Reklama

Zapiski z życia

Czesław Sobkowiak
Edycja zielonogórsko-gorzowska 44/2001

Zrobić nie za dużo, ale na własną, prawdziwą miarę. To też mądrość i wartość. Niekiedy rzecz drobna jest trwalsza niż działanie pokierowane ambicją na wyrost. Sztuką jest jednak trafić na coś takiego, co da nam później dobre prawo własności. A w odczuciu społecznym i dla tego społeczeństwa okaże się ważne.

* * *

Ktoś musi zginąć, żeby ktoś mógł żyć. Okrutna prawda. To powinniśmy wiedzieć, że nie żyjemy za darmo. Nasza wolność, nasze bezpieczeństwo ma i miało swoją cenę. Nic nie stało się za darmo. Za nic. Bo się należało. Nic się nie należy nigdy. Tyle tylko, ile ktoś potrafi zapłacić, niekiedy straszliwie zapłacić. Sens ofiary, w danym momencie nawet niezrozumiałej, objawia się po latach. Zawsze się objawia. Zwłaszcza, kiedy powodowała nią obrona wartości. Ilu tych, którzy cierpieli, prawie niekiedy pogrążali się w anonimowości, Papież wyniósł do chwały świętości. I zostały ich imiona wypisane złotymi zgłoskami. W ten sposób musimy przyjmować nawet codzienne wyrzeczenia, nie burząc tego, co już jest, bo tylko poświęcenie będzie owocowało. Gdybyśmy wszystko wiedzieli, co, jak i kiedy. Nie wiemy i chyba dobrze, że nie wiemy. Ale kiedyś uwidoczni się, teraz zakryty, sens. To też jest nasza wiara.

* * *

Dla pisarza - nawet tego, który cały czas tkwi na lokalnej, pobocznej prowincji, w jakimś swojskim miasteczku o powiatowej proweniencji, w którym nie bardzo wyraźnie widać upływ czasu i rytm cywilizacyjnych zmian, a wszystko zdaje się pozostawać ciągle w tym samym miejscu - te same od lat są drzewa, odrapane elewacje, odpadające tynki, dziurawe rynny, zaniedbani ludzie, poniszczone chodniki, szare okna i drzwi. Dla tego pisarza istotne jest, że zna niemal wszystkich mieszkańców, historie rodzinne, patrzy na nich trochę inaczej za każdym razem. Jest pisarzem i wie, że oni mogą pojawić się na karcie jego wiersza lub opowiadania. Zna ich losy, rozmawia z nimi, podaje im rękę. Tu pojawia się szansa stworzenia dzieła, które ani prowincjonalne, ani powierzchowne nie będzie, jeśli w rzeczach małych odczyta jakiś szerszy wymiar. To jest cała sztuka. Nie każdy to potrafi. Taką rzecz właśnie wydał Janusz Werstler. Poeta i prozaik znający własną miarę, nie podlegający skutkom zadufania. Jest nią niedawno wydany zbiorek Ocalone w słowie. Jak poprzednie, tak i ta książka ma bardzo osobisty klimat. Obejmuje w niej dramatyczne losy swojej rodziny na Kresach. Rozwija też na przykładzie Żar temat niemiecki, który pojawia się obecnie w publicystyce i literaturze jako cięgle otwarty, bo można jeszcze wiele powiedzieć. Snuje na tle tych wydarzeń poetycką opowieść i refleksje o ludzkich losach. Humanistycznym celem jest prawda o przyszłości, ale też pełne porozumienie. Tak jak to napisał w jednym z wierszy, chodzi o to, by "iść do jawy zbratania" lub "z rozpaczy wpaść sobie w objęcia". Ocala także ślady rodzącego się po wojnie, polskiego życia, jego mitologię. Prosto, faktograficznie. Można nazwać takie dokonanie twórcze spełnieniem. Cały splot spraw, dotyczących najbliższego kręgu, został objęty.

Reklama

* * *

Przesiedziałem w fotelu skulony prawie pół nocy. Z powodu bezsenności człowiek czuje się w takich chwilach jak proch.

* * *

Najtrudniejsze to zachować wobec doznawanych krzywd i niesprawiedliwości spokój. W ludzkiej naturze jest to, że się je wyolbrzymia. Bo przecież bolą. Z drugiej jednak strony, cóż by to było, gdybyśmy nie chronili własnej godności. Ktoś ci dokucza, a ty nic. To byłoby niezrozumiałe. Oczywiście w życiu nic nie jest dokładnie, sprawiedliwie wyważone. Nie zawsze więc trzeba, co do joty, dochodzić swego. No tak, ale to przecież jest właśnie najtrudniejsze.

* * *

Ciągle wraca temat ataku terrorystycznego na Nowy Jork. W ruinach nie gaśnie ogień "jak w piekle". Światu potrzebne są wielkie przemiany. Nieszczęścia, które się wydarzają, zawsze są świadectwem ich braku. Musi istnieć jednak wielka moc, by dało się je wprowadzić. Wiadomo, są bowiem przeciwnicy zmian, które mogą pomieszać ich szyki i plany. Czy coś od nas w tej sytuacji zależy? Świat ruszy do przodu. Ocalejemy.

* * *

Wychodzę do mojego małego ogrodu, do mojej mikroojczyzny, drzew, krzewów, kwiatów, trawy, kamieni i drobnych roślin. Owocuje w nim jeszcze poniemiecka jabłoń. Rodzi ogromne, soczyste owoce. Te owoce są mi pociechą, kiedy zawodzą ludzie. Tu mogę przyjść bezwarunkowo. Teraz już sypie liśćmi, jakby chciała swoim korzeniom zapewnić osłonę przed śniegiem i mrozem. A wiosną, obudzona, znowu tak gęsto, różowo kwiatami otuli gałązki. I zaroi się tysiącami pszczół. Gdyby tego rytmu nie było, cóż by nam stanowiło gwarancję? Sami też go tworzymy, zapominając, że jesteśmy dziećmi natury.

Indie: nowe prawo ma na celu nękanie chrześcijan

2019-09-19 17:58

vaticannews.va / Vasai (KAI)

Rząd Himachal Pradesh, górzystego stanu w północno-zachodnich Indiach, kierowany przez nacjonalistyczną partię ludową Bharatiya Janata, zatwierdził nowe, bardziej restrykcyjne prawo, mające zapobiegać przymusowym nawróceniom. W praktyce dąży ono do zablokowania wszelkiej działalności ewangelizacyjnej.

utoimage/Fotolia.com

Ustawa nakłada surowe kary od pięciu do siedmiu lat więzienia za tzw. zmuszanie do nawrócenia. Wymaga dodatkowo, aby przyszli konwertyci i ich duchowni, deklarowali swój zamiar z miesięcznym wyprzedzeniem w liście do sędziego okręgowego.

„To narzędzie do nękania bezbronnych chrześcijan. Jego celem jest zasianie podejrzeń w stosunku do nas, że nawracamy na siłę” – ocenia Sajan K George, przewodniczący Ogólnoindyjskiej Rady Chrześcijan (GCIC). Dowodem na to jest nasilająca się w Indiach przemoc wobec wyznawców Chrystusa mimo, iż prawo do wolności religijnej jest zapisane w konstytucji.

Każdego miesiąca zdarza się tam kilkadziesiąt ataków na modlących się chrześcijan: tłum hindusów przybywa na Mszę czy spotkanie modlitewne, krzyczy obelżywe hasła i bije modlących się. Ofiarami przemocy często stają się kobiety i dzieci. Następnie księża lub pastorzy są aresztowani przez policję pod fałszywymi zarzutami przymusowych nawróceń. W jednej z wiosek tłum oprawców zabrał kilkudziesięciu chrześcijan siłą do świątyni hinduskiej, gdzie zmuszano ich do oddawania czci hinduskim bogom.

Zdaniem abp. Felixa Machado, metropolity Vasai, od lat zaangażowanego w dialog międzyreligijny w Indiach i poza nimi, nowe prawo ma na celu zablokowanie wszelkiej działalności ewangelizacyjnej.

„Hindusi uważają, że każda religia jest dobra. Wobec tego dlaczego ktoś miałby chcieć ją zmieniać? Dlatego każde nawrócenie uważają za dokonane pod przymusem. Stąd w Indiach panuje powszechne przekonanie, że Kościół katolicki jest tam tylko po to, żeby zmuszać do zmiany religii – wyjaśnia w wywiadzie dla Radia Watykańskiego abp Machado. - Dla mnie jako chrześcijanina jest jasne, że każdy rodzi się z prawami człowieka i wolnością sumienia, która pozwala mu wybrać religię jaką chce. Jednak to nowe prawo nie daje wolności, a wręcz przeciwnie – zniewala, bo zmusza człowieka do pozostania całe życie w tradycji, w której się urodził”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

III Wieluńskie Dni Kultury Żydowskiej

2019-09-19 21:17

Zofia Białas

W pierwszym dniu, 18 września, uczniowie wieluńskich szkół obejrzeli w Kino – Teatrze „Syrena” film, „Kto napisze naszą historię” poświęcony Emanuelowi Ringelblumowi i założonej przez niego podziemnej organizacji Oneg Szabat, zwiedzili także w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Wieluniu wystawę "Izrael- dziedzictwo innowacyjności", która oficjalnie została otwarta w dniu następnym, czyli 19 września. Wystawę, dzięki staraniom pani Iwony Urbanek, nauczycielki języka polskiego i historii w Zespole Szkół nr 3, podróżniczki z zamiłowania, przywieziono z Izraelskiej Ambasady w Warszawie.

Zofia Białas

Z wystawy (otwarta do 1 października) dowiedzieliśmy się, że Izrael to tylko 22 tys. km kwadratowych powierzchni i 9 mil. Ludności, stolica to Jerozolima – pierwsze miasto w świecie w całości pokryte siecią Wi-Fi, to także 273 km plaż nad Morzem Śródziemnym, Morzem Martwym, Morzem Czerwonym i najwyżej na świecie położonym Jeziorem Galilejskim, to także 9 naukowców uhonorowanych Nagrodą Nobla i ciągle wzrastająca liczba drzew, to ponadto jeden z 8 krajów, który w Kosmos wysłał własnego satelitę…

Otwarcie wystawy i przewidziane na ten czas spotkanie z Piotrem Pabisiakiem - podróżnikiem i fotografem, absolwentem Zespołu Szkół nr 3 - poprzedził spektakl „Chatuna” (Wesele) w reżyserii i scenografii dr Doroty Eichstaedt – nauczycielki języka polskiego II LO im. Janusza Korczaka, wystawiony w sali widowiskowej Wieluńskiego Domu Kultury przez działający w II LO teatr „Post Scriptum”. Spektakl „Chatuna” to wspaniała lekcja tolerancji i poszanowania inności oraz pokazanie, że wszyscy ludzie są braćmi, niezależnie od rasy, języka, narodowości, ważne by potrafili z sobą nawiązać dialog…

Zobacz zdjęcia: III Wieluńskie Dni Kultury Żydowskiej

Miłym akcentem po spektaklu był spacer uczniów Zespołu Szkół nr 3 z motylami symbolizującymi dziecięce ofiary Shoa, zaniesionymi na miejsce dawnej synagogi i żydowskiego cmentarza.

Spotkanie z Piotrem Pabisiakiem zatytułowane „Magia Izraela” to sentymentalna retrospektywna wędrówka pana Piotra przez ciekawe miejsca Izraela, niektóre widziane aż trzykrotnie, bo trzykrotnie odwiedzał Izrael. Swoją opowieść o Izraelu pan Piotr dokumentował slajdami ukazującymi nie tylko piękno tego kraju, ale także występujące w nim skrajności: bogate dzielnice z pięknymi wieżowcami, plażami, parkami (Tel Awiw) a obok nich dzielnicami biedy zamieszkanymi przez Żydów przybyłych z Etiopii. Razem z panem Piotrem odwiedziliśmy Tel Awiw, Jerozolimę, Masadę, Tyberiadę, Hajfę, Kafarnaum; popatrzyliśmy na Jezioro Galilejskie, Morze Martwe, Wzgórza Golan, zobaczyliśmy bogate ulice i ulice biedy, dzielnice arabskie…

Opowieści o Izraelu słuchali uczniowie ZS nr 1, ZS nr 2, ZS nr 3 i II LO, mieszkańcy Wielunia, dyrektorzy szkół, starosta Wieluński.

Piotr Pabisiak, mówiła Iwona Podeszwa, już niebawem ponownie zagości w bibliotece. Będzie to 5 października w ramach Nocy Bibliotek, kiedy wygłosi prelekcję na temat podróży po Kubie.

Wieluńskie Dni Kultury Żydowskiej zakończyło spotkanie pod hasłem „Szlakiem poetów żydowskiego pochodzenia”, które poprowadziły Magdalena A. Kapuścińska i Julia Lesiak. Słowa poetów uzupełniły piosenki zagrane przez Zespół „Gwiazdy po osiemnastej” a wśród nich m.in. „Tak jak malował pan Chagall”, „Człowieczy los”…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem