła II: „Tutaj zawsze byliśmy wolni”. Dzisiaj potwierdzamy tę prawdę. Wchodzimy tutaj na to wzgórze, żeby pozostać wolnym od zła i kłamstwa. A jednocześnie w tym roku odczytujmy dobrze te słowa, że „tutaj bije serce Narodu w Sercu Matki”. Pilnujmy tych ścieżek, podobnie jak katechezy w szkołach. Ona nie jest przymusem i przemocą religijną, ale jest zobowiązaniem idącym od momentu naszego Chrztu i wpisania nas w życie samego Boga.

Dzisiaj na to Jasnogórskie wzgórze podprowadziła nas w całym Kościele Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, Doktor Kościoła. Odkryła, że Kościół ma serce i spełnia się poprzez miłość. A to oznacza, że jest misterium wiary, a nie tylko biurokratycznym organizacją podporządkowaną układom ziemskim.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Apelowe „głosów zbieranie” 2020 r.

2020-01-09 13:26

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

apelowe głosów zbieranie

Marian Sztajner/Niedziela

16 stycznia 2020 r.
Wielu współczesnych „pseudoproroków” zdaje się rozprawiać o kolejnym kryzysie Kościoła i jego upadku. Odchodząc od prawdy i zdradzając prawdę, oddzielają ją od rozumu i wiary. Warto przywołać słowa Świętego Jana Pawła II, które niech staną się naszym zadaniem: „Nie lękajcie się Boga! Nie lękajcie się świata! Nie lękajcie się innych ludzi! Nie lękajcie się siebie samych!”

15 stycznia 2020 r.
Od czasu Soboru Watykańskiego II można było usłyszeć głosy, żeby Kościół przystosował się do współczesnego świata. Podobnie jest i dziś, kiedy interpretuje się intencje Benedykta XVI, Papieża Seniora, czy kardynała Roberta Sarah. Nie ma bowiem rozdźwięku pomiędzy wiarą, a moralnością. Jest Jeden Bóg, Jeden Pośrednik pomiędzy Bogiem i ludźmi, i jeden Chrystusowy Kościół.

13 stycznia 2020 r.
Wobec wyzwań idących ze świata, ale również i na terenie naszej Ojczyzny, warto przywołać słowa Świętego Augustyna: „Nie traćcie nadziei kobiety, bo Syn Boży zechciał narodzić się mężczyzną. Nie traćcie nadziei mężczyźni, bo Chrystus zrodził się z Kobiety Matki”. Godność i równość obu płci jest drogą do zbawienia.

12 stycznia 2020 r.
Być ochrzczonym oznacza być ogarniętym miłością Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ale ostrzega nas jeden z ojców Kościoła, że nie można prawdziwie uczcić Boga w Trójcy Świętej Jedynego, jeśli nie uznaje się Kościoła jako Matki.

11 stycznia 2020 r.
W ten wieczór weszliśmy już w tajemnicę Chrztu Pańskiego. Wówczas nad Jordanem objawiła się Trójca Święta: Ojciec, Syn i Duch Święty. W sakramencie Chrztu zostaliśmy „zanurzeni” w życie wewnętrzne samego Boga i zapisani własnym imieniem. Kardynał Józef Ratzinger odważył się nazwać Chrzest „tęczą Bożą nad człowiekiem”. Znak ten świadczy, że Pan Bóg nie pozwala, żeby człowiek zaginął, ale kto wierzy w Chrystusa jako Mesjasza, ten już dzisiaj uczestniczy w życiu wiecznym.

10 stycznia 2020 r.
Chcąc być sobą, musimy być maryjni. Tak uczył nas Sługa Boży Kard. Stefan Wyszyński. Idąc tą drogą nigdy nie pobłądzimy, skoro Duch Święty prowadzący Kościół potwierdza tę drogę darem świętości: Bł. Ojca Honorata Koźmińskiego, Bł. Edmunda Bojanowskiego, Św. Maksymiliana Marii Kolbego, Św. Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. Dziękujmy Bogu za te światła na drogach maryjnych zawierzeń.

8 stycznia 2020 r.
Dnia 8 stycznia 1894 roku, urodził się Święty Maksymilian Maria Kolbe. Święty Jan Paweł II w czasie Mszy kanonizacyjnej określił go „Patronem trudnego stulecia”. Tu, wobec Oblicza Matki, w zbliżającą się setną rocznicę urodzin Świętego Jana Pawła II ośmielam się nazwać Papieża „Patronem odzyskiwanego człowieczeństwa”. Maryjo, prowadź nas!

7 stycznia 2020 r.
Świat się nie zmienia. „Chrystus przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli”. A Święty Jan Apostoł pouczył nas dzisiaj w swoim Pierwszym Liście: „Badajcie duchy, skąd pochodzą? Od Boga, czy od Antychrysta. Kto bowiem nie uznaje w Jezusie Syna Bożego, ten jest Antychrystem”. Podobnie dzieje się z Kościołem, kto mówi, że wierzy w Boga, a nie uznaje Kościoła, który założył Chrystus i jest On w nim działający, rozmija się z prawdą...

6 stycznia 2020 r.
Celem wędrówki Trzech Mędrców ze Wschodu było odnalezienie i rozpoznanie w Jezusie Mesjasza. Celem naszych marszów „Orszaków Trzech Króli” jest również doświadczenie wspólnoty wiary i Kościoła poprzez wyznawanie publiczne i przyznanie się do Chrystusa. Ale współczesne neopogaństwo proponuje nam odejście od oryginalności, mówiąc, że chrześcijaństwo jest zbyt pyszne rozumem i sercem i proponują nam prywatną subiektywną religijność... Prośmy więc, Maryję Pierwszego Świadka miłości objawionej w Chrystusie, a potwierdzonej w tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania o przylgnięcie do Chrystusa „teraz i zawsze”.

5 stycznia 2020 r.
W tych dniach Święty Paweł Apostoł w Liście do Kolosan postawił nam zadanie, że skoro Bóg obdarzył nas zdolnością rozumu, to mamy rozpoznawać prawdziwego Boga i odróżniać różne drogi, które do Niego nie prowadzą. Nigdy nie dość przypominać, że rozum i wiara są jak dwa skrzydła, które unoszą nas ku Bogu, i dają zrozumienie siebie. Ale niektórzy najpierw odłączają wiarę od swojego rozumu i życia, a później proponują życie bez rozumu! Matko Życia, módl się za nami!

4 stycznia 2020 r.
Zbliża się Uroczystość Objawienia Pańskiego zwana świętem Trzech Króli. Są oni dla nas wzorem ufnego i wytrwałego poszukiwania dróg spotkań z Chrystusem. Dlatego warto przywołać słowa zmarłego profesora KUL Ks. Tadeusza Stycznia – bardzo bliskiego współpracownika Kard. Karola Wojtyły – który zapisał, że „Zabrać człowiekowi prawo do rozpoznawania i wyznawania prawdy, oznacza zabrać mu samego siebie”. Nie zgadzajmy się nigdy na niewolnictwo, czyli na bycie ludźmi pozbawionymi prawdy o Bogu, o człowieku i świecie.

3 stycznia 2020 r.
Było wolą Ojca Niebieskiego objawioną zarówno Maryi jak i Józefowi, że Dziecię, które poczęło się z Ducha Świętego będzie nazwane Imieniem Jezus, to znaczy „Bóg zbawia”, „Bóg jest Zbawieniem”. I odtąd w historii ludzkości człowiek nie znajdzie innego imienia, w którym mógłby być zbawiony. I nie znajdzie „innego Miejsca”, przez które przeszedłby do życia wiecznego.

CZYTAJ DALEJ

Zawód podwyższonego ryzyka

2019-09-10 12:59

Niedziela Ogólnopolska 37/2019, str. 10-12

[ TEMATY ]

media

Tomasz Adamowicz/FORUM

Jakiś czas temu miałem spotkanie w zespole szkół na Podkarpaciu, gdzie uczniowie, na prośbę księdza, głośno odmówili modlitwę w mojej intencji. W Gdańsku natomiast na mój widok ktoś odkręcił szybę w aucie i wygrażał mi, krzycząc, że pracuję w szczujni… – tak o realiach swojej pracy opowiada znany dziennikarz telewizyjny Krzysztof Ziemiec

KATARZYNA WOYNAROWSKA: – Czy media to dziś realna czwarta władza, zdolna zmienić sposób myślenia ludzi, ocenę rzeczywistości?

KRZYSZTOF ZIEMIEC: – Świat tak szybko się zmienia, a szczególnie ten między Bugiem a Odrą, że dzisiaj media są rzeczywiście czwartą władzą i wielu dziennikarzy ma często nieporównywalnie większy wpływ na politykę niż sami politycy. Czasem dziwię się niektórym, że chcą iść do polityki, bo będąc obecnym w mediach np. jako ekspert, mają większy wpływ na wybory Polaków – na kształtowanie naszych umysłów – niż politycy.

– W czasie kampanii wyborczej ten wpływ na wybory polityczne Polaków widać znacznie wyraźniej...

Mariusz Książek/Niedziela

– Zawsze tak jest w kampanii. Ale mam wrażenie, że obecnie wielu dziennikarzy przekroczyło dawniej nieprzekraczalną granicę. Kiedyś nie zdarzały się sytuacje, żeby znany dziennikarz angażował się już nie tylko w popieranie jakiegoś polityka, ale w zbieranie podpisów pod jego kandydaturą! Najbardziej smutne jest dla mnie jednak to, że nie dla wszystkich to, o czym teraz mówię, jest oczywiste. Wielu dziennikarzy krytykuje takie zachowania, ale równie wielu postępuje podobnie lub nie widzi w tym nic nagannego i tłumaczy np., że dziennikarz jest też obywatelem. Dziennikarz opisujący politykę takich rzeczy nie może robić. Więc to też pokazuje, że obecnie media są jak najbardziej czwartą władzą. Mają ogromny wpływ na rzeczywistość.

– A więc są w Polsce dwa wrogo nastawione do siebie plemiona, które dysponują własnymi mediami. Naprawdę liczą się tylko politycznie zaangażowani dziennikarze?

– To jest bardzo trudne pytanie, bo zależy, jak się na to spojrzy. Zwolennicy jednej partii będą dziennikarzy, którzy próbują być obiektywni, nazywać propagandystami, bo uznają, że tylko „nasi” dziennikarze są obiektywni, zwłaszcza jeśli ujawnią afery partii, której nie lubimy. I odwrotnie. Zwolennicy tamtej drugiej partii powiedzą to samo o mediach przeciwników. Niektórzy tak mocno się okopali na tych stanowiskach, że straszliwie trudno jest się wznieść, niczym dron, ponad to i ocenić sprawę obiektywnie...
Ale powiem coś jeszcze – mam wrażenie, że nasi odbiorcy zmienili się również w szerszej perspektywie i chcą słuchać i czytać tylko „swoich”. Dla przykładu: dziś czytelnicy pani pisma nie wezmą do rąk „Newsweeka” i odwrotnie – czytelnicy „Newsweeka” uznają, że czytanie „Niedzieli” im uchybia, jest jak plama na honorze...
Dziś widzowie takiej czy innej telewizji w dużej mierze już nawet nie chcą wyważonego stylu dziennikarstwa z dzieleniem włosa na czworo. Dla nich tzw. symetryści to frajerzy, którzy nie opowiedzieli się jeszcze po jednej czy drugiej politycznej stronie. Odbiorcy, szczególnie stacji telewizyjnych czy niektórych czasopism społeczno-politycznych, które już dawno zostały nazwane tygodnikami tożsamościowymi, nie oglądają tej drugiej stacji, nie czytają tej drugiej gazety. Czasem, gdy dziennikarz usiłuje być zbyt obiektywny, traci nawet na znaczeniu – bo jest, zdaniem widza czy czytelnika jednej ze stron, zbyt miękki, wahający się...

– A zatem czego odbiorca oczekuje od dziennikarza? Że powie mu to, co chce usłyszeć?

– Coraz częściej tak. Ale przede wszystkim chce krwi, oczywiście, w cudzysłowie. Chce emocji, a nie nudnej dyskusji. Na pewno nie oczekuje programu, w którym dzieli się włos na czworo. Woli, by dziennikarz przybił do ściany tych, których nie lubi. Więc gdy dziennikarz stara się być obiektywny i wyważony, staje się dla wielu odbiorców nijaki, czyli po prostu niewiarygodny.

– To na czym polega dobre dziennikarstwo? Rozmawiałam niedawno z młodymi dziennikarzami, którzy przekonywali mnie, że dziś dziennikarz musi być przede wszystkim szybki i efektywny...

– Bo musi! Każdy dziennikarz musi opanować w pierwszej kolejności szybkość i efektywność. To nie są już czasy, że gdy coś ustalano rano na kolegium, to do wieczora to obowiązywało. Dzisiaj to, co ustali się rano, już w południe jest nieaktualne, a wieczorem ma wartość archiwalną. Dzisiaj trzymanie ręki na pulsie jest nieporównywalnie trudniejsze niż kiedyś, dlatego że wydarzenia się dzieją nieporównywalnie szybciej. Na tych 12 czy 15 platformach internetowych newsy pojawiają się co kilka sekund. Kiedyś się czekało, co napiszą w gazetach albo co powiedzą wieczorem w wiadomościach, dzisiaj ludzie mają to on-line na portalach i w mediach społecznościowych. Politycy często omijają dziennikarzy „bajpasem” i wrzucają swój komentarz na Twittera, Facebooka czy innego komunikatora, dając w ten sposób do zrozumienia, że już nie potrzebują dziennikarzy, żeby się komunikować ze światem...

– Zapytam więc ponownie o dobre dziennikarstwo...

– Dziennikarz, moim zdaniem, musi być przede wszystkim ciekawy świata, innych opinii, musi umieć słuchać – nawet, a może przede wszystkim tych, z którymi się nie zgadza. Nawet jeśli mówią rzeczy niezgodne z jego światopoglądem. To jest dzisiaj bardzo trudne, choćby ze względu na te bębny informacyjne, które nadają nieustannie, i to z wielu stron.
Podstawa to umiejętność słuchania i dyskusji bez atakowania rozmówcy. Tymczasem ktoś, kto nie atakuje, nie jest agresywny, dziś uważany jest za słabego.

– A co z dziennikarstwem refleksyjnym, pogłębionym, co z reportażem, zwłaszcza tym literackim, z wywiadem, analizą jakiegoś zjawiska?

– Gdybyśmy w tej chwili zapytali kogoś na ulicy, czym jest dziennikarstwo, odpowiedziałby zapewne, że informacją. A przecież dziennikarstwo ma wiele barw, gatunków... Z przykrością przyznaję, że te inne gatunki mają coraz mniejsze grono odbiorców. I są to raczej odbiorcy, nazwijmy ich, dojrzali i wyrobieni. Dam przykład – Telewizja Polska cały czas pokazuje Teatr Telewizji o bardzo dobrej porze, w tzw. prime time... Ale teatr i tak przegrywa z popularnym serialem, kabaretem czy koncertem muzycznym. Ludzie nie mają dziś ochoty, nie mają sił ani czasu na oglądanie programów wymagających uwagi czy jakiegoś przygotowania. Oczywiście, Teatr Telewizji nadal – dzięki Bogu – ma ogromną widownię i oglądalność może największą w tej części Europy, ale zmęczeni ludzie wolą obejrzeć koncert z gwiazdami, kabaret czy ulubiony serial, a nie Teatr Telewizji czy widowisko nawet bardzo znanego reżysera. Ludzie się zmieniają, więc trzeba iść za widzem, za czytelnikiem. Trzeba czuć jego zapotrzebowanie. Bo inaczej nasza praca nie miałaby sensu.

– Kiedyś się mówiło, że telewizja kształtuje gust odbiorcy. A kto kształtuje gust ludzi od telewizji?

– Telewizja już chyba nie kształtuje gustów... Bo dziś to wszystko odbywa się w internecie. Mam trójkę dzieci i widzę, że one wszystko mają w telefonie komórkowym albo na tablecie. I to są serwisy, blogi, wpisy ich bohaterów, o których my, ludzie w średnim wieku, nie mamy zielonego pojęcia. I to one, a nie z całym szacunkiem media tzw. tradycyjne, kształtują gust młodego pokolenia. Telewizja, prasa i radio są ważne, ale nie są jedyne w tym kształtowaniu naszych gustów czy decyzji. To się bezpowrotnie skończyło. Znów posłużę się przykładem. Dla ludzi w średnim wieku i starszych w tym sezonie wyznacznikiem zachowań, tematem rozmów i komentarzy był serial „Zniewolona”. Ale w tym samym czasie młodzi ludzie mogą nie wiedzieć nawet, o co chodzi. Coraz więcej młodych nie ma w domu telewizora, bo nie jest im do niczego potrzebny. Nie słuchają radia, bo muzyki słuchają tylko ze specjalnych platform. Gdy zobaczą urywek jakiegoś programu w internecie, podkreślam – urywek, wtedy być może będą chcieli zobaczyć więcej, ale najczęściej ten fragment im wystarczy. Nieraz spotykam się z tym w mojej pracy dziennikarskiej, że młodych interesuje tylko atrakcyjny fragment. Na szczęście TVP ma portal internetowy, który umieszcza to, o czym mówimy i dzięki temu idzie to dalej w świat. Miałem ostatnio niezwykłego gościa – Żyda polskiego pochodzenia, który ocalał z Zagłady. Był 1 września na trybunie honorowej w Warszawie obok prezydenta RP, prezydenta Niemiec i wiceprezydenta USA. W moim programie powiedział bardzo stanowczo, że Niemcy nie mają co przepraszać, tylko mają nam zapłacić odszkodowania za wojenne zbrodnie, bo przeprosiny to za mało. Gdyby nie media społecznościowe, ten mocny przekaz usłyszałoby pewnie tylko dojrzałe pokolenie. Dzięki portalowi internetowemu TVP ta wypowiedź dotarła także do młodych, zmieniając – być może – ich punkt widzenia czy światopogląd.

– Jest Pan dziennikarzem ponad dwadzieścia lat. Na ile w tym czasie zmienił się sposób uprawiania dziennikarstwa?

– Zmienili się bardzo ludzie, niestety, na niekorzyść. Bywa, że nie potrafią ze sobą rozmawiać. To smutne, bo mam wrażenie, że dzisiaj dziennikarze toczą ze sobą mocniejsze boje polityczne niż sami politycy.
Poszły też w dół standardy. Kiedyś uczono mnie, że każdą informację trzeba sprawdzić dwa razy, i to w różnych źródłach, nim się ją opublikuje. Dzisiaj nikt niczego już nie sprawdza. Nikt się w takie rzeczy nie bawi, bo każdy chce być pierwszy. Jak będzie pierwszy, to będzie cytowany i nagradzany. Zyska uznanie, co w tym zawodzie jest arcyważne.
Drugą, znacznie groźniejszą chorobą dziennikarską, są dziś tzw. fake newsy, czyli zwyczajne kłamstwa. Dawniej nie miało prawa coś takiego się zdarzyć. Obecnie fake newsów używa się powszechnie, żeby kogoś obrzucić błotem, zniszczyć, złamać mu życie. Odkręcanie tego potem jest bardzo trudne, bo nikt nie będzie czytał sprostowań, natomiast wszyscy w nieskończoność będą powtarzać raz wyprodukowane bzdury... Proszę sobie przypomnieć, że niedawno poważny portal internetowy podał kłamliwą informację, okraszając ją jeszcze bardziej kłamliwym zdjęciem, na którym Donald Trump zamiast przyjechać do Polski grał w golfa w Irlandii. Okazało się, że to było zdjęcie sprzed 6 lat. Zupełnie niedawno jeszcze takie rzeczy robili wyłącznie internauci amatorzy, a dziś poważna redakcja. To czego mamy oczekiwać od odbiorców? Dlatego coraz częściej powtarzam, że dziś każdy musi nauczyć się czytać media, bo inaczej coraz trudniej będzie nam dostrzec, gdzie jest prawda, a gdzie fałsz.

– A nie ma Pan ochoty rzucić tego wszystkiego i zacząć np. utrzymywać się z pisania książek?

– Tak... Miałem, i to niejeden raz od samego początku dziennikarskiej pracy. Ale mam rodzinę na utrzymaniu (śmiech), a z pisania książek w Polsce się nie wyżyje. Miewam takie momenty, ale potem... no właśnie. Jeżeli ktoś ma mocną duchowość, to wie, że wszystko jest po coś. Nawet najtrudniejsze wydarzenia w życiu, momenty załamania czy zawahania może są po to, żeby zdać sobie sprawę, że jestem dobry w tym, co robię, a złe głosy podpowiadają, żebym odszedł i rzucił wszystko. Wielu by pewnie tego chciało... Po mnie przyjdą inni, pozostaje pytanie: czy lepsi?
Dziennikarstwo to zawód wymagający wielkiego wysiłku intelektualnego i emocjonalnego. Każdy zawód twórczy, a dziennikarstwo jest takim zawodem, wymaga wyrzeczeń. Trzeba sprostać wyzwaniom w życiu zawodowym i prywatnym. I pewne rzeczy się gubi, czasem bezpowrotnie. Może przyjść chwila, że nie zechcą mnie już w redakcji, a w rodzinie już mnie nie rozpoznają... Wielu ten błąd popełnia, nie dbając o dom.

– Łatwiej jest dziennikarzowi wierzącemu w Boga?

– Trudniej, bo wierzący więcej od siebie wymaga, przynajmniej ja mam takie wrażenie. Na wiele spraw w pracy patrzę przez pryzmat grzechu i teraz wiele osób, które będą to czytały, powie: – Przecież ty grzeszysz codziennie... A ja sobie myślę, że grzeszę jak każdy, bo każdy z nas jest słaby. Mój zysk polega na tym, że mogę sobie zdać z tego sprawę, przyznać się do grzechu, wyspowiadać się i poprawić. Rozmawiałem kiedyś ze znanym, czyli często krytykowanym politykiem, i zapytałem, czy nie ma dość takiego życia. A on mi odpowiedział, że choć nieraz chciał rzucić politykę, zawsze przypominało mu się, że jest Ktoś ważniejszy, Kto nadaje głębszy sens jego wysiłkom, i to w znacznie dalszej perspektywie niż kilka dni czy tygodni. Mogę się pod tym podpisać. Wszystkie te trudne emocjonalne chwile traktuję jako element próby, sprawdzian, czy się zachowam przyzwoicie, czy nie, czy stanę po stronie prawdy, czy kłamstwa. Moi oponenci być może pukają się w tej chwili w głowę, ale mówię to szczerze. Tylko wiara pomogła mi wytrwać w tym zawodzie, inaczej dawno bym zwariował. Pomogła przejść przez najtrudniejsze chwile życia. Wiara i rodzina, a to się w jakimś sensie łączy, to moje fundamenty. Bez nich byłbym innym człowiekiem, innym dziennikarzem.

CZYTAJ DALEJ

Na ekumeniczną nutę

2020-01-26 21:15

[ TEMATY ]

Jasna Góra

ekumenizm

koncert

Marian Florek/Niedziela

„Pastores i Przyjaciele”

Podsumowując częstochowski Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan ks. Jarosław Grabowski powiedział, że czas budowania chrześcijańskiej jedności nie może być ograniczony tylko do siedmiu dni, on powinien trwać i trwa przez wszystkie kolejne dni kalendarzowego roku.

Postulat codziennego praktykowania ekumenizmu szczególniej wybrzmiał na jasnogórskim koncercie w dniu 26 stycznia br. wraz z papieskim apelem aby muzyka Ewangelii (obecna przecież w kolędach) przysposabiała nas wszystkich do bycia uczniami - misjonarzami pośród świata, w którym żyjemy. (przemówienie papieża Franciszka podczas spotkania ekumenicznego w katedrze ewangelicko-augsburskiej w Rydze w 2017 r.).

Marian Florek/Niedziela

Ks. Adam Glajcar z ks. Jarosławem Grabowskim

Ekumeniczne kolędowanie na Jasnej Górze zwieńczyło częstochowski Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Bohaterem wieczoru był zespół muzyczny „Pastores i Przyjaciele”, który przygotował, dla licznie zgromadzonych w Auli Jana Pawła II, zestaw popularnych kolęd. Teksty utworów wyświetlane na dużym ekranie i zachęta artystów sprawiły, że cała sala wzięła udział w gremialnym kolędowaniu w rzeczywiście ekumenicznym duchu. A kiedy zespół pozwolił sobie na amerykański świąteczny przebój w stylu country wszyscy powstali i w tanecznym rytmie towarzyszyli wykonawcom a następnie nagrodzili ich gromkimi brawami.

Zobacz zdjęcia: Na ekumeniczną nutę

Wszystkich zgromadzonych powitał podprzeor Jasnej Góry o. Jan Poteralski, który mówił o swoich ekumenicznych doświadczeniach. Potem obowiązki gospodarza przejął ks. Adam Glajcar, proboszcz częstochowskiej parafii ewangelicko-augsburskiej, przedstawiając pozostałych uczestników wydarzenia - ks. Jarosława Grabowskiego, redaktora naczelnego Tygodnika Katolickiego „Niedziela” i odpowiedzialnego za działania ekumeniczne na terenie archidiecezji częstochowskiej, ks. mitrata Mirosława Drabiuka, proboszcza prawosławnej parafii pw. Częstochowskiej Ikony Matki Bożej w Częstochowie oraz Ryszarda Majera, senatora RP. Szczególnie ciepło zostały powitane siostry z Zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy, popularne „Siostry Brygidki”, których charyzmatem jest służba dziełu przywrócenia jedności wszystkich wierzących w Chrystusa. Chodzi tu o wprowadzenie w życie zasad ekumenizmu wypracowanych na Soborze Watykańskim II.

Obszerniejsze sprawozdanie z wydarzenia będzie dostępne w formie filmowej na stronach internetowych „Niedzieli” i w wydaniu papierowym naszego tygodnika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję