Reklama

Okrzyk "Hosanna" i "Ukrzyżuj"

2019-04-30 13:40

Bp Ignacy Dec

Martin Schongauer, „Wjazd Jezusa do Jerozolimy”(XV wiek)/fot. Graziako

Homilia wygłoszona w katedrze świdnickiej w Niedzielę Palmową, Świdnica, 14 kwietnia 2019 r.

Niedziela dzisiejsza ma podwójną nazwę. Zwiemy ją niedzielą Palmową lub niedzielą Męki Pańskiej. Podczas dzisiejszej, uroczystej liturgii czytamy dwie Ewangelie: pierwszą - przy poświęceniu Palm - fragment Ewangelii ukazujący Chrystusa podczas triumfalnego wjazdu do Jerozolimy na święta paschalne - drugą stanowi opis męki Pana Jezusa, ukazujący naszego Zbawiciela w sytuacji poniżenia i cierpienia.

Najpierw, wspominamy uroczysty wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Jezus był witany radosnymi okrzykami ""Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach" (Łk 19,38). Ludzie słali płaszcze na drodze i rzucali pod jego nogi gałązki drzew oliwnych i palmy. Była to godzina ziemskiego triumfu Syna Bożego.

Reklama

Podczas dłuższej Ewangelii czytanej lub śpiewanej podczas Mszy św. patrzymy na Jezusa cierpiącego. Po Ostatniej Wieczerzy, w Ogrodzie Oliwnym Jezus został schwytany, uwięziony i osądzony. Na dziedzińcu Piłata tłum wołał: "Niech będzie ukrzyżowany!" (Łk 23,21). Owo radosne "Hosanna" sprzed kilku dni, zamieniło się na okrutne :"Ukrzyżuj go!". Nie wiadomo, czy byli to ci sami ludzie. W każdym razie, Jezusa na placu przed Piłatem nie miał kto bronić. Jezusowi włożono potem na ramiona krzyż i zaprowadzono na wzgórze Golgota i tam Go ukrzyżowano i doprowadzono do śmierci.

Te dwie sytuacje z życia Chrystusa uobecniają się w dziejach świata, w dziejach narodów a także w życiu poszczególnych ludzi. Jezus w swoich uczniach, także i w nas bywa niekiedy wychwalany, ale także i wyśmiewany, wyszydzany i skazywany na śmierć.

2. Pasja Jezusa w ujęciu św. Łukasza

W obecnym roku czytamy opis męki Pana Jezusa w z Ewangelii według św. Łukasza. Warto zauważyć, że ten Ewangelista przekazał nam w opisie męki Pana Jezusa takie szczegóły, których nie znajdujemy u pozostałych Ewangelistów. Są to: odesłanie Jezusa przez Piłata do Heroda (por Łk 23,8-12); spotkanie Jezusa w czasie drogi krzyżowej z niewiastami (por Łk 23,27-31); modlitwa Jezusa za krzyżujących Go:" Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą , co czynią" (Łk 23,34) oraz scena z dobrym Łotrem ( por. Łk 23,39-43).

Wszystkie te epizody odnotowane przez ewangelistę Łukasza są bardzo pouczające i godnie kontemplacji. Pomyślmy dzisiaj w jakich chwilach naszego życia wołaliśmy dla Chrystusa radosne, pełne uwielbienia "hosanna", a kiedy przydarzyły się sytuacje, w których byliśmy podobni do tych, którzy krzyczeli: "Ukrzyżuj!". Dziękując Chrystusowi za Jego cierpienie za nas, prośmy pokornie, abyśmy w mocy Bożego Ducha, nigdy nie zdradzali naszego Pana. Amen.

Tagi:
homilia bp Ignacy Dec Niedziela Palmowa

Reklama

Bp Dec: Święta Barbara jest także patronką dobrej śmierci

2019-12-04 18:36

ako / Nowa Ruda (KAI)

- Święta Barbara, którą dzisiaj czcimy jest nie tylko patronką górników, ale także patronką dobrej śmierci. W chwili śmierci rozstrzyga się nasza wieczność - mówił bp Ignacy Dec. We wspomnienie św. Barbary, patronki górników ordynariusz diecezji świdnickiej przewodniczył Mszy św. w intencji górników, ich rodzin, oraz zmarłych pracowników kopalni w Nowej Rudzie-Słupcu w kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

BP KEP
Bp Ignacy Dec

W homilii biskup, nawiązując do dzisiejszego fragmentu Ewangelii podkreślił, że Eucharystia jest źródłem uzdrowienia. - Powinniśmy przynosić z naszych domów do świątyni na ucztę eucharystyczną wszystkie nasze braki, nasze słabości, zmartwienia, wszystko to co jest dla nas trudne. Przy Panu Jezusie jest miejsce naszego uzdrowienia. W Eucharystii jest obecny ten sam Jezus, który chodził po ziemi, który czynił cuda - podkreśłił.

Jak zaznaczył kapelan górników i rodzin górniczych ziemi noworudzkiej, tradycje górnicze w mieście są nadal podtrzymywane. - Chcemy dzisiaj wraz ze świętą Barbarą, dziękować za górników, za ich pracę, za wszelkie dobro, które uczynili dla naszego miasta. Jestem zbudowany tym co słyszę na co dzień, mimo, że kopalnia jest zamknięta, to jest ona wciąż żywa w sercach i wspomnieniach. Jest to budujące, że pamięć o kopalni trwa i miłość do górnictwa jest żywa - mówił ks. ks. Krzysztof Iwaniszyn proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Nowej Rudzie-Słupcu.

Na terenie diecezji świdnickiej tradycje górnicze podtrzymywane są w Nowej Rudzie oraz w Wałbrzychu. Oba miasta mają kilkusetletnią tradycję górniczą. Obecnie na terenie byłych kopalń działają muzea.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej

2019-12-10 07:24

brewiarz.pl

Kult Matki Bożej Loretańskiej wywodzi się z sanktuarium domu Najświętszej Maryi Panny w Loreto. Jak podaje tradycja, jest to dom z Nazaretu, w którym Archanioł Gabriel pozdrowił przyszłą Matkę Boga i gdzie Słowo stało się Ciałem.

Monika Książek

Sanktuarium w Loreto koło Ankony (we Włoszech) jest pierwszym maryjnym sanktuarium o charakterze międzynarodowym i stało się miejscem modlitw wiernych. Wewnątrz Domku nad ołtarzem umieszczono figurę Matki Bożej Loretańskiej, przedstawiająca Maryję z Dzieciątkiem na lewej ręce. Rzeźba posiada dwie charakterystyczne cechy: jedna dalmatyka okrywa dwie postacie, a twarze Matki Bożej i Dzieciątka mają ciemne oblicza. Pośród kaplic znajdujących się w bazylice warto wspomnieć Kaplicę Polską, ozdobioną freskami w latach 1920-1946, przedstawiającymi dwa wydarzenia z historii Polski: zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem oraz cud nad Wisłą.

Zobacz także: Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny

2000 lat temu w ciepłym klimacie Palestyny ludzie znajdowali schronienie w grotach wykuwanych w skałach. Czasem dobudowywano dodatkowe pomieszczenia. I tak pewnie postąpili Joachim i Anna, bo ich dom znajdował się obok groty, zbyt małej dla powiększającej się rodziny. Już pierwsi chrześcijanie otaczali to skromne domostwo opieką i szacunkiem. Między innymi cesarzowa Helena w IV w. zwiedziła je, pielgrzymując po Ziemi Świętej, i poleciła wznieść nad nim świątynię. Obudowany w ten sposób Święty Domek przetrwał do XIII w., chociaż chroniący go kościół był parokrotnie burzony i odbudowywany.

Gdy muzułmanie zburzyli bazylikę chroniącą Święty Domek, sam Domek przetrwał, o czym świadczą wspomnienia pielgrzymów odwiedzających w tym czasie Nazaret. Jednak po 1291 r. brakuje już świadectw mówiących o murach tego Domku. Kilka lat później domek Maryi "pojawił się" we włoskim Loreto. Dało to pole do powstania legendy o cudownym przeniesieniu Świętego Domku przez anioły.

Okazało się, że legenda ta wcale nie jest taka daleka od prawdy. W archiwach watykańskich znaleziono dokumenty świadczące o tym, że budynek z Nazaretu został przetransportowany drogą morską przez włoską rodzinę noszącą nazwisko Angeli, co po włosku znaczy aniołowie. Cała operacja przeprowadzona była w sekrecie ze względu na niespokojne czasy i strach o to, by cenny ładunek nie wpadł w niepowołane ręce. Była to na tyle skomplikowana akcja, że bez udziału Opatrzności i wojska anielskiego wydaje się, że była nie do przeprowadzenia. Nie od razu przewieziony budynek znalazł się w Loreto. Trafił najpierw do dzisiejszej Chorwacji, a dopiero po trzech latach pieczołowicie złożono go w całość w lesie laurowym, stąd późniejsza nazwa Loreto. Nie ulega też wątpliwości, że to ten sam Domek. W XIX w. prowadzono szczegółowe badania naukowe, które w pełni potwierdziły autentyczność tego bezcennego zabytku.

Do Loreto przybywali sławni święci, m.in. Katarzyna ze Sieny, Franciszek z Pauli, Ignacy Loyola, Franciszek Ksawery, Franciszek Borgiasz, Ludwik Gonzaga, Karol Boromeusz, Benedykt Labre i Teresa Martin.

Jest to miejsce szczególnych uzdrowień i nawróceń. Papież Leon X w swojej bulli wysławiał chwałę tego sanktuarium i proklamował wielkie, niezliczone i nieustające cuda, które za wstawiennictwem Maryi Bóg czyni w tym kościele.

Ciekawa jest także historia papieża Piusa IX i jego uzdrowienia, które zawdzięcza właśnie Matce Bożej z Loreto. Według historyków, młody hrabia Giovanni Maria Mastai-Ferretti już od wczesnego dzieciństwa poświęcony był Dziewicy Maryi. Jego rodzice wraz z dziećmi każdego roku jeździli do Świętego Domu. Początkowo ich syn miał być żołnierzem broniącym Stolicy Apostolskiej. Zachorował jednak na epilepsję. Lekarze przepowiadali bliski koniec. Jednak za namową papieża Piusa VIII postanowił poświęcić się całkowicie służbie Bożej. Odbył pielgrzymkę do Loreto, aby błagać o uzdrowienie. Ślubował tam, że jeśli otrzyma tę łaskę, wstąpi w stan kapłański. Gdy Święta Dziewica wysłuchała go, po powrocie do Rzymu został księdzem, mając 21 lat.

To właśnie papież Pius IX ogłosił światu dogmat o Niepokalanym Poczęciu. "Oprócz tego, że został mi przywrócony wzrok, to jeszcze ogarnęło mnie ogromne pragnienie modlitwy. To było największe wydarzenie w moim życiu, bo właśnie w tym miejscu narodziłem się z łaski i Maryja odrodziła mnie w Bogu, gdzie Ona poczęła Jezusa Chrystusa".

Warto pamietać, że rejon Marchii Ankońskiej, gdzie leży Loreto, był w lipcu 1944 r. wyzwolony spod władzy hitlerowców przez 2. Korpus Polski pod dowództwem gen. Andersa. Bitwa o Loreto i później bitwa o Ankonę to wielki sukces militarny Polaków w ramach tzw. Kampanii Adriatyckiej. Włosi byli wdzięczni Polakom za uchronienie najcenniejszych zabytków, w tym Domku Loretańskiego. W Loreto, u stóp bazyliki, znajduje się polski cmentarz wojenny, gdzie pochowanych jest ponad 1080 podkomendnych gen. Władysława Andersa. Natomiast wewnątrz bazyliki jest polska kaplica. W jej ołtarzu widać portrety polskich świętych: św. Jacka Odrowąża, św. Andrzeja Boboli i św. Kingi.

Z Loreto związana jest też Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, która rozbrzmiewa również w polskich kościołach i kapliczkach każdego roku, zwłaszcza podczas nabożeństw majowych. Mimo że w historii powstało wiele litanii maryjnych, to powszechnie i na stałe przyjęła się właśnie ta, którą odmawiano w Loreto. Została ona oficjalnie zatwierdzona przez papieża Sykstusa V w 1587 r.

Wnętrze kościoła w polskim Loretto. Święty Domek w Loreto stał się wzorem do urządzania podobnych miejsc kultu w całym chrześcijańskim świecie. Również w Polsce wybudowano kilka Domków Loretańskich (znane miejsca to Gołąb, Głogówek, Warszawa-Praga, Kraków, Piotrkowice, Bydgoszcz).

Bardzo znane jest sanktuarium maryjne w Loretto niedaleko Wyszkowa. Jego początki sięgają 1928 roku. Wówczas bł. Ignacy Kłopotowski, założyciel Zgromadzenia Sióstr Loretanek i ówczesny proboszcz parafii Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie, zakupił od dziedzica Ziatkowskiego duży majątek - Zenówkę nad Liwcem w pobliżu Warszawy. 27 marca 1929 roku zmieniono urzędową nazwę miejscowości na Loretto, nawiązując w ten sposób bezpośrednio do Sanktuarium Świętego Domku Matki Bożej w Loreto.

Na początku była tu tylko skromna kapliczka w lesie. Z uwagi na wzrastającą liczbę wiernych przychodzących na nabożeństwa, konieczne było wybudowanie dużej kaplicy poświęconej Matce Bożej Loretańskiej. Mimo utrudnień ze strony PRL-owskich władz, prace rozpoczęto w 1952 roku. Pierwsza Msza św. została odprawiona 19 marca 1960 roku. Prace nad wykończeniem kaplicy trwały przez wiele lat.

Ostateczny wystrój nadał kaplicy artysta Jerzy Machaj, a jej poświęcenia dokonał 19 lutego 1984 r. ks. bp Jerzy Modzelewski. Początkowo kaplica była pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej. W 1981 roku sprowadzono z Włoch wierną kopię figury Matki Bożej Loretańskiej. Od tej pory kaplica znana jest pod wezwaniem Matki Bożej Loretańskiej. Obecnie w polskim Loretto mieści się klasztor sióstr loretanek i dom nowicjatu, dom dla osób starszych pod nazwą "Dzieło Miłości im. ks. Ignacego Kłopotowskiego", domy rekolekcyjne, wypoczynkowe i kolonijne. Sanktuarium to jest celem pielgrzymek nie tylko z okolicznych dekanatów i parafii. Odpust w Loretto odbywa się w niedzielę po święcie Narodzenia Matki Bożej, czyli po 8 września. Wierni modlą się przed figurą Matki Bożej Loretańskiej i przy grobie bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Austria: Kolędnicy Misyjni w 2020 wesprą dzieci ulicy w Kenii

2019-12-11 15:34

tom (KAI) / Wiedeń

Głód, bieda, nieletnie matki i gangi uliczne są częścią codziennego życia w slumsach Mukuru w stolicy Kenii, Nairobi. Według szacunków Kolędników Misyjnych (DKA) w Afryce 700 tys. ludzi żyje w ciasnocie i największym ubóstwie, w tym 60 tys. dzieci ulicy. W 2020 r. państwo wschodnioafrykańskie jest głównym celem akcji Kolędników Misyjnych w 2020 r. i jednym z 20 krajów, które otrzymują środki zebrane przez "Kacpara, Melchiora i Baltazara" między Bożym Narodzeniem a Świętem Trzech Króli - 6 stycznia 2020 r. Zostaną wykorzystane na finansowanie projektów edukacyjnych, rekreacyjnych i społecznych dla dzieci ulicy w slumsach Mukuru. Wiele z nich żyje z żebractwa, czyszcząc buty lub zbierając śmieci.

Archiwum s. Moniki Nowickiej

Edukacja, pozytywne wzorce do naśladowania i stabilne środowisko są najważniejszymi elementami ochrony dzieci i młodzieży przed ubóstwem - uważają 20-letnia Mary i 26-letni Paul w wywiadzie dla austriackiej agencji katolickiej „Kathpress”. Tych dwoje młodych ludzi mieszka w slumsach Nairobi przypominając, że dzięki wsparciu „Projektów rozwoju slumsów Mukuru" (MSDP) i „Centrum promocji Mukuru” (MPC) - projektów społecznych dla dzieci ulicy finansowanych dzięki akcji Kolędników Misyjnych - mogą one liczyć na lepszą przyszłość. Młodzi studenci i ich dwaj opiekunowie przybyli do Austrii, aby poinformować o sytuacji dzieci ulicy w Nairobi. Odwiedzili m.in. wiedeńskie centrum kierujące akcją Kolędników Misyjnych.

"Największym wyzwaniem dla dzieci ulicy jest wydostanie się z `błędnego koła` ubóstwa, zaniedbania i rezygnacji" - powiedział Paul. Jako 14-latek przez rok musiał żyć na ulicy, ponieważ rodzice zostawili go w slumsach po tym, jak nie znaleźli pracy w mieście i musieli się przeprowadzić do innej miejscowości. Każdego roku tysiące dzieci cierpi podobny los jak Paweł, m.in. dlatego, że ich rodzice nie mogą sobie pozwolić na kupno jedzenia lub zapewnienia mieszkania. Dzieje się też często tak, że znajdują sobie nowych partnerów, którzy nie chcą zaadoptować dzieci z poprzednich związków.

„Miałem wielkie szczęście” - powiedział Paul. Dzięki przyjacielowi poznał MSDP i ich ośrodek pomocy społecznej. Tam otrzymał pomoc medyczną i psychologiczną. Ośrodek opłacił mu również szkołę dzięki której został trenerem tańca i akrobatyki. Dziś uczy dzieci ulicy w ramach programów rekreacyjnych MSDP i stara się je motywować do normalnego życia dzięki opanowaniu umiejętności tańca i akrobatyki.

"Głównym celem organizacji charytatywnej jest przywrócenie dzieci ulicy ich rodzinom lub znalezienie rodziny zastępczej", powiedziała Anne Muthoni Wachira, odpowiedzialna za program MSDP, która sama urodziła się i dorastała w slumsach Mukuru. Dzięki wsparciu MSDP była w stanie ukończyć studia i teraz pracuje jako pracownik socjalny i pomaga młodym ludziom wyjść z ubóstwa. „Paul, Mary i ja jesteśmy najlepszymi wzorami do naśladowania dla dzieci ulicy i stale pokazujemy, że nie musisz być skazany na swój los ale go zmieniać” - powiedział Wachira w wywiadzie dla „Kathpress”. Z kolei Mary powiedziała, że wiele dzieci i nastolatków żyje tylko z żebractwa, zbierając śmieci, prostytucji, popełniając przestępstwa lub przyłączając się do różnych gangów. Młoda kobieta, wraz z trójką rodzeństwa, jest wspierana przez MPC - projekt szkolny - ponieważ jej matka alkoholiczka nie może się nimi opiekować. Kładzenie się spać głodnym lub chodzenie do szkoły z pustym żołądkiem było dla niej normalne. „Ważniejsze niż jedzenie w żołądku jest jednak moje wykształcenie” - powiedziała Mary, która obecnie studiuje zarządzanie biznesem, co jest dla niej jedyną drogą wyjścia z ubóstwa. Studia finansowane są przez MPC.

Z kolei wieloletnia nauczycielka MPC, Risper Adhiambo Ogutu zauważyła, że dzieci i młodzież mają w sobie „godne podziwu moce”, aby opanować codzienne życie w slumsach. Mimo to, wielu z nich jest obciążonych traumą na skutek życia na ulicy. "Potrzeba dużo cierpliwości, dyscypliny i wsparcia dla nich, aby chodziły do szkoły i uczyły się" - powiedziała Adhiambo Ogutu. W ramach projektu finansowanego z akcji Kolędników Misyjnych MPC prowadzi sześć szkół i wysyła pracowników socjalnych do dzieci ulicy.

W Austrii i innych krajach europejskich przebrane za Trzech Króli dzieci chodzą ze śpiewem od domu do domu, zazwyczaj w okresie od 27 grudnia do uroczystości Trzech Króli, czyli 6 stycznia, a czasem nawet do połowy miesiąca. Na drzwiach odwiedzanych domów piszą kredą litery "C+M+B" i rok. Litery oznaczają prośbę, aby "Chrystus pobłogosławił ten dom" (Christus mansionem benedicat), ale także nawiązują do podawanych przez tradycję imion Trzech Króli: Kacpra, Melchiora i Baltazara. Ze zbiórki finansowanych jest ponad 500 projektów społecznych w 20 krajach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej.

W sumie cztery miliony dzieci i nastolatków w Austrii zgłosiło się na ochotnika od początku akcji w 1954 r. Przez ten czas zebrano łącznie 450 milionów euro. Tylko w 2019 r. zebrała dokładnie 17 607 677,10 euro. W międzyczasie akcja przekroczyła granice Austrii i odbywa się w innych krajach europejskich, w tym w Polsce. Jak się szacuje w akcji Kolędników Misyjnych bierze udział ok. 500 tys, dzieci na całym kontynencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem