Reklama

Sanktuaria

Św. Józef wzorem zawierzenia Bogu

- Wiemy o Józefie, że zwłaszcza w momentach trudnych, był otwarty na Boży głos. Dał się Panu Bogu prowadzić i czynił wszystko dokładnie tak, jak mu Pan Bóg poprzez anioła polecał - mówił abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. sprawowanej w święto patronalne w Sanktuarium św. Józefa w Wadowicach w 15. rocznicę jego ustanowienia.

2019-03-19 18:06

[ TEMATY ]

sanktuarium

św. Józef

Wadowice

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Sanktuarium św. Józefa w Wadowicach

W wygłoszonej homilii metropolita krakowski podkreślił, że większość imion zawartych w rodowodzie Jezusa jest nam dzisiaj nieznana, ale dla synów i córek Izraela znaczyły bardzo wiele. A wszystko zaczęło się od Abrahama.

– Najważniejszą zasługą Abrahama było to, że „wbrew nadziei uwierzył w nadzieję, że stanie się ojcem wielu narodów i to mu poczytano za sprawiedliwość.” Uwierzył, że stanie się ojcem wielkiego narodu. Dzieje zawarte w rodowodzie Pana Jezusa w dużej mierze to właśnie potwierdzają. Ale przecież Abraham został ojcem wielkiego narodu w czasie, kiedy z punktu widzenia biologicznego już ojcem być nie mógł. Tak samo jak jego żona Sara z powodu wieku matką być nie powinna. A jednak Abraham uwierzył słowom Boga.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Arcybiskup zaznaczył, że to jego zawierzenie zostało potem poddane wielkiej próbie, kiedy Bóg zażądał ofiary z jego jedynego syna Izaaka. Abraham był posłuszny. Jego wiara sprawiła, że stał się ojcem wszystkich wierzących. Metropolita podkreślił, że wiara Abrahama stała czymś, co wyznaczyło potem także los św. Józefa.

Reklama

– Oczekiwał tego, że jego małżonka, zgodnie z ówczesnymi obyczajami, przyjdzie wreszcie do jego domu. Że będą żyli życiem małżeńskim. Że będą mieli dzieci. Że te dzieci także staną się znakiem Bożego błogosławieństwa, tak jak na to wtedy, z wielką wiarą patrzono. I naraz widzi, że Maryja znajduje się w stanie błogosławionym. Rozum podpowiada mu jedyne rozwiązanie…

Metropolita podkreślił, że Józef nie wiedział co się dzieje, nie rozumiał tego. Ale wiedział jedno – nie on jest ojcem dziecka, które żyje pod sercem Maryi. Wtedy zainterweniował sam Bóg poprzez anioła, a Józef posłuchał.

– Wiemy o Józefie, że zwłaszcza w momentach trudnych, był otwarty na Boży głos. Dał się Panu Bogu prowadzić i czynił wszystko dokładnie tak, jak mu Pan Bóg poprzez anioła polecał.

W dalszych słowach arcybiskup zaznaczył, że św. Józef jest nie tylko wzorem wiary i zawierzenia Panu Bogu.

– Józef jawi nam się także jako człowiek, który jest wzorem umiłowania swojego ludu. Ludu wybranego. Ludu, który chce swojemu Stwórcy i Panu okazywać nieustannie wierność.

Dlatego właśnie, jak tłumaczył metropolita, Józef i Maryja co roku udawali się na Święto Paschy, gdzie doświadczali wspólnoty ludu Bożego, który dziękuje Bogu za cud wyzwolenia z niewoli egipskiej. Gdy Jezus dorósł, wędrował razem z nimi. I z tego przykładu wyrosło także późniejsze Chrystusowe umiłowanie nowego ludu, który sam założył.

– W ciągłym ofiarowaniu siebie na ołtarzach świata Chrystus przemienia mocą Ducha św. chleb w swe Ciało i wino w Krew dla zbawienia świata. W tym dziele uświęcania jakże ogromną rolę odgrywa św. Józef, który jest patronem Kościoła. Do którego uciekamy się ze wszystkimi naszymi sprawami i problemami. Modląc się do św. Józefa o potrzebne nam łaski, zwłaszcza o łaskę nawrócenia i lepszego życia, łączymy się troską Chrystusa, aby Kościół był ciągle „czysty, bez zmarszczek, nieskalany i święty”.

Następnie arcybiskup przypomniał, że Sanktuarium św. Józefa w Wadowicach przed laty założył św. Rafał Kalinowski.

– Chciał, by ludzie tutaj wracali do Boga. By odzyskiwali łaskę dziecięctwa Bożego, by dążąc do świętości, przyczyniali się do świętości samego Kościoła i jego chwały.

Tutaj właśnie św. Rafał przywiózł figurkę św. Józefa jako wzoru do naśladowania. Metropolita wspomniał także, dokładnie 15 lat temu 19 marca Jan Paweł II ofiarował Papieski Pierścień Rybaka, który obecnie zdobi dłoń św. Józefa na czczonym tutaj obrazie. Ojciec Święty przekazał bullę, w której podkreślił, że pierścień ma przypominać czcicielom św. Józefa, że Opiekun Świętej Rodziny to „Mąż sprawiedliwy, posiadający nade wszystko wyraźne rysy oblubieńca, który do końca pozostał wierny wezwaniu Bożemu(…)A karmelici bosi, wierni stróże wadowickiego kościoła, przyjmując moją wdzięczność za to wszystko, co od najmłodszych lat otrzymałem od karmelitańskiej szkoły duchowości, niechaj za przykładem swej św. Matki Teresy od Jezusa kontemplują w św. Józefie doskonały wzór zażyłości z Jezusem i z Maryją, Patrona modlitwy wewnętrznej i niestrudzonej służby braciom” – napisał papież. Tego dnia kościół karmelitów bosych „Na Górce” otrzymał od kard. Franciszka Macharskiego tytuł sanktuarium św. Józefa.

Na zakończenie homilii arcybiskup podkreślił, że mimo naszych upadków i grzechów nieustannie jesteśmy pod opieką św. Józefa, którą otacza nas tak samo, jak otaczał Maryję i Jezusa.

Podczas Mszy św. modlono się m.in. w intencji Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Wadowicach.

Św. Józef jest uważany za opiekuna i ojca zakonu karmelitów bosych. Kult szczególnie rozwinął się w wadowickim klasztorze „Na Górce”. Przed wadowickim obrazem świętego Józefa od wieków modliło się wielu wiernych świeckich, sióstr zakonnych, zakonników, kapłanów, biskupów. Był wśród nich także młody Karol Wojtyła.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zabrzmiały na nowo

2020-01-14 10:46

Niedziela rzeszowska 3/2020, str. VI

[ TEMATY ]

muzyka

sanktuarium

Ropczyce

organy

muzyka organowa

Archiwum Autora

Organy w sanktuarium w Ropczycach

Milczały prawie 20 lat. Organy Sanktuarium Najświętszego Imienia Maryi w Ropczycach zabrzmiały na nowo 6 stycznia br. w święto Trzech Króli. Zaprezentowały się jako instrument koncertowy, świetnie sprawdzający się w solowych utworach muzyki polskiego renesansu, niemieckiego baroku oraz w odsłonie kameralnej.

Organy są jednym z wielu zabytków we wnętrzu XVI-wiecznego kościoła, oprócz figury Matki Bożej Królowej Rodzin, ambony i polichromii. Pochodzą z zakładu lwowskiego organmistrza Jana Śliwińskiego, a ich piszczałki datowane są na rok 1899. 

CZYTAJ DALEJ

ks. Piotr Pawlukiewicz - Marka: Chrześcijanin

2020-01-17 08:06

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Pawlukiewicz

ks. Piotr Pawlukiewicz

freelyphotos.com

Co znaczy w dzisiejszym świecie być chrześcijaninem? Co właściwie deklaruje osoba, która przykleja sobie rybkę na samochodzie albo zawiesza na szyi krzyżyk? Deklaruje ona, że będzie uczniem Chrystusa. Nie zawsze zdolnym, nie zawsze zdającym egzaminy, czasem skazanym na poprawki, ale uczniem.

Jestem chrześcijaninem to znaczy jestem w szkole Pana Jezusa i Jego program jest moim programem. On wypełnił go w sposób doskonały – ja będę go realizował najlepiej, jak potrafię, i będę się wpatrywał w mojego mistrza.

Kiedy słyszę pytanie o to, jaką marką dla świata powinien być chrześcijanin, mam przed oczami Matkę Bożą. Ona była – jak to się czasem mówi – marką samą w sobie. Nie tylko wpatrywała się w niebo, nie tylko recytowała Magnificat, ale przede wszystkim nieustannie wspierała innych, jak wtedy w Kanie Galilejskiej, kiedy pomagała przy organizacji wesela.

Zastanówcie się przez chwilę… Gdybyście mieli zorganizować przyjęcie weselne, kogo wzięlibyście do pomocy? Pewnie postawilibyście na człowieka obrotnego, co to się zna na orkiestrze, tańcach, wystroju sali, orientuje się w wódkach, w koniakach, prawda?

Matka Boża nie była pobożna w tym znaczeniu, jaki czasem nadajemy temu słowu – kogoś totalnie oderwanego od rzeczywistości, z innego świata (niektórzy jak patrzą na księdza, wyobrażają sobie, że jest tak pobożny, iż nie odróżnia klawiatury od monitora. Tak jest „wniebowzięty”!).

Maryja była absolutnym przeciwieństwem tak pojmowanej „wniebowziętości”. Choidziła twardo po ziemi – wszak to właśnie ona uratowała wesele w Kanie od kompletnej klapy.

Niektórzy twierdzą, że Matka Boża była w Kanie Galilejskiej jako pomoc kuchenna. Nie zgadzam się z tym. Pomoc kuchenna nie miałaby wglądu w zapasy alkoholu. Nawet starosta nie wiedział, że go brakuje, a ona już się orientowała, że jeszcze chwila i pana młodego spotka kompromitacja w oczach gości. I co robi? Rozkazuje sługom (czy pomoc kuchenna by rozkazywała?). Nie mówi: „Drodzy panowie, gdybyście byli tak łaskawi, to zróbcie, proszę, to, co powie wam mój Syn”. Nie. Ona przychodzi do sług i rzuca (krótka piłka!): „Uczyńcie wszystko, co wam powie…”. W czasach Maryi nie do pomyślenia było, żeby kobieta – w dodatku nie gospodyni – wydawała polecenia facetom. To jest marka sama w sobie!

My, katolicy, często oddzielamy życie świeckie od życia religijnego. Składamy ręce w kościele, a już w poniedziałek wynosimy z pracy jakieś tam deski czy śrubki. Bo i tak się zmarnuje… Tymczasem dobrze by było, żebyśmy czasem pomyśleli nad propagowaniem marki chrześcijaństwa przez solidne wypełnianie swojej roboty.

Byłem kiedyś na zastępstwie w kościele w jednym z warszawskich szpitali. I tak się stało, że się zaziębiłem. Mówię do pielęgniarki:

– Chyba muszę iść do lekarza. – Bo patrzę, siedzi akurat w pokoju dyżurnym lekarz. A ona mi na to:

– Niech ksiądz do niego nie idzie.

(Zdziwiłem się trochę, ale w porządku, posłuchałem rady).

– To pójdę do tej drugiej lekarki.

– Do tej też niech ksiądz nie idzie.

– To do kogo mam iść?

– O szesnastej zaczyna dyżur taki, co się zna…

Zrozumiałem wtedy, że nie wystarczy mieć dyplom lekarski, kitel i słuchawki, tylko trzeba być dobrym w swoim fachu.

Nie wystarczy, że mam święcenia kapłańskie i prawo noszenia sutanny. Powinienem być księdzem, co się trochę zna na psychologii, na teologii, na historii Polski. Powinienem umieć opowiedzieć dowcip, zabawić ludzi, ale i się z nimi pomodlić, zorganizować wspólnotę.

Człowiek musi się po prostu znać na swojej robocie i być dobrym w tym, co robi. Trzeba się więc niestety ciągle doskonalić i kształcić. A jeśli jakieś złe nawyki wejdą w krew, to umieć je u siebie zdiagnozować, a potem wyplenić.

Artykuł zawiera treści pochodzące z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką”, wyd. RTCK. Więcej o książce: Zobacz

rtck.pl

CZYTAJ DALEJ

Rzeszów: uroczystości ku czci św. Józefa Sebastiana Pelczara, głównego patrona diecezji

2020-01-19 11:01

[ TEMATY ]

Rzeszów

Bp Józef Sebastian Pelczar – portret

Bp Józef Sebastian Pelczar – portret z kolegiaty w Jarosławiu

W katedrze Rzeszowie sprawowano wczoraj Mszę św. z okazji uroczystości św. Józefa Sebastiana Pelczara, głównego patrona diecezji rzeszowskiej. „Biskup Pelczar zostawił nam bogate dziedzictwo służby Bogu i ludziom, zaangażowania duszpasterskiego i społecznego” – mówił bp Jan Wątroba w wigilię diecezjalnej uroczystości.

We wprowadzeniu bp Wątroba zwrócił uwagę na dziedzictwo, które zostawił św. J. S. Pelczar. „Jako przedstawiciele wspólnoty Kościoła rzeszowskiego chcemy dzisiaj podziękować za nieustanną opiekę św. Józefa Sebastiana nad młodym Kościołem rzeszowskim, a nade wszystko za dziedzictwo, które nam zostawił. To bardzo bogate dziedzictwo służby Bogu i ludziom, zaangażowania duszpasterskiego i społecznego. Dziękujemy również za pokolenia kapłanów i sióstr zakonnych wychowanych na duchowości św. Józefa Sebastiana” – mówił hierarcha.

Homilię wygłosił ks. Ireneusz Folcik, emerytowany proboszcz parafii św. Józefa w Rzeszowie i wykładowca homiletyki w WSD w Rzeszowie. W pierwszej części kaznodzieja nawiązał do rozpoczętego 18 stycznia Tygodnia Modlitwa o Jedność Chrześcijan.

„Kolejny raz ze smutkiem zauważamy, że świat jest rozdarty, wciąż trwają wojny, część ludzi opływa we wszystko, a część umiera z głodu. Ze smutkiem zauważamy, że rozdarte są różne państwa, siły polityczne, które walczą ze sobą nie licząc się z mieszkańcami danego kraju. Rozdarty jest Kościół” – mówił duchowny.

W dalszej części ks. Folcik skoncentrował się na postaci św. J. S. Pelczara, jego wciąż aktualnym nauczaniu. „Biskup dawał trudne wskazówki. Zachęcał, aby strzec się niezgody i zaciekłości w walkach stronnictw o władzę i znaczenie. Przestrzegał przed anarchią w życiu prywatnym i publicznym. Strzeżmy się lenistwa, apatii, zniechęcenia. Strzeżmy się zbytku, sknerstwa dla dobrych celów i marnotrawstwa publicznego grosza. (…) To ważne wskazówki także dzisiaj, gdy patrzymy na kompromitujące zachowania niektórych polityków; gdy u nas kłótnia, niezgoda i rozbicie” – przekonywał duchowny.

Ważną częścią dziedzictwa bp. Pelczara jest etos pracy i służby. „Święty Józef Sebastian, zarówno swoim życiem jak i przez słowa i pisma, stawia przed nami Chrystusowe wezwanie do wierności nauce wiary i moralności, uczy przywiązania do Stolicy Apostolskiej, zdrowego patriotyzmu, żarliwej pobożności i wielkiej pracowitości, której świadectwem jest m.in. jego ogromna spuścizna literacka. Swoją rolę w tym względzie streścił bardzo zwięźle: Boski Mistrz będzie was uczył, a ja, jako odźwierny, będę mu tylko otwierał drzwi. Był człowiekiem pracy i służby” – podkreślił kaznodzieja.

Ksiądz Folcik zwrócił również uwagę, że Pelczar, z jednej strony zachęcając do pracowitości i wysiłku opartego na współpracy z Bożą łaską, był skoncentrowany na eschatologii.

„Biskup Pelczar głęboko przeżywał prawdy eschatologiczne i często wskazywał wiernym na cel życia w niebie. Uczył, że człowiek przeznaczony jest do wieczności. Wołał: Tęsknij za niebem! Pamiętaj, że na ziemi nie masz stałego mieszkania, powinieneś żyć jak pielgrzym, wygnaniec. Bierz z ziemi tylko to, co konieczne” – mówił homileta.

Św. Józef Sebastian Pelczar urodził się 17 stycznia 1842 r. w Korczynie. Uczył się m.in. w gimnazjum w Rzeszowie. W 1864 r. przyjął święcenia kapłańskie w Przemyślu. Po studiach w Kolegium Rzymskim i Instytucie św. Apolinarego był wykładowcą teologii pastoralnej i prawa kanonicznego w seminarium przemyskim. Od 1877 r., przez ponad 20 lat, mieszkał w Krakowie. Był wykładowcą, dziekanem Wydziału Teologicznego i rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1894 r. założył Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. W 1899 r. został biskupem pomocniczym, a rok później ordynariuszem diecezji przemyskiej. Zmarł 28 marca 1924 r. w Przemyślu. Został beatyfikowany w 1991 r. w Rzeszowie, a kanonizowany w 2003 r. w Rzymie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję