Reklama

DOKUMENT

O ŁAD SPOŁECZNY DLA WSPÓLNEGO DOBRA - LIST SPOŁECZNY EPISKOPATU POLSKI

2019-03-26 12:42

tk / Warszawa (KAI)

Fot. E. Bartkiewicz/www.episkopat.pl/photo

- Potrzebujemy nawrócenia i dialogu – piszą polscy biskupi w opublikowanym dziś liście społecznym, zatytułowanym: „O ład społeczny dla wspólnego dobra”. Dodają, że aktualny stan polskiego społeczeństwa stanowi poważne wyzwanie dla misji Kościoła, gdyż „rywalizacja polityczna dawno przekroczyła granice demokratycznych polemik (…) i dotyka najgłębszych fundamentów naszej narodowej wspólnoty”.

Publikujemy treść dokumentu:

WSTĘP

W minionych dziesięciu latach Episkopat Polski trzykrotnie zabierał głos w sprawach społecznych w formie dokumentów opracowanych przez jego Radę ds. Społecznych: Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie [2009], W trosce o człowieka i dobro wspólne [2012] oraz Chrześcijański kształt patriotyzmu [2017]. Rocznica ta stanowi okazję do wskazania na aktualność zawartego w nich nauczania Kościoła, do wzbudzenia w ich świetle refleksji nad obecnym stanem polskiego społeczeństwa oraz wezwania do podjęcia wzmożonego wysiłku na rzecz budowania autentycznych relacji międzyludzkich w uporządkowanej zgodzie (tranquillitas ordinis). Zachęcają nas do tego słowa papieża Franciszka: „nawrócenie chrześcijańskie wymaga, abyśmy rozważyli ponownie w pierwszym rzędzie to, co dotyczy ładu społecznego i realizacji dobra wspólnego” (EG, nr 182).

Reklama

SPOŁECZNA MISJA KOŚCIOŁA

Człowiek, obdarzony niezbywalną godnością i naturą społeczną, jest powołany do budowania społeczeństwa prawdziwie ludzkiego, do odpowiedzialności za nie i przeżywania go w taki sposób, aby w atmosferze wzajemnej życzliwości, solidarności i współpracy, we wzajemnej wymianie darów, tworzyć wspólnotę, w której każdy może integralnie rozwijać się w ramach wspólnego dobra. Profetyczno-krytyczne odnoszenie się do rzeczywistości społecznej stanowi część misji ewangelizacyjnej, którą Kościół wypełnia poprzez potrójne posłannictwo: nauczania, uświęcania i posługę miłości. Jest ono znakiem Królestwa Bożego, które - nie będąc z tego świata - w tym świecie się realizuje. „Nie można już dłużej twierdzić, że religia powinna się ograniczać do sfery prywatnej i że istnieje tylko po to, by przygotować dusze do nieba. Wiemy, że Bóg pragnie szczęścia swoich dzieci także na tej ziemi […]. Dlatego pasterze korzystając ze zdobyczy różnych nauk, mają prawo wydawać opinię na temat wszystkiego, co dotyczy życia osób, ponieważ zadanie ewangelizacji pociąga za sobą i wymaga integralnej promocji każdego człowieka” (EG, nr 182).

Zgodnie z soborową zasadą autonomii porządku politycznego, rolą Kościoła hierarchicznego nie jest angażowanie się w naturalne w życiu politycznym kontrowersje ani - tym bardziej - ich rozstrzyganie. Nie chodzi o zdobycie przywilejów czy o opowiadanie się za którąś ze stron. Jednak aktualny stan polskiego społeczeństwa stanowi wyzwanie dla misji Kościoła. Rozumiejąc różnice, które są nieodłącznym elementem każdej rzeczywistości społecznej, ze smutkiem dostrzegamy istniejące w naszej ojczyźnie podziały i konflikty, jak też brak dostatecznego zaangażowania w budowanie wspólnoty, co nie pozwala w pełni doceniać obecnego w życiu społecznym dobra. Rywalizacja polityczna dawno przekroczyła granice demokratycznych polemik pomiędzy zwolennikami różnych wizji rozwoju ojczyzny i dotyka najgłębszych fundamentów naszej narodowej wspólnoty oraz wpływa na jej postrzeganie w kontekście międzynarodowym. Postawy te – utrwalane i podsycane – rodzą atmosferę niezrozumienia, która od dłuższego już czasu dotyka i niepokoi wielu naszych rodaków, zarówno wierzących, jak i niewierzących, kładzie się głębokim cieniem nie tylko na sprawach publicznych, lecz także na codziennym życiu. Dotyczy to także członków Kościoła Chrystusowego, którego wspólnota „niezależnie od tego, czy jest duża czy mała – żyje w świecie; jej warunki, jej droga, jej przykład i słowo nieuchronnie wywierają wpływ na pozostałą część wspólnoty” [1].

Pragniemy więc - jako uczniowie Chrystusa i obywatele Rzeczpospolitej – ponownie przyczynić się do budowania autentycznej wspólnoty sióstr i braci budujących poprzez miłość w prawdzie (caritas in veritate) dobro wspólne naszej ojczyzny.

SPORY SPOŁECZNO-POLITYCZNE I KONIECZNOŚĆ ICH PRZEZWYCIĘŻENIA

Żyjemy w zróżnicowanym społeczeństwie. Spory czy rywalizacje są w nim czymś naturalnym. „Kościół dobrze wie, że w historii nieuchronnie powstają konflikty interesów pomiędzy różnymi grupami społecznymi i że wobec nich chrześcijanin musi często zająć stanowisko zdecydowane i konsekwentne” (CA, nr 14). Godziwe zaangażowanie w konflikt polityczny czy społeczny może być formą walki o wolność, sprawiedliwość, słuszne prawa słabszych czy wyzyskiwanych.

Spór polityczny powinien być „zmaganiem się o coś”. W kontekście walki związków zawodowych o sprawiedliwość społeczną i o uprawnienia ludzi pracy św. Jan Paweł II pisał: „walka ta powinna być traktowana jako normalne staranie o właściwe dobro […] nie jest to natomiast walką przeciwko innym. Jeśli w sprawach spornych przybiera również i taki charakter, to dzieje się to z uwagi na dobro społecznej sprawiedliwości, a nie «dla walki» albo też dla wyeliminowania przeciwnika” (LE, nr 20). Jest to „walka szlachetna”, która nie ma nic wspólnego z walką klas społecznych czy stronnictw politycznych. Gorzej, jeśli „zmaganie się o coś” zostaje zdominowane przez „zmaganie się z kimś”. Wówczas polityka przestaje być roztropną troską o dobro wspólne. Staje się wyłącznie walką o władzę - mniej lub bardziej wyrafinowaną grą.

O ile na scenie politycznej traktowana jest ona - przynajmniej przez część aktorów - jako specyficzny polityczny spektakl, o tyle trafiając za pośrednictwem mediów do rodzinnych domów, miejsc pracy czy sąsiedzkich wspólnot, wywołuje autentyczny niepokój i często trwałe, bolesne podziały, a także zniechęcenie i zmęczenie polityką oraz wycofywanie się w sferę prywatną. Rodzi konflikty, które nie tylko utrudniają niezbędne działania na rzecz wspólnego dobra, ale mogą prowadzić do deprecjonowania podzielanych autorytetów, doświadczeń historycznych czy dorobku kulturowego - tworzących fundament narodowej wspólnoty.

Wyrażamy głębokie przekonanie, że - niezależnie od podziałów oraz napięć politycznych i społecznych – w Polsce jest możliwe i konieczne budowanie narodowej wspólnoty poprzez dialog i solidarność w prawdzie, we wzajemnym szacunku i z myślą o przyszłych pokoleniach. I tą nadzieją chcemy się dzielić.

DOŚWIADCZENIE SOLIDARNOŚCI

Warunkiem złagodzenia bolesnych nieraz podziałów i odbudowy pojednanej wspólnoty narodowej jest odkrycie na nowo doświadczenia społecznej solidarności, tak mocno wpisanego w naszą współczesną historię. Kościół uczy, że solidarność społeczna - rozumiana zarówno jako zasada porządku społecznego, jak i cnota moralna - jest formą miłości bliźniego, sposobem wzmacniania więzi społecznych (por. CA, nr 10). „Zaangażowanie w tym kierunku - przypomina Kompendium Nauki Społecznej Kościoła - wyraża się przez niesłabnący pozytywny wkład w dobro wspólne i przez poszukiwanie punktów możliwego porozumienia także tam, gdzie przeważa logika podziału i rozbicia” (KNSK, nr 194).

Doświadczenie solidarności odegrało już raz we współczesnej historii Polski ogromną rolę. Wielki ogólnospołeczny ruch, który w roku 1980 solidarność uczynił swą zasadą i orężem, rozpoczął drogę naszej ojczyzny do wolności, przyczynił się do obalenia ustroju komunistycznego, przygotował grunt dla pokojowych rewolucji roku 1989, stając się dla całego świata przykładem i praktyczną lekcją zastosowania zasad chrześcijańskich. Protagonista i świadek tamtych wydarzeń, św. Jan Paweł II, pisał, że: „występując przeciw reżimom opartym na sile propagandy i terroru, solidarność ta stała się moralnym jądrem «siły bezsilnych»” [2].

W solidarności ciągle jest ta sama siła. Wzywa każdego z nas do „mocnej i trwałej woli angażowania się na rzecz dobra wspólnego, czyli dobra wszystkich i każdego, wszyscy bowiem jesteśmy odpowiedzialni za wszystkich” (SRS, nr 38). Tylko w postawie solidarności możliwe jest budowanie pomyślności narodowej wspólnoty.

POTRZEBA NAWRÓCENIA I DIALOGU

Solidarność nie może istnieć bez prawdy. Także tej historycznej, apelującej o wzajemne wybaczenie i nawrócenie. Potrzebujemy dzisiaj nawrócenia i dialogu. Szczera gotowość do otwartej, uczciwej rozmowy jest wyrazem umiłowania prawdy, dobra i wolności, a także szacunku dla godności i podmiotowości wszystkich obywateli, bez względu na ich przekonania czy sympatie polityczne. Nawołując wszystkich uczestników polskiego życia publicznego do nawrócenia i dialogu, jednocześnie zachęcamy do odważnego otwierania się na prawdę, do której każdy uczciwy dialog przybliża i prowadzi.

Chodzi zwłaszcza o prawdę o niezbywalnej godności i prawie do życia każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Ale także o prawdę o społecznych i ekonomicznych wyzwaniach, którym skutecznie sprostać możemy tylko wspólnie w postawie solidarności. Prawdę o tym, że żadna partia polityczna niezależnie od swego społecznego poparcia, nie ma monopolu ani na rozwiązania, które skutecznie mogłyby odpowiedzieć na wszystkie potrzeby społeczeństwa, ani cudownej recepty na jego niedomagania. Prawdę o tym, że władzę publiczną uprawomocnia nie tylko demokratyczny wybór, lecz także jej zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra. Prawdę o wielkości naszego narodu, która nie zamyka jednak nigdy drogi do narodowego rachunku sumienia czy szukania pojednania z innymi narodami. Prawdę o tym, że prawdziwą miarą odpowiedzialności politycznej jest troska o naszą wspólną przyszłość, a nie koncentrowanie się na bieżących sondażach popularności czy zamykanie się w sporach o trudną przeszłość. Wreszcie prawdę o tym, że miarą wielkości każdego państwa jest sposób, w jaki potrafi wspierać integralny rozwój obywateli: duchowy, intelektualny, kulturalny i gospodarczy, a zwłaszcza to, w jaki sposób potrafi towarzyszyć rodzinie – jako instytucji i fundamencie wspólnoty – oraz wszystkim ludziom najsłabszym, bezradnym i bezbronnym.

REFLEKSJA NAD JĘZYKIEM

Aby taki dialog był możliwy, kluczowa jest refleksja nad językiem, którym posługujemy się w życiu publicznym. Wszelki dialog kończy się wówczas, gdy język publicznych debat służy budowaniu jednostronnego i nieprawdziwego obrazu życia społecznego czy też stygmatyzowaniu politycznych oponentów.

Dlatego wzywamy wszystkich uczestników życia publicznego, zwłaszcza polityków, dziennikarzy, publicystów i użytkowników mediów społecznościowych, ale także zabierających głos w gronie rodzinnym, sąsiedzkim i współpracowników, do głębokiej refleksji nad językiem używanym w rozmowach o sprawach publicznych. Jesteśmy bowiem przekonani, że jego barwność i wyrazistość można i należy pogodzić z szacunkiem zarówno dla oponentów, jak i dla odbiorców. Wyraża się on poprzez oddzielanie - wypowiadanej w dobrej wierze - krytyki zaniechań lub błędów, od takiego sposobu formułowania ocen poszczególnych osób czy środowisk, który może być krzywdzący, czy wręcz uwłaczający ich godności. Miarą szacunku jest także ograniczenie nadmiernych emocji i uproszczeń, które fałszują rzeczywistość i zamykają drogę zarówno do politycznego kompromisu, jak i do zrozumienia całej złożoności życia publicznego.

Odpowiedzialność za język debaty publicznej ponoszą zwłaszcza środki społecznego przekazu. Dociekliwość w dążeniu do prawdy, rzetelny i uczciwy opis złożonej rzeczywistości, pluralizm prezentowanych opinii, równy dystans do wszystkich opcji politycznych, rzeczowość unikająca zbędnych emocji, daleki od jednostronności oraz uproszczeń język – to istota medialnej posługi na rzecz dialogu i dobra wspólnego. Dziennikarstwo pokoju i pojednania to posługa, której celem nie jest szukanie sensacji, ale służenie ludziom, docieranie do prawdziwych przyczyn konfliktów i wskazywanie możliwych rozwiązań [3].

Wpływ na skalę i głębokość konfliktów oraz na kształt społecznego dialogu mają jednak wszyscy obywatele wolnej Rzeczpospolitej. Dzięki rewolucji informatycznej i rozwojowi mediów społecznościowych każdy może stać się animatorem dyskusji znacznie wykraczających poza zasięg jego najbliższych środowisk. Złudzenie, że Internet to anonimowa, wirtualna galaktyka, w której każdy każdemu i o każdym może powiedzieć wszystko bez żadnych konsekwencji, rodzi wiele pokus, zbyt często skłania do mistyfikacji i prowadzi do naruszania godności bliźniego i szargania jego dobrego imienia. Dlatego pilnie potrzebny jest „chrześcijański styl obecności w świecie cyfrowym”, który „przyjmuje formę komunikacji szczerej i otwartej, odpowiedzialnej i szanującej innych” [4], wolnej od hejtowania. Chrześcijaństwo jest orędziem wiary, nadziei i miłości. Język, którego jako chrześcijanie używamy – także w dziedzinie spraw społecznych i politycznych – powinien być tego orędzia jednoznacznym i czytelnym świadectwem.

ISTOTA POLITYKI

Ważnym zadaniem jest także przywrócenie polityce jej właściwego, pierwotnego znaczenia. W najszerszym znaczeniu jest ona sztuką takiego urządzenia rzeczywistości społecznej, aby każdy człowiek mógł jak najpełniej i jak najszybciej rozwijać się ku dobru, w szacunku dla godności, praw i obowiązków innych ludzi. Jej ważnym elementem jest zasada subsydiarności (pomocniczości), która pomaga we wprowadzeniu właściwego ładu i harmonii pomiędzy poszczególnymi podmiotami funkcjonującymi w społeczeństwie i państwie - poczynając od tych najmniejszych, aż do tych największych - we właściwym korzystaniu z przysługującej im autonomii i wolności. Każdy człowiek jako istota rozumna i wolna, a w związku z tym wezwana do dokonywania wyborów odpowiedzialnych i godziwych moralnie, ma prawo i obowiązek uczestniczyć w życiu publicznym.

Nauka społeczna Kościoła nazywa politykę jedną z najwyższych form miłości bliźniego. Papież Pius XI, w przemówieniu do katolickich środowisk uniwersyteckich, użył określenia „miłość polityczna” i stwierdził, że polityka jest najszerszą przestrzenią miłości ustępującą tylko rzeczywistości religijnej [5]. Paweł VI nauczał, że „polityka jest wymagającym sposobem – chociaż nie jedynym – zaangażowania chrześcijańskiego w służbie innym” (QA, nr 46). Benedykt XVI potwierdza, że: „obok dobra jednostek istnieje dobro związane z życiem społecznym osób: dobro wspólne. Jest to dobro «nas wszystkich», czyli poszczególnych osób, rodzin oraz grup pośrednich tworzących wspólnotę społeczną. […] Tym bardziej skutecznie kochamy bliźniego, im bardziej angażujemy się na rzecz dobra wspólnego, odpowiadającego również jego rzeczywistym potrzebom. […] Taka jest droga instytucjonalna – możemy także powiedzieć polityczna – miłości, nie mniej ważna i wyrazista niż miłość urzeczywistniająca się w bezpośrednim kontakcie z bliźnim, bez instytucjonalnych mediacji” (CV, nr 7).

Niech w sercach i sumieniach rodaków zadomowią się słowa św. Jana Pawła II: „W odniesieniu do dziedziny polityki należy podkreślić, że uczciwość w kontaktach między rządzącymi a rządzonymi, jawność w administracji publicznej, bezstronność w rozstrzyganiu spraw publicznych, poszanowanie praw przeciwników politycznych, ochrona praw ludzi oskarżonych w procesach i sądach doraźnych, sprawiedliwe i uczciwe wykorzystanie pieniędzy publicznych, odrzucenie niegodziwych metod zdobywania, utrzymywania i poszerzania władzy za wszelką cenę – to zasady, które znajdują swe najgłębsze źródło, a jednocześnie uzasadnienie wartości osoby, w transcendentnej wartości osoby i w obiektywnych nakazach moralnych, dotyczących funkcjonowania państw” (VS, nr 101).

Taką koncepcję polityki i taki jej styl powinni przyjąć w swej działalności politycznej ludzie wierzący – katolicy, ale także wszyscy ludzie dobrej woli pragnący przez swe zaangażowanie polityczne budować dobro wspólne ojczyzny. Wraz z ojcami II Soboru Watykańskiego apelujemy: „Ci, którzy pragną wykonywać zawód polityka i posiadają odpowiednie uzdolnienia, niech przygotowują się do uprawiania tej sztuki zarazem trudnej i bardzo szlachetnej i starają się ją wykonywać, nie pamiętając o dobru własnym i korzyściach materialnych. Moralnie nienaganni i mądrzy zarazem niech występują przeciwko niesprawiedliwości, uciskowi, przemocy i nietolerancji, czy to jednego człowieka, czy partii politycznych; z uczciwością, sprawiedliwością, a także miłością i polityczną odwagą niech poświęcają się dobru wspólnemu” (KDK, nr 75).

Doceniając trudną służbę polityków i ich zasługi dla wolnej i niepodległej ojczyzny, chcemy zachęcić ich do odważniejszej refleksji nad odnajdywaniem właściwej równowagi między polityczną skutecznością i forsowaniem racji własnego środowiska a odpowiedzialnością za dobro wspólne i realizację zasady subsydiarności.

FUNDAMENTY ŁADU SPOŁECZNEGO

Ład społeczny i polityczny w etycznej tradycji chrześcijańskiej Europy jest ufundowany na cnotach kardynalnych.

Nie lekkomyślna porywczość, lecz roztropność (prudentia, phronesis) - praktyczna mądrość, wiedza o właściwych celach postępowania oraz środkach do nich prowadzących - jest podstawową cnotą polityczną. Jej składnikiem jest przezorność (providentia), czyli zdolność przewidywania skutków wynikających z obranego sposobu osiągania jakiegoś, nawet słusznego w ogólności, celu. Nie mieszczą się w tych kategoriach ataki ad personam lub podsycanie z premedytacją płomienie emocjonalnych sporów. Roztropność przypomina, że każde wypowiedziane słowo i każdy upubliczniony obraz, zwłaszcza jeśli są kłamliwe i krzywdzące, zaczynają żyć niejako własnym życiem, wywołując czasem skutki nieprzewidywane i niekontrolowane. Roztropność pozwala też na krytyczne przyjmowanie informacji niesprawdzonych, niewiarygodnych, niepodpisanych czy napisanych niegodziwym językiem oraz powstrzymuje przed ich upowszechnianiem.

Sprawiedliwość domaga się zachowania umów (pacta servanda sunt), zarówno tych nieformalnych, jak obietnice wyborcze, jak i tych formalnych – także w relacjach pomiędzy państwem a obywatelami. Obowiązuje w odniesieniu do każdego, a w tym zawiera się wymaganie, by polityk działał dla dobra wszystkich obywateli, nie tylko własnych wyborców. Cnota sprawiedliwości wymaga oddawania każdemu tego, co się mu należy, także politycznym rywalom, a tym samym - pośrednio – głosującym na nich wyborcom. Krzywdzące, a niekiedy jawnie fałszywe oceny, brak szacunku dla godności politycznych konkurentów, ignorowanie ich zasług czy przypisywanie im wyłącznie złych intencji są jej zaprzeczeniem. Sprawiedliwość pozbawiona miłości bliźniego, także wtedy, gdy jest on politycznym oponentem, zmienia się w karykaturę samej siebie (summa ius summa iniuria).

Cnota umiarkowania oznacza m.in. zdolność kontrolowania namiętności. Chodzi np. o gotowość do roztropnego samoograniczania się w politycznych ambicjach i oczekiwaniach, umiar w korzystaniu z władzy, zwłaszcza na fali sukcesu, skuteczne odpieranie pokus przesadnego pomnażania władzy, zaniechanie prowokowania przeciwników, wyrzeczenie się odwetu. Umiar wymagany jest także po stronie politycznej opozycji, zwłaszcza gdy chodzi o sięganie po narzędzia mające przybliżyć perspektywę odzyskania władzy bez liczenia się ze stratami, jakie ich użycie może przynieść państwu i społeczeństwu. Cel, jakim jest zdobycie władzy, nie uświęca środków używanych do jej zdobycia. W warunkach podziału politycznego cnota umiarkowania wzywa do wyważonego osądu, do powściągliwości w języku, do unikania skrajnie stronniczych opinii, które zamykają drogę do rzeczowego dialogu, wreszcie do oddzielania krytyki konkretnych zachowań od pochopnej dyskredytacji poszczególnych osób. Ważną formą politycznego umiaru jest wreszcie stosunek do prawno-politycznych instytucji państwa. Można wprawdzie korzystać z należnych uprawnień nawet za cenę konfliktu, lecz brak umiarkowania w korzystaniu z prawnych i instytucjonalnych możliwości może prowadzić do negacji dobra wspólnego. „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” – pisał św. Paweł Apostoł (1 Kor 6,12).

Męstwo zakłada, że dobro wymaga wysiłku, dobro kosztuje. Polega na jego odważnym realizowaniu, na zmaganiu się o sprawiedliwe relacje, wbrew trudnościom i przeciwnościom. Jest cnotą, która w polityce domaga się trzeźwego spojrzenia na właściwy porządek rzeczy oraz uzdalnia do obrony słusznej sprawy. Dzięki męstwu człowiek - w imię wyższych dóbr i wartości - gotowy jest ponieść ofiarę. Nie oznacza ani ślepego zaangażowania się, ani bezmyślnego narażenia siebie i ojczyzny czy politycznego awanturnictwa. Męstwo polityka przejawia się w postaci odwagi cywilnej, zdolności do odpowiedzialnego zarządzania konfliktami i umiejętności realizowania celów społecznych: życia w prawdzie, pokoju, wolności, sprawiedliwości, w nieustannym dążeniu do pomnażania globalnego znaczenia ojczyzny. Męstwo nakazuje odważnie głosić i bronić zasad oraz wartości moralnych „twarzą w twarz”, bez chowania się za zasłoną anonimowości oraz odważnie podejmować pełną odpowiedzialność za własne słowa i uczynki. Męstwo wymaga także cierpliwości, uczciwości, wytrwałości, umiejętności przyznania się do błędów i znoszenia krytyki oraz gotowości do niezłomnego realizowania pomyślności Rzeczypospolitej (salus Rei Publicae suprema lex).

ŁAD INSTYTUCJONALNY PAŃSTWA

„Kościół docenia demokrację jako system, który zapewnia udział obywateli w decyzjach politycznych i rządzonym gwarantuje możliwość wyboru oraz kontrolowania własnych rządów, a także — kiedy należy to uczynić — zastępowania ich w sposób pokojowy innymi” (CA, nr 46). Taka „autentyczna demokracja możliwa jest tylko w państwie prawnym i w oparciu o poprawną koncepcję osoby ludzkiej” (tamże). Konkretne rozwiązania systemu politycznego powinny zatem uwzględniać zarówno integralną, chrześcijańską antropologię, jak i ład konstytucyjny państwa, jego kulturę polityczną i prawną, tradycję oraz aktualną sytuację społeczną, wewnętrzną i międzynarodową.

Św. Jan Paweł II naucza, że „zdrowa teoria państwa” zakłada „organizację społeczeństwa opartą na trzech władzach – prawodawczej, wykonawczej i sądowniczej [...]. Ten porządek odzwierciedla realistyczną wizję społecznej natury człowieka, która wymaga odpowiedniego prawodawstwa dla ochrony wolności wszystkich. Dlatego jest wskazane, by każda władza była równoważona przez inne władze i inne zakresy kompetencji, które by ją utrzymywały we właściwych granicach. Na tym właśnie polega zasada «państwa praworządnego», w którym najwyższą władzę ma prawo, a nie samowola ludzi” (CA, nr 44). Zatem każda z trzech władz powinna wypełniać swoje zadania zgodnie ze swymi kompetencjami.

Władza ustawodawcza powinna stosować się do porządku moralnego i norm konstytucji. Władza wykonawcza powinna dobrze znać prawa oraz z mądrością je stosować po dokładnym zbadaniu wszystkich okoliczności. Władza sądownicza powinna zaś kierować się prawością, bez ulegania naciskom żadnej ze stron, zapewniając respektowanie praw obywateli i ciał pośrednich oraz ochronę prawną w wypełnianiu ich obowiązków (zob. PT, nr 69). Władze ustawodawcza i wykonawcza poddane są weryfikacji i ocenie przez wyborców. Władza sądownicza powinna zaś działać według norm etycznych oraz ram uchwalonych przez władzę ustawodawczą. Jak naucza św. Jan Paweł II: „Konstytucje państw współczesnych definiując relacje jakie istnieją między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, gwarantują tej ostatniej konieczną niezależność w ramach prawa. Ale ta niezależność jest wartością, której ma odpowiadać żywe poczucie prawości w sferze poszukiwania prawdy, pogodny obiektywizm sądzenia. Niezależność sądów nigdy nie powinna być praktykowana bez respektowania wartości zakorzenionych w naturze osoby ludzkiej, której niezbywalna godność i transcendentne powołanie powinny być zawsze respektowane” [6].

MĄDROŚCIOWY WYMIAR POLITYKI

Prawdziwą miarą aktywności politycznej jest mądrość. Ten wymiar polityki odwołuje się do przykładu wyboru dokonanego przez króla Salomona, gdy „w Gibeonie Pan ukazał [mu] się […] w nocy, we śnie”. Na słowa Boga: „Proś o to, co mam ci dać” władca nie poprosił o długie życie ani o bogactwa czy zgubę nieprzyjaciół, lecz o serce rozumne do wprowadzania sprawiedliwości, do sądzenia ludu i do rozróżniania dobra od zła. Bóg pochwalił Salomona za ten wybór, obdarzył go mądrością i innymi dobrami (por. 1 Krl 3,4-15). Poprzez tę historię Biblia ukazuje istotę sprawowania władzy. Aktywność polityczna ma być mądrym zaangażowaniem na rzecz sprawiedliwości i tworzeniem warunków pokojowego współżycia obywateli. Imię „Salomon” znaczy bowiem „Człowiek Pokoju”. „Oczywiście polityk będzie szukał sukcesu, bez którego nie byłoby możliwe skuteczne działanie polityczne. Sukces powinien jednak być podporządkowany kryterium sprawiedliwości, woli przestrzegania prawa i znajomości prawa”. Ponieważ „sukces może również omamić, otwierając drogę do zafałszowania prawa, do niszczenia sprawiedliwości” [7].

W naszym polskim kontekście mądrościowego wymiaru nadają polityce zasady, które papież Franciszek przedstawia jako „w istotny sposób kierujące rozwojem współżycia społecznego i budowaniem ludu, w którym różnice tworzą harmonijną całość w obrębie wspólnego projektu” (EG, nr 221).

Pierwsza z nich: „czas jest ważniejszy niż przestrzeń” - nakazuje pracować w długiej perspektywie, bez obsesji uzyskiwania natychmiastowych rezultatów. Chodzi o dalekowzroczność, przewidywanie dalekosiężnych skutków i inicjowanie procesów długofalowych, podejmowanych z myślą o pomyślności przyszłych pokoleń. Druga zasada to: „jedność jest ważniejsza niż konflikt”. Rozdźwięk między deklaracjami na temat wspólnoty i jedności a praktykowanymi podziałami czy nawet wrogością przeżywaną w codziennym życiu uświadamia potrzebę tego, co mądrość Kościoła wyraża w zdaniu: „Silniejsze jest bowiem to, co wiernych łączy, niż to, co dzieli: niech w rzeczach koniecznych będzie jedność, w wątpliwych wolność, a we wszystkich miłość” (KDK, nr 92). Trzecia zasada przypomina, że „rzeczywistość jest ważniejsza od idei”. Między rzeczywistością a ideą zawsze dochodzi do napięć. Polityka jest jednak sztuką takiej realizacji idei przewodnich, aby nie przekształciły się w oderwane od rzeczywistości ideologie, które prowadzą do społecznych konfliktów. Współcześnie np. jedna z hałaśliwych ideologii również obecna w naszym społeczeństwie podważa binarny podział płci i niezastąpioną rolę rodziny naturalnej próbując w publicznej debacie, prawie i programach edukacyjnych zastąpić człowieka rzeczywistego jego zideologizowanym obrazem. Wreszcie czwarta zasada: „całość jest czymś więcej niż część i czymś więcej niż ich prosta suma” (EG, nr 235) jest szczególnie aktualna i ważna w zglobalizowanym, unifikującym się świecie. Chodzi o to, aby jako naród nie żyć w „abstrakcyjnym uniwersalizmie globalizacji”, a zarazem „aby nie ulec pokusie wąskiego, lokalnego spojrzenia” (EG, nr 234).

Te powiązane ze sobą zasady stanowią organiczną całość i wymagają uwzględnienia w procesie podejmowania politycznych decyzji. O taki mądrościowy etos życia publicznego apelujemy. O taki etos życia publicznego się modlimy i wszystkich zatroskanych o dobro ojczyzny do modlitwy i działania zapraszamy.

WEZWANIE DO MODLITWY I ZAANGAŻOWANIA

„Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz” (2 Tm 4,2) – poleca św. Paweł. Sobór Watykański II przypomina zaś: „Daremny [jest] wysiłek w kierunku budowy pokoju, dopóki wrogość, uczucia pogardy i nieufności, nienawiści oraz zawzięte ideologie dzielą ludzi i wzajemnie przeciwstawiają” (KDK, nr 82).

Autentyczne życie społeczno-polityczne, które opiera się na prawdzie, na szczerym nawróceniu i dialogu między stronami, odnawia się z przekonania, że każda osoba ludzka, każde pokolenie, nosi w sobie daną przez Boga obietnicę, która może wyzwolić nowe energie relacyjne, intelektualne, kulturowe i duchowe. Dzisiaj nasze społeczeństwo potrzebuje „budowniczych ładu pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga Ojca, który pragnie dobra i szczęścia rodziny ludzkiej.

Aby religijna i społeczna posługa Kościoła była możliwa nie może być on ani wykluczany z życia publicznego, ani politycznie instrumentalizowany. Przemilczanie tych aspektów Chrystusowej nauki, które budzą u niektórych krytykę czy sprzeciw podważałoby wiarygodność apostolskiej misji Kościoła. Równie szkodliwe byłoby wykorzystywanie Kościoła, bądź wyrwanych z kontekstu fragmentów jego nauczania, do celów bieżących partyjnych rozgrywek. Dlatego też prosimy o podmiotowe i integralne traktowanie nauki i misji Kościoła, zachęcamy do ponownego przemyślenia treści zawartych w jego dokumentach społecznych, a osoby duchowne wzywamy do świadectwa nauczaniu społecznemu Kościoła.

Do wszystkich ludzi dobrej woli zwracamy się o podjęcie wysiłku na rzecz narodowej zgody i podjęcia dialogu w prawdzie. Do wiernych zwracamy się zaś z prośbą o serdeczną modlitwę w intencji ojczyzny. Modlitwą otoczmy polityków oraz wszystkich odpowiedzialnych za kształt życia publicznego w naszym kraju. Prośmy Boga o zaangażowanie jak najliczniejszego grona Polaków w budowanie dobra wspólnego w jedności i chrześcijańskim stylu działania. Prośmy Boga, abyśmy życie społeczne opierali na prawdzie, budowali według nakazów sprawiedliwości, ożywiali i dopełniali miłością i urzeczywistniali w klimacie wolności (zob. PT, nr 167) odpowiadającej godności obywateli, osób rozumnych i wolnych, sumiennie i odpowiedzialnie wypełniających prawo i obowiązek budowania ładu społecznego dla dobra wspólnego naszej ojczyzny.

„Polityka pokoju, dobrze znająca ludzkie słabości i przyznająca się do nich, może zawsze czerpać z ducha hymnu Magnificat, który Maryja, Matka Chrystusa Zbawiciela i Królowa Pokoju śpiewa w imieniu wszystkich ludzi: ” (Łk 1, 50-55) [8].

Maryi, Jasnogórskiej Królowej Polskiego Narodu, powierzamy naszą ojczyznę.

List przyjęty na 382. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 14 marca 2019

WYKAZ SKRÓTÓW I BIBLIOGRAFIA

CA – Jan Paweł II, Centesimus annus, encyklika w setną rocznicę encykliki Rerum novarum, [1.05.1991] CV – Benedykt XVI, Caritas in Veritate, encyklika o integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie, [29.06.2009] EG – Franciszek, Evangelii gaudium, adhortacja apostolska o głoszeniu Ewangelii we współczesnym świecie, [24.11.2013] KDK – Sobór Watykański II, Gaudium et spes, konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, [7.12.1965] KNSK – Papieska Rada „Iustitia et Pax”, Kompendium nauki społecznej Kościoła, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2005 LE – Jan Paweł II, Laborem exercens, encyklika o pracy ludzkiej (z okazji 90. rocznicy encykliki Rerum novarum), [14.09.1981] PT – Jan XXIII, Pacem in terris, encyklika o pokoju między wszystkimi narodami opartym na prawdzie, sprawiedliwości, miłości i wolności, [11.04.1963] QA – Pius XI, Quadragesimo anno, encyklika o odnowieniu ustroju społecznego i dostosowaniu go do Prawa Ewangelicznego na czterdziestą rocznicę wydanej przez Leona XIII encykliki Rerum Novarum, [15.05.1931] SRS – Jan Paweł II, Sollicitudo rei socialis, encyklika z okazji dwudziestej rocznicy ogłoszenia Populorum progressio, [30.12.1987] VS – Jan Paweł II, Veritatis splendor, encyklika o niektórych podstawowych problemach nauczania moralnego Kościoła, [6.08.1993]

Benedykt XVI, Orędzie na 45. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu „Prawda, przepowiadanie i autentyczność życia w erze cyfrowej”, 24.01.2011 Benedykt XVI, Poznanie prawdy. Wykłady papieskie, Wydawnictwo WAM, Kraków 2017 Benedykt XVI, Przemówienie w Bundestagu, Berlin, Reichstagsgebäude, 22.09.2011 Franciszek, Orędzie na 52. Światowy Dzień Pokoju, 1.01.2019 Franciszek, Orędzie na 52. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. „Prawda was wyzwoli” (J 8,32). Fake news a dziennikarstwo pokoju, 24.01.2018 Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli Narodowego Kongresu Prawników Włoskich, Rzym, 30.03.2000. Konferencja Episkopatu Polski, Chrześcijański kształt patriotyzmu, dokument społeczny przygotowany przez Radę ds. Społecznych Episkopatu Polski, 14.03.2017 Konferencja Episkopatu Polski, Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie, dokument społeczny przygotowany przez Radę ds. Społecznych Episkopatu Polski, 19.06.2009 Konferencja Episkopatu Polski, W trosce o człowieka i dobro wspólne, dokument społeczny przygotowany przez Radę ds. Społecznych Episkopatu Polski, 13.03.2012 Pius XI, Przemówienie do kierowników Katolickiej Federacji Uniwersyteckiej, Rzym, 18.12.1927

PRZYPISY

1.Benedykt XVI, Poznanie prawdy. Wykłady papieskie, Wydawnictwo WAM, Kraków 2017

2. Jan Paweł II, Przemówienie Ojca Świętego do Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Nowy Jork, 5 października 1995.

3. Zob. Franciszek, Orędzie na 52. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. "Prawda was wyzwoli" (J 8,32). Fake news a dziennikarstwo pokoju, 24 stycznia 2018.

4. Benedykt XVI, Orędzie na 45. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu "Prawda, przepowiadanie i autentyczność życia w erze cyfrowej", 24 stycznia 2011.

5. Zob. Pius XI, Przemówienie do kierowników Katolickiej Federacji Uniwersyteckiej, Rzym, 18 grudnia 1927.

6. Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli Narodowego Kongresu Prawników Włoskich, Rzym, 30 marca 2000.

7. Benedykt XVI, Przemówienie w Bundestagu, Berlin, Reichstagsgebäude, 22 września 2011.

8. Franciszek, Orędzie na 52. Światowy Dzień Pokoju, 1 stycznia 2019.

Tagi:
list

Bp Dec: pod pozorem tolerancji narzuca się dzieciom i młodzieży deprawację

2019-09-08 18:38

ako / Świdnica (KAI)

- Coraz częściej możemy ostatnio usłyszeć, że w imię tolerancji, równości, antydyskryminacji i edukacji seksualnej chce się właściwie eksperymentować na dzieciach - stwierdza w liście pasterskim bp Ignacy Dec. Ordynariusz świdnicki napisał, że "pod pozorem równości, tolerancji i antydyskryminacji tak naprawdę narzuca się dzieciom i młodzieży deprawację, seksualizację, a także podważanie uznawanych przez nas wartości dotyczących małżeństwa rodziny i seksualności człowieka"

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Podczas niedzielnych Eucharystii w kościołach diecezji świdnickiej 8 września czytany był list pasterski biskupa świdnickiego z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego i katechetycznego. Jego przesłaniem była refleksja nad tym w jakim kierunku idzie edukacja przedszkolna i szkolna, a także działania wychowawcze podejmowane przez placówki oświatowe.

- Chcemy zwrócić uwagę na zagrożenia, jakie pojawiły się w ostatnim czasie, a o których nie możemy nie mówić, przed którymi nie możemy nie przestrzegać, tym bardziej, że są one bardzo poważne i niosą ze sobą niebezpieczeństwa. Pokoleniu dorosłych, a zwłaszcza rodzicom, zależy przecież najbardziej na tym, żeby uchronić przed tymi zagrożeniami młode pokolenie - czytamy w liście.

Biskup podkreślił, że chrześcijańska wizja człowieka opiera się na słowie Bożym. - W odróżnieniu od współczesnych ideologii, czyli wizji wymyślonych przez ludzi, fundamentem chrześcijańskiej wizji człowieczeństwa, miłości, małżeństwa i rodziny jest słowo Boże objawione na kartach Pisma Świętego i w Tradycji. Prawdę Bożą cechuje zawsze nieomylność i troska o dobro doczesne i wieczne człowieka (zbawienie), w odróżnieniu od ludzkich ideologii, które bywają niestety błędne i niosą prędzej lub później nieszczęście osób, rodzin i całych społeczeństw - podkreśla bp Dec.

- Dodajmy, że podejmując tę sprawę nie walczymy z ludźmi. Jesteśmy natomiast zdecydowanie przeciwni ideologii, która stoi w jawnej sprzeczności z prawdą objawioną przez Boga. Jesteśmy przeciwni ideologii, która atakuje życie, rodzinę, wolność, wprowadza brutalną ingerencję w prywatną sferę naszego życia - akcentuje biskup.

Ordynariusz świdnicki przypomniał również, że już w najbliższą niedzielę rozpocznie się w Polsce IX Tydzień Wychowania. - Ta bardzo cenna inicjatywa polskich biskupów ma na celu ukazanie istotnej wartości wychowania, także katolickiego, refleksję nad różnymi aspektami wychowania, modlitwę za uczniów, nauczycieli i wychowawców oraz rodziców – pierwszych wychowawców - napisał ordynariusz świdnicki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katecheci na medal

2019-09-03 13:09

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 36/2019, str. 13-16

Katechizacja dzieci i młodzieży w dzisiejszych czasach nie jest sprawą prostą, a oni na tym polu osiągają sukcesy. Lubią szkołę, lubią uczyć, lubią swoich uczniów. Jak to robią?

©BillionPhotos.com – stock.adobe.com

Agnieszka Furtacz
Katechetka w Szkole Podstawowej nr 40 w Sosnowcu, zwyciężczyni plebiscytu Bohater Katechezy diecezji sosnowieckiej w 2018 r.

Archiwum Agnieszki Furtacz
Agnieszka Furtacz

– Co trzeba robić, by być dobrą i lubianą katechetką?

– W pracy z dziećmi i młodzieżą najważniejszy jest dobry kontakt z nimi. Katecheta musi być otwarty na swoich uczniów, musi się starać zrozumieć ich sytuacje. Niestety, sporo ludzi młodych jest poranionych, nie zawsze są otwarci na przyjęcie prawd ewangelicznych. Oczywiście, trzeba też dawać świadectwo, o czym przypomina stara maksyma: „Słowa uczą, przykłady pociągają”. Dzieci bardzo szybko wyczują najdrobniejszy fałsz, dlatego trzeba być autentycznym, pokazywać, że to, czego uczymy, w naszym życiu jest bardzo ważne.

– Czy katechezę można ograniczyć tylko do lekcji w szkole?

– Dobrze, że katecheza jest w szkole, bo w ten sposób mamy możliwość dotarcia niemal do wszystkich uczniów, ale nie może się ona ograniczać jedynie do szkoły. Spotykamy się też na terenie parafii. Organizuję festyn Święty Florian Dzieciom, imprezę środowiskową Spotkania ze św. Mikołajem, a w czasie wakacji kolonie parafialne Wakacje z Bogiem. Jestem zelatorką dwóch dziecięcych róż Żywego Różańca, gramy i śpiewamy w naszym kościele na dziecięcych Mszach św., rekolekcjach i nabożeństwach. Spotykamy się z dziećmi i młodzieżą również na pielgrzymkach, rajdach, wycieczkach, przygotowaniach do apeli, wieczornic, przedstawień, podczas akcji charytatywnych, takich jak coroczny kiermasz na rzecz Hospicjum Sosnowieckiego im. św. Tomasza Apostoła. Uczniowie potrafią to docenić, czują się też zaangażowani i bardziej odpowiedzialni niż podczas lekcji. Każdy, kto robi coś z pasją, wie, że to się nie może ograniczać do czasu spędzonego w pracy, trzeba go poświęcić o wiele więcej.

– Niełatwo dziś budować dobre relacje z młodymi ludźmi. Jak sobie radzić z uczniami bardzo trudnymi?

– Nic na siłę. Przede wszystkim trzeba katechizować. Jak się nie da katechizować, to trzeba ewangelizować. Nie można kogoś zmusić do przyjęcia prawd wiary, ale staram się, żeby uczniowie je poznali, poczuli i zrozumieli, że Bóg nas bardzo kocha pomimo naszych błędów i grzechów. Jeśli ktoś jest usposobiony bardzo wrogo, nam jako katechetom zawsze pozostają modlitwa i wiara w Boże Miłosierdzie, że może kiedyś przez kogoś innego to dziecko wejdzie na właściwą drogę.

– Czy w Pani szkole są uczniowie, którzy nie chcą chodzić na katechezę, wypisują się z zajęć?

– Niestety, tak – na szczęście zdarza się to rzadko. Zawsze dręczą mnie przy tym wątpliwości, czy zrobiłam wszystko, aby to dziecko zachęcić do religii. Ale na takie decyzje wpływają różne czynniki. Boleję, że coraz częściej zdarza się to po I Komunii św. Rodzice chcą, żeby dziecko przystąpiło do tego sakramentu, a potem rezygnują z katechezy. Nie rozumieją, że sama uroczystość nie jest najważniejsza.

– Jakie są przyczyny rezygnowania dzieci z katechezy?

– To m.in. brak pogłębionej wiary w rodzinie, wdzierający się z mass mediów liberalizm. Z różnych stron młodzież dostaje komunikaty wręcz zachęcające do rezygnacji z wiary. W ostatnim czasie nagonka przez filmy i różnego rodzaju programy wprowadza niepokój, niepewność. Młody człowiek jest przekorny, więc gdy coś mu się proponuje, woli wybrać własną drogę.

– Czy często młodzież przychodzi do Pani z różnymi problemami, by porozmawiać, doradzić się lub coś wyjaśnić?

– Bardzo często. I oczywiście, na ile potrafię, wyjaśniam. Jeśli jakiś problem wymaga interwencji psychologa czy pedagoga lub poradni, to odsyłam ucznia po bardziej kompetentną pomoc. Jeśli są to sprawy duchowe, polecam spowiednika, który potrafi rozeznać sytuację. Z dziećmi i z młodzieżą trzeba rozmawiać, bo bardzo potrzebują indywidualnej rozmowy, troszczenia się o ich sprawy. Mają wiele problemów, których my w czasach naszego dzieciństwa nie mieliśmy. Ale mają też takie problemy, jakie były zawsze – z rodziną, z rówieśnikami.

– Łatwiej jest katechizować w młodszych czy w starszych klasach?

– To zależy od indywidualnego podejścia. Młodsze dzieci wymagają więcej zaangażowania w formę lekcji, metody nauczania. One nie lubią się nudzić, trzeba je cały czas zaskakiwać, coś nowego proponować, żeby były w ciągłym ruchu. Starsze dzieci potrzebują innego rodzaju aktywności – mnie osobiście jakoś rozwijają, bo zmuszają do ciągłego dokształcania się, szukania nowych treści. Chcą rozmawiać, dyskutować. Same czasem rzucają jakieś pomysły czy tematy do dyskusji. Treści i formy pracy muszą być dostosowane do nich i oczywiście, nie mogą być nudne.

– Co sprawia Pani największą radość w katechizowaniu?

– Lubię katechizować, lubię mieć kontakt z dziećmi. Cieszę się, że one też czerpią z tego radość. Widzę je zaangażowane czy to w szkole, czy w kościele. Ciszę się, gdy po latach moi uczniowie przystępują do sakramentu bierzmowania czy sakramentu małżeństwa. Cieszę się, gdy zgłaszają się do konkursów, bo to oznacza, że chce im się poświęcić więcej czasu na zgłębianie Pisma Świętego, zaangażowanie w akcje charytatywne, że to nie są tylko puste słowa o miłości bliźniego.

* * *

Ks. Robert Uflant, salwatorianin
Katecheta w Zespole Szkół Technicznych w Mikołowie, zwycięzca plebiscytu Bohater Katechezy archidiecezji katowickiej w 2019 r.

Archiwum prywatne
Ks. Robert Uflant

– Czy praca katechety to wymarzona praca?

– Już w seminarium myślałem, że chciałbym uczyć religii dzieci i młodzież. Gdy zostałem posłany do Trzebnicy i rozpocząłem pracę w Zespole Szkół nr 1, bardzo mi się to spodobało. Później miałem rok przerwy w nauczaniu, bo wyjechałem na salwatoriańską placówkę do Kanady. Po powrocie trafiłem do Mikołowa, do Zespołu Szkół Technicznych. Zastanawiałem się, jak sobie poradzę, bo zdecydowaną większość uczniów tej szkoły stanowi młodzież męska. Dość szybko jednak odnalazłem się w tym środowisku, a uczniowie dobrze mnie przyjęli i obdarzyli zaufaniem. Świadczy o tym fakt, że już trzeci rok z rzędu zostałem wybrany na rzecznika praw ucznia. Staram się znajdować czas i szukam okazji, aby uczniowie mogli do mnie przyjść, by porozmawiać czy to o życiu prywatnym, czy o problemach szkolnych. Bardzo cenię sobie ich zaufanie i jestem wdzięczny – także za to, że głosowali na mnie w plebiscycie.

– Czy dobrze, że katecheza jest w szkołach?

– Dobrze, bo być może dziś młodzież do salek by nie przyszła. Dla wielu katecheza w szkole to jedyna możliwość poznawania Boga, spotykania się z Jego słowem, zgłębiania nauczania Kościoła; uczenia się miłości, szacunku i dobroci oraz postawy pomocy w relacjach międzyludzkich. Po lekcjach uczniowie mają wiele różnych zajęć dodatkowych, rozwijają zainteresowania i obawiam się, że na katechezę przy parafii nie znaleźliby już czasu.

– Czy katecheza może się ograniczyć tylko do szkoły?

– Absolutnie nie. Organizuję wyjścia pozaszkolne, podczas których uczniowie mają okazję do dawania świadectwa swojej wiary. To tzw. wypady ewangelizacyjne do miejsc publicznych, gdzie np. przed posiłkiem i po nim głośno się modlimy, co wzbudza niemałe zainteresowanie. Zabieram młodzież z mojej szkoły na Salwatoriańskie Spotkania Młodych w Trzebini i na pielgrzymki dla maturzystów do Kalwarii Zebrzydowskiej oraz Wadowic. Zainicjowałem współpracę uczniów z domem seniora Salwator Park, wspólną lekturę książek, kolędowanie, a także zwykłą pomoc. Organizuję Maraton Czytania Pisma Świętego, wyjazdy do kina na filmy religijne. Młodzi lubią się angażować w wolontariat, pomoc osobom starszym, a w parafii – w grupę biblijną czy służbę ołtarza, i często oddają się temu całym sercem. Wystarczy ich tylko odpowiednio zachęcić i być z nimi.

– Ale chyba nie wszyscy się tak angażują... Czy ma Ksiądz uczniów, do których trudno trafić?

– Są klasy, z którymi można coś fajnego zrobić, ale są też takie, z którymi pracuje się trudniej. Zdarzają się uczniowie, którzy chcą się wypisać z katechezy, ale gdy nie są pełnoletni, to rodzice decydują o ich uczestnictwie w lekcjach. Dla mnie sukcesem jest, że gdy tę pełnoletniość osiągają, nadal chcą przychodzić na katechezę. Ja też staram się ich do tego zachęcać.

– Jakie, zdaniem Księdza, są przyczyny wypisywania się młodzieży z lekcji religii?

– Często przyczyny są bardzo prozaiczne, np. bo to ostatnia lub pierwsza lekcja i można wcześniej skończyć lub później zacząć zajęcia szkolne. Zdarza się, że z katechezy wypisują dzieci sami rodzice, by zaprezentować lekceważącą postawę wobec nauczania religii; w efekcie przyzwalają na zaniedbanie rozwoju religijnego i duchowego swych dzieci oraz wartości, którymi powinny się one kierować w życiu. Mam klasy, w których obecność na katechezie jest stuprocentowa, i takie, w których odsetek uczestniczących w niej jest nieco niższy.

– Czy, zdaniem Księdza, osoba katechety ma wpływ na frekwencję na zajęciach?

– Myślę, że tak. Nie bez znaczenia są sposób prowadzenia katechezy, umiejętność zainteresowania przekazywanymi treściami, atmosfera na lekcji, stosowane metody, a przede wszystkim szacunek i życzliwość ze strony samego katechety. Zdarzają się uczniowie, którzy są innego wyznania, ale przychodzą na religię jako wolni słuchacze – nawet na ostatniej lekcji. Nie są oceniani, ja ich nie angażuję, ale fakt, że przychodzą, jest świadectwem dla innych, że widocznie jest coś ważnego w tym, co chcę im przekazać. Są też uczniowie zbuntowani, którzy deklarują się jako ateiści, ale w moich lekcjach uczestniczą. Zaangażowanie 30 chłopaków w przedstawienie jasełkowe niejednokrotnie graniczy z cudem, a mnie się to udało. To jest kwestia odpowiedniej motywacji i pokazania, jak ważne jest świadectwo wiary w zwyczajnym szkolnym życiu.

– Po owocach ich poznacie...

– Sukcesem jest dla mnie widok uczniów, którzy czynią znak krzyża przed posiłkiem i po posiłku na szkolnej stołówce lub gdy wsiadają na motocykl czy do samochodu.
Czasem mam poczucie, że lekcja nie poszła tak, jak bym chciał, czasem wydaje mi się, że było zupełnie źle – a tu nagle ktoś podchodzi i mówi: Bardzo mi pomogło to, co ksiądz powiedział, fajna katecheza.

– Co sprawia Księdzu najwięcej radości w katechizacji?

– Lubię szkołę, lubię uczyć, lubię moich uczniów. Młodzież czuje, czy ksiądz jest z powołania, czy nauczyciel jest z powołania, czy tylko wykonuje swoją pracę. Ja idę do szkoły z uśmiechem i wracam z uśmiechem. Nawet kiedy się wydarzy coś złego, nie zrażam się, tylko idę dalej. Idę, bo chcę. Gdy spotykam moich uczniów czy nawet absolwentów poza szkołą, na ulicy, nie przechodzą na drugą stronę, nie odwracają się, ale podchodzą, aby się przywitać, zamienić słowo. To bardzo miłe.
Uczę też w klasach branżowych i choć wydaje się, że ta praca jest trudniejsza, to daje mi ona wiele satysfakcji. Młodzież jest autentycznie wdzięczna i serdeczna. Słowo „dziękuję” ma tam naprawdę wielką wartość. Miło jest usłyszeć: „Dobrze, że ksiądz jest”.
Ziarno rzucone zawsze wyda plon, trzydziestokrotny lub stukrotny, ale wyda.

* * *

O. Jakub Zawadzki, cysters
Katecheta w Szkole Podstawowej nr 3 w Jędrzejowie, wybierany na Belfra Roku w latach 2015 i 2016, Nauczyciel na Medal 2018 r.

Archiwum prywatne
o. Jakub Zawadzki

– Na wiosnę został Ojciec proboszczem 7-tysięcznej parafii Cystersów w Jędrzejowie. To bardzo odpowiedzialna i czasochłonna funkcja – ale nie rezygnuje Ojciec z katechizowania dzieci i młodzieży, choć to wydawałoby się w tej sytuacji oczywiste. Dlaczego?

– Katechizację w szkole traktuję jako ważny element misji apostolskiej. Dziś dla wielu dzieci lekcje religii w szkole są jedyną szansą spotkania z Panem Bogiem. Nie mają kontaktu z Kościołem, nie ma ich na Eucharystii – i dzieje się tak nie z ich winy. Często to sprawa rodziców, którzy z różnych względów nie praktykują wiary. A przez te lata, gdy uczę, doświadczyłem, że przez dzieci można dotrzeć również do rodziców. Czyli tak naprawdę może to być także katecheza dorosłych. Dzieci są bardzo ciekawe świata i pytają rodziców choćby o to, dlaczego ich nie ma w kościele.

– Organizuje Ojciec spotkania także poza szkołą?

– W ciągu roku organizujemy w klasztorze dwie serie spotkań pn. „Porozmawiajmy o wierze przy kominku”, podczas których poruszane są kwestie dotyczące wiary. Mogą w nich uczestniczyć dzieci i młodzież z rodzicami. Spotkało się to z dużym odzewem. Prowadzimy też cieszące się dużą popularnością lekcje muzealne, związane z najstarszym klasztorem cysterskim i bł. Wincentym, pierwszym kronikarzem Polakiem. W ramach koła Caritas organizujemy np. kiermasze charytatywne. Te działania wymagają zaangażowania nie tylko dzieci czy młodzieży, ale też dorosłych. I muszę powiedzieć, że spotyka się to z bardzo dobrą odpowiedzią.

– Czy miał Ojciec przypadki wypisania się młodzieży z katechezy?

– Jędrzejów nie jest dużym miastem. W szkole, w której pracuję, na ponad pięćset uczniów na religię nie chodzi jedno dziecko, które jest świadkiem Jehowy. Nie spotkałem się z tym, żeby ktoś się wypisał z lekcji religii.

– Jak się to Ojcu udaje? Może jest jakiś sposób na skuteczną katechezę?

– Katecheza to nie może być tylko suchy wykład. Ciągle poszukuję nowych metod edukacyjnych, żeby dzieci zaciekawić. Jeżeli się je zaciekawi, to nic im nie przeszkodzi w dalszym zdobywaniu wiedzy. Poza tym katecheta musi być do zajęć bardzo dobrze przygotowany, i to na każdym etapie edukacyjnym. Język musimy dopasować do poziomu dziecka – inaczej mówi się do dzieci w przedszkolu, inaczej do młodego człowieka w szkole średniej. Ja akurat odnajduję się na każdym etapie edukacyjnym, ale wiem, że katechetów w przedszkolach brakuje ze względu na nieumiejętność porozumienia się z małymi dziećmi.

– Które spośród stosowanych przez Ojca metod są najciekawsze?

– Przedszkolne dzieci nieustannie trzeba aktywizować przez gry, zabawy, piosenki z pokazywaniem. W starszych klasach najlepiej stosować metody aktywizujące całą grupę. Uczniowie bardzo lubią rywalizację. Czekają, co ciekawego katecheta wymyśli, i są bardzo chętni do współpracy. Wszystko może być pomocą dydaktyczną, choćby zwykła butelka. Zatytułowaliśmy ją „SOS od bł. Wincentego Kadłubka”. Gdy zdarzają się jakieś trudne wyrażenia, pojawia się odpowiedź od bł. Wincentego. Działa to też w drugą stronę. Dla zainteresowanych prowadzę zajęcia dodatkowe pn. „Porozmawiajmy o Kościele”, podczas których rozmawiamy na trudne tematy, oglądamy filmy religijne, a później dyskutujemy.

– Ile lat Ojciec już uczy?

– Siódmy rok, ale już po pierwszym roku pracy dostrzegłem, że te wszystkie wysiłki mają sens. Dzieci przyznały mi nagrodę Szeryfa Praw Dziecka UNICEF-u.
Dwukrotnie zostałem Belfrem Roku, byłem w złotej dziesiątce plebiscytu Nauczyciel na Medal w województwie. Nagrody, oczywiście, nie są najważniejsze, ale one pokazują, że to, co robię, ma sens. Dzieci, które kończą szkołę, gdy spotykają mnie na ulicy, mówią: „Szczęść Boże”, pytają, co słychać. To bardzo miłe.
Nieraz dzieci mają trudności w dogadaniu się z katechetami, ale wydaje mi się, że to jest kwestia rozmowy. Trzeba uczniów wysłuchać i zrozumieć ich problemy, których nie brakuje.

– Ale katecheta może też zniechęcić...

– Katecheta powinien się zainteresować każdym dzieckiem, do każdego podejść, zapytać, czy wszystko rozumie. Najgorzej jest postawić komuś jedynkę i z góry go wykluczyć. Miałem ucznia z orzeczonymi wieloma dysfunkcjami, który w ogólnopolskim konkursie o Janie Pawle II zajął 11. miejsce. Rodzice byli w szoku, był to jego wielki sukces. Test był wielokrotnego wyboru, nie mógł strzelić, żeby odpowiedzieć. Zapytany, jak to zrobił, odpowiedział, że on po prostu lubi religię. Moimi sukcesami są sukcesy moich uczniów. To dotyczy nie tylko katechetów. Każdy nauczyciel, który będzie chciał zainteresować uczniów swoim przedmiotem przez stosowanie różnych metod, osiągnie sukces i będzie się czuł spełniony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy sekretarz generalny COMECE: promować godność człowieka w instytucjach UE

2019-09-19 19:43

pb (KAI/vaticannews.va) / Bruksela

Promowanie godności człowieka we wszystkich obszarach kompetencji instytucji europejskich - tak swe zadanie definiuje nowy sekretarz generalny Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) ks. Manuel Barrios Prieto. Jego kadencja potrwa cztery lata. Swój urząd objął on 1 września, zastępując francuskiego dominikanina o. Oliviera Poquillona.

Vatican News
Ks. Manuel Barrios Prieto

Zadaniem COMECE jest wnoszenie głosu Kościoła do prac instytucji europejskich w dialogu z nimi. Chodzi o to, wskazuje ks. Barros, by poszanowanie godności osoby ludzkiej było obecne „we wszystkim, co się robi na szczeblu europejskim”. Przedstawianie „katolickiej perspektywy” wymaga dialogu z instytucjami europejskimi, starając się o to, by „wartości stanowiące istotę, duszę Europy były zachowane w tak trudnym momencie dla Europy”, naznaczonym „tyloma kryzysami”: instytucjonalnym, migracyjnym, gospodarczym. - Do tych wyzwań odnosimy się w naszej pracy - stwierdził sekretarz generalny COMECE.

Przypomniał, że „projekt europejski zrodził się jako projekt pokoju, dobrobytu, sprawiedliwości, wolności”, do którego Kościół „zawsze, od początku chciał wnieść swój wkład”. - Staramy się to robić jak najlepiej w COMECE poprzez szczery, otwarty, przejrzysty dialog z instytucjami - zaznaczył hiszpański duchowny.

Odnosząc się do brexitu, przytoczył wyrażone już wcześniej stanowisko COMECE, że „w pierwszym rzędzie należy uszanować” wolę Brytyjczyków, wyrażoną w referendum, gdyż „projekt europejski jest głęboko związany z demokracją”. Jednocześnie Komisja dała wyraz swemu żalowi z powodu chęci wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, oświadczając, że po brexicie „wszyscy będziemy ubożsi, nie tylko ekonomicznie”. - Trzeba będzie zrobić wszystko, aby relacje z Wielką Brytanią po zakończeniu tego procesu polegały na współpracy i zrozumieniu - podkreślił ks. Barros. Dodał, że trzeba też znaleźć „będące do przyjęcia dla wszystkich” rozwiązanie problemu granicy Wielkiej Brytanii z Irlandią.

Ks. Manuel Barrios Prieto urodził się 1962 r. w Madrycie. Dzieciństwo i młodość spędził w Rzymie, ucząc się w szkole angielskiej. Wstąpił do rzymskiego seminarium duchownego i w 1988 r. przyjął święcenia kapłańskie. Obronił doktorat z teologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Od 2011 r. był dyrektorem Sekretariatu ds. Ekumenizmu i Dialogu Międzyreligijnego konferencji episkopatu Hiszpanii. Przez 20 lat był też proboszczem parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Madrycie, a ponadto delegatem biskupim ds. duszpasterstwa rodzina w archidiecezji madryckiej (2002-2011), dziekanem dekanatu Barajas (2003-2012) i wykładowcą teologii w Wyższym Instytucie Nauk o Religii św. Augustyna (2000-2011) i na Kościelnym Uniwersytecie św. Damazego (2001-2010).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem