Reklama

Niedziela Częstochowska

Święto u sióstr józefitek

Uroczystość św. Józefa obchodzona w Kościele katolickim 19 marca to wielkie święto sióstr józefitek. W tym dniu siostry składają Panu Bogu dziękczynienie za patrona powierzając mu pod opiekę całe zgromadzenie i dzieła, które prowadzą. Tak było także i w Częstochowie, w Specjalnym Ośrodku Wychowawczym prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr św. Józefa przy ul. bp. Teodora Kubiny 10/12.

[ TEMATY ]

św. Józef

Archiwum Sióstr Józefitek

Zobacz zdjęcia: Święto sióstr józefitek

Mszę św. odpustową w kaplicy ośrodka odprawił ks. Jakub Raczyński z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej w Częstochowie. W homilii kapłan wskazał na wiarę św. Józefa i jego wielką ufność Bogu. Zachęcał do codziennej modlitwy do tego wyjątkowego świętego, choćby tej najkrótszej i najprostszej: Święty Józefie módl się za nami! W Eucharystii wraz z siostrami uczestniczyły dziewczynki z ośrodka i pracownicy świeccy.

Reklama

Dla sióstr, z okazji ich święta, dziewczynki odegrały przedstawienie pt. „Garncarz z Jerycha”, którego historia rozgrywała się w czasach, gdy Pan Jezus wędrował po ziemi, nauczał i uzdrawiał. Młody chłopak imieniem Tobit miał chore nogi i nie mógł opuszczać swojego domu. Ale naczynia, które lepił, były tak piękne, że zachwycały każdego, kto tylko na nie spojrzał. Często odwiedzały go także dzieci, bo mimo swojej choroby był bardzo pogodnym chłopcem. Pewnego dnia dowiedział się, że w Jerozolimie przebywa prorok z Nazaretu, który uzdrawia. Niewidomi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni. Wieść o tym szybko rozniosła się po okolicy i coraz większe tłumy wędrowały do świętego miasta. Również młody garncarz zapragnął wyruszyć na spotkanie z prorokiem. Miał nadzieję, że i on zostanie uzdrowiony. Przez długi czas zbierał pieniądze na podróż. Aż w końcu osiągnął cel, zajął miejsce w wozie i stał się pielgrzymem zdążającym do świętego miasta. Długo byli w drodze, wóz przemieszczał się powoli, ale Tobitowi to nie przeszkadzało, cieszył się pięknem krajobrazu i tym, że z każdą chwilą zbliża się do Jerozolimy. Gdy byli już niedaleko, podeszła do nich kobieta z malutkim dzieckiem i poprosiła o podwiezienie. Właściciel wozu surowo odparł, że nie ma miejsca. Wtedy Tobit nie wahał się i odstąpił jej własne. Pozostał sam w obcej okolicy. Nie wiedział, jak wróci do domu o własnych siłach, ale mimo to nie żałował swojej decyzji. Za ten piękny gest miłości bliźniego został nagrodzony. Gdy zmęczony zapadł w sen gdzieś przy napotkanej gospodzie, przyszedł Jezus i uzdrowił chłopca.

Przedstawienie wywołało wiele wzruszeń i zostało nagrodzone gromkimi brawami. Na zakończenie siostry józefitki wysłuchały pięknych życzeń złożonych przez całą społeczność ośrodka, i każda w podziękowaniu za swoją posługę otrzymała czerwoną różę.

foto: Siostry józefitki

2019-03-22 11:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wzór dla współczesnego Kościoła

Niedziela szczecińsko-kamieńska 30/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

św. Józef

Archiwum prywatne ks. P. Barylaka

Ks. dr Paweł Barylak, józefolog

Ks. dr Paweł Barylak, józefolog

O św. Józefie i jego nieocenionej roli w dziele zbawienia z nowo mianowanym proboszczem w Swobnicy ks. dr. Pawłem Barylakiem SDB rozmawia ks. Robert Gołębiowski.

Ks. Robert Gołębiowski: Jakie są przymioty charyzmatu świętości św. Józefa, które warto uwypuklić w życiu współczesnego Kościoła i ludzi wierzących?

Ks. dr Paweł Barylak SDB: Wśród zalet duchowych św. Józefa, które należy podkreślić, czcić i naśladować, wymienię na pierwszym miejscu wrażliwość na słuchanie słowa Bożego w swoim sercu. Po drugie – to, że był człowiekiem sprawiedliwym, czyli posłusznym prawu Tory, zwyczajom i tradycji. Wskazuje na to ewangelista Mateusz. Dalej, to szukanie woli Bożej i posłuszeństwo w trudnych sytuacjach, chociażby wtedy, gdy dowiedział się, że Maryja jest brzemienną, a on sam wie, że nie jest ojcem dziecka. Ucieczka do Egiptu i późniejszy powrót do Nazaretu to ukazanie posłuszeństwa Bogu w trudnych momentach życia. Czwartą zaletą jest umiejętność natychmiastowego wykonywania tego, do czego Bóg go wzywa przez anioła. Dla św. Józefa wola Boża była jednoznaczna. Nie widzimy u niego żadnej opieszałości, z którą często mamy do czynienia obecnie. Kolejna cecha, to umiłowanie swej małżonki widoczne w poszukiwaniu woli Bożej. To Ona była najważniejsza, nie liczył się z tym, że sam może coś stracić na swym wizerunku – najcenniejsza była Maryja! Dla św. Józefa ważne jest także milczenie, które pojmował jako zasłuchanie w Boga i wypełnianie swoich zawodowych obowiązków z oddaniem. Jako ojciec rodziny miał niezwykłą umiejętność bycia w cieniu tych, którzy są przez Boga wybrani do większych spraw, czyli Jezusa i Maryi. On jest na drugim planie i pokazuje, jak trzeba się w życiu umniejszać wobec Boga, ale także wobec drugiego człowieka.

Jakim więc, w tym kontekście, wzorcem jest św. Józef dla współczesnych mężczyzn, a szczególnie ojców?

Święty Józef nie waha się być wiernym swej małżonce. Jego postawa wskazuje na zaufanie Bogu i to szczególnie od chwili, gdy anioł objawił mu, że ma pełnić wobec Jezusa rolę ojca. Współcześnie widzimy wiele sytuacji, w których ktoś, kto nie jest naturalnym ojcem, musi spełniać wobec innej osoby, wobec dziecka, ojcowskie obowiązki. Józef nie jest ojcem Jezusa, ale wypełnia wobec Niego tę rolę. Uczy Go, wprowadza w arkana zawodu, tłumaczy Prawo Mojżeszowe, uczy modlitwy, tłumaczy teksty, rozmawia, zadaje Mu pytania i odpowiada na Jego zapytania, pielgrzymuje z Nim. Święty Józef jest wzorem ojca, także adopcyjnego. Od niego możemy nauczyć się odpowiedzialności za dzieci, za osoby powierzone naszej opiece. On także pokazuje nam, w jaki sposób stawiać czoła trudnościom, takim jak chociażby tułaczka do Egiptu i zorganizowanie tam życia od nowa, tak by niczego Jezusowi i Maryi nie brakowało. Jest też patronem wszelkiej wierności obietnicom Bogu i człowiekowi, a także stałości swej postawy. Święty Józef był – podobnie jak św. Piotr – opoką rodziny i tego potrzeba ojcom XXI wieku.

Jakie znaczenie ma zawierzenie św. Józefowi Polski i Kościoła w naszej ojczyźnie?

Nie można swojego dobra powierzyć komuś, komu się nie ufa i kto źle wykorzysta ten dar. Często o tym mówił sam Jezus. Zawierzamy św. Józefowi Kościół i naszą ojczyznę, bo widzimy ich wartość, bogactwo i dziedzictwo. Polacy są skarbem samym w sobie, konkretnym talentem. Znamy swoją wartość i dlatego pragniemy powierzyć siebie i to wszystko komuś, kto jeszcze lepiej o to i o nas zadba. Powierzamy więc św. Józefowi w skomplikowanej sytuacji współczesnego świata dzieje naszej ojczyzny i wiemy, że bezpiecznie doprowadzi nas on do Królestwa Niebieskiego. Głęboko wierzymy, że św. Józef zrobi to w sposób doskonały. Ochroni nas przed niebezpieczeństwami i podzieli się z nami swoim doświadczeniem.

CZYTAJ DALEJ

Św. Wacław

Niedziela świdnicka 39/2016, str. 5

[ TEMATY ]

święty

Adobe.Stock.pl

św. Wacław

św. Wacław

Święty Wacław był Czechem. Jest głównym patronem naszych południowych sąsiadów, czczonym tam jako bohater narodowy i wódz. Był królem męczennikiem, a więc osobą świecką, nie duchowną, i to piastującą niemal najwyższą godność w narodzie i w państwie. Jest przykładem na to, że świętość życia jest nie tylko domeną osób duchownych, ale może być także zrealizowana na najwyższych stanowiskach społecznych. Nie mamy dokładnych danych dotyczących życia św. Wacława. Jego postać ginie w mrokach historii. Historycy wysuwają różne hipotezy co do jego życia. Jest pewne, że Wacław odziedziczył po ojcu tron królewski. Podobno był dobrym, walecznym rycerzem, co nie przeszkadzało mu być także dobrym i wrażliwym na ludzką biedę. Nie jest znana przyczyna jego konfliktu z bratem Bolesławem, który stał się jego zabójcą i następcą na tronie. Nie znamy też bliżej natury i rozwoju konfliktów wewnętrznych oraz ich związków z polityką wobec sąsiadów, które wypełniły jego krótkie rządy i które były prawdopodobnie tłem bratobójstwa. Śmierć Wacława nastąpiła 28 września 929 lub 935 r. w Starym Bolesławcu. Kult Wacława rozwinął się zaraz po jego śmierci. Ciało męczennika przeniesiono do ufundowanego przez niego praskiego kościoła św. Wita. Wczesna cześć znalazła wyraz w bogatym piśmiennictwie poświęconym świętemu. Kult Wacława rozszerzył się z Czech na nasz kraj, zwłaszcza na południowe tereny przygraniczne. Zadziwiające, że Katedra na Wawelu otrzymała jego patronat. Także wspaniały kościół św. Stanisława w Świdnicy ma go jako drugorzędnego patrona.

Św. Wacław wypełnił przesłanie św. Piotra z jego Pierwszego Listu: „A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają. Lepiej bowiem, jeżeli taka jest wola Boża, cierpieć dobrze czynią, aniżeli czyniąc źle” (1 P 3,16-17). Dbał o czystość swego sumienia. Przyjmował oszczerstwa na temat swojego dobrego postępowania, cierpiał dobrze czyniąc. Wacław przez swoje szlachetne postępowanie doprowadził do poróżnienia się ze swoim bratem Bolesławem. Bratu nie podobała się jego wierność prawu Bożemu. W tym sensie Wacław, dobrze czyniąc, nie przyniósł bratu pokoju, ale miecz, nie przyniósł zgody, ale poróżnienie. Przez to Wacław okazał, że kocha Chrystusa bardziej niż swoje rodzeństwo. Można powiedzieć, że wycierpiał prześladowania dla sprawiedliwości i odziedziczył w ten sposób królestwo niebieskie.

Patrząc dziś na św. Wacława, trzeba przypomnieć przynajmniej dwie prawdy. Po pierwsze, świętość jest dla każdego. Każde powołanie, każda droga życia może być drogą do świętości. Należy przezwyciężać ciągle powracający stereotyp, że świętość jest zarezerwowana dla zakonników i zakonnic, i to klauzurowych. Po drugie, w życiu należy kierować się prawym, czystym sumieniem. Zatem nie wolno iść na „układy” i liczyć się z tym, co ludzie niekiedy mówią i do czego zachęcają, ale należy wyczulić ucho na Słowo Boże i pytać nieustannie, czego Bóg od nas oczekuje. Przyjęcie takiej postawy może nas wiele kosztować, nawet poróżnienie w najbliższej rodzinie czy w środowisku pracy, ale tylko taka jest droga, na której stajemy się prawdziwymi uczniami Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Rocznica powstania sanktuarium w Licheniu

2020-09-28 17:57

[ TEMATY ]

sanktuarium

Licheń

Biuro Prasowe Sanktuarium

„Chcemy dziękować Bogu za to miejsce i wszystko, co wydarzyło się w tym świętym miejscu przez te wszystkie lata i nadal się wydarza” – mówił ks. Janusz Kumala MIC, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej podczas uroczystej sumy w bazylice w niedzielę, 27 września, gdy obchodzono 168 lat istnienia Sanktuarium. W uroczystej liturgii uczestniczyło ponad 2 tys. pielgrzymów.

„Historia Lichenia zaczyna się w 1151 r. od kamiennego krzyża znajdującego się na licheńskim rynku. Postawiony jako znak na starożytnej drodze pomiędzy Kaliszem a Kruszwicą jest świadkiem chrześcijańskich początków tego miejsca” – mówił ksiądz kustosz w okolicznościowej homilii. Wspominał także wydarzenia z grąblińskiego lasu, które interpretowane są jako znak wzywający do nawrócenia. W 1850 roku Matka Boża objawiła się tam pasterzowi Mikołajowi Sikatce. „Gdy w 1852 w Europie szalała epidemia cholery, również w tym regionie dała o sobie znać. Wówczas przypomniano sobie o tym, co mówiła pasterzowi Maryja zapowiadająca nadejście epidemii. Tłumy zaczęły przybywać codziennie, by modlić się i błagać o przebaczenie, miłosierdzie i ratunek. Podjęto decyzję, by zbudować murowaną kapliczkę dla obrazu, którą wystawiono staraniem mieszkańców okolicznych wsi. Decyzją władz diecezjalnych postanowiono przenieść obraz Matki Bożej Licheńskiej z lasu do kościoła parafialnego i uporządkować kult i wspólnotową modlitwę tysięcy ludzi. Maryja sama prosiła Mikołaja o przeniesienie obrazu w godniejsze miejsce” – przypomniał ks. kustosz, podkreślając, że najgodniejszym miejscem dla Matki Bożej są nasze serca. Marianin zaznaczył, że sanktuarium jest nie tylko miejscem, ale to przede wszystkim pielgrzymi, bez których by ono nie istniało. Przywołał też słowa św. Jana Pawła II, który w 1999 r. powiedział o licheńskim sanktuarium, że jest to „miejsce, która Maryja bardzo umiłowała”.

Wspomniana wędrówka obrazu Matki Bożej i historia Lichenia jako sanktuarium maryjnego rozpoczęła się 29 września 1852 r. To nie tylko miejsce, ale też pielgrzymi. Od początku do Lichenia przybywały tłumy, aby uczestniczyć w odpuście 15 sierpnia. Niewielka wieś położona w okolicy lasów i rozległego jeziora gościła nawet 20 tys. osób. Pielgrzymi, o czym świadczą najstarsze relacje, pragnęli przede wszystkim się wyspowiadać. „Każdy chciał doświadczyć Bożego Miłosierdzia. Historia wszystkich sanktuariów znaczona jest powrotem pielgrzymów do Pana Boga. Matka Boża zawsze prowadzi nas do Chrystusa i Eucharystii” – mówił ks. Kumala.

„Chcemy podziękować Bogu za łaskę tego miejsca, że je wybrał, podtrzymuje to miejsce jako żywe sanktuarium, w którym dokonują się cuda przemiany ludzkich serc i cudownych uzdrowień” – dodał kapłan, opowiadając otrzymane niedawno przez sanktuarium świadectwo uzdrowienia 4-letniego dziecka. Chłopiec przyszedł na świat z zaburzeniami autystycznymi. Jego mama podkreślała nadzwyczajny sposób, w jaki ukochał krzyż i mękę Jezusa, o której lubił słuchać, odnosząc się z niezwykłym w tym wieku pietyzmem do krzyża. Rodzice postanowili pojechać do Lichenia, aby powierzyć syna Matce Bożej, gdzie zaczynali i kończyli dzień drogą krzyżową na Golgocie, a chłopiec wyjątkowo angażował się w modlitwę. W kościele, kiedy już matka chciała z nim wyjść, pierwszy raz wypowiedział pełne zdanie i słowa, które rodzice mogli zrozumieć – „Mamo, ja się modlę”, co było znakiem jego uzdrowienia.

W przypadającą dziś, 26. Niedzielę Zwykłą obchodzony jest 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. W Licheniu modlono się w szczególny sposób za polskie rodziny na emigracji, aby wychowywały młode pokolenie w duchu prawdy i uwrażliwiały je na miłość do ojczystego kraju. „Dzień ten pozwala nam uświadomić sobie, kim jesteśmy – mówił ksiądz kustosz – że, jako ludzie jesteśmy na tej ziemi wszyscy w jakimś sensie migrantami, uchodźcami, pielgrzymami. Wszyscy potrzebujemy drugiego człowieka, który mógłby podać rękę. Oczekujemy przyjęcia ze strony innych. Niech życzliwe przyjęcie przez Boga i ludzi w sanktuariach, będzie dla nas zachętą, abyśmy i my umieli i chcieli przyjmować innych, nie traktując nikogo jako zagrożenia. Papież Franciszek stale nam przypomina, że zbyt łatwo zamykamy się przed tymi, którzy nas potrzebują.”

„Jesteśmy wezwani, by w ich twarzach rozpoznać oblicze Chrystusa głodnego, spragnionego, nagiego, chorego, obcego i więźnia, który jest dla nas wyzwaniem (por. Mt 25, 31-46). Jeśli Go rozpoznamy, to my będziemy Mu dziękować za to, że mogliśmy Go spotkać, miłować i służyć Mu” – pisał Papież Franciszek w orędziu przeznaczonym na dzisiejszy dzień.

W modlitwie podczas uroczystej Eucharystii pielgrzymom towarzyszył Sanktuaryjny Kwintet Dęty. W liturgię, m.in. poprzez licznych ministrantów oraz procesję z darami ołtarza, włączyła się grupa pielgrzymów parafii pw. Mikołaja Biskupa z Kraczkowej w diecezji przemyskiej, która przybyła wraz z ks. Grzegorzem Delmanowiczem.

W najbliższą niedzielę, 4 października, księża marianie zapraszają do bazyliki na Dzień modlitw osób stanu wolnego poszukujących męża lub żony. Główna msza zostanie odprawiona o godz. 12.00. Po Eucharystii odbędzie się uroczysty koncert chóru bazyliki licheńskiej „Stabat Mater”.

Licheń Stary, 27 września 2020 r.

Justyna Zacharek

Biuro Prasowe Sanktuarium

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję