Reklama

Zamojski zakon bazylianów

Maria Matuszewska
Edycja zamojsko-lubaczowska 22/2005

Bazylianów, unickich zakonników, do Zamościa sprowadziła Anna z Gniskich Zamoyska w 1706 r. Za zgodą unickiego biskupa chełmskiego Józefa Lewickiego objęli oni cerkiew pw. św. Mikołaja dotychczas prawosławną wraz z zabudowaniami. Ten akt zatwierdził papież Klemens XI.
Anna Zamoyska w 1710 r. przeznaczyła z dochodów ordynacji 200 zł rocznie na utrzymanie księży i drugie 200 zł na remonty cerkwi. Zapis ten zatwierdził w 1718 r. ordynat Tomasz Zamoyski. Jednak te fundusze były małe i niewystarczające na utrzymanie zakonników. Dlatego sprowadzeni do Zamościa bazylianie przez dłuższy czas nie posiadali swego klasztoru. Istniała tylko rezydencja klasztorna, w której mieszkało przy cerkwi dwóch, trzech księży. Ale na generalnej kongregacji w Dubie w 1743 r. postanowiono za zgodą Stolicy Apostolskiej, że wszystkie takie rezydencje, gdzie jest mniej niż sześciu księży zostaną zniesione. Wtedy zamojscy bazylianie udali się z prośbą do ówczesnego ordynata Jana Jakuba Zamoyskiego o pomoc. Ordynat przychylił się do ich prośby i w 1756 r. przeznaczył folwark w Szopinku na utrzymanie sześciu księży. Ponadto w 1757 r. rozpoczął budowę klasztoru dla bazylianów. Wyznaczył też w 1762 r. fundusz misyjny w wysokości 30 tys. zł rocznie z obowiązkiem odbywania każdego roku misji w dobrach ordynacji zamojskiej w celu niesienia w lud Słowa Bożego. Na potrzeby akcji misyjnej składała pieniądze także okoliczna szlachta. W tym czasie w latach 1758-64 przełożonym zakonu bazylianów był o. Herakliusz Kostecki.
W czasie swojej działalności misyjnej bazylianie położyli duże zasługi dla Kościoła i cywilizacji na wschodnich kresach Rzeczypospolitej. Dążyli do realizacji idei zjednoczenia Kościołów. Podczas misji udzielali sakramentów katolikom obydwu obrządków, tzn. zarówno greckokatolickiego, jak również rzymskokatolickiego. Na nabożeństwach przez nich odprawianych gromadziły się tłumy wiernych różnej narodowości.
Ich praca duszpasterska przyczyniała się do łagodzenia sporów polsko-ukraińskich. Bazylianie w Zamościu pracowali gorliwie nie tylko na niwie misyjnej, ale także trudnili się szkolnictwem, kształcąc księży unickich. Do wykładowców w tym czasie należeli Józef Dziokowski, Arkadiusz Daszkiewicz, Orest Nachimowski. Jeszcze wiele lat później, bo w I poł. XIX w. późniejszy biskup unicki chełmski Jan Teraszkiewicz nauki pobierał najpierw w Zamościu, a następnie ukończył uniwersytet we Lwowie.
Złe czasy dla Kościoła greckokatolickiego, a więc i dla zamojskich bazylianów nastały wraz z utratą niepodległości Polski, a szczególnie kiedy Zamojszczyzna po Kongresie Wiedeńskim w 1815 r. znalazła się pod zaborem rosyjskim. Car zdawał sobie sprawę, że wzrost wpływów polskich na ludność ruską odbywa się dzięki cerkwi unickiej. Zaczęły się prześladowania unitów. Rząd rosyjski nienawistny unii brzeskiej wprowadził zakaz wstępowania do bazylianów, co doprowadziło do upadku tego zakonu. Ponadto rozbiory Polski zniszczyły podstawy bytu materialnego klasztoru bazylianów w Zamościu. W 1824 r. miasto Zamość przejął rząd rosyjski. Odtąd żadnych dotacji na jego utrzymanie nie płacił ani rząd, ani ordynacja. Do pogorszenia sytuacji materialnej klasztoru doszło, kiedy podczas oblężenia twierdzy Zamość w czasie powstania listopadowego w 1831 r. spłonęły zabudowania gospodarcze. W wyniku tych wydarzeń budynek klasztorny zaczął popadać w ruinę. W ramach walki caratu z unitami władze rosyjskie Zamościa w części cel klasztornych zakwaterowały oficerów rosyjskich, których odwiedzały kobiety, a oni sami często urządzali huczne, nocne libacje. Żandarmi rosyjscy rozprzestrzeniali fałszywe oskarżenia, że to zakonnicy bazyliańscy źle się prowadzą. Bazylianie w tej sytuacji nie byli zdolni do obrony i przeciwdziałania agresywnej polityce rządu rosyjskiego. Stało się to się głównym powodem przechodzenia ludności zamojskiej obrządku greckokatolickiego na obrządek łaciński.
Ostateczna kasata klasztoru bazylianów w Zamościu nastąpiła w 1865 r., kładąc kres misji dziejowej tych skromnych i gorliwych zakonników. Budynek klasztorny popadł w całkowitą ruinę i został rozebrany. W tym miejscu, po I wojnie światowej i odzyskaniu niepodległości wybudowano klasztor redemptorystów, zakonników obrządku rzymskokatolickiego.
O bazylianach całkowicie zapomniano. Pozostała jedynie nazwa ulicy Bazyliańskiej.

Reklama

Kościelny dress code, czyli w co się ubrać do kościoła

2019-07-10 09:40

Magda Nowak
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 22-23

Przy temperaturach dochodzących do 30 stopni Celsjusza to zupełnie naturalne, że zakładamy coraz lżejsze ubrania i zaczynamy wyglądać jak plażowicze, nawet w miejscach, w których taki ubiór jest niestosowny. A to już stanowi problem. Dlatego warto przypomnieć zasady, które pomogą nam dostosować strój do miejsca i okoliczności, w których się znajdziemy

pixabay.com

Szczególnym miejscem, w którym należy nie tylko godnie się zachować, ale i być stosownie ubranym, jest kościół. Potrzebny jest nam zatem kościelny dress code. Opiera się on na tych samych założeniach i pełni podobne funkcje co dress code biznesowy. Przede wszystkim chodzi o szacunek do miejsca i spotkanej w nim osoby – w tym przypadku do Pana Boga – oraz o niezwracanie na siebie uwagi. Savoir-vivre jednoznacznie określa wymogi, a ich naczelna zasada brzmi: elegancko i odświętnie.

Dla pań

Kobiecy ubiór do kościoła to opcja „skromnie” – ubrania nie są ani obcisłe, ani prześwitujące i nie wystaje spod nich bielizna. Właściwy strój to taki, który u nikogo nie wywołuje negatywnych reakcji i nie rozprasza uwagi. Należy więc unikać: sukienek oraz bluzek z odkrytymi ramionami i plecami, zbyt głęboko wyciętego dekoltu, spódniczek i sukienek mini, krótkich spodenek, bluzek, które nie zakrywają brzucha, oraz legginsów.

Dla panów

Idący do kościoła panowie także powinni być eleganccy i odświętni, dlatego strój roboczy czy też sportowy tym razem powinni zostawić w szafie. W świetle etykiety, która jest w tym przypadku bezwzględna, elegancki mężczyzna wybierając się na Mszę św. powinien włożyć garnitur, do tego koszulę (najlepiej białą), krawat oraz półbuty. Dopuszczalne są też koszule, spodnie z materiału lub jeansy, ale bez przetarć. Koszulka typu T-shirt, jak mówią specjaliści, to strój dobry na rower lub jogging. Niedopuszczalne są natomiast krótkie spodenki. Gdy chodzi o buty, to u pań i u panów jest podobnie. Według zasad savoir-vivre’u, klapkom plażowym i japonkom mówimy stanowcze – nie.

Godnie, nie swobodnie

Latem na drzwiach kościołów pojawiają się plakaty, które przypominają, by na czas wizyty w świątyni przywdziać strój godny, a nie swobodny. Bernardyn z sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej – o. Tarsycjusz Bukowski mówi: – Przy wszystkich wejściach do sanktuarium mamy tablice informacyjne ze znakami graficznymi o stosownym ubiorze do kościoła. Również podczas ogłoszeń prosimy o właściwe ubieranie się. Czasem jednak się zdarza, że rzeczywiście ktoś nie jest stosownie ubrany. Z czego to wynika? Być może z niewiedzy, że świątynia jest miejscem świętym i wymaga odpowiedniego stroju.

Paulini na Jasnej Górze również wykorzystują tablice informacyjne i ogłoszenia duszpasterskie. Włączyli się ponadto w ogólnopolską akcję: „W progi Boże w godnym ubiorze”. – Niektórzy uważają, że wysoka temperatura zwalnia z odpowiedzialności. Czasami nasza straż jasnogórska czy straż maryjna zwracają komuś uwagę, ale niestety, spotyka się to często z niezrozumieniem, a nieraz i gniewem – mówi o. Waldemar Pastusiak, kustosz Jasnej Góry. Zakonnik uważa, że ludzie zatracili poczucie sacrum, i podkreśla: – Potrzeba edukacji i przywrócenia wrażliwości na to, że święte miejsce wymaga odpowiedniego ubioru.

Warto sobie uświadomić, że w krajach takich jak Chorwacja, Włochy czy Malta niewłaściwy ubiór uniemożliwia wejście do świątyni. Coraz więcej ludzi jest zdania, że te reguły powinny zacząć obowiązywać także u nas.

Zdaniem specjalisty
Tatiana Szczęch – stylistka, doradca wizerunkowy z wieloletnim doświadczeniem. Prowadzi wykłady i szkoli w zakresie autoprezentacji, psychologii kolorów i zasad kodu ubioru (dress code). Ekspert HR Polska ds. wizerunku. Współzałożycielka portalu Spell Your Shape.
– Co Pani sądzi o strojach, które mają na sobie latem osoby wchodzące do kościoła?
– Coraz więcej w nas swobody. To dobrze, bo kiedy ubranie staje się naszą drugą skórą, sami czujemy się lepiej i pewniej. Jest jednak pewna granica, której nie wypada przekroczyć – granica dobrego smaku. Mam na myśli, oczywiście, bycie zbyt wyzywającym, bo lato sprzyja odkrywaniu ciała. Problem w tym, że u każdego z nas ta granica przebiega w różnych miejscach. To kwestia wychowania i edukacji – tak, także edukacji. Zasady ubioru są częścią etykiety i powinny być nam znane tak dobrze, jak zasady zachowania przy stole. Bywa jednak różnie.
– Czy coraz częściej zauważane na ulicach, a nieraz także w kościołach, „skąpe” stroje to już norma?
– Owszem, w stylu miejskim zaczynamy stosować modę plażową. Nie, nie jest to norma i nie sądzę, by kiedykolwiek się to zmieniło. Po prostu taki ubiór nie jest w dobrym tonie.
Rozmawiała Magda Nowak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: o patriotyzmie na barce

2019-07-19 13:27

Łukasz Gołaś SAC

Jak być patriotą we współczesnych czasach? To temat sierpniowej ewangelizacji na barce, która odbędzie się 14 sierpnia (środa) 2019 r. o godz. 19.00 na statku NIMFA pod Wawelem obok Mostu Grunwaldzkiego. Spotkanie poprowadzą uczestnicy Rejsu Niepodległości. Zapraszamy na niezwykły rejs Wisłą. Koszty związane z organizacją spotkania to 10 zł. Rejestracja na stronie www.pallotti.fm

Pallotti.fm
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem